www.alteri.pl
RSS
poniedziałek, 27 maja 2013

12:19, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
nowe sprawy

Włączyłam się już dosyć ostro w tę działalność dla potrzebujących rodzin. Nawet nie przewidywałam takiego tempa, ale dziewczyna z którą współpracuję bezpośrednio, dosyć na mnie naciska. A ja, powinnam naciskać następnych którzy mają coś zrobić.

Pewnie w tej pracy tak trzeba, żeby być skutecznym.   Dusić, nękać, przypominać..   Bez skrupułów bo przecież nie dla siebie.   Bo w słusznej sprawie.  

A ja zupełnie nie umiem i nie lubię - czułam się w końcu jak akwizytor.               Miałam nawet chwile wahania czy się nie wycofać.   Ale wtedy włączyła się córcia.   Podkręciła akcję, ogłosiła w swojej pracy   gdzie  jest z nią 300 osób i mamy odzew!  Chyba wszystko pójdzie dobrze :-)))  

A   ja,  muszę spokojniej podejść do sprawy. Skąd u mnie te nerwy, cokolwiek robię?  Kiedyś byłam wcieleniem opanowania i spokoju.....


Oczywiście fakt że w tym wszystkim Altuś już nie bierze udziału, nie oznacza że jest zaniedbany. Ostatnio chodziłyśmy nad Wisłę - tyle zieloności!  I jest tak strasznie zarośnięte..  A moja spryciula cały czas  puszcza mnie przodem: "proszę bardzo, idż" i wcale nie chodzi o żadne maniery.   Dobrze wiem, że mam wydeptać ścieżkę,  żeby jej się lepiej szło.

Proszę - nawet pies człowieka wykorzysta....

12:05, cymestymek
Link Komentarze (2) »
piątek, 24 maja 2013
czasem

Pewnie każdemu trafia się tak od czasu do czasu. Paskudny, fatalny dzień, z pechem depczącym po piętach, od samego rana.

Kłody pod nogi na każdym kroku, porażka we wszystkim czego tylko się tknę.

Jak tu nie kląć? Niby bzdurne sprawy - nieoczekiwane problemy w banku, nieudane zakupy, niezrozumiałe kłopoty z kartą....Do tego uciekające przede mną autobusy, awaria komputera i jeszcze sto bzdurnych kłopotów które tylko mnie przypadły w udziale i tylko dzisiaj... Chyba trzeba było w ogóle nie wychodzić z domu,  jak się tak zaczęło.  Mogłabym jeszcze dodać że było bardzo zimno i przemokły mi buty, bo pogoda też była okropna.

Wobec tego, to że nagle telewizor sam się zgasił i już ani zipnął, nawet mnie nie zdziwiło.  Jeszcze coś? proszę bardzo, mamy jeszcze trochę czasu do 24-tej.... Bo zakładam, że o północy  ma się  TO  skończyć, a jutro nawet nawet nie mam zamiaru rozważać,  o co  chodziło !

19:51, cymestymek
Link Komentarze (2) »
środa, 22 maja 2013
Tak to wygląda w czasie burzy

13:09, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
wielkie strachy

A u nas burze,  od kilku dni, codziennie. Cykor -  na granicy wytrzymałości.         Po pierwszym grzmocie chciała wejść Leszkowi na głowę, lub chociaz na ręce. To nie jest możliwe technicznie, więc teraz leży koło mnie, wbita pod niską ławę i głośno dyszy.  Zastawiłam ją stołeczkiem i ona się o mnie opiera.  I jęczy.                                                              Wiem że dla niej im ciaśniej , tym bezpieczniej. Jeszcze przykryłam ją kocykiem łącznie z głową,   żeby czuła się schowana.

.Albo działają te moje metody, albo burza mija, bo psisko powoli się uspokaja. Biedactwo, czemu mi nie wierzy, że tutaj, ze mną nic jej nie zagraża?

12:12, cymestymek
Link Komentarze (5) »
wtorek, 21 maja 2013
zmiany

Noszę się z zamiarem zakończenia działalności w dogoterapii.

Planowałam  to już właściwie od kilku miesięcy. Trochę chcę  oszczędzić Alturkę,   która już robi się  wygodna coraz bardziej.  Trochę sama też chcę zadbać o kręgosłup i pochodzić po lekarzach, a to wymaga czasu. Moim domowym przedszkolakom,  kawałek  mojego czasu również się należy.

Po prostu  - "czas nastał", pomimo że i mnie i suni pasował taki rodzaj działania i cieszyło nas to zaangażowanie.

Moje własne dzieci, które nie wiedzieć czemu, są bardzo przeciwne temu, żebyśmy z Altkiem leżały sobie z torbą chipsów na kanapie i oglądały seriale, były tym faktem dosyć zaniepokojone.

Jakiś czas dyskutowałam i  tak dla zasady, próbowałam sobie wywalczyć,  że w końcu i mnie, i psu całkowicie się to należy.

Jednak zanim zdążyłam ich przekonać,   już okazało się, że z kanapy - nici. Zupełnie przypadkowo trafiłam na znajomą znajomej, która udziela się w Domu Samotnej Matki oraz pomaga rodzinom w trudnej sytuacji związanej z wypadkami.

Paczki, przekazywanie potrzebnych rzeczy podarowanych przez innych..Pośrednictwo, organizacja.To chyba będzie coś dla mnie.

Już nie będę się mocno angażować, a jedynie, dorywczo przy większych akcjach (jak teraz Dzień Dziecka). Natomiast zaczęłam już zarażać pomysłem moją córkę. Moje dzieci mają wrodzone skłonności do działań tego typu, w różnych nagłych akcjach zawsze można na nich liczyć. Może i tu zadziałamy coś  najpierw razem,  a potem ja zniknę, zostawiając następcę.


