www.alteri.pl
RSS
sobota, 31 marca 2012
nieoficjalnie

Sobota. Rano. Nie trzeba otwierać oczu , żeby dowiedzieć się że leje : deszcz tłucze w szyby i wieje wiatr.
Słychać również takie cichutkie  "iiiiiiiiii..." obok kanapy i to jest delikatna sugestia żeby wstać i dać psu śniadanko.
Nie reaguję , więc koło mnie na łóżku pojawia się jedna czarna łapa, po chwili druga i z pewną nieśmiałością cała Czarna układa się obok.
Jeszcze godzinkę....

11:15, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
środa, 28 marca 2012
Jak było

W związku z ostatnimi zajęciami w Ośrodku, mam do opowiedzenia kilka rzeczy.
Po pierwsze wprowadziliśmy piosenkę rozpoczynającą każde zajęcia. Tekst jest łatwy, melodia prosta a każdy piesek po imieniu zostaje przez dzieci powitany i zaproszony.   Z pewnością działa to integracyjnie i będzie takim naszym rytuałem na początek zajęć.
Po drugie, rozbawiły mnie  dwie 5-letnie dziewczynki.  Tym razem jedynie połowę uwagi mogły poświęcić zadaniom do wykonania, gdyż obie miały nowiutkie błyszczące buty. Jednakowe !  Sprawdzały czy wszyscy je zauważyli.  Przechodziły się pod byle pretekstem tam i z powrotem   i tak okopnie stukały,   a ja bałam się że się pozabijają na tym  wściekle  śliskim parkiecie.
Do kolejnej zabawy miałyśmy już nie jeden ale dwa tunele. Ten nowy, okazał się większy od tamtego w którym ostatnio zaklinowała się Alturka.   Chyba jednak nie specjalnie się zraziła tamtym niepowodzeniem,  bo od razu ustawiła się w kolejce do przejścia. Udało się !  Bardzo była z siebie zadowolona i zaraz poszła przebiec tamtędy jeszcze raz.
W ogóle zachowywała się nienagannie. Ja twardo trzymałam się zaplanowanej strategii i nie pozwoliłam na żadne rozrabianie,  a  mój mądry pies szybko się do tego dostosował. Dopiero gdy zakończyliśmy zajęcia,  dałam jej swobodę.  A wtedy suńka przede wszystkim pobiegła zwrócić uwagę goldence i Charliemu którzy kotłowali się już w ramach relaksu po pracy.
Alturka stanęła nad nimi i nakrzyczała że mają się natychmiast uspokoić, co jednak żadnego skutku nie odniosło.
Nawet moja koleżanka śmiała się, że wygląda jak taka nauczycielka która zwraca uwagę...
Zawsze była znana z tych swoich interwencji. Uspokajała gdy było za głośno za ruchliwie, za szybko , lub niepoważnie.   Ma być święty spokój ....i już.

10:11, cymestymek
Link Komentarze (2) »
wtorek, 27 marca 2012
Przed zajęciami

To nieprawda że Alturka brzydko wygląda po ostatnich podstrzyżynach. Ponieważ nie mam wprawy w tych zabiegach, zawsze towarzyszy dreszcz emocji - jaki będzie efekt,   ale nie jest żle. Stanu przed podcinaniem nie lubię głównie dlatego, że całe to potężne futro suni, robi z niej szeroką kanapę. To pozory, ale ja zawsze już wtedy zaczynam się zastanawiać czy nie ograniczyć jej jedzenia, czasem na wszelki wypadek robię w domu awanturę o nielegalne dokarmianie itd.  Tymczasem po podstrzyżynach, z morza kudłów wyłania się całkiem zgrabna suczka, której nic nie można zarzucić. Nie jest modelem wystawowym, ale akurat dla mnie - to na plus.

A dzisiaj przede mną inne wyzwanie. Mamy kolejne zajęcia z dogoterapii i pamiętając o ostatnich wygłupach buwiśki, mam zamiar dobrze ją przypilnować.  Mam plan działania i nie dopuszczę do tego, żeby to ona prowadziła zajęcia.        /chociaż dzieciaki  te jej  rozróby  uwielbiają /.

