www.alteri.pl
RSS
wtorek, 31 stycznia 2012
zajęcia

Dzisiejszy wyjazd na zajęcia z dogoterapii był sporym wyczynem dla mnie i Alturki ze względu na te wielkie mrozy.
Obie lubimy te zajęcia,  choć każda z innego powodu.
Mnie interesują i cieszą reakcje i zaangażowanie dzieciaków.
W Alturce odzywa się jakaś młodzieżówa : wszystko odbywa się na ogromnej, dwupoziomowej sali, gdzie ona szaleje po schodach i czasem nawet chce organizować zabawy dla koleżanek z pracy. A czasem skupia się na swoich chrupkach i usiłuje  wymuszać je w przyśpieszonym tempie. Tak więc zajęcia nie zawsze przebiegają spokojnie, grzecznie i zgodnie ze scenariuszem.
 Ale wygląda na to, że dzieciom najbardziej podobają się wszelkie odchylenia od programu.
Był znowu Kacperek którego ja uwielbiam odkąd do nas dołączył.  Przemiły maluch , ambitny, przejęty, który dziś bezbłędnie wykonywał trudne zadania np : daj dużą kosteczkę, z małej miseczki, dużemu psu. A potem : małą chrupkę z dużej miski - małemu psu. Mieli tym razem ćwiczyć sobie te pojęcia.
Prawie nie było pomyłek.
Ale gdy pod koniec padło pytanie : jakiego koloru są czerwone miseczki, odpowiedż była zdecydowana:
-Żółte !!!
A najmilszy jest po tej całej akcji, po kilku godzinach,  powrót do ciepłego domu. W dodatku miałam prawdziwe szczęście, bo nieuniknione miało być , że na koniec zamarzniemy z Altkiem czekając na autobus na pętli w tych -15 stopniach.  Tymczasem koleżanka / pani Charliego /  wspaniałomyślnie odwiozła nas do domu. Naprawdę nic lepszego nie mogło nas spotkać.
Po powrocie Alturka załapała się na wołowy ogon  /delicje !/  w nagrodę za...  całokształt.
A ja też coś tam sobie dobrego znalazłam.







21:13, cymestymek
Link Komentarze (2) »
piątek, 27 stycznia 2012

19:42, cymestymek
Link Komentarze (2) »
czwartek, 26 stycznia 2012
W rodzinie

  
Właściwie niezamierzenie, poprzez różne powiązania, trafiłam wczoraj w internecie na rodzinę Alturki.
 Wcześniej wiedziałam skąd pochodzi, przydomek ma w rodowodowej nazwie, ale  w szczegóły nigdy nie wnikałam.
Pooglądałam tę rodzinkę, poczytałam o mamie mojej suni, dowiedziałam się jakie sukcesy na wystawach odnoszą kuzyni.
Taka  jakaś się poczułam rozczulona   -  wszyscy oni wydali mi się poprzez Alturkę  tacy bliscy...
Kiedyś pracowałam w Zw. Kynologicznym, zdałam nawet egzamin asystencki. Jednak gdy po przerwie zamierzałam tam wrócić, nie spodobały mi się tamtejsze układy.  To wtedy ostatecznie wybrałam Fundację.
Zmierzam do tego , że obecnie nie jestem wielbicielką wyglądu psów przygotowywanych  do wystaw.
Nie lubię tego wyczesania, napuszenia, sztywności.  U bouvierów szczególnie. Nie podoba mi się sposób strzyżenia tej rasy, nie lubię przyciętych uszu.

Właściwie to tak naprawdę najbardziej podoba mi się moja własna buwiśka,  oraz jej koleżanka Debra, z Olsztyna.  Obie są naturalne, "psie", może nie przesadnie  eleganckie  /lub inaczej/,  ale za to radosne.  I nie mają przewrócone w głowie.
 

A rodzinną hodowlę Alturki reprezentuje /poniżej/  szczeniaczek bouviera. Czy nie jest niesamowity ?!







http://www.bouvi.org/Chucho

18:29, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

18:25, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
Igor i Magda - cd.

