www.alteri.pl
RSS
czwartek, 06 listopada 2014
Smętnie o upływie czasu....

Północ. Ksiezyc świeci prosto w okno, jest prawie jasno w pokoju. To pełnia.

Alturka łazi po mieszkaniu, nie mogąc nigdzie ułożyć się do spania. Długo robiła kółka na swoim fotelu, ale chyba nie były takie jak trzeba, bo w końcu zeszła na dół.

Niedawno skończyła 11 lat. To i dużo i mało,   jeśli nasz poprzedni pies miał 20.

Zmieniła się. Jest teraz starszą suczką, która coraz rzadziej ma ochotę na rozróby. Trochę kłótliwa, pouczająca inne psy, zwłaszcza te małe.

Nie zawsze chce jej się biegać, przeważnie wystarczy trochę, a potem ciągnie się za mną smętnie.Bywają momenty, że nawet zatrzymuje się i nie chce iść dalej. Patrzy na mnie i pyta: "musimy jeszcze chodzić?" No to skracam trasę, nic na siłę,możemy wracać.

Przetrwała dawna fascynacja kotami. Ostatnio jednak to ja pierwsza widzę uszy w trawie i naprowadzam ją w tę stronę, żeby mogła przeżyć to podniecenie, wyprężyć się i ruszyć w pogoń. Teraz coraz krótszą i byle jaką.....

Kotu nic się nie dzieje, nawet podpuszcza ją blisko do samego końca,  a potem też chwilę się przebiegnie czując że zagrożenie równa się zeru.

Mam wrażenie że koty już się z niej śmieją.

A ostatnio, wypatrzyła kota na końcu bocznej uliczki, gdy już wracałyśmy, a więc po spacerze, gdy już siły były wyczerpane. Stanęła, wpatrzyła się...Bodziec był zbyt silny żeby nie zareagować, ale sił brak.... W efekcie po prostu POSZŁA w jego stronę !!! Tego jeszcze nie było!

Dużo śpi, zażywa te swoje lekarstwa na serce i na reumatyzm i chwilami jest rozczulająca z tą swoją narastającą nieporadnością.

Jest mi smutno że to tak szybko postępuje.

Wszyscy zmieniamy się z roku na rok, ale ona szybciej i bardziej widocznie.

Ja z przyzwyczajenia ciągle wymyślam spacery pod jej kątem, szukam fajnych tras, przestrzeni....Tymczasem ona już tego nie potrzebuje.

Chce wracać, chce się położyć, a raczej chce zjeść i się położyć, bo jedzenie jest nadal BARDZO ważne. Oraz wszystkie rytuały, łącznie ze środkami nacisku pod naszym adresem. :)))))

Wiem że nic nie trwa wiecznie, ale jest nam tak dobrze razem. Rozumiemy się bez słów, dajemy sobie nawzajem tyle czułóści i ciepła....

Nie znam nikogo kto umiałby powstrzymać to wszystko złe, co przed nami. Co nieuniknione.

Jedyne co możemy, to cieszyć się każdym dniem.

A narazie zrobiłam jej nowy, wspaniały tapczan ze starej grubej gąbki. Na pewno bolą ją kości i jestem pewna że aktualnie tego jej potrzeba.

I już widzę, że zostało docenione!!!

 


11:26, cymestymek
Link Komentarze (2) »