13:01, cymestymek
Link Komentarze (4) »
sobota, 24 marca 2012
W ZOO

Początek wiosny ma nie tylko swoje dobre strony.   Oprócz wszystkiego co przyjemne, istnieje też przymus sprzątania. Słońce świeci ostro i pod takim kątem, że żaden kurz się nie ukryje.
Nieuchronnie również zaczynają się prace w ogródku. W naszym przypadku szaleństwo ogarnia babcię moich dzieci, ze strony ojca rzecz jasna.
Nie może u niej być gorzej niż u sąsiadów, a że siły ma coraz mniej, więc poszukuje ofiary, czyli kogoś kto da się wrobić w ogrodnictwo.
Może trochę żeby być od tego z daleka, pojechałam dziś z córką i małym Przemkiem do ZOO.
Pomysł był super. Zawsze lubiłam tam chodzić i pewnie wpoiłam to moim dzieciom. Zmieniło się tam ostatnio, ale na korzyść.
Dla naszego dzieciaczka najpierw fascynujące okazały się flamingi : duże , różowe, głośne...Stałby tam godzinę i dłużej. 
My, wcześniej obstawiałyśmy inaczej. Przebojem miał być słoń. Ta trąba i w ogóle...
TYmczasem nie wzbudził on najmniejszego zainteresowania. Nic nie robił, jakiś za duży, nie wiadomo gdzie patrzeć... Wyszło na to, że zdecydowanie ciekawszy jest ten w domu, w książeczce !
Nowością była natomiast wydzielona część w której stały zjeżdżalnie , huśtawki itd. oraz  Mini - Zoo. To było coś !
Swobodny dostęp do zwierząt: pony, lamy, osiołki, kozy, świnki wietnamskie.
Możliwość karmienia, gdyż pani-pracownik rozdawała marchewki bez ograniczeń. /nauczyłam 2 dziewczynki jak bezpiecznie dać kucykowi marchewkę /.
Między nami chodziły sobie swobodnie kury i koguty liliputki i chińskie ozdobne.
Pomysł genialny. Nasz mały też był oczarowany.

16:25, cymestymek
Link Komentarze (2) »
piątek, 23 marca 2012
w ramach porządków wiosennych

Dwa dni trwały podstrzyżyny wiosenne Alturki. Fakt że to nie jest mała powierzchnia, a tych zakamarków !   Pod brodą, za uchem, na nogach...
Wprawdzie moje  Cielątko było przekochane i cierpliwe,   ale i tak kręgosłup mam na wykończeniu,   nerwy w strzępach,    a z Leszkiem jestem na granicy rozwodu.
W pierwszy dzień ambitnie zaczęłam sama i z trudem zrobiłam połowę.  Na drugi dzień już postanowiłam skorzystać z pomocy i rzeczywiście szło dużo lepiej, ale za cenę tak koszmarnie nerwowej atmosfery,   jaką tylko Leszek potrafi wprowadzić.
Końcowy efekt może nawet by mnie zadowolił, gdyby nie to, że wszędzie fruwały kudły i całe mieszkanie było do sprzątania. Bez wątpienia organizacyjnie musi być na drugi raz inaczej.
I wszystko to po to, żeby uzyskać czystego , zadbanego kundelka, który w najmniejszym stopniu nie przypomina rasy wyjściowej.
Jedno jest pewne : jeśli kiedykolwiek jeszcze będę dla siebie wybierać psa, to będzie to  bezwłosy piesek meksykański.
A narazie chowam aparat i żadnych zdjęć w najbliższym czasie.