Są już wiadomości od Ajkiego.
Przyszły długo wyczekiwane wyniki z biopsji.  To co mu się zrobiło, nie jest tak bardzo grożne jak mogłoby być, więc :  ufff....
Jednak należy to usunąć , a ponieważ znajduje się w dosyć newralgicznym punkcie, będzie z tym trochę  zachodu.
Co za tym idzie, znowu nerwy, przeżycia, jeżdżenie, zamartwianie się , no i rzecz jasna ogromne wydatki.
Ale przecież życie Magdy nigdy, ani przez chwilę nie było łatwe i spokojne.
Jednak zawsze dotąd,  ze wszystkich opresji wychodziła zwycięsko.
To o niej można powiedzieć:  "ona ma siłę, nie wiesz jak wielką..."  Nie znam drugiej takiej dziewczyny.
Tak więc nie mam wątpliwości że ze wszystkim sobie poradzi i tym razem. 
A nam, którzy szczerze jak najlepiej jej /im/  życzymy, pozostaje tylko  modlić się, żeby te kłody pod nogi wreszcie przestały się wtaczać.

17:54, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 24 stycznia 2012
Marzenia o lecie

Pod wieczór przyszła córcia i stwierdziła że nie może już doczekać się lata, upałów i wyjazdu na  naszą  wakacyjną  wieś.
Oczywiście my wszyscy też!     Alturka marzy o pachnących łąkach i świeżej trawie do tarzania.     Ja  -  o cieple,  wysokiej trawie,  zbożu  i  dalekich spacerach po suchych ścieżkach.    W  lekkich ubraniach,  bez żadnych rękawiczek,  szalików i czapek.
Ale jedyne co mogliśmy zrobić, to znależć wakacyjne zdjęcia i przez godzinę pooglądać, potęsknić i powzdychać.

Czy to możliwe że ja mówiłam wtedy że "za gorąco "?!

21:04, cymestymek
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 23 stycznia 2012
To na dowód.....

.......że owczarki są zdolne do wszystkiego .

13:30, cymestymek
Link Komentarze (2) »

13:26, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 22 stycznia 2012

11:26, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

Ostatnio narzekałam na odwilż, no to dzisiaj leje ciurkiem.
Na naszych wałach Wisły, górą położyli asfalt i jest teraz taka ściezka rowerowa, rolkowa, wózkowa , no i psia.  I taka właśnie była dla nas - poszłyśmy z córką, Małym i suńką rzecz jasna, na rekonesans.
 Można kilometrami iść sobie wygodnie, a Altek co jakiś czas zbiega z wału na prawo lub na lewo, w ramach treningu. Wróciliśmy inną drogą. Suka poszła spać, a ja jeszcze raz od początku czytam sobie książkę o Ajkim.
A wieczorem znowu imprezka poza domem i obecność obowiązkowa.

11:23, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 stycznia 2012
odwilż

Roztopiło się wszystko co białe,  jest chlapa i błoto.  Pojechaliśmy jednak  na  psi  spacer  trochę dalej,   Alturka pobiegała wzdłuż Wisły, pogoniła te wszystkie kaczki, łabędzie i mewy czy tam rybitwy.
A gdy wracaliśmy autobusem , opierała się o mnie całym ciężarem i tradycyjnie stała swoją łapą na mojej stopie. Strasznie to jest miłe i uwielbiam to u niej, ale skutkiem ubocznym jest fakt, że nie mam prawa mieć czystych butów, nigdy.

15:59, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
środa, 18 stycznia 2012
dzisiaj o wczoraj

Za Ajkiego  jeszcze kciuki należy trzymać.  Wczoraj miał już wracać do Magdy, ale na wyniki ważniejszych badań trzeba trochę poczekać. Z tego co wiem, to tak wielka ilość ludzi ciepło o nich myśli i dobrze życzy, ze po prostu MUSI być dobrze.

Z grupy z którą pracujemy w ramach dogoterapii, ubył nam jeden chłopczyk, wyjechał.  To akurat jest dobra wiadomość,  ponieważ w przypadku ofiar przemocy, daje nadzieję, że życie jakoś mu się ułożyło.
Za to na jego miejsce dołączył inny, 5 - letni Kacperek.
Dołączył do grupy z pewną nieśmiałością ale już po chwili... Takiej radości dziecka, emocji i zachwytu wszystkim co się  działo, nie widziałam dawno.  Oczy mu błyszczały, był troszkę niepewny ale uśmiechał się cały czas. We wszystkim  brał udział z taką szczerą radością. Promieniał !
Bawiliśmy się w różne zabawy, głównie ruchowe , bo w tym wieku się nie siedzi.
Teraz pracujemy trochę inaczej.
W szpitalu dzieci były niepełnosprawne ruchowo więc pozwalaliśmy na obecność kogoś z rodziców lub opiekunów.
Teraz nie, bo nie ma takiej potrzeby. Mimo woli czujemy się więc swobodniej, lepiej się pracuje.
A smutne jest to, że ciągle dostajemy zaproszenia do współpracy z dziećmi głęboko upośledzonymi umysłowo, ostatnio grupa dwulatków.  Czyli wyobrażenie o dogoterapii jest takie, że kładziemy psa , na nim dziecko lub dwoje dzieci i czekamy na skutek ?

