www.alteri.pl
RSS
czwartek, 26 kwietnia 2012

Pakujemy się na kilkudniowy wyjazd na nasze wakacyjne miejsce. Nie jest to prosta sprawa, bo znowu wszystko okazuje się za duże: Przemek urósł i ma też większy fotelik, Alturka przecież nadal jest dużym psem, bagaże też spore, bo to 1-y wyjazd. I tylko Corsik taki sam jak był, musi nas wszystkich dowieżć.
Alturka po kilku większych wiosennych spacerach, już znowu potrzebuje przestrzeni i swobody.
Wszystko to na nas czeka, tylko tam dojechać. Dojechać! Już obojętne jak, znowu mamy kilka wariantów.
Nie boimy się roboty, chociaż tez planowane są tam poważne zajęcia z angażowaniem robotników włącznie. A ja mam poza tym szerokie plany ogrodnicze.
Nie możemy się doczekać !
Za tydzień zamelduję się tutaj ze zdjęciami.

15:25, cymestymek
Link Komentarze (2) »
środa, 25 kwietnia 2012
pamiętliwa

Sokoli wzrok posiada moja suczka. Tyle wątpliwości mają ci wszyscy którzy ją zaczepiają - a czy coś widzi spod tej grzywki, a gdzie w ogóle ma oczy...
A tu proszę bardzo:   wypatrzyła kota w trawie na wybiegu dla koni, biegając w okolicy przystanku!     Oczywiście wystartowała natychmiast, krótki pościg, najbliższe drzewo i koniec zabawy.   Pewnie, że jeszcze obszczekała z wszystkich stron  /żeby sobie nie myślał/, ale kot nie zamierzał ryzykować i nawet nie drgnął.
Alturka przez połowę drogi do domu oglądała się za siebie, a na łysym drzewie jeszcze długo  białego kota widać było bardzo dobrze.
To wszystko odbyło  się 3 dni temu i okazuje się że pamięć Altek posiada równie doskonałą. Od tej pory wstępuje tam obowiązkowo na każdym spacerze, z nadzieją że jeśli nadal jest ta sama łąka i to samo drzewo, to i kot któregoś dnia znowu tam się pojawi.

14:58, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
wieczorową porą

 Kiedyś już opowiadałam o tym, co Altek codziennie wieczorem wyczynia ze swoim łóżkiem. Możnaby ogólnie powiedzieć że je po prostu prześciela, chociaż przecież tak naprawdę, za każdym razem lata wszystko w powietrzu!
 Jednak  zauważalna jest pewna tendencja - wszystko zmierza do tego, żeby wyjście z pokoju było dokładnie zatkane : materacem, kołderką i kocykiem.  Jeśli jest poduszka, to ląduje tam również.
Nie wiem czemu tak.  Coś takiego widziałam dawniej u chomika: zakopywał się w sianku i dokładnie blokował wyjście. Podejrzewam że uważał, że tak zapewnia sobie bezpieczeństwo.
No więc Alturka robi tak samo, dzień w dzień, czyli to nie przypadek. Tak długo przerzuca i jeżdzi wszystkim po podłodze aż  drzwi od pokoju dokładnie zabarykaduje.
A wczoraj dodatkowo miała powód do niepokoju:  wieczorem przyszła Dorota i rozsiadła się na buwiśkowym fotelu.  Alturka natychmiast przyszła mi zgłosić , że to nie jest w porządku !
Stała koło mnie, szturchała mnie pyskiem i wyrażnie pokazywała:  FOTEL JEST ZAJĘTY !  Musiała jednak wytrzymać do końca wizyty, gdyż córcia była zbyt zagadana, żeby swoją gafę zauważyć.

                                                   ***

 

Tak naprawdę, to sprawa jest prosta.  To sposób buwika na kontrolowanie "swoich".  Nikt niezauważony nie wyjdzie z pokoju, bo musi pokonać te wszystkie przeszkody. I oto chodzi stróżującemu psu.