17:29, cymestymek
Link Komentarze (4) »
środa, 21 marca 2012
jeszcze o Igorze

Jeszcze jeden raz napiszę na temat Ajkiego, skoro już kiedyś zaczęłam.
Sprawa doszła do takiego punktu, kiedy jego Właścicielka biorąc pod uwagę wszystkie możliwe za i przeciw, po przeprowadzeniu konsultacji ze wszystkimi specjalistami w Polsce i poza nią, po wyczerpaniu wszelkich dostępnych i realnych możliwości - musiała podjąć decyzję.
I zdecydowała kierując się miłością, dobrem swojego przyjaciela i rozumem.
Ajki nie będzie już zamęczany badaniami, zastrzykami, biopsjami i narkozami.
Nie będzie brał naświetlań które wiążą się z bólem i stresem, a nie gwarantują niczego.
Odtąd będzie sobie spokojnie żył w miarę swich możliwości i sił, korzystał z dostępnych radości i uciech - dopóki się da, oby jak najdłużej.
Do tej pory miał wspaniałe życie wśród wspaniałych ludzi, niech choroba tego nie zmąci , po tylu latach.
To najmądrzejsza  z możliwych decyzja w tym  momencie i wszyscy Madzię podziwiamy.
Sprawa Igora stała się głośna również wśrod moich znajomych.  Przy okazji podobnych sytuacji dotyczących znajomych psów, dyskutowaliśmy o słusznych i nie,  postawach  właścicieli .  Dlatego zamiast odpowiadać na wszystkie maile, daję tutaj tę aktualną informację.
Z Magdą miałyśmy się spotkać w Krakowie i tym razem nie dojdzie to do skutku, jednak jestem pewna że jeszcze znajdziemy sobie do tego dobry powód,  może w spokojniejszym i weselszym czasie.

23:45, cymestymek
Link Komentarze (2) »
już planujemy

 Spotkałyśmy  się dzisiaj z kolegą , z którym mamy  spędzić razem  część wakacji.
Ten kolega,  ma na imię Egir i jest ogromnym,  długowłosym owczarkiem niemieckim.
 Dzisiaj pokazał się od najlepszej strony. Byliśmy na dłuuuugim spacerze,  na którym ani razu nie okazał braku dyscypliny,  lub braku rozsądku.
W przeciwieństwie do beztroskiej Alturki , która od początku starała się dać do zrozumienia że spacer po wielkiej łące za azylem jest po to , aby czuć się wesoło i swobodnie.  Podjudziła wszystkie azylowe psy siedzące za kratkami. Pogoniła kota który jest stałym elementem tej łąki.  Zjadła jakieś odpadki na miejscu gdzie palono ognisko i pogłębiła dziurę wykonaną przez kreta.
Widziałam że bawi się świetnie, więc jej nie ograniczałam. Trochę też dlatego,  że chwilami nie miałam wcale pewności że mnie posłucha.
 Z zasady przecież nie daje się  dzieciom i psom poleceń , jeśli z góry wiadomo że tym razem nie posłuchają.
Gdy już się trochę zmęczyła, bez problemu zrobiła bezbłędnie kilka ćwiczeń. Nie żebym chciała się nią popisywać, ale raczej żeby nie była gorsza od tego  bardzo grzecznego kolegi.
 Nie będę się wypierać, że ja, byłam pod jego  wrażeniem . Jest piękny i mądry i wygląda na to , że będzie ustępować Alturce.  Tak w każdym razie było 2x  gdy napyskowała na niego o jakąś bzdurę.  Takie to było babskie z jej strony, bo powód był żaden.
 I to jest bardzo dobrze, ponieważ  zanosi się na to, że przez jakiś czas, oni oboje  zostaną na wsi tylko pod moją opieką.
Nie obawiam się że sobie z nimi nie poradzę.  W dodatku mam pewność, że z dwoma takimi bandziorami /bo tak wyglądają/,  nawet sama w domu mogę spać spokojnie.


17:00, cymestymek
Link Komentarze (2) »
wtorek, 20 marca 2012
co z tym polskim ?

Nawet nie wiedziałam co ostatnio wyrabiają feministki z językiem polskim.  Już kiedyś usłyszałam że trwa walka o to, żeby wzmocnić  pozycję  nas kobiet, poprzez bezwzględne stosowanie form żeńskich. Ma to wyglądać tak : nie mówimy teraz pani minister, tylko pani ministra i idąc dalej tym tropem : pani inżynierka, pani pilotka, leśniczka, marszałka, weterynarka itd.  Skóra mi cierpnie,  ale jak dotąd absolutnym hitem w tej kategorii jest dla mnie eksperyment Maćka Sturha. Prowadził on wczoraj galę Orłów i w pewnym momencie zaryzykował, zgodnie z nowym targetem, taką formę :
"poprosimy do nas panią prezydentę".....Rany !!!  Chyba sam się zdziwił jak to zabrzmiało, ponieważ uśmiechnął się z typowym sobie wdziękiem i zrobił minę pt. "nie ja to wymyśliłem "....
Nie mogę pojąć jak ktoś mógł uznać że gdy będziemy łamać sobie język na tych dziwolągach, to nasza wartość wzrośnie.  I ze wstydem przyjmuję do wiadomości, że to musiała być kobieta.

