Blog > Komentarze do wpisu
Fasolki
Tak przewrotnie niewinnie nazywa się gra, w którą przyszło mi dzisiaj grać z 11-latkiem.
I jeśli ktoś myśli że to jest mały pikuś, to się myli. Przynajmniej ja, po 20 min. doszłam do wniosku , że główną zasadą tej gry, jest brak zasad. Za to Grześ radził sobie wspaniale /chociaż ja kompletnie nie wiedziałam co robi i dlaczego/.
Wreszcie doszedł u mnie do głosu jakiś instynkt obronny i powiedziałam Młodemu że gra jest dziwna i "róbmy coś innego". Wtedy przytargał wielkie pudło swojskich Lego i poczułam się jak w domu. Zaczęliśmy budować "bazę" i jednak znowu okazało się , że ja - najlepiej się sprawdzam przy podawaniu, w dodatku gdy mi się precyzyjnie mówi : płaskie podwójne, wysokie pojedyncze, albo jakieś jeszcze inne.
To że Młody we wszystkich tych sprawach jest lepszy, JESZCZE nie podrywa mi autorytetu /wiem/, a sprawia że może się dowartościować.
Zwłaszcza że zupełnie odwracają się role , gdy zaraz potem robimy dyktando.
piątek, 24 lutego 2012, cymestymek
Ps. Altek wygląda na potężne psisko przy pozostałych.