18:56, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
piątek, 20 kwietnia 2012
jeszcze o tym

Zakończyłam misję w szkole, jeszcze ostatni raz wróciłam półżywa, z półżywym psem, do domu.  Najgorszym odcinkiem na naszej trasie były Aleje. Niewyobrażalny poziom spalin, huk samochodów, tłok w autobusach. W powrotnej drodze Agata zawsze swoje psy wciska w lukę koło kierowcy, a my z Altkiem wsiadamy środkiem i ja pozwalam jej rozwalić się maksymalnie nawet na środku. Sama staję tak , żeby ją osłonić i zabezpieczyć przed podeptaniem.
W trakcie tych zajęć ciągle coś zmieniałyśmy, żeby spełnić oczekiwania  /klient, nasz pan/. Efekt wywołany pokazanym ćwiczeniem wcale nie zależy jak się okazało , od stopnia trudności. Na przykład dzieci z umiarkowanym zachwytem patrzą jak psy podają WSZYSTKO, łącznie z 1-groszówką i kartą.  I tak  na koniec mówią : a kiedy  będzie aport ?
Wobec tego na dzisiaj  przyniosłam  gumowe kółko i na koniec rzuciłam przez pół sali  /chcecie aport, to macie /.  No i to było to !  Od razu się zaczęło - jeszcze raz i jeszcze raz...
Poza tym, okazało się że niewyobrażalnie zachwycające jest podaj łapę i kółko.
A dzisiaj,  nawet pani nauczycielka bardzo się zaangażowała i miała szereg pytań.
To była taka ładna, miła brunetka, w typie - wczesna Demi Moore. Zagroziła dzieciom że mają być cicho pod grożbą wykluczenia z głaskania psa, a sama zasypała nas pytaniami.  Wszystkie zaczynały się : co można zrobić jeżeli pies....
Tak czy inaczej,  czułyśmy  że  nasze  zadanie zostało dobrze wykonane.


16:43, cymestymek
Link Komentarze (2) »
czwartek, 19 kwietnia 2012
kończymy

Wszystkie dzieci z tej szkoły , zaczęły nam się kłaniać.
Wszystkie dlatego, że przerobiłyśmy już prawie każdą  klasę. W tych  które nam zostały, jest rodzeństwo i koledzy   tych poprzednich, więc wieści o nas, szybko się rozeszły.
Napracowałyśmy się , muszę przyznać. Były momenty że i psy miały już dość.
Altura gdy dochodzi do takiego momentu zwalnia obroty i  wykonuje zadania z ociąganiem wymownie na mnie patrząc.  Robi żałosną minę i wywołuje u mnie wyrzuty sumienia. To działa, bo ja wtedy, przestaję ją prosić o cokolwiek. Zastępuje ją inny pies.  Faktem jest, że robi tak tylko gdy jest zmęczona naprawdę, nie nadużywa i nie oszukuje, więc ja traktuję to serio.
Miałyśmy też sytuację kiedy dzieciaki przejęły władzę, wystarczył moment naszej nieuwagi. Polega  to na tym, że robią co chcą  i   na przykład w momencie ustawiają się w kolejkę i zaczynają głaskać psa, co zarezerwowane jest na zakończenie. Albo jeden przez drugiego, przekrzykują się , żeby opowiedzieć jak wygląda pies - siostry kuzynki u żony sąsiada naszego wujka.
Naszemu chartowi wprawdzie powiedzieli że wygląda jak kangur, ale dzisiaj dostał w prezencie piękny portret od najbardziej rozgadanej dziewczynki.
Jeszcze tylko jutro 3 grupy i koniec zlecenia.
A na przyszłość - już nigdy,  zajęć w takich ilościach.

16:56, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 16 kwietnia 2012
jedziemy do szkoły

Za nami 1/4 ustalonych w szkole zajęć.  "Zrobiłyśmy" 3 klasy, a zostało jeszcze 10. Lekko  naprawdę nie jest :  dojazd - masakra, w autobusach na wcisk, godzina nieludzka   /rannym świtem /.
A potem szkoła, jak  szkoła. Gdybym wszystko miała określić jednym  słowem, to bez wahania powiedziałabym : GŁOŚNO !.
Program miałyśmy dobrze ułożony i urozmaicony, ale trzeba wszystkiego trochę poobcinać, bo nie mieścimy się w czasie. To przez dzieci, bo jak już zaczną , to chcą robić coś z jednym pieskem , potem z drugim, a czas leci.
I potem nie ma już kiedy powiedzieć tylu mądrych rzeczy , które przygotowałyśmy.
Na ulicy niezmiennie zwracamy uwagę - zatrzymała się przy nas przemiła staruszka i zapytała : czy tu gdzieś będzie wystawa ?  Wytłumaczyłam jej, że to psy które idą do pracy w szkole.  Zadziwiła się jeszcze bardziej, więc wdałam się w dalsze wyjaśnienia...Aż Agata śmiała się że tak mi się chce uświadamiać społeczeństwo.  Bo tak po prawdzie, to mało kto połapuje się w tym, co to asystent a co przewodnik , albo jeszcze dogoterapeuta.
U nas w domu nawet na własne potrzeby powstało nowe określenie :
nasza , to taki półprzewodnik !