10:34, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 marca 2012
zebranie

17:28, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

Ta cudowna, słoneczna niedziela była jak prezent dla wszystkich psiarzy. Rzecz jasna nie tylko psiarzy, bo wyległy na spacery i dzieci i wszyscy którzy dali radę.
My - zrobiłyśmy sobie zebranie fundacyjne na Błoniach.
Pomysł wydawał się dobry i wspaniale było tam się rozłożyć, jednak obrady nie bardzo nam się kleiły. Wszystko nas rozpraszało, psy chciały się bawić, co chwilę do zabawy  dołączały  się  obce psy, potem podchodzili właściciele, więc - gadka.  Psiarze zawsze mają o czym.
 Poza tym : kalejdoskop ras. Ja po raz kolejny usiłowałam rozgryżć kwestię różnic pomiędzy terierem rosyjskim a bouvierem i chyba będę je mylić nadal jak większość ludzi. Chyba że mogę pogłaskać, to wtedy żaden nie jest taki mięciutki jak moja sunia. Tymczasem dzisiaj, moje maleństwo wyglądało bardzo nieciekawie w porównaniu z tymi niby-podobnymi.   Nie dość że zarośnięta na maxa, to jeszcze wytarzana w sianie /już zdążyła/, rozczochrana  i jeszcze do tego zapluta.
A nowo poznany terier -  czarny tak intensywnie że aż granatowy,  wyższy o 1/4, błyszczący, uczesany... Ogólnie taki jakiś uporządkowany. I elegancki. Nawet zachowywał się   nienagannie również.  Moja  buwiśka wyglądała przy nim po prostu jak kuzynka ze wsi.
Oczywiście w ogóle nie zmienia to faktu że to ją kocham. Taka dzisiaj była miła i  wierna i grzeczna i mądra...  I nie zamieniłabym jej na żadnego eleganta.

17:23, cymestymek
Link Komentarze (2) »
sobota, 17 marca 2012
nic z tego

Plan dzisiejszego Spaceru Głównego nieoczekiwanie legł w gruzach.
Ważnym punktem programu miało być bieganie na Trójkącie, czyli sporym trawniku po drodze do przystanku.
Już z daleka spostrzegłam że Trójkąt okupuje dzisiaj Popielaty.
 Znamy się dobrze!
Przesiaduje podstępnie przy głównej ścieżce, mruczy sobie do słońca i  czeka na nas... Bo gdy przychodzi Alturka, dopiero zaczyna się JAZDA  !
Pościg najpierw przez całą łąkę: maksymalne prędkości , adrenalina...Świat wokół przestaje istnieć!  W którymś momencie łąka się kończy a zaczyna osiedlowa droga i czasem samochody. Zdarzyło się już nawet , że hamowały i trąbiły !  Nikt z uczestników pościgu nawet tego nie zauważył.
Cała akcja kończy się w momencie kiedy kot wpada między domy i wciska się pod pierwsze lepsze ogrodzenie, bo oczywiście bouvier nie mieści się nigdzie.
I tak to się kończy,  a wtedy duma jaka maluje się na psim pysku i w całej postawie gdy wraca, jest niewyobrażalna.
W zasadzie,  aż  w taki sposób odbyło się to tylko raz. Może nawet pies był zachwycony, nie wiem jak kot, pewnie mniej, ale ja  - W OGÓLE.
I od tej pory, dokładnie pilnuję żeby nie powtórzyło się to już nigdy.
A dzisiaj gdy wypatrzyłam Popielatego, musiałam zmienić całkiem nasze plany.  Gdyby Altura również go zauważyła,  nawet będąc na smyczy, wróciła by w to miejsce z każdego punktu.  Nawet gdybyśmy przez godzinę krążyły daleko.
Więc cóż, w tył zwrot i totalna zmiana trasy.  A potencjalni zawodnicy  nawet nie wiedzieli co ich ominęło.

