www.alteri.pl
RSS
piątek, 29 stycznia 2010
Pikuś

Dużo było dzisiaj biegania w głębokim,czystym śniegu. Mróz trochę odpuścił,więc łapy tak bardzo nie zamarzały. W pewnym momencie w okolicy pojawił się mały biały piesek - taki trochę jak weścik ale 5x mniejszy, taki sobie Pikuś. Otóż wydawałsię on być zafascynowanym Alturką,wpatrywał się w nią, podbiegał, podskakiwał, zachęcał do zabawy. Był jak zabaweczka. Sunia dała się namówić, ruszyła za nim.Nie wiem jak Pikuś wcześniej sobie wyobrażał zabawę, ale teraz uciekał i był coraz bardziej przerażony.W końcu piszcząc przerażliwie dobiegł do swoich państwa,tam chwilę odetchnął i wielki duch w małym ciele kazał mu od początku zacząć podchody do Alturki.
Z właścicielką Pikusia szedł pan, który w międzyczasie zagadnął mnie o Alturkę.Okazało się, że on również ma bouvierkę. Ucieszyłam  się, bo dotąd ani razu nie spotkałam żadnego w Krakowie, myślałam już , że ich tu nie ma.Tamten nie jest jednak żadnym naszym krewnym, pochodzi z innej hodowli, zdaje się że z Tomaszowa Mazowieckiego.

22:55, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
łabędzie

Doszły nas słuchy, że na naszej krakowskiej Wiśle zamarzają ptaki. Zdarza się to co roku i zwykle dotyczy łabędzi. Wszystkie inne jakoś sobie radzą.
Pojechaliśmy zobaczyć co się dzieje. Kiedy byliśmy tam ostatnio, było około 0 st. więc wszystko wyglądało inaczej. Łabędzie i kaczki pływały sobie po wodzie, mewy latały nad nimi, wzdłuż brzegu biegały Alturka i inne, więc łabędzie syczały co stwarzalo pretekst do szczekania i ogólnie było wesoło.Tymczasem dzisiaj pustki. Na powierzchni bardzo gruba warstwa lodu i dopiero daleko w oddali na tym lodzie 2 nieruchomo tkwiące łabędzie.Przymarznięte ?  Wszyscy przechodzący bulwarem byli w rozterce: czy to jest ten moment że trzeba zacząć działać ? Dzwonić po jakieś służby lub do organizacji ? Tymczasem Alturka zeszła nad samą wodę i zagapiła się przed siebie.I wtedy obydwa łabędzie podniosły się dostojnie i udały się na drugi brzeg. A my po chwili odkryliśmy, że całe ptasie towarzystwo przeniosło się na Rudawę - niewielką rzeczkę wpadającą do Wisły, która nie wiedzieć czemu nie była zamarznięta wcale.

17:41, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 24 stycznia 2010
Mrozy

 

Straszne mrozy - skończyły się żarty, zima na całego.
Zamarzają nosy, uszy i łapy. W południe podstępnie świeci słoneczko, więc przez okno nawet nie wygląda tak , jak jest naprawdę.
Oczywiście bieganie po głębokim świeżym śniegu jest bardzo przyjemne, byle nie trwało za długo. Po jakimś czasie już trzeba podnosić raz jedną raz drugą łapę i chodzić na trzech, robią się winogrona z lodu na nogach i długie sople na brodzie.
Za to przyjemnie wraca się do ciepłego domu./byle tylko nie myśleć ile zapłacimy za gaz/.
Oczywiście zupełnie inne zdanie w tej sprawie mają moje dzieci. Jeżdżą na narty przy każdej możliwej okazji i mówią że jest pięknie.

Straszne mrozy - skończyły się żarty, zima na całego.

Zamarzają nosy, uszy i łapy. W południe podstępnie świeci słoneczko, więc przez okno nawet nie wygląda tak , jak jest naprawdę.

Oczywiście bieganie po głębokim świeżym śniegu jest bardzo przyjemne, byle nie trwało za długo. Po jakimś czasie już trzeba podnosić raz jedną raz drugą łapę i chodzić na trzech, robią się winogrona z lodu na nogach i długie sople na brodzie.

Za to przyjemnie wraca się do ciepłego domu./byle tylko nie myśleć ile zapłacimy za gaz/.

Oczywiście zupełnie inne zdanie w tej sprawie mają moje dzieci. Jeżdżą na nartach przy każdej możliwej okazji i mówią że jest pięknie.