11:20, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 17 stycznia 2012
ważna sprawa

Od dwóch dni trzymamy kciuki za powodzenie akcji. Sprawa dotyczy kolegi Alturki, znanego szeroko goldena. 

Zasadniczo  pobieżnie zwany jest on Igorem, ale również:  Ajki, Ajgor, Królewicz, Blondyn... 
I wszyscy wiedzą, że to połowa duetu Blondyn i Blondyna. Goldenek jest psem asystującym i na codzień jest Magdzie potrzebny nie tylko jako przyjaciel.
Pisałam o nich w związku z Targami książki jakiś czas temu.  A teraz psisko zachorowało. 
Od razu zaczął leczenie,  ale nie przynosiło ono poprawy. Naradzałyśmy się mailowo z Madzią  i  ja doradzałam klinikę w której leczyliśmy Alturkę.
Zdecydowali się na przyjazd pomimo że mieszkają w Tychach i wyprawa zimową porą to nie lada wyczyn. Najpierw myślałam że wobec tego ktoś przywiezie Ajkiego. Okazało się jednak , że Magda też stanowczo się wybiera i jak dla mnie , to nie trzeba długo myśleć, żeby zrozumieć dlaczego chce być z nim cały czas.
Przez cały dzień nie mogłam myśleć o niczym innym.  A wiadomości były dopiero pod wieczór: Ajki został w szpitalu w celu zdiagnozowania. To był mądry krok, chociaż wielkie przeżycie dla Magdy i zapewne dla psa.

A dodatkowo tak się złożyło, że dzisiaj rano w TVN , był o nich program.
/"Zielone drzwi"- gdyby ktoś chciał sobie znależć w necie./
Ładnie zrobiony reportaż, bardzo ciekawy, ale krótki, KRÓTKI !!!
 Chętnie oglądnęłabym 3x tyle.  A na koniec bonus :  rozmowa z Agnieszką z Alteri. O wychowywaniu Igora i innych asistów. Tak dawno jej nie widziałam, wysłuchałam z rozrzewnieniem.

Nawet zawołałam Alturkę, ale  ona nie jest taka sentymentalna.

11:39, cymestymek
Link Komentarze (2) »
sobota, 14 stycznia 2012
biało - czarno

Wreszcie napadało trochę  śniegu. Wcale nie jest przez to lepiej - może trochę czyściej wygląda, ale za to jest makabrycznie ślisko.
 Altura też nie jest zadowolona. Łapy się rozjeżdżają, śnieg wbija się między palce.
Rano ktoś mnie zapytał czy nasz pies cieszy się ze śniegu tak jak wszystkie psy.
I co miałam odpowiedzieć, jeśli nasz, nie jest "jak wszystkie".
Wypuszczona przed dom,  cały czas stoi w przedsionku  /pod dachem, ciepło w nogi /  i tylko wystawia nos,   sprawdzić czy dalej sypie i ewentualnie zobaczyć kto przechodzi.
Na spacerze idzie przy nodze,   a gdy ją namawiam na bieganie, to łaskawie krok przede mną.    Ani na pół metra  z ubitej ścieżki.


19:28, cymestymek
Link Komentarze (4) »
różne sposoby

Jechałam sobie ostatnio tramwajem. Naprzeciwko mnie usiadła a właściwie ciężko klapnęła na krzesło pani w średnim wieku. Wyglądała przeciętnie. Nie jakoś szczególnie elegancko czy bogato,  ale też nie biednie.
Jedyne co zwracało uwagę to fakt, że cały czas miała zamknięte oczy, głowę odchyloną do tyłu i raz po raz dramatycznie, ciężko wzdychała.
Trwało to kilka przystanków.  Gdy już dojeżdżaliśmy do mojego, nagle szeroko otworzyła oczy, utkwiła we mne wzrok i.....
powiedziała :  nie dołożyłaby mi pani 5 zł. ?