12:37, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 marca 2012
Igor

19:20, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
Magda

19:18, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

Poniżej zamieszczam  apel  dotyczący  Sprawy Magdy i Igora. 

Jest to sprawa bliska mojemu sercu, a wiem , że nie tylko mojemu.  Zastanówmy się wszyscy jak moglibyśmy pomóc. Zamieszczam apel również na stronie naszej fundacji dogoterapeutycznej, licząc na to,  że  serca psiarzy nie są z kamienia.

Każda pomoc jest cenna,   a Ci Dwoje , wyjątkowo na nią zasługują,   wierzcie mi !!!

 

FUNDACJA WARTA GOLDENA

 

Numer rachunku: 45 2130 0004 2001 0576 8023 0001

 

dopisek: DLA IGORA

 

Pieniądze będą wydawane przez Fundację na leczenie Igora, Magda będzie zbierała rachunki, by móc się rozliczyć z zebranych pieniążków. Jeśli pieniążków będzie za dużo, Magda po rozmowie z Basią potwierdziła, że złoży oświadczenie, że te środki będą za jej zgodą przekazane na wsparcie innych fundacyjnych Goldenów. Każdy grosz się przyda - bardzo prosimy o wsparcie leczenia Igora.



17:39, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 marca 2012
huśtawka

Zmęczona wróciłam do domu po zakupach , jednak postanowiłam być dobrą panią dla mojego psa.  Odłożyłam torby i nie zdejmując butów od razu wzięłam smycz.
Suni nie trzeba było powtarzać. Poszłyśmy tym razem na boisko i rejon placu zabaw dla dzieci.  Powiedziałam "biegaj", ale gdzie tam.  Altura stanęła mi na nodze /jak zwykle/ i zamyśliła się głęboko.
Wobec tego, pomyślałam sobie : dawno nie skakała przez huśtawki, a to przecież dobra forma ruchu . Powiedziałam jej o tym.
I wtedy suńka   /od kiedy takie wzorowe posłuszeństwo ?/ bez namysłu i bez przygotowania, tak jak stała, skoczyła na tę huśtawkę.
Wyszło do kitu, walnęła się w głowę, zahaczyła tylną łapą, beznadzieja...
Byłam pewna że się zniechęci i na tym koniec . Ale jeszcze spróbowałam nie dać jej czasu do namysłu. Pochwaliłam, dałam kawałeczek ciastka zbożowego i od razu zachęciłam do następnego skoku.  Przy okazji zauważyłam , że łańcuchy są skrócone, jest wyżej.
Nie wiem czy ciastko było atrakcyjne, czy czasu za mało żeby obrazić się na huśtawkę ale bez ociągania skoczyła jeszcze raz i jeszcze. Za każdym razem lepiej. No dobrze.  Może i jest to chwilami Ciapek, ale jaka  sprawna fizycznie !

11:06, cymestymek
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 12 marca 2012
dookoła

W ostatnim czasie z otoczenia bliskich mi osób, ciągle docierają do mnie złe wieści. Choroby, kłopoty, nieszczęścia. Zadłużenia,  tragedie, niemożność uzyskania pomocy znikąd. Smutek, żal,  rozpacz,  rozgoryczenie.
Odwieczne "dlaczego ja?"    A to jakaś cholerna ruletka i nie wiadomo kto następny i co go dosięgnie.
Od jakiegoś czasu obracam się tylko wśród takich spraw : szpitale, operacje, chemie, transfuzje.
Już sama choroba wymaga heroizmu a jeszcze do tego na każdym kroku kłody : terminy, brak miejsc, nie przyjmą, chcą pieniędzy.   I to dużo, przeważnie  więcej niż można zdobyć.
Wśród tych kilku przypadków za które teraz najbardziej trzymam kciuki,  myślę, modlę się  i  zrobiłabym wiele żeby pomóc, jest również Igor.    Bez wyrzutów sumienia umieszczam go w tej grupie walczących, którym musi się udać, gdyż należy on do kategorii   "WIĘCEJ NIŻ PIES".  A wart jest nawet więcej niż nie jeden człowiek,   który całe życie przeżył tylko sam dla siebie, nie dając nic nikomu, albo nawet robiąc podłości.   Te wybrane , wyjątkowe, nieliczne psy zasługują na takie miano.     One mają duszę, są blisko człowieka i zasługują  na takie jak człowiek,  traktowanie.   Jestem o tym głęboko przekonana i niech tu żaden moher nawet nie próbuje ze mną dyskutować.
I jeszcze jedno - jeśli może coś jeszcze być ważne dla kogoś , kogo dosięgło nieszczęście ciężkiej choroby, to mieć kogoś obok. Kto kocha, walczy i komu się ufa, gdyż zrobi wszystko co w jego mocy żeby pomóc.
Więc jeśli tylko  można czegoś życzyć sobie w nieszczęściu, to właśnie takiego kogoś.
I Ci których mam na myśli pisząc tę notkę, własnie to szczęście mają.

