www.alteri.pl
RSS
środa, 26 marca 2014
" No, idziesz?"

17:00, cymestymek
Link Komentarze (2) »
niedziela, 23 marca 2014
czytam

Od dwóch dni czytam J.Pilcha "Pod Mocnym Aniołem".

Nie wybrałam się na film, nie zależało mi, ale miałam ochotę na książkę, żeby przy okazji sprawdzić jak czyta się tego autora. Kiedyś już zrobiłam do niego pierwsze podejście, nie zachwycił mnie, więc został porzucony już na wstępie (nie pamiętam na co wtedy trafiłam).

Tymczasem teraz....  Jestem zafascynowana jego stylem, lekkością  i poczuciem humoru. Czyta się to fantastycznie!  

Trudno powiedzieć czy picie to wdzięczny temat dla pisarza, czy nie.             Pilch wnika w kwestię uzależnienia dosyć głęboko i być może ktoś będący bliżej tematu, rozpoznaje jakieś sytuacje czy zachowania. Jednak zupełnie niezależnie od tego na ile picie jest nam bliskie lub nie, opisy wydarzeń, dialogi i postaci są tak doskonałe, że właściwie nie czuje się tu dramatu. Opisy zbudowane są finezyjnie i tak mistrzowsko, że wzbudzają sympatię i pobłażanie a nie budzą grozę.

W moim odczuciu trudno się tu doszukać jakiegoś przesłania, czy ostrzeżenia, co pewnie z resztą nie było intencją autora.  

Ja w każdym razie delektuję się każdym zdaniem i na pewno zaraz poczukam co jeszcze napisał.   Oby to co tak mi się spodobało w jego stylu, dało się znależć również w innych pozycjach.

16:29, cymestymek
Link Komentarze (4) »
sobota, 22 marca 2014
Po filmie.

Jestem pod dużym wrażeniem. Obejrzałam film Kidawy - Błońskiego pt. "Różyczka".

Temat trudny. Czasy PRL-u, agentów, prześladowań. Czas zwalczania polskiej inteligencji, niewiarygodnie perfidne działania SB. Jak można było w ogóle to przetrwać?! Trudno uwierzyć.

Doskonała rola Więckiewicza, kolejna. Trochę przeszkadza mi, że on obecnie gra  we WSZYSTKIM. Ale niech gra, jest doskonały, z pewnością  to jego 5 minut.w karierze.

Historia przerażająco prawdziwa, oczywiście bez happy-endu bo wtedy nie było wygranych.

Trzeba oglądać takie filmy. Trzeba pamiętać o tym co było. Trzeba docenić wolność którą teraz mamy.

Ja doceniam.

13:42, cymestymek
Link Komentarze (2) »
piątek, 21 marca 2014

16:42, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

16:40, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

Zrobiła się wszędzie wspaniała wiosna. Pojawia się trawa, pierwsze kwiatuszki, jest uroczo i gorąco.

Moja organizacja wolnego czasu, dotyczy ostatnio głównie naszych przedszkolaków,  a ponieważ chorują na zmianę, więc zajmują większość mojego czasu.  Cóż, sama mówiłam - gdy są zdrowi, mają rodziców i organizacyjnie wszystko gra. Ale gdy chorują, sypie sią cały plan. Wtedy ja, łatam dziury.

A dzisiaj cały dzień przewidziany był dla Alturki. Poszłyśmy na długi, gorący spacer. Wiało ciepłym powietrzem jak z suszarki do włosów. Alturka pobiegała, po jakimś czasie obie byłyśmy już zmęczone więc  poszłyśmy do kącika meneli, gdzie mają zgromadzone krzesła, fotele i różne sprzęty, nad samą Wisłą. Przysiadłyśmy tam na chwilę. a potem jeszcze pobawiłyśmy się w takie niby-tropienie, czyli "ćwiczenie nosa".

Polega to w naszym wykonaniu  na tym, że gdy sunia nie patrzy, rzucam jej dość daleko kawałki bułki i potem mówiąc do niej, naprowadzam tak, żeby znalazła. Dobre to jest ćwiczenie, tylko ja ciągle jeszcze kombinuję jakimi hasłami najlepiej ją kierować, żeby nie wprowadzać w błąd,  ani nie ułatwiać.

W każdym razie jest to fajne urozmaicenie. 