19:22, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 12 stycznia 2012
jakaś odmiana

Zapomnieliśmy już tutaj,   jak wygląda słońce i jasne niebo. Ostatnio przerabiamy jedynie wszelkie odcienie szarości. O śniegu słyszy się tu i tam , ale my już nie pamiętamy co to takiego.
A tu dzisiaj .....
Od rana niebiesiutkie niebo i słoneczko !
Suka wpakowała mi się do łóżka   /a rzadko u niej taka desperacja/   i stało się jasne , że jej propozycja,  to szybkie śniadanie  i dobra wycieczka.
Chyba przez tę pogodę taki przypływ energii i sił witalnych.
Meteopatka jedna.
Przyznałam jej rację , chociaż należało zweryfikować metody. Żadne próby nacisku, nawet jeśli się zgadzamy.


A w piątek pożegnalna impreza : rozstajemy się z koleżanką z fundacji  oraz Torą,  jej goldenką.  Wyjeżdżają do leśniczówki  w Bieszczadach, na końcu świata.
Tak ułożyło im się życie rodzinne. Dla nich póki co, to frajda. Dla nas strata, bo się zżyliśmy i dobrze się razem pracowało.
Fundacje jednak mają to do siebie, że nie da się uniknąć ciągłej rotacji.  Z różnych powodów. Dla mnie to niedobrze, bo łatwo się przywiązuję.
My z Alturką też nie obiecujemy , że na zawsze.   Narazie nam to pasuje.

14:36, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 stycznia 2012
Jak sobie pościelisz tak się wyśpisz.

Czy Wasze psy też  są wiecznie  pod nogami,  w drzwiach, w przejściu, oraz na skrzyżowaniach głównych szlaków w mieszkaniu ?
Zawsze uważałam , że to sposób na kontrolowanie nas.  Jeśli psisko sobie zaśnie, to przecież poczuje że przechodzimy nad nim  lub blisko obok.
 Ale czarny pies,  w czarnym /ciemnym/ przedpokoju/, na całej szerokości przejścia, zupełnie nieoczekiwanie ?   Zwłaszcza gdy się coś niesie , albo szybko idzie -  to nie jest to, czego się tam spodziewamy.
 Aż się dziwię że nikt u nas jeszcze się nie zabił ani nie wybił zębów,  wpadając na czarną przeszkodę. W dodatku trzeba ją potem dłuuuuugo przepraszać !
A to jak śpi na zdjęciu, to też jeden z wariantów.
Naprawdę, to  ona sobie sama tak ścieli.  I   ZAWSZE  przygotowuje sobie coś pod głowę.
Następnie systematycznie jedzie z tym niby - łóżkiem  przez pół pokoju, aż zatka całe przejście przez drzwi.  Dopiero  wtedy już śpi spokojnie ,  za to my musimy ją przekraczać bo nawet nie da się ominąć.  Można za to poślizgnąć się na tej jej kołdrze lub kocyku wyrzuconym obok.
I nigdy nie zwija się w kłębek , zawsze jest rozciągnięta na całą długość.
Ale gdy rozmawiam z innymi owczarkarzami, to wszystko to jest w tej grupie powszechnie przyjęte.  Wszystko to, a nawet jeszcze więcej.

16:42, cymestymek
Link Komentarze (4) »
niedziela, 08 stycznia 2012
WOŚP

Dzisiaj akcja WOŚP.   Z roku na rok coraz bardziej znana, rozpoznawana i popierana . Wspaniała akcja, już wreszcie dobrze nagłośniona. Ogromny rozmach, tysiące zaangażowanych, imponujące.
Psy z naszej fundacji również wezmą udział, będą działać w Krakowie.
Dowiedziałam się , że nasz słynny Ajki  /vel. Igor/  będzie się udzielał wraz z Magdą w Gliwicach. Super.
Mam nadzieję ,  że w tym roku nigdzie nie usłyszę już spekulacji na temat przekrętów Owsiaka, bo chyba już nikt w to nie wierzy.  /a nawiasem mówiąc każdy sądzi po sobie/.   Zawsze  dotąd ktoś taki podejrzliwy się znalazł,  jednak   "podłość ludzka nie zna granic".
Albo to , co wyrwało się mojej teściowej : WSZYSTKO teraz dla tych chorych dzieci...mogliby ich chociaż nie pokazywać !... Wprawdzie wycofała się z tego za chwilę, ale przecież to powiedziała.   Jakim trzeba być człowiekiem, żeby palnąć coś takiego ?