15:12, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
sobota, 10 marca 2012
szansa

Gdy ostatnio wracałam do domu autobusem, byłam świadkiem narady 3 młodych osób. Najwyrażniej wybrali się oni do schroniska dla zwierząt, z zamiarem....No właśnie. Chłopak chciał psa, dziewczyna tchórzofretkę a drugi chłopak wypowiedział się, że w ogóle nienawidzi małych, dożartych kundli. Następne 5 min. trwały rozważania na temat karmienia, legowiska,  misek i reszty oprzyrządowania. Po chwili ustalono, że  jednak kot to jest to, czego właściwie potrzebują,   a za moment, że najlepszy to byłby pies, jakikolwiek, byle to był buldog francuski. Coraz bardziej obawiałam się o przyszłość tego czegoś , co miało z azylu trafić do tych ludzi. I właściwie nawet  mnie to wciągnęło, jednak nie na tyle, żeby na nich poczekać i zobaczyć z czym wracają. Mam  więc tylko nadzieję, że cokolwiek to będzie, jakoś da sobie z nimi radę w tym nowym miejscu. Bo pewnie lekko nie będzie.

10:44, cymestymek
Link Komentarze (2) »
piątek, 09 marca 2012
dyżur

Na dzisiaj Syn-Panicz wynajął mnie do pilnowania Pawełka.
Prawie zawsze się zgadzam, bo ostatnio lubię dzieci, chociaż  właściwie to najbardziej lubię konkretną trójkę, w wieku 1 - 3 - 11 lat.
Na ogół nie mam ich wszystkich naraz, co też nie jest bez znaczenia.
Dzisiaj spędzałam pół dnia ze średnim. I np. zaproponował on, chowanie autek na zasadzie ence-pence w której ręce, jednak szybko się wyjaśniło,  że to ma być zawsze ta sama ręka.  Oprócz tego w ciągu minuty przestawił coś w komputerze /nie wiem co/  że nic się już nie dało podziałać, ale już za chwilę  odkręcił to z powrotem  /i też nie wiem jak/. W międzyczasie siedział w szafie i  wylał ketchup na dywan. No i jeszcze dwa razy wywalił korki, więc musiałam dzwonić do jego rodziców,  żeby ustalić gdzie są, aby je wcisnąć. 
Uwielbiam to dziecko , ale zawsze mam uczucie ulgi i cieszę się że jest nieuszkodzony,   gdy go zwracam.

21:46, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
środa, 07 marca 2012

16:49, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

Odbyłyśmy w południe wiosenny rekonesans. Było cudownie ! Trochę chłodno, ale za to jakie słońce. Nad Wisłą byłyśmy pierwszy raz po zimie. Wszystkie nasze szlaki w doskonałym stanie do chodzenia, po tych naprawach wału , tak nam tego brakowało.    Nawet w lecie tak  fajnie nie było  jak teraz   /Ula , wracaj !/ 
Oczywiście świeża trawa jeszcze nie wyrosła , ale Altek przezwyciężył obrzydzenie i wytarzał się w starych. A gdy już raz to zrobił, to potem jeszcze i jeszcze. Skutki widać na zdjęciu. Wracałam potem z takim chochołem, ludzie się za nami oglądali...
Aha, spotkaliśmy tego malusieńkiego jamniczka któremu ostatnio Altura tak chamsko naszczekała prosto "w twarz" chociaż tak miło się uśmiechał.
Tym razem wcześniej przygotowałam ją na to spotkanie i wyszło bardzo dobrze.
Pełna rehabilitacja, może sąsiad nam zapomni tamto...

