www.alteri.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Podsumowanie :-) )))

Minęło 3 m-ce odkąd Abra jest z nami. Mamy trochę problemów, ale  nie żałuję niczego. Po raz pierwszy mam psa z adopcji o  którego przeszłości nie wiem nic. Po raz pierwszy mam psa z grupy obronnych. To inny typ,  niż myśliwskie i pasterskie jakie mieliśmy dotąd.
Suczka jest kompletnie  inna niż poprzednie nasze psy. Jest delikatna i rozsądna. Nigdy niczego się nie domaga - ani uwagi,  ani jedzenia, ani wyjścia.
 Nie umie się bawić, więc ją uczę.  Jadłaby najchętniej suchą kaszę i o zgrozo -  ziemniaki!!! Nienawidzi jabłek!   W domu jest zupełnie nieuciążliwa, prawie niewidzialna. Uwielbia uczyć się nowych rzeczy.
  No ale tak strasznie nas pilnuje! To męczące!  Szczeka za każdym razem gdy ktoś dotknie drzwi lub stuknie na schodach...
A poza domem nie da się dotknąć nikomu obcemu. Nie pozwoli nikomu wejść na teren który uznała za nasz. No i jeszcze ciągle napada na obce psy które próbują się zbliżyć. Omija nas polowa osiedla, bo z daleka widzą że idzie główny gangster.
Nie jestem przyzwyczajona. Alturkę nie obchodziło absolutnie nic. Po mieszkaniu mogły nam chodzić wycieczki. Mogłam dać głowę za to, że nikomu nic nie zrobi. Teraz jest inaczej.  Abrę obchodzi WSZYSTKO. Muszę przewidywać  i działać szybciej niż ona. Cieszę się że mamy na tyle dobry kontakt, że zawsze potrafię odwrócić jej uwagę. Sunia robi wrażenie jakby pytała mnie „co robimy?“  i zgadzała się na to,  ale często po prostu cóż....nie wytrzymuje.

******************************************************

Po pierwszym szkoleniu ogólnie było lepiej, ale napadanie na psy nie zostało wyeliminowane. Wiedziałam co mam robić,  ale proces oswajania z innymi psami trwał już za długo. Koleżanki z fundacji które znają Abrę, namówiły mnie na kilka spotkań z trenerką od psów z problemami. Sunia ma 5 lat i trzeba zadziałać bardziej radykalnie. Nie ma tyle czasu co przy wychowaniu szczeniaka. Abra już jest duża i silna i musi z ataków na psy zrezygnować. Nie może być tak, że wywleka mnie na skrzyżowanie, bo po drugiej stronie jest pies, który ją denerwuje.
Pomyślałam nawet, że gdybyśmy nie mieszkały w mieście, nie byłoby żadnych problemów. Zero.  Idealnie pasowałoby nam mieszkać na odludziu, na dużej posiadłości której skutecznie by pilnowała. Łaziłybyśmy po łąkach i do lasu. Same. Żadnych nerwów.
 Ale tak nie jest. Mieszkamy w dużym mieście.  Dookoła nas jest mnóstwo ludzi i psów i nie da się ich nie spotykać.
 Na szkoleniach wytłumaczono mi,  żeby zapomnieć że pies musi być przyjacielem całego świata!..  Nie musi. To też dla mnie nowość. Liczy się tylko relacja ze mną i gdy ja każę jej spokojnie minąć psa z naprzeciwka, to tak ma być.
 I tak znalazłyśmy się na innym szkoleniu, w grupie  2 ostrych owczarków niemieckich, cane corso,  border collie z kompleksami, oraz dobermana. Zajęcia są poza Krakowem , raz na tydzień, więc tylko co jakiś czas udaje nam się tam wybrać.  No i myślę że jest z tego pożytek. W grupie Abra ćwiczy idealnie. Rozumie wszystko , słucha mnie, nie zwraca uwagi na inne psy, chociaż są obok.  Robimy slalomy pomiędzy siedzącymi psami, mijamy się z naprzeciwka. Najpierw była strasznie napięta , teraz mniej. Ale już po zajęciach...bywa różnie.
 Wszyscy nam mówią że jest zmiana.  Nikt nie domyśliłby się problemów gdy widzi nas  jak pięknie chodzimy, dostojna piękna sunia, na lużnej smyczy, która nawet nie spojrzy w stronę psów ujadających za ogrodzeniem.. . Nadal potrzeba nam czasu. Chcę zrobić wszystko co możliwe bo  ona naprawdę  jest  warta moich wysiłków. Wierzę, że nam się uda.
Ona się uspokoi i uwierzy że nigdzie  jej nie oddamy. Ja pogodzę się z tym, że to pies obronny i takie ma reakcje.
Mogę je złagodzić .  Np. staram się żeby było tak -  w razie zagrożenia (jej zdaniem),  szczeka raz czy dwa razy i wystarczy. Wtedy ja mówię „ok, zawiadomiłaś, wystarczy, teraz ja się tym zajmę“. To byłby jakiś kompromis. Zdarza się już tak coraz częściej: zaszczeka - i patrzy na mnie.. Czyli jest wola współpracy!

A ja  co jakiś czas pytam :"Abrusiu, dobrze Ci jest z nami myszeczko?“ a wtedy natychmiast, w odpowiedzi,  różowy ciepły jęzorek omiata całą moją twarz a potem ręce....
  
 *********************************************

A ostatnio często jeżdzimy na wycieczki. Przeważnie krótkie, za to jakie fajne!  Wybieramy na razie bezludne miejsca, odpinamy smycz i....... :)))))  Wędrujemy, pływamy,  bawimy się w chowanego...  Jest super! Sunia nie oddala się na więcej niż 3-4 m.  I radośnie przybiega na każde zawołanie.  I akceptuje wszystkie pomysły!  Jest wspaniałą kumpelką! :-)))  Wiem że na razie przegrałabym z każdym kotem czy zającem gdyby się nagle pojawił, ale póki co nie jest żle.  
Tak więc bilans kłopotów i radości związanych z sunią, wychodzi na jej korzyść. A to jeszcze  nie koniec.


niedziela, 26 czerwca 2016, cymestymek

Polecane wpisy

  • Sukcesiki

    Abra uwielbia kłaść się w trawie i tarzać. Często to robi, ale dziś dodatkowo załatwiła sobie zapierające dech perfumy....Myślałam że trochę wywietrzeje w drodz

  • Pierwszy rok za nami :-)))))

    Dzisiaj jest ważny dzień, dla Abry i dla nas :-) . Dokładnie rok temu przywieżliśmy sunię z Opola do Krakowa. Nie była zaniedbana, wyglądała b. dobrze; zachwyci

  • Dwie sprawy

    Dwie rzeczy chcę opowiedzieć o Abrze. Po pierwsze wczoraj było tak: przyszła do mnie pogadać córcia. Rozwaliłyśmy się na mojej wielkiej kanapie i wtedy Abra uzn