www.alteri.pl
RSS
poniedziałek, 09 maja 2016

12:34, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
szkoła ukończona :))

Melduję że zakończyłyśmy z Abrą szkolenie podstawowe.

Na ostatnich zajęciach byłyśmy w towarzystwie boksera i tajskiego rhodesiana. Specjalnie tak, ponieważ ja cały czas mówiłam o tych naszych problemach z obcymi. 

Abra już na wstępie ścięła się z rodesianem, na szczęście na odległość. Było jasne że przyjażni  nie będzie. Celem ostatecznym lekcji  był stan , że wszystkie 3 psy dadzą radę ćwiczyć, pomimo swojej obecności.  Widziałam że Abrze nie było łatwo się skupić. Mimo wszystko udawało mi się do niej dotrzeć - prawie cały czas, z wyjątkiem scenki,  kiedy rhodesian na próbę przechodził dość blisko,  a ona stwierdziła że jednak mu wtłucze. Ciekawe, bo do boksera nie miała nic.

Natomiast co do ludzi w jej zachowaniu nastąpiła widoczna poprawa. W ostatnim czasie jedynie jakiś pijaczek został ostro obszczekany. Właściwie sam się prosił,  bo wgapiał się w nas, zamiast iść sobie swoją drogą. Przyznaję że zajęcia dały nam dużo. Wprawdzie sama nauczyłam ją już mnóstwa rzeczy, alę trenerka wprowadziła w nasze działanie jakiś porządek. Teraz jeszcze utrwalam wszystko co robiłyśmy,  dodatkowo uczę sunię „sikaj“ ,  a na własny użytek  mamy z Abrą własny słowniczek, bo w każdym domu pewne rzeczy są powtarzalne. Uwielbiam w niej to, że tak się stara dogadywać. To są 2 psy w jednym - aniołek i przytulanka w domu, brzuszek udostępniony do głaskania 24 godziny na dobę.  A równocześnie ostry pies poza domem, po którym wszystkiego mogę się spodziewać. Uczę się przewidywać, myśleć jak ona... Ostatnio nastraszyła jakieś dziecko, facet straszył mnie policją... A w domu - ideał: ma jeden cel - zrozumieć o co chodzi i posłuchać. Zgadza się na wszystko co chcę żeby zrobiła. Jest rozczulająca. Tak szybko obdarzyła nas zaufaniem.  Myślę że ona ma taką swoją hierarchię. Nam z Leszkiem wolno już wszystko. Innym najbardziej zaprzyjażnionym, wolno dużo, ale są granice.  Reszta może sobie przechodzić i  się odzywać (to postęp)  no a całkiem obcym nie wolno nic. Zbliżanie się, odzywanie, uśmiechanie do psa, jest niedozwolone. Myślę że to wszystko jeszcze złagodnieje. Cały czas zmierzamy w dobrym kierunku i porównania nie ma z pierwszymi dniami.  Często myślę - jak to się wszystko poukładało że ta sunia trafiła do nas. Wiem że już nas kocha. Nie zawiedziemy jej nigdy i będzie jej z nami dobrze. No a my...cóż zgłupieliśmy całkiem na jej punkcie. Znajomi mówią że już o niczym innym nie da się z nami rozmawiać.....A jeszcze nie wiedzą, że  to nieuleczalne :-) )))



12:19, cymestymek
Link Komentarze (4) »