19:38, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 16 maja 2013
Tak miało być już dawno

Alturka doczekała się wreszcie świeżej zielonej trawy do tarzania.  Uwielbia to. Ma swoje miejsca gdzie wpada i od razu wjeżdża w trawnik mordą a potem zaraz obraca się na grzbiet.

 Na nasz ulubiony kawał łąki wróciły ostatnio koniki polskie i jak widzę, buwiśka nie chce im wchodzić w paradę. Ustąpiła pola bez walki, chociaż byłam pewna że jakoś tam odezwie się w niej pies pasterski.                                                                  Oczywiście lepiej że nie wybrała się tam rozrabiać, bo po co nam kłopoty.              

 A wieczorem,  gdy leży na swoim fotelu,  a ja przychodzę jej trochę  poprzeszkadzać, włącza się jej mruczenie,  przytula do mnie ten czarny łeb i wtedy czuję jak cała jej morda pachnie sianem.

23:11, cymestymek
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 13 maja 2013
być weterynarzem

Scenka z życia:  winda w dużej przychodni lekarskiej, wypełniona po brzegi, trzecie piętro. Jakimś cudem wcisnęły  się jeszcze dwie osoby.  Ruszamy, w środku panuje cisza, bo i co tu gadać.

 Ale nagle, z najodleglejszego kąta dobiega głos:  " przyjdziemy tam do pani!"  Babka która wsiadła z synem jako ostatnia, od razu wiedziała że to do niej, chociaż widać było,  że ma co innego na głowie. Po chwili skojarzyłam, że to ona kiedyś szczepiła Alturkę.    Ale jeśli reszta pasażerów nie wiedziała, to zaraz usłyszeli więcej:  " musimy obciąć pazurki! I wyczyścić uszy! A pani wie, wczoraj mieliśmy biegunkę..."

Pani doktor od zwierzątek wyrażnie nie wykazała zainteresowania, nawet wydawała się speszona,  ale paniusia opowiedziała jeszcze o wypadaniu włosów i brzydkim zapachu z pyska.

Dowiedzieliśmy się też,   że chodzi o Pimpusia (ktokolwiek to był..)

Panią doktor uratowało to, że była z synem, więc miała prawo wysiąść wcześniej, na pediatrii.    Inaczej, do końca jazdy musiałaby pewnie kilku porad udzielić.    A my - tego wszystkiego wysłuchać.
Nie tylko celebryci nie mają prywatnego życia..

17:50, cymestymek
Link Komentarze (2) »
wtorek, 07 maja 2013

23:54, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
dogoterapia

Dzisiejsze zajęcia z dogoterapii były dla Alturki jedną wielką imprezką.

Tym razem było obecnych 5 fundacyjnych psiaków,  w tym młodziutka goldenka, która z czerwoną miseczką w pysku od razu zaproponowała reszcie zabawę w "kto mi ją odbierze?".  Gonitwom nie było końca!

To towarzystwo nawet bez młodej goldenki  działa na Alturę rozrywkowo,   a tym razem  zabawa była jeszcze lepsza!.   Najpierw przed zajęciami,    póżniej po, jeszcze  na koniec  w dużym ogrodzie.

A w międzyczasie, przede wszystkim,   zajęcia z dziećmi -  zabawy, ćwiczenia,  wszystko jak należy.    Uczestniczące dzieci były tym razem mniejsze, więc przy zabawie w tunel z nóg,  na zakończenie,   było dużo śmiechu gdy przeciskająca się  za duża  Alturka,    rozwalała cały tunel i dzieci się przewracały.                Reszta psów przeszła dużo sprawniej,  ale to ją dzieci  zażyczyły sobie jeszcze raz i jeszcze...

22:51, cymestymek
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 06 maja 2013
Drobiażdżek

Dzisiaj Alturka została zaparkowana pod sklepem przy stojaku na rowery. Nie podlega dyskusji, że sunia jest jednym z największych psów na osiedlu. Tymczasem dzisiaj, tuż obok niej został przywiązany nowofunland i moja sunia wyglądała przy nim jak drobny pieseczek. Był czas gdy byli sobie prawie równi, a przynajmniej porównywalni, Wtedy gdy sunia była maksymalnie zarośnięta, a wodołaz ostrzyżony.  (bo tego psa właściciele na lato strzygą).  

A tym razem było odwrotnie - Altek obcięty wakacyjnie, a nowofunland zarośnięty na maksa. Różnica zrobiła się naprawdę ogromna. Właściwie to mnie rozczuliła moja mała sierotka. 

 A do przemyślenia mam inną sprawę. Czy nie pora już zwolnić sunię ze wszelkich obowiązków. Zauważyłam, że coraz częściej jej się nic nie chce. Robi łaskę, trudno się doprosić o wykonanie zwykłych poleceń. Za to ma większe zapotrzebowanie na czułości, a także uparcie ładuje się na wszystkie zakazane kanapy i szczerze mówiąc, też czasem udaję że tego nie widzę.

 Jutro mamy zajęcia w Ośrodku i Alturka już wykąpana i elegancka, oczywiście pójdzie.  A ja,   będę ją obserwować. Jeśli te zajęcia też przestały ją zachwycać tak jak dotąd, to po prostu zrezygnujemy. Myślałam że zostaniemy tam jeszcze do wakacji, ale kto powiedział , że musimy.

To od buwiśki zależy wszystko, już dawno ma prawo robić tylko to, na co ma ochotę. I mam zamiar jej pozwolić, w granicach rozsądku rzecz jasna.

17:09, cymestymek
Link Komentarze (2) »
czwartek, 02 maja 2013

20:03, cymestymek
Link Dodaj komentarz »