Właściwie niezamierzenie, poprzez różne powiązania, trafiłam wczoraj w internecie na rodzinę Alturki.
Wcześniej wiedziałam skąd pochodzi, przydomek ma w rodowodowej nazwie, ale w szczegóły nigdy nie wnikałam.
Pooglądałam tę rodzinkę, poczytałam o mamie mojej suni, dowiedziałam się jakie sukcesy na wystawach odnoszą kuzyni.
Taka jakaś się poczułam rozczulona - wszyscy oni wydali mi się poprzez Alturkę tacy bliscy...
Kiedyś pracowałam w Zw. Kynologicznym, zdałam nawet egzamin asystencki. Jednak gdy po przerwie zamierzałam tam wrócić, nie spodobały mi się tamtejsze układy. To wtedy ostatecznie wybrałam Fundację.
Zmierzam do tego , że obecnie nie jestem wielbicielką wyglądu psów przygotowywanych do wystaw.
Nie lubię tego wyczesania, napuszenia, sztywności. U bouvierów szczególnie. Nie podoba mi się sposób strzyżenia tej rasy, nie lubię przyciętych uszu.
Właściwie to tak naprawdę najbardziej podoba mi się moja własna buwiśka, oraz jej koleżanka Debra, z Olsztyna. Obie są naturalne, "psie", może nie przesadnie eleganckie /lub inaczej/, ale za to radosne. I nie mają przewrócone w głowie.
A rodzinną hodowlę Alturki reprezentuje /poniżej/ szczeniaczek bouviera. Czy nie jest niesamowity ?!
http://www.bouvi.org/Chucho