www.alteri.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Po sasiedzku cd. :)))

Z jamniczką zza płotu jesteśmy już zaprzyjażnione. Wzajemne obszczekiwania maja teraz charakter przyjacielski. To trochę takie popisywanie się przed drugą suczką,  a trochę dla rozgrzewki. Poza tym, bardzo miła okazała się właścicielka - sąsiadka,  sporo  nagadałyśmy się gdy tylko psiska nas nie zagłuszały. Dowiedziałam się wszystkiego o jamniczce, a w rewanżu ja,  opowiedziałam historię Alturki;  chyba rzucało się w oczy, że każda z nas nie ukrywała dumy...  Było o tym  co to pies potrafi, a jakie nauki ukończył, a gdzie występował/pracował.

I wtedy  ja, opowiadając o Alturce , przypomniałam sobie różne momenty z naszej wspólnej przeszłości.  Jak to przywiozłam ją z fundacji już jako 5latkę,  osiem lat temu.  Jaka była wtedy niezależna i nietowarzyska.  Jak stopniowo nabierała zaufania i otwierała się przed nami.
Pamiętam jak  potem wymyśliłam,  że szkoda jej doskonałego wyszkolenia na bycie zwykłym rodzinnym psem.  To przecież kompletnie wykształcony assist.  Umie tak dużo, że powinnyśmy to wykorzystać.

No i znalazłam odpowiednią fundację, świetnych ludzi i zajęłyśmy się dogoterapią! To był wspaniały, pracowity czas i mnóstwo satysfakcji.
I gdy przypominałam sobie tamten okres, a potem jeszcze wszystkie nasze wyjazdy, wycieczki, dłuuuuuugie łażenia przeróżnymi szlakami.... zrobiło mi się żal że ten czas przeminął.

I dotarło do mnie, co to znaczy gdy czasem nie wykorzysta się danych możliwości. One potem mijają bezpowrotnie i wtedy bardzo się żałuje, nie mogąc już nic na to poradzić.
 Na szczęście ja tak nie mam. Wykorzystałam wszystkie szanse.

Patrzę na tę moją kochaną staruszkę, czasem mnie rozczula,  a czasem muszę mieć do niej mnóstwo cierpliwości... Bo się zamyśla, zagapia, powoli rusza... i wtedy wspominam to wszystko co robiłyśmy razem i jaka byłam z niej dumna.
Doceniam   jakim zaufaniem  obdarzyła mnie ona. Jakim uczuciem, wyrażanym po swojemu, bo to nie są  wylewne psy,  które zalizują właściciela przy każdej okazji...
I jest mi żal tamtego minionego, wspaniałego czasu.

Żal dlatego że przeminął, że nigdy już nie wróci.





czwartek, 07 stycznia 2016, cymestymek

Polecane wpisy

  • Sukcesiki

    Abra uwielbia kłaść się w trawie i tarzać. Często to robi, ale dziś dodatkowo załatwiła sobie zapierające dech perfumy....Myślałam że trochę wywietrzeje w drodz

  • Pierwszy rok za nami :-)))))

    Dzisiaj jest ważny dzień, dla Abry i dla nas :-) . Dokładnie rok temu przywieżliśmy sunię z Opola do Krakowa. Nie była zaniedbana, wyglądała b. dobrze; zachwyci

  • Dwie sprawy

    Dwie rzeczy chcę opowiedzieć o Abrze. Po pierwsze wczoraj było tak: przyszła do mnie pogadać córcia. Rozwaliłyśmy się na mojej wielkiej kanapie i wtedy Abra uzn