15:56, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
nie lubię tak !

Bardzo jestem niezadowolona z Alturki na wczorajszych zajęciach w Ośrodku.
Jeszcze bardziej jestem niezadowolona z siebie, bo to w końcu ja nie mogłam sobie poradzić.
To było totalne rozprzężenie i samowolka.
Jak zwykle co jakiś czas trzeba było coś wykonać i Alturka  w najmniejszym stopniu nie próbowała współpracować. Ona miała własne wyobrażenie o tym  co będzie robić i uparcie proponowała własne pomysły.  Ja upierałam się przy swoich,  więc kłóciła się ze mną , szczekała ...  Kompromitacja !  Nienawidzę takich numerów.     Wróciłam do domu trochę na suńkę obrażona i zaczęłam się zastanawiać.  Nie jestem pewna z czego to wynikało. Może nie trzeba było pozwalać na zabawę tuż przed zajęciami tylko starać się wyciszyć ?
O tyle to dziwne, że nie mam żadnych kłopotów z jej posłuszeństwem  na codzień.
Ani w domu,  ani na spacerach. Absolutnie nad nią panuję.
Więc co to miało być?  Jedno jest pewne, że nie może tak zostać. 
Alturka ma silny charakter i gdyby jej pozwolić , nie słuchałaby nikogo. Ale przecież już dawno to wszystko ustaliłyśmy.
Od wczoraj się zastanawiam co z tym fantem zrobić i powoli dochodzę do wniosku, że radykalnych rozwiązań nie ma.  Najlepsza będzie stara dobra zasada -  kilka kroków do tyłu i :  coś powtórzyć , coś przećwiczyć i utrwalić. Przypomnieć psu co to tryb pracy, bo ostatnio odpuściłyśmy wszystkie trenowania.... Wzmocnić to,  co już mamy wypracowane a jakoś wymknęło się spod kontroli.
Mam nadzieję , że tylko o to chodzi.

11:30, cymestymek
Link Komentarze (2) »
sobota, 03 marca 2012
słonecznie

Przez okno wyglądało na środek lata. Jednak gdy optymistycznie nastawione wyszłyśmy z domu. okazało się , że to jeszcze nie to.
Widziałam jednak że Alturka ma ochotę po prostu na wszystko.
Na początek ten charakterystyczny luzacki kłusik, po którym od razu widać jaki ma nastrój. A potem - gonić wszystko co się rusza : wrony, sroki, papier na krzaku, worek w suchej trawie. Każdy pretekst dobry.
No i już zaczynają się pojawiać wiosenne koty. Pierwszy z nich został namierzony kilka dni temu, a o takich faktach buwiki nie zapominają nigdy.
Od tej pory za każdym razem jest sprawdzane, czy kot znajduje się tam gdzie powinien. Czyli w miejscu widocznym i dostosowanym do odbycia krótkiego, szalonego pościgu. Dzisiaj na nas nie czekał, jednak Altek nie dowierzał i pobiegał nerwowo tu i tam żeby broń Boże nie przeoczyć.
Tak czy inaczej trochę się zmęczyła i o to mi chodziło.  Teraz sunia pójdzie sobie spać a ja będę się zbierać do wyjścia.  Oczywiście gdy tylko zniknę , ona przeniesie się na moją kanapę i nie będzie to złośliwość, jak powiedziałby niejeden niedouczony znawca psów.   Narazie Misiek podsłuchuje i nie spuszcza ze mnie oka.
A ja wybywam na rodzinną imprezkę gdyż jeden z naszych chłopaczków kończy właśnie 3 lata.
Miłe są tego rodzaju wydarzenia. Zataszczymy tam zdalnie sterowaną koparkę, mały się ucieszy, a my pogadamy, pośmiejemy się, może też ponarzekamy...
No i zjemy za dużo wysokokalorycznych rzeczy, z poczuciem że tych przyziemnych przyjemności wcale nie mamy tak wiele.

                          *

Wiadomość z ostatniej chwili, po imprezie :

Solenizant został złapany na gorącym uczynku, z głową w lodówce, w trakcie podgryzania tortu .  Zostało mu zrobione zdjęcie  które zostanie rozesłane po rodzinie.

13:57, cymestymek
Link Dodaj komentarz »