www.alteri.pl
Blog > Komentarze do wpisu
szkoła ukończona :))

Melduję że zakończyłyśmy z Abrą szkolenie podstawowe.

Na ostatnich zajęciach byłyśmy w towarzystwie boksera i tajskiego rhodesiana. Specjalnie tak, ponieważ ja cały czas mówiłam o tych naszych problemach z obcymi. 

Abra już na wstępie ścięła się z rodesianem, na szczęście na odległość. Było jasne że przyjażni  nie będzie. Celem ostatecznym lekcji  był stan , że wszystkie 3 psy dadzą radę ćwiczyć, pomimo swojej obecności.  Widziałam że Abrze nie było łatwo się skupić. Mimo wszystko udawało mi się do niej dotrzeć - prawie cały czas, z wyjątkiem scenki,  kiedy rhodesian na próbę przechodził dość blisko,  a ona stwierdziła że jednak mu wtłucze. Ciekawe, bo do boksera nie miała nic.

Natomiast co do ludzi w jej zachowaniu nastąpiła widoczna poprawa. W ostatnim czasie jedynie jakiś pijaczek został ostro obszczekany. Właściwie sam się prosił,  bo wgapiał się w nas, zamiast iść sobie swoją drogą. Przyznaję że zajęcia dały nam dużo. Wprawdzie sama nauczyłam ją już mnóstwa rzeczy, alę trenerka wprowadziła w nasze działanie jakiś porządek. Teraz jeszcze utrwalam wszystko co robiłyśmy,  dodatkowo uczę sunię „sikaj“ ,  a na własny użytek  mamy z Abrą własny słowniczek, bo w każdym domu pewne rzeczy są powtarzalne. Uwielbiam w niej to, że tak się stara dogadywać. To są 2 psy w jednym - aniołek i przytulanka w domu, brzuszek udostępniony do głaskania 24 godziny na dobę.  A równocześnie ostry pies poza domem, po którym wszystkiego mogę się spodziewać. Uczę się przewidywać, myśleć jak ona... Ostatnio nastraszyła jakieś dziecko, facet straszył mnie policją... A w domu - ideał: ma jeden cel - zrozumieć o co chodzi i posłuchać. Zgadza się na wszystko co chcę żeby zrobiła. Jest rozczulająca. Tak szybko obdarzyła nas zaufaniem.  Myślę że ona ma taką swoją hierarchię. Nam z Leszkiem wolno już wszystko. Innym najbardziej zaprzyjażnionym, wolno dużo, ale są granice.  Reszta może sobie przechodzić i  się odzywać (to postęp)  no a całkiem obcym nie wolno nic. Zbliżanie się, odzywanie, uśmiechanie do psa, jest niedozwolone. Myślę że to wszystko jeszcze złagodnieje. Cały czas zmierzamy w dobrym kierunku i porównania nie ma z pierwszymi dniami.  Często myślę - jak to się wszystko poukładało że ta sunia trafiła do nas. Wiem że już nas kocha. Nie zawiedziemy jej nigdy i będzie jej z nami dobrze. No a my...cóż zgłupieliśmy całkiem na jej punkcie. Znajomi mówią że już o niczym innym nie da się z nami rozmawiać.....A jeszcze nie wiedzą, że  to nieuleczalne :-) )))



poniedziałek, 09 maja 2016, cymestymek

Polecane wpisy

  • Sukcesiki

    Abra uwielbia kłaść się w trawie i tarzać. Często to robi, ale dziś dodatkowo załatwiła sobie zapierające dech perfumy....Myślałam że trochę wywietrzeje w drodz

  • Pierwszy rok za nami :-)))))

    Dzisiaj jest ważny dzień, dla Abry i dla nas :-) . Dokładnie rok temu przywieżliśmy sunię z Opola do Krakowa. Nie była zaniedbana, wyglądała b. dobrze; zachwyci

  • Dwie sprawy

    Dwie rzeczy chcę opowiedzieć o Abrze. Po pierwsze wczoraj było tak: przyszła do mnie pogadać córcia. Rozwaliłyśmy się na mojej wielkiej kanapie i wtedy Abra uzn

Komentarze
2016/05/09 16:59:16
Super! Cieszę się razem z Wami! Przecież niedużo czasu minęło, a postępy są ogromne. A będzie tylko lepiej! :-)))
-
2016/05/09 17:20:53
No właśnie! początek to były same nerwy! Ja byłam sztywna ze strachu żeby kogoś nie pogryzła, ona napięta do granic, wymiotowała codziennie... Ale czułam że warto w nią włożyć trochę pracy. Dzięki że nam kibicowałaś! :-)
-
2016/05/10 08:38:28
Cały czas kibicuję! Czas to najlepsze lekarstwo - niedługo zapomnisz, że miałyście jakieś problemy. Fajną suczkę sobie wybrałaś :-)
-
2016/05/10 10:05:41
To chyba przeznaczenie :-))))) Suczka z charakterem, ale trafiła kosa na kamień - teraz tylko ustalamy kompromisy... Rzeczywiście, z buwisią też początki nie były łatwe, a potem.....ech.. :-)