 A ja i tak najbardziej ze wszystkiego lubię samo wyjście z domu.  Sunia wtedy  gdzieś tam się jeszcze kręci, a ja już jestem za bramką i idę ulicą.

Wołam ją i ona w momencie mnie dogania i dostawia się do lewej nogi na "równaj", zanim jeszcze to powiem.  

Uwielbiam to,   bo pamiętam czasy absolutnego braku dyscypliny i skłonności do ucieczek.    Przyznaję, mam satysfakcję, bo nawet jeśli pies był wcześniej dobrze wyszkolony, to trzeba było sobie wywalczyć, żeby słuchał właśnie mnie. Bouviery nie odpuszczają tak łatwo, jakiś czas trwała próba sił; kto kogo będzie słuchał w tym naszym duecie.

16:38, cymestymek
Link Komentarze (2) »
wtorek, 18 marca 2014
przeklęte nowości :-(

Tyle w telewizji było chwalenia się, że zmiana systemu z analogowego na cyfrowy przyniesie nam same korzyści: więcej programów, lepsza jakość, bóg-wie-co jeszcze...

Nie dali nam  opcji "dziękuję, chcę po staremu", więc trzeba było się dostosować - dekoder zakupiony, kanały ustawione...

Teraz  rzeczywiście jest inaczej. Chcąc nie chcąc,  muszę np. korzystać z 2 pilotów i wykonywać więcej manewrów żeby uzyskać najprostszy efekt.

Poza tym, dołożono mi telewizję Trwam, niekoniecznie potrzebnie, natomiast zniknął kanał Info, na którym mi akurat  zależało!. Nie ma go w innym miejscu;  wiem,  bo ściągnęłam syna i w ramach ustawienia zrobił wszystko co się da. Musiałam pogodzić się z faktem, chociaż lubię powściekać się czasem na polityków lub posłuchać dyskusji. Trudno.

A dzisiaj okazuje się, że także zniknął program 2.  I to już mnie naprawdę wkurzyło; to nawet Lisa nie oglądnę?! Brak sygnału, brak zasięgu... A miało być takie szaleństwo! Niech to szlag!

Sprobuję jeszcze poprosić Synusia żeby kiedyś wybrał się na dach i sprawdził antenę i łącza. Może akurat to coś niewielkiego, bo o żadnych inwestycjach nie ma mowy.

Ale kiedy ja się go doproszę,  jak oni wszyscy nigdy czasu nie mają.....?

20:45, cymestymek
Link Komentarze (6) »
czwartek, 13 marca 2014
Odmieniona wiosennie.

Do dzisiejszego rana Alturka wyglądała jak zarośnięty kudłacz z kupą futra,  nigdy w życiu nie tkniętą przez fryzjera.

W tym futrze była taka masa kurzu,  że strach pomyśleć.

Również kołtuny na brodzie, nogach i za uszami, występowały w ilościach porównywalnych do tych,  u psów bezdomnych.

Mając tego świadomość, powiedziałam dzisiaj ;; dosyć tego, trzeba zrobić porządek z psem! 

Trzy godziny trwała gimnastyka z maszynką, nożyczkami i sunią.

Nie było łatwo, ile schylania, przeklinania i klękania, wie tylko ktoś, kto też to robił.  Jeszcze pod brzuchem, jeszcze pod ogonem, jeszcze nogi,  aż cztery....

I oto efekt - otrzymaliśmy psa innej rasy niż bouvier, ale za to schludnego i higienicznego. Z tyłu wygląda trochę jak doberman długowłosy, z przodu jak wilczarz.

A na spacerze - jakby nagle stała się lżejsza. Bieganie i radość życia!

Czyli - dobrze jest!!

 


15:05, cymestymek
Link Komentarze (4) »
niedziela, 02 marca 2014

17:16, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
w sklepie

Kupiłam na obiad serduszka z zamiarem przerobienia ich na gulasz.  Dobre jest takie danie, np. z makaronem.

A pani ekspedientka, która widuje mnie z Alturką, zagadnęła: "to dla pieska?"...

A ja na to: " nie!  my zjemy!"....Pani wyrażnie się speszyła....

Nie wiem dlaczego. Lubimy serduszka, Alturka zostanie poczęstowana, ale dla siebie ma bardzo porządne psie jedzonko. Nikt nie ma krzywdy! :-)))

15:01, cymestymek
Link Komentarze (4) »