Ja będę szczerze kibicować działającym, jednak na odległość , gdyż znowu idę na kolejne urodziny w rodzinie.    Kumulacja trwa.

12:09, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
piątek, 06 stycznia 2012
zdane /oczywiście/

Kolejny egzamin zdany, udowodniłyśmy że coś potrafimy.
Instruktorka która do nas przyszła, bardzo przypadła mi do gustu. Przede wszystkim jej wyobrażenia o terapii z udziałem zwierząt, były zgodne z naszymi : pies ma być psem,  dziecko dzieckiem,  a ich relacje mają opierać się na współdziałaniu i zabawie.  Każde z nich , ma prawo do swojej przestrzeni , takiej jaką potrzebuje. Niektóre nasze psy też nie lubią bliskiego kontaktu a przecież ruchliwa, aktywna zabawa z dziećmi  doskonale im wychodzi.
  Natomiast my wszyscy, szybko odczuliśmy , że jest to odpowiednia osoba : spokojna , opanowana, wyciszona.
Działała kojąco na nerwy piesków początkujących i ich właścicieli. Miała znakomite podejście do psów, miała odpowiednie druki z tabelkami dotyczącymi poszczególnnych zadań i konkretny plan działania.  Był nawet pozorant.
Przede wszystkim nas obserwowała, potem  kolejno każdy pies był sprawdzany. Najpierw w pomieszczeniu,  a potem na polu  /tak, właśnie "na polu" bo to Kraków /.
To co w pomieszczeniu, poszło Altkowi bezbłędnie.
Na zewnątrz prawie też,  do momentu gdy w krzakach ,dość daleko, coś zaczęło się ruszać. Natychmiast zaistniało podejrzenie że to będzie kot i reszta ćwiczeń wykonana była z głową odwróconą w tamtą stronę.
Był też sprawdzian charakteru dla łakomczuchów: pierwszy raz gdy przeszłyśmy obok kupki jedzenia na ziemi, Altek wchłonął wszystko nawet nie zwalniająć kroku. Wobec tego nastąpiła druga próba, miałyśmy podejść do leżącego jedzonka przy czym ja zabraniam go zjeść. Posłuchała idealnie. To akurat wyszło nam super. 
A w końcowej ocenie,  moim zdaniem Alturka została rozszyfrowana.
Pani powiedziała że to pies doświadczony, z bardzo wyrażnymi  cechami owczarka, pewny siebie i niezależny. Bardzo stabilny emocjonalnie.  Nic nie jest w stanie go zaskoczyć, przestraszyć nawet zainteresować jeśli jest czymś zajęty. Chwilami nie słucha natychmiast, odwleka jakby próbował że "może nie za każdym razem trzeba posłuchać ".
Tu dostałam zalecenie , żeby więcej wymagać,  bo w miarę czasu pies coraz bardziej będzie próbował coś "ugrać'. Nie można więc mu odpuszczać bo wejdzie nam na głowę . Wszystko to mówione było z absolutną życzliwością i sympatią. Na koniec nawet pani zażartowała,  że mój pies jest tak pewny siebie,  jakby miał zamiar sam prowadzić zajęcia bo przecież wszystko wie. 
Prawdę mówiąc zgadzam się z taką opinią. Cieszy mnie brak kompleksów, strachów czy niepewności.  Odkąd Altura u nas zamieszkała, zawsze próbowała przejąć władzę , bo ma silną osobowość. Gdyby się na to pozwoliło, nie słuchała by nikogo. Tak więc pani upewniła mnie tylko , żeby stanowczo  przestrzegać gdzie czyje miejsce. Wymagać ścisłego wykonywania poleceń , bez ociągania.
Trudno odmówić jej racji, wszystko to wiem od dawna.
Zapytała mnie jeszcze , jak sprawdza się w dogoterapii duży czarny pies robiący wrażenie grożnego. Zapytała z ciekawości , a ja zapewniłam ją ,że spokój, opanowanie i zrównoważony charakter, rekompensują w 100 %, wygląd budzący  respekt.
Oba pieski początkujące - rokują doskonale. To husky i duck toller.   Zważywszy wiek, stawiane wymagania, warunki. Radzą sobie świetnie.
A najbardziej zostały wychwalone nasze 2 goldenki które są entuzjastyczne, inteligentne, przyjacielskie i wykonują idealnie wszystko, w dodatku z uśmiechem na ustach.

