www.alteri.pl
RSS
wtorek, 14 marca 2017

23:10, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
Pierwszy rok za nami :-)))))

Dzisiaj jest ważny dzień, dla Abry i dla nas :-). Dokładnie rok temu przywieżliśmy sunię z Opola do Krakowa.

Nie była zaniedbana, wyglądała b. dobrze; zachwyciła mnie już w ogłoszeniach.. Ale zmianę przeżyła dość mocno.

Pamiętam jaka była wystraszona, panikowała w samochodzie..W domu pierwszy dzień i noc na "waruj"- niepewna, czujna, zrywająca się z ujadaniem na każdy szelest za drzwiami. Na zewnątrz- rzucała się na wszystko co próbowało do nas podejść..

Oj, namęczyłam się z nią na początku.Szybko znalazłam dla niej szkolenie, potem następne i każdy dzień przynosił postęp.Oczywiście ja też byłam uparta i konsekwentna, bo wiedziałam czego od niej chcę i pracowałam nad tym.

Obecnie już od dawna spacery są przyjemnością. Nadal jest "ostrym" psem więc muszę przewidywać, ale jest bardzo posłuszna. Nawet w konfliktach nie traci ze mną kontaktu, więc mogę sytuację opanować.. Mijanki z innymi psami, są już pokazowe. To my często jesteśmy obwarczane lub atakowane, a sunia jest ponad to...

A w domu to już w ogóle jest ideałem. Czyta w myślach i słucha absolutnie. Pewnie dlatego że większość czasu spędza ze mną więc już dawno zaczęłyśmy się rozumieć. Miła, kochana, ufna.

Ma 4 osoby które kocha całym sercem i każdy kontakt z nimi to czyste szaleństwo - tańczy i śpiewa, zwłaszcza gdy razem się gdzieś wybieramy. Gdyby jednak w momentach takiego szczęścia pojawił się ktoś obcy, zostanie zjedzony. Nooo... powiedzmy obszczekany, bo przecież ja czuwam. Inaczej skoczyłaby z zębami. Długo byłam kłębkiem nerwów żeby nie stało się nic złego. Żeby nikomu nie zrobiła krzywdy, ale też jej żeby nic się nie stało... Było kilka wpadek kiedy mimo wszystko czegoś nie przewidziałam..Teraz już w miarę wiem do czego jest zdolna, czego unikać.

A więc dziś mija rok. Goście z prezentami zaproszeni, tylko ci których ubóstwia, tort chrupkowo-pasztetowo-parówkowy zrobiony. Chciałam żeby była wystrojona na imprezkę, ale kokardkę i spinkę zniosła jak największe poświęcenie, więc szybko jej zdjęłam.. W końcu to głównie jej ma być fajnie! Po imprezce w domu - wspólny spacer, tak jak lubi najbardziej!

Tak bardzo ją kochamy... Wniosła mnóstwo radości w nasze życie i od początku jest kimś bardzo ważnym. Pod jej kątem planujemy wyjazdy, każdy dzień jest tak ustawiony żeby nie za długo zostawała sama. Żeby był czas na długi, fajny spacer kiedy swobodnie biega, bawimy się i ćwiczymy. Niezależnie od pogody, nawet gdy leje i wieje..

Daliśmy jej spokój i bezpieczeństwo, bo ona już wie, że nigdy jej nie oddamy. Cokolwiek by się działo - poradzimy sobie. My kochamy ją, a ona nas i aż trudno uwierzyć że po jednym roku te więzi potrafią być tak niewiarygodnie mocne!

Jestem wdzięczna naszej Fundacji, dziewczynom, że pomogły nam być razem i bardzo bym chciała żeby - na wiele lat.   :-) )))

16:07, cymestymek
Link Komentarze (2) »