16:29, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
piątek, 13 kwietnia 2012
do szkoły

Zapowiada się nam morderczy tydzień. Dostałam propozycję odbycia kilkudniowych zajęć w szkole pod Krakowem. To zupełnie legalna "fucha", firmowana przez szkołę trenerską koleżanki. Pracowałyśmy już razem kiedyś dawno, z dobrym skutkiem, tyle że wtedy to były przedszkola. Schemat zostanie ten sam, trochę teorii, trochę ruchu , zasady bezpieczeństwa, zrozumienie. Chcemy jeszcze pokazać kilka slajdów zakładając że niekoniecznie psy zademonstrują wszystkie miny i zachowania  potrzebne w danym momencie. Ja z kolei spróbuję opowiedzieć trochę o dogoterapii. Odkąd się tym zajmuję, staram się każdą okazję wykorzystać na obalanie mitów o zbawiennym leżeniu na psie.
Dzisiaj właśnie spotkałyśmy się na Błoniach, żeby omówić szczegóły. Wygląda na to , że psy Agaty są dla Altury za żywiołowe. Sunia chwilami włączała się w szaleństwa, ale kombinowała od początku. Gdy np. odbywały się ósemki, stawała na skrzyżowaniach , żeby pominąć przebiegnięcie całej pętli a znależć się na mecie.  Kilka razy przebiegła jednak większe odcinki , chociaż z góry nie miała szans, no bo jakie szanse ma bouvier w wyścigu z chartem...
W każdym razie w połowie zebrania buwiśka ustanowiła dystans 4 metrów, jaki ma dzielić ją od nas wszystkich. Miała już dosyć wszystkiego: chodzenia, biegania, innych psów, spaceru. Nawet nie proponowałam jej żeby zrobiła jakieś ćwiczonka  w ramach treningu, chociaż tamte psy popisywały się z entuzjazmem.
Postanowiłam nadal ją oszczędzać : niech sama decyduje na ile chce się udzielać. W tej szkole też będę czujna żeby jej nie przemęczyć. 

14:24, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
Gołębie

Niedawno przyszło mi dosyć długo czekać na przystanku  autobusowym.  Na ławeczce siedział tam sobie chłopczyk, około 10 letni i karmił bułką gołębie.  Powiedziałam mu żeby się posunął, a on po chwili zaczął opowiadać mi o tych gołębiach i pokazywać co który robi. Zagadaliśmy się i było bardzo miło, bo chłopczyk był rezolutny i sympatyczny. A że i ja ostatnio mam dużo do czynienia z dziećmi, więc  łatwo nam się było  dogadać.
I wtedy zauważyłam , że jego mama rozmawiając z jakąś sąsiadką, czujnie na mnie zerka.  Wtedy do mnie dotarło - no tak !  A może ja jestem jakimś pedofilem ?!    Teraz nie rozmawia się z obcymi dziećmi.  A gdybym jeszcze np. wyciągnęła rękę w jego kierunku, pewnie zadzwoniła by na policję.
Wobec tego poszłam sobie i tak myślę,  że z jednej strony dobrze że matka jest ostrożna.
Ale z drugiej  - chore czasy !

00:02, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
środa, 11 kwietnia 2012

Od wczoraj zajmuję się czymś, co z pewnością będzie kolejnym złodziejem czasu jeśli tam utknę na dłużej.   Mianowicie , postanowiłam wrócić na Facebooka gdzie byłam zapisana już od dawna , ale nie angażowałam się dotąd kompletnie.  Już widzę że wciąga mnie to na dobre, chociaż narazie z trudem się połapuję co i jak.  Dopadam  póki co  dzieci , jeśli pojawiają się w okolicy i o wszystko się wypytuję.  Ale ponieważ zaraz znikają , więc przeszkolenie też mam w odcinkach.   Tak więc jeśli nie będzie mnie tutaj przez jakiś czas, to wiecie gdzie mnie znależć.    Już zdążyłam zauważyć , że tam są po prostu wszyscy !