 

12:44, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 19 stycznia 2010
Podrywacz

Nie jestem pewna czy to pozytywne zjawisko, np. dobry gust lub znajomość tematu, czy też zwykły snobizm, w każdym razie na naszym osiedlu pojawia się coraz więcej pięknych rasowych psów. Od jakiegoś czasu spotykam kruczoczarnego nowofunlanda, kiedyś młodziutkiego gończego, raz nawet mopsa a wczoraj wielkiego cane corso.
Alturka zna je wszystkie, toleruje, czasem zwraca im uwagę jednym szczeknięciem, nowofunland nawet otrzymał pozwolenie lizania jej po pysku.
A dzisiaj spotkaliśmy naszego sąsiada - owczarka niemieckiego, który wyrósł na potęgę na naszych oczach, w ciągu kilku miesięcy. Jest śliczny. Alturka najwyrażniej wpadła mu w oko, bo interesował się nią przez cały czas gdy przez chwilę szliśmy równolegle. Obwąchał ją najpierw ogólnie, a potem szczegółowo i metodycznie, poczynając od nosa i uszu a na ogonie kończąc. A może odwrotnie. Był czuły i delikatny. Potem położył jej łapę na grzbiecie i wtedy został odciągnięty przez swojego pana. Podobno dopiero od niedawna "interesuje się kobietami" i własny Pan, trochę się z niego podśmiewa.
W każdym razie Alturka przyjęła wszystkie te zaloty bardzo spokojnie i cierpliwie, ze skromną minką, jak na panienkę przystało.

22:33, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 stycznia 2010
Plany

Zadzwoniła Agatka /instr. z Alteri/ częściowo w celu pogadania a częściowo w celu wybadania, czy my z Alturką  mamy zamiar angażować się w jakiekolwiek działania kynologiczno - społeczne. Kiedyś tam zaczęliśmy zakładać takie Stowarzyszenie związane z psami pracującymi, ale jak dotąd na każdym spotkaniu , dosłownie na każdy temat, tyle było zdań ilu ludzi. Przewiduję wobec tego, że wszystko jeszcze potrwa, ale na kolejne spotkania możemy sobie chodzić. Zawsze  to okazja żeby spotkać znajomych, również psy. Oprócz tego dowiedziałam się  że mamy jeszcze jakieś zaległe zaproszenia do przedszkoli, na pokazy tresury. Duet Alturka-Axa był jednak doceniany. Ja obecnie nie specjalnie chcę angażować się w działania które wymagają dużo czasu i mobilizacji, ale akurat te występy w przedszkolach odpowiadają mi bardzo. Dzieciaki są zabawnymi i szalenie "wdzięcznymi"słuchaczami. Dotąd zawsze współpraca świetnie nam wychodziła.
Tak więc na wszelki wypadek zrobiłam Altusiowi powtórkę i jest dobrze, łącznie z podawaniem 1-no groszówki. Możemy działać.

Zadzwoniła Agatka /instr. z Alteri/ częściowo w celu pogadania a częściowo w celu wybadania, czy my z Alturką  mamy zamiar angażować się w jakiekolwiek działania kynologiczno - społeczne. Kiedyś tam zaczęliśmy zakładać takie Stowarzyszenie związane z psami pracującymi, ale jak dotąd na każdym spotkaniu , dosłownie na każdy temat, tyle było zdań ilu ludzi. Przewiduję wobec tego, że wszystko jeszcze potrwa, ale na kolejne spotkania możemy sobie chodzić. Zawsze  to okazja żeby spotkać znajomych, również psy. Oprócz tego dowiedziałam się  że mamy jeszcze jakieś zaległe zaproszenia do przedszkoli, na pokazy tresury. Duet Alturka-Axa był jednak doceniany. Ja obecnie nie specjalnie chcę angażować się w działania które wymagają dużo czasu i mobilizacji, ale akurat te występy w przedszkolach odpowiadają mi bardzo. Dzieciaki są zabawnymi i szalenie "wdzięcznymi"słuchaczami. Dotąd zawsze współpraca świetnie nam wychodziła.

Tak więc na wszelki wypadek zrobiłam Altusiowi powtórkę i jest dobrze, łącznie z podawaniem 1-no groszówki. Możemy działać.


