www.alteri.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Pożegnanie

Historia Alturki dobiegła końca.
Jest mi tak strasznie smutno i żle...
Na takie rozstanie nie można się przygotować.
Wczoraj po wieczornym, spokojnym  spacerku,  dopadło ją porażenie wszystkich 4 łap.
Nie mogła wyjść po schodach, rozjedżała się na płasko, każda łapa w inną stronę, jakby były ze szmatek....Ponad godzinę, w 3 osoby  ostrożnie transportowaliśmy ją do mieszkania.
Byłam z nią całą noc. Jęczała, piszczała i spała po jakieś pół godziny, bo dałam jej lekarstwo na uspokojenie i  rozlużnienie. Mam wrażenie że ją przerażało to, że nie może zapanować nad poruszaniem.  Nawet obrócić się z boku na bok nie mogła bez mojej pomocy....
Było mi jej tak strasznie żal i wiedziałam już,  że to jest ten moment...
Od zawsze wiedziałam że zrobię dla niej wszystko, ale przede wszystkim nie pozwolę jej cierpieć. Taka decyzja to najtrudniejszy egzamin dla każdego właściciela. Egzamin z prawdziwej miłości.
Ma 13 lat, można było jeszcze podać sterydy ale na ile podziałają? Może stanie jeszcze na nogi, ale nie będzie już biegać, nie ubędzie jej lat,  a cierpienia szybko powrócą....
Rano od razu zadzwoniłam do naszej pani wet. i poprosiłam żeby do nas przyjechała. Absolutnie nie ciągnęłabym suni w tym stanie do przychodni, chciałam żeby była u siebie, na swoim łóżku z poduszką...

I tak się stało. Leżała w swojej ulubionej pozycji, my klęczałyśmy przy niej i robiła wrażenie całkiem zadowolonej, że znalazła się w centrum uwagi.
Wcześniej,  czekając na panią od zwierzątek, naprzytulałyśmy się za wszystkie czasy, został zjedzony cały pasztet i prawie wszystkie śmierdzące suszone żwacze.
Podobno pycha.....

A teraz .... cały czas  ją słyszę, widzę,  czekam kiedy przyjdzie przypomnieć  że to pora kolacji.  A potem jeszcze przypilnuje pana żeby zjadł swoje i malutki kawałek zostawił psu... Jeśli się za bardzo grzebał przychodzila do mnie: „powiedz mu!!"

Wiem, że teraz już nie cierpi. Że biega po cudownych łąkach i mam nadzieję że są tam uciekające przed nią koty. I moje dwa psy które miałam wcześniej. I że kiedyś ja do nich dołączę...
Teraz cierpię ja, ale tak już musi być. To cena za te wszystkie szczęśliwe chwile, które dałyśmy sobie.

Przestawiłam fotel. Nie mogę znieść tego pustego miejsca.

Do zobaczenia Księżniczko  :)))


sobota, 27 lutego 2016, cymestymek

Polecane wpisy

  • Sukcesiki

    Abra uwielbia kłaść się w trawie i tarzać. Często to robi, ale dziś dodatkowo załatwiła sobie zapierające dech perfumy....Myślałam że trochę wywietrzeje w drodz

  • Pierwszy rok za nami :-)))))

    Dzisiaj jest ważny dzień, dla Abry i dla nas :-) . Dokładnie rok temu przywieżliśmy sunię z Opola do Krakowa. Nie była zaniedbana, wyglądała b. dobrze; zachwyci

  • Dwie sprawy

    Dwie rzeczy chcę opowiedzieć o Abrze. Po pierwsze wczoraj było tak: przyszła do mnie pogadać córcia. Rozwaliłyśmy się na mojej wielkiej kanapie i wtedy Abra uzn

Komentarze
2016/02/27 13:46:47
Płaczę razem z Tobą, Eluś...
-
2016/02/27 14:30:05
:(((((
-
Gość: Ula R., *.play-internet.pl
2016/02/27 15:29:32
Ja też się popłakałam :(
Altek to był wyjątkowy Pies. Miałaś szczęście, że była częścią Twojego życia. Waszej wspólnej historii, chwil i wspomnień nikt Ci nie zabierze. Trzymaj się, Kochana!
-
2016/02/27 17:23:32
W ubiegłym roku o tym czasie przechodziłam dokładnie to, co teraz przechodzisz Ty.
Takich smutnych chwil przeżyłam już w swoim życiu wiele, bo jestem starszą panią.
Za każdym razem boli tak sama...
-
2016/02/27 17:35:25
Ula - dziękuję, fajne były te nasze spacery....
veanka - dzięki. Ja też nie pierwszy raz, ale z wiekiem chyba coraz trudniej... w ogóle się nie mogę pozbierać
-
Gość: Rena.zurka, *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2016/02/28 16:18:36
Elu kochana popłakałam się. Razem z Tobą. Nigdy nie jesteśmy gotowi na takie pożegnania. Kochana Alturka. .. zawsze będę pamiętała jak zaprowadzała porządek z tymi naszymi goldenkami -bo kto to widział żeby się tak przewalać. Nie przystoi prawdziwemu psu ;-) i ostatni spacer fundacyjny nad Wisłą i jak ją spotkałam przed sklepem i od razu wiedziałam że to ona chociaż Ciebie w sklepie nie było tylko Pan a ona go poganiaha głosem żeby się pospieszył:-) ech....wyobrażam sobie jak Ci ciężko ..te myśli które nas nie słuchają .... Przytulam Cię mocno !!!! Jakbyś chciała pogadać dawaj znać -dla Ciebie znajdę czas .
-
2016/02/28 21:37:43
Ściskam mocno. Wiem co czujesz. Minął właśnie tydzień od pożegnania z moim najkochańszym Aronkiem... Pozdrawiam.
-
2016/03/01 13:21:17
Rena.zurka - dziękuję Reniu. Ja też ogromnie miło wspominam czasy naszej pracy w dogoterapii. I w szpitalu i w Ośrodku i na wyjazdach... Było tego sporo.. Naprawdę miałam poczucie, że robimy coś wartościowego. Ktoś powiedział że każdy pies kiedyś odchodzi dlatego, żeby można było pokochać i uszczęśliwić innego... I ja , gdy skończę płakać za Alturką, pójdę tym tropem....
-
2016/03/01 13:35:19
Anavilma - znałam blog o Aronku! często do Was zagladałam, dużo ładnych psich zdjęć zawsze było.. Nie wiedziałam że i on już za Tęczowym Mostem... Ogromnie współczuję , rzeczywiście teraz to my rozumiemy się najlepiej... Świeży ból i rany, wypłakane morze łez... Ale musimy żyć dalej. Każde z nich jest wyjątkowe, każde niepowtarzalne. Zostają nam wspomnienia, zdjęcia i na zawsze ich własne miejsce w naszym sercu.. Nie do zastąpienia. Trzymajmy się jakoś.:)))))
-
2016/03/10 19:22:18
Była niezwykła... [*]
-
2016/03/10 23:14:29
Oj tak. Miałam szczęście że mogłyśmy być razem....