00:00, cymestymek
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 09 kwietnia 2012
I już połowa

Minął pierwszy dzień Świąt. Za oknem było tak jak na zdjęciu - aż się prosiło, żeby jednak połamać się opłatkiem...
Bardzo towarzyska zrobiła się buwiśka. To dawniej zupełnie nie było w jej stylu, a jednak -  z własnej woli  cały czas  starała się być w centrum wydarzeń.
To że  "się działo" było do przewidzenia z góry,  skoro miało być 3 dzieci w różnym wieku.  Wiadomo że to oznacza  wachlarz nieskończonych możliwości.  Ale że spokojny owczarek chciał we wszystkim brać udział?    Wprawdzie  słuchała mnie w pół słowa,  ale ta jej kreatywność ?    Setka różnych propozycji na minutę.                                                                                                                           Ona chyba w końcu przyzwyczaiła się do dzieci.  Może to dzięki tej  naszej dogoterapii teraz wie,   że można z nimi fajnie współpracować i jest wesoło.

09:32, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

09:27, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

09:25, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 05 kwietnia 2012
***************************************************

Mieliśmy tutaj ostatnio /wczoraj i wcześniej / piękną pogodę : sucho, słonecznie i ciepło. Wytrzymało tak przez cały czas który był mi potrzebny przy porządkach i różnych załatwianiach.  Padać zaczęło dosłownie w momencie gdy skończyłam i wróciłam do siebie żeby  włączyć komputer.       I dzisiaj już leje od rana.
Niektórzy twierdzą, że to podejrzane i że chyba muszę mieć znajomości  tam na górze, w Centrali, że tak mi się udało.                                                                 Nic o tym nie wiem, ale na pewno przydały by się nie raz.
Alturka nie jest zachwycona tym wszystkim co się dzieje.                                    Nie uznaje ani wychodzenia z domu bez psa, ani żadnych innych spraw,  które z psem się nie wiążą.
A ja,  jednak zauważam, że jakby  bardziej się ostatnio  przymila, ociera i szturcha,   chociaż wcale nie uważam że jest zaniedbywana.  Przecież wynagradzam jej wszystko z nawiązką !    Może tylko czasem myślę jeszcze także o czymś innym.
Na wypadek gdyby już do Świąt mnie tutaj nie było, zostawiam zajączka i życzę:

         SPOKOJNYCH, RADOSNYCH,  WYPOCZYNKOWYCH  ŚWIĄT

                    Ela & Alturka

15:38, cymestymek
Link Komentarze (2) »

15:37, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 02 kwietnia 2012
nikt nie lubi być sam

Nie od dziś wiadomo, że gdy zostawia się psa w domu samego. po powrocie można zastać różne rzeczy. Mój pies jako ten dobrze wychowany, nie robił nigdy żadnych demolek.  Jedynym występkiem było spanie bez pozwolenia w nie swoim łóżku. Ze względu na niską szkodliwość czynu, nigdy nie robiłam z tego afery.
A dzisiaj dopadło mnie załatwianie w urzędzie, więc Alturka nie mogła mi towarzyszyć.  Jakiś czas mnie nie było,  a gdy wróciłam, naprawdę byłam zaskoczona.  Łóżko było przekopane na wylot przez psa, tak jak to już  kilka razy widziałam,  ale to co było oprócz tego  .....  Mnóstwo różnych rzeczy zwalonych na jedną kupę na podłodze : gazety, pilot, książka, notes,  okulary...
Stanęłam nad tym wszystkim i mówię :  Alturka co to ma być ?.....
A sunia z niewinną miną i z wrodzonym wdziękiem, wyciąga z tej kupy długopis i wciska mi do ręki, równocześnie stając mi swoją łapą na nodze. Jeszcze plus uśmiech i kręcenie małym ogonkiem.
I jak tu jej nie kochać ?


15:28, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 01 kwietnia 2012

Musiałam sobie "pożyczyć" od Magdy te zdjęcia, bo są cudne i optymistyczne. Wzruszyły mnie i chcę się podzielić.
Dają wiarę że życie nie jest takie do końca podłe, że bywają happy endy.
To małe, słodkie, to siostrzeniec Ajkiego !        I przyszły następca.

11:22, cymestymek
Link Komentarze (2) »

11:22, cymestymek
Link Dodaj komentarz »