17:12, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 stycznia 2010
Pies na kaczki

Mnóstwo jest teraz  kaczek i łabędzi na Wiśle w Krakowie. Zwłaszcza pod mostami, również na całej długości bulwarów. Wszędzie tam, gdzie spacerują ludzie. Podobno nie wolno dokarmiać tych ptaków bo potem nie chcą odlatywać, jednak oczywiście ludzie to robią. Widać to od razu gdyż i kaczki i łabędzie podpływają do przechodzących ludzi i "żebrają". Tak się złożyło , że my też chodziliśmy tamtędy ostatnio. Właściwie ze względu na Alturkę. Ona jest zachwycona tymi ptakami. Goni je wzdłuż brzegu całym pędem, potem stoi i obserwuje w napięciu jak ślizgają się po wodzie, hamują, podfruwają. Widać że kaczki są dla suni fascynującym zjawiskiem, no a już łabędzie , to po prostu cud natury.
Dzisiaj dodatkowo było jeszcze coś : na brzegu stał pan z dużą papierową torbą i wrzucał do wody kawałki chleba. Ptaków zebrało się tam mnóstwo. minęliśmy to zgromadzenie i poszliśmy dalej, ale Alturka wracała  tam jeszcze 4 razy. I ja wiem dlaczego ! To nie zacięcie ornitologiczne. Ona chciała się załapać na ten chleb ! Naprawdę ! Tamten pan nie domyślał się że to o to chodzi ale ja ją znam już tak dobrze..

17:04, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 10 stycznia 2010
Refleksje

Od jakiegoś czasu obserwuję nowe zachowania Alturki i nie mogę się nadziwić. Ma ona u nas inny tryb życia niż ten do jakiego była przygotowywana. Nie ma obowiązków, nie pracuje. Jeśli nawet ja z nią ćwiczę , to jest to co innego. Nieregularnie, nie specjalnie forsownie, nie za długo. Przez cały dzień  sunia nie jest w trybie pracy, jest beztroska i wyluzowana. I widać to po niej. Dopóki była przygotowywana do roli assista, miała być spokojna, zrównoważona, hamująca swoje emocje,opanowana.
Teraz chyba przekonała się ,że wiele rzeczy się zmieniło. Skoro już wiadomo że nie będzie  pracować, niektóre ograniczenia nie mają zastosowania. A więc -  wolno się witać,  wolno poszczekiwać gdy jest wesoło, piszczeć na schodach gdy widać przez okno że wraca Pan lub Pani. Fajne są różne czułości w ogromnych ilościach i nawet zdarzają się jakieś wesołe szarpaniny z Panem. Sunia robi wrażenie jakby wiele rzeczy odkrywała i wtedy próbuje na ile można sobie pozwolić. I te granice odpowiednio zostają wytyczane.
 Autentycznie się  uśmiecha dużo częściej, niż  gdy ją poznałam. Ma też te swoje chwile zadumy
, również bywa że dostaje komendę i stwierdza że jej się nie chce.. jednak wtedy na stanowcze powtórzenie, posłusznie reaguje.
Są w niej całe pokłady uczuć, emocji, wrażliwości. Odkrywamy to ciągle a sunia robi wrażenie jakby i ona odkrywała ciągle coś nowego.
Nigdy wcześniej nie miałam owczarka, dlatego wiele zachowań traktowałam jako typowe dla rasy. Teraz widzę, że to tylko częściowo. Na całość "osobowości" składa się też wychowanie, poprzednie domy i cechy wrodzone.
Te całe refleksje wzięły się być może stąd, że w ostatnim czasie status Alturki uległ zmianie. Sunia nie jest już psem fundacyjnym. Jest MOJA.

18:28, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
środa, 06 stycznia 2010
na zimowo

Ta zima dosyć łagodnie obchodzi się w tym roku z Krakowem. Nie mieliśmy tu mrozów większych niż - 6st., opadów jest tylko  tyle, żeby było ładnie, nie było  wielkich zamieci i śnieżyc. Jest bielutko, często świeci słońce, nie jest bardzo ślisko. Akurat wszystko jest tak, żeby chodzić z psami na spacery. No więc chodzimy.

16:57, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

16:32, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

16:29, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 stycznia 2010
strachy cd.

 

Alturka w dalszym ciągu boi się wychodzić z domu. To skutek tej strzelaniny w Sylwestra. Pracowałam nad tym jej strachem i wydawało mi się że zmierzamy w dobrym kierunku ale głupie zdarzenie zepsuło wszystko co zdołałam zrobić. Wracałyśmy z miasta po spotkaniu z Agnieszką i na jednej z większych ulic, mijałyśmy grupkę nieciekawie wyglądaących facetów. Prawie w tym samym momencie , nieoczekiwanie na chodniku , 1,5 m. przed nami, czyli prawie pod nogami , wybuchła nam petarda.
Alturka pozornie nie zareagowała, wzdrygnęłyśmy się obie ale szłyśmy dalej i po chwili Altusia zaczęła płakać : skomlała, popiskiwała żałośnie, roztrzęsła się.. Strasznie była biedna.
Chciałam żebyśmy jak najszybciej wróciły do domu, ale to też nie było takie łatwe.
Na wieczorne sikanie sunia w ogóle nie dała się wyciągnąć z domu. Całe odkręcanie tych strachów muszę zaczynać od początku

