www.alteri.pl
RSS
środa, 30 listopada 2016
Dwie sprawy

Dwie rzeczy chcę opowiedzieć o Abrze.  Po pierwsze wczoraj było tak: przyszła do mnie pogadać córcia. Rozwaliłyśmy się na mojej wielkiej kanapie i wtedy Abra  uznała: przyszła Dorotka, jest święto!!!  Wkręciła się pomiędzy nas! Na plecki, brzuszek do głaskania, przytulanki raz do jedenej raz do drugiej, majtający język żeby każdą z nas polizać po nosie, po rękach...Psie uśmiechy, pełnia szczęscia...Ale oficjalnie pieskom wolno rozwalać się tylko na jednym wyznaczonym fotelu. Abrusia zna umiar.  Jedno moje słówko i szaleństwa się skończyły. Wróciła na swoje miejsce żeby nas obserwować.

A drugie co chcę opowiedzieć, to przekonałam się że to najbardziej empatyczny pies ze wszystkich które się u nas przewinęły. Mówi się,  że pies  adoptowany/uratowany kocha podwójnie.  Abra to potwierdza. Po raz pierwszy mam psa który szaleje ze mną gdy jest mi wesoło, ale gdy jest smutno, także jest przy mnie. Siada obok, przysuwa się bliziutko, zlizuje łzy z twarzy i całą sobą chce pomóc...Wydaje się że wszystko wie i rozumie.    Takiej przyjaciółki nie miałam nigdy..))))

13:35, cymestymek
Link Komentarze (2) »
piątek, 25 listopada 2016

Jak ja lubię te nasze małe sukcesy, Abry i moje :-) Już dawno minął czas, gdy rzucała się na ludzi gdy ktoś znalazł się za blisko nas i nie przepuściła żadnemu psu....A miałam z nią tyle problemów!

Teraz na szkoleniach działa w grupie psów i wykonuje wszystko. Żeby to utrwalić, postanowiłam ostatnio podnieść poprzeczkę. Nie sielankowe bieganie nad Wisłą, tylko dla odmiany wyprawa: autobus, ruchliwa ulica i na koniec Błonia (to w Krakowie taka wielka łąka na 3km.) gdzie różnych psów nie brakuje. Znalazłyśmy miejsce w miarę daleko od wszystkich i na wesoło ćwiczyłyśmy sobie różne rzeczy. Na horyzoncie widać było grupkę ludzi i psów, zajętych sobą. Abra własnie trzymała siad i patrzyła na mnie czekając co dalej.Nie widziała, że od tej dalekiej grupy oderwał się jeden radosny berneńczyk i pędzi w naszą stronę. Nie wyglądało żeby miał złe zamiary, jednak brakiem dyscypliny wykazał się niewątpliwie.Chciał się bawić, ale miał pecha, bo Abra się z psami nie bawi, więc od razu usłyszał wrrrr... Nie brnął dalej, zawrócił prawie w powietrzu i już pędził z powrotem. Ale teraz, Abra pędziła za nim! Wpatrzona w czubek jego ogona, darła ile sił! To nie mogło się dobrze skończyć. Gdyby dobiegli do tamtego stada, na pewno dobrze by jej nie przywitali.

Ale Abrusia jest mądrym, zdyscyplinowanym pieskiem :-) )) Zawołałam ją! Nawet nie byłam pewna czy to ma sens na tym etapie, ale... "Abra, do mnie!" Zahamowała! W miejscu! Odwróciła się i z tą swoją radością ruszyła do mnie, chyba mając przed oczami te wszystkie dobre rzeczy jakie wtedy dostaje. Oczywiście! cała garść gotowanych żołądków! wychwaliłam, fajerwerki!!!

Czyż nie zasłużyła?! Przecież to najwspanialszy pies na świecie!!! Pomyślałam jeszcze o właścicielu berneńczyka i jego znajomych - wszystko widzieli! miałam satysfakcję... Abrusiu - brawo my!!! :-) 

15:54, cymestymek
Link Komentarze (2) »
piątek, 11 listopada 2016
ABRA

18:57, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 10 listopada 2016

18:35, cymestymek
Link Dodaj komentarz »