16:02, cymestymek
Link Komentarze (10) »
czwartek, 05 stycznia 2012
Będzie sprawdzian

Jutro  /piątek/ , w południe , ten  zapowiedziany test . Można  za nas trzymać kciuki, chociaz nie będę traktować tego w kategoriach sukcesów i porażek. Jakkolwiek przebiegnie.  Właściwie to idę tam z ciekawością , zobaczyć jak nas oceni ktoś obcy. 

Jesli nas pochwalą to znowu będę chodzić dumna przez jakiś czas, a jeśli skrytykują , to już czuję,  że się obrażę.  A  i tak wiem swoje i między nami nic się nie zmieni.

17:29, cymestymek
Link Komentarze (2) »
środa, 04 stycznia 2012
dwie i pół godziny

Od dawna myśleliśmy o zakupie maszynki do strzyżenia Altury. Dla dużego psa musi to być porządny sprzęt, gdyż inny po prostu zaraz się rozleci.
Sprawa była pilna, gdyż podstrzyżyny co jakiś czas są niezbędne : teraz - bo brud i błoto,  w zimie -  bo sople lodu na nogach, brzuchu i pysku.  W lecie, bo wszędzie rzepy.  Motywacja więc była,  a i tak  do tej pory odkładaliśmy zakup,  bo maszynki są baaaaaaardzo drogie.  Wreszcie ostatnio postanowiliśmy  jednak zapożyczyć się i kupić.
No i dziś była próba generalna. Planowaliśmy zrobić salon fryzjerski w garażu, albo przed domem, ale skończyło się na mojej kuchni. Pewnie teraz pomimo sprzątania, przez 2 tygodnie będą zewsząd wyłazić jeszcze czarne loki.
W każdym razie,  myślałam , że będzie gorzej. W przeszłości  zawsze bywało gorzej gdy Leszek próbował z nią cokolwiek  załatwić siłowo. Wobec tego teraz musiałam wpłynąć głównie na niego , żeby się uspokoił.  Jednak moje metody są lepsze : łagodność , stanowczość i przekupstwo, z naciskiem na to ostatnie.
Altura bez problemu dała się postawić na  kuchennym stole,  na kocu. Zgodziła się że ja ją zabawiam, dokarmiam, głaskam i trzymam , a Leszek strzyże.
Wyglądała nawet na rozbawioną, co chwilę siadała albo się rozwalała.  Trochę się wygłupiała  i myślę że fajnie że  odbyło się to w formie zabawy. Nie będzie mieć złych skojarzeń na następny raz.   W efekcie  mamy całe wiadro kudłów,  a ona o  tyle  mniej ,  ma na sobie.
A efekt może nie jest powalający, ale przecież nabierzemy wprawy.

19:31, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 02 stycznia 2012
test

W najbliższym czasie znowu ma się odbyć test sprawdzający psychikę i predyspozycje do pracy w dogoterapii. To głównie dlatego, że mamy nowe psy, a poza tym podobno praktykuje się raz na rok taki sprawdzian, gdyż w międzyczasie coś mogło wpłynąć na zmiany w psychice psa.
Tym razem test ma  przeprowadzić ktoś z Krakowa.
Początkowo uważałam, że w żadnym razie nas z Altkiem to nie dotyczy.
Nie ulega wątpliwości , że mój pies jest jednym z najmądrzejszych na świecie. Poza tym,  dawno już pozdawał wszystko co było do zdawania i świetnie sprawdza się w pracy.
A potem przyszło mi do głowy, że  jednak  nie jest bez znaczenia fakt, że dosyć znacząco zmieniła się sytuacja w bezpośrednim otoczeniu  Altury.  Mianowicie pojawiły się małe dzieci.  To dla psa duża zmiana , nawet jeśli  staram się jak najlepiej ustawiać te wszystkie nowe relacje,  aby pies nie uznał,  że zmiana jest na gorsze.
Niby wszystko jest ok, a jednak raz zdarzyło się, że usłyszałam lekkie warknięcie na małego,  w sytuacji gdy przechodził w pobliżu legowiska.
To mnie zdziwiło,  bo dotąd sunia nie unikała kontaktu z dziećmi , mając wybór.
 Oczywiście to dobrze że zasygnalizowała że coś jej nie pasuje.  Musimy być bardziej uważni. Jednak NIGDY wcześniej nie słyszałam u niej warknięcia i wobec tego może nie zaszkodzi jeśli ktoś obcy obiektywnie jej się przyglądnie.
Nawet dla mojego własnego spokoju.
 

19:01, cymestymek
Link Komentarze (2) »