Alturka w dalszym ciągu boi się wychodzić z domu. To skutek tej strzelaniny w Sylwestra. Pracowałam nad tym jej strachem i wydawało mi się że zmierzamy w dobrym kierunku ale głupie zdarzenie zepsuło wszystko co zdołałam zrobić. Wracałyśmy z miasta po spotkaniu z Agnieszką i na jednej z większych ulic, mijałyśmy grupkę nieciekawie wyglądających facetów. Prawie w tym samym momencie , nieoczekiwanie, na chodniku , 1,5 m. przed nami, czyli prawie pod nogami , wybuchła  petarda. To było najgorsze , co mogło na tym etapie spotkać Alturkę.  W pierwszym momencie nie zareagowała, wzdrygnęłyśmy się obie ale szłyśmy dalej i po chwili Altusia zaczęła płakać : skomlała, popiskiwała żałośnie,jakoś tak jęczała, roztrzęsła się.. Strasznie była biedna. Zabiłabym tego , kto nam podrzucił to dziadostwo.

Chciałam żebyśmy jak najszybciej wróciły do domu, ale to też nie było takie łatwe bo jeszcze było daleko, a w sobotę fatalnie działa MPK. Bardzo było mi żal suni, ale nie okazałam jej tego, żeby nie rozkleiła się jeszcze bardziej.

Na wieczorne sikanie  w ogóle nie dała się wyciągnąć z domu. Całe odkręcanie tych strachów muszę zaczynać od początku.

 

01:07, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
sobota, 02 stycznia 2010
Poświątecznie

Jak zwykle szybko przeminął świąteczny okres. Dużo ruchu, nerwów, pracy, potem kilka rodzinnych spotkań, na szczęście w bardzo miłej atmosferze. Trochę więcej czasu dla tych którzy pracują, więc spacerki - korzysta pies.
Telewizja zawiodła na całej linii. Już nas przyzwyczaili do wiecznych powtórek, na pamięć umiemy Kevin sam w domu i kilka innych, ale w tym roku TV przeszła siebie.  Ani w Święta ani w Nowy Rok, żadnego porządnego filmu. ANI JEDNEGO.
To już za najgłębszej Komuny telewizja miała ambicję, żeby w święta puścić ze dwa amerykańskie filmy + jakaś szopka, jakaś rozrywka. Teraz jeśli się nie ma własnych filmów, przed telewizorem umrze się z nudów.
A moja Alturka dotąd jeszcze pamięta sylwestrowe strachy. Bardzo się bała. Nawet nie miała większych powodów bo byliśmy z nią cały czas i wychodziła wieczorem tylko do ogródka a strzelali dużo dalej, ale jednak dla niej ciś było nie tak. Teraz są skutki - w ogóle nie chce wychodzić z domu. Wraca się, piszczy, ucieka. Muszę brać ją na smycz już w mieszkaniu i cały czas tłumaczyć i uspokajać. Pewnie z czasem mini

Jak zwykle szybko przeminął świąteczny okres. Dużo ruchu, nerwów, pracy, potem kilka rodzinnych spotkań, na szczęście w bardzo miłej atmosferze. Trochę więcej czasu dla tych którzy pracują, więc spacerki - korzysta pies.

Telewizja zawiodła na całej linii. Już nas przyzwyczaili do wiecznych powtórek, na pamięć umiemy Kevin sam w domu i kilka innych, ale w tym roku TV przeszła siebie.  Ani w Święta ani w Nowy Rok, żadnego porządnego filmu. ANI JEDNEGO.

To już za najgłębszej Komuny telewizja miała ambicję, żeby w święta puścić ze dwa amerykańskie filmy + jakaś szopka, jakaś rozrywka. Teraz jeśli się nie ma własnych filmów, przed telewizorem umrze się z nudów.


A moja Alturka dotąd jeszcze pamięta sylwestrowe strachy. Bardzo się bała. Nawet nie miała większych powodów bo byliśmy z nią cały czas i wychodziła wieczorem tylko do ogródka a strzelali dużo dalej, ale jednak dla niej coś było nie tak. Teraz są skutki - w ogóle nie chce wychodzić z domu. Wraca się, piszczy, ucieka. Muszę brać ją na smycz już w mieszkaniu i cały czas tłumaczyć i uspokajać. Pewnie z czasem minie ale narazie tak żal psiny.

10:39, cymestymek
Link Dodaj komentarz »