www.alteri.pl
RSS
poniedziałek, 30 czerwca 2008
4 dni na wsi
Pojechaliśmy sobie w trójkę do Kasinki. Altura, Leszek i ja. Mielismy tam pobyć 2 dni, ale było tak przyjemnie, że zostaliśmy jeszcze kolejne 2. Wprawdzie zaniepokoił mnie trochę błysk w oku Altury gdy zobaczyła za ogrodzeniem kury sąsiadów ale po prostu trzeba było zadbać żeby nie spotkali się oko w oko.
Przeraża mnie tylko gdy widzę jak ten dom popada w ruinę. Jest coraz gorzej i mam świadomość, że jeżeli nie wygram w totolotka / a nie gram/ to nigdy go nie wyremontuję. W każdym razie było miło, Alturka wzięła się od razu za stróżowanie i w ogóle była bardzo grzeczna. Tak mnie wzruszało gdy codziennie rano witał mnie ten kudłaty pysk z położonymi uszami i ruszający się ten jej niby-ogon.
22:07, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 czerwca 2008
Próby bez smyczy
Szłyśmy na boisko z myślą że pierwszy raz ją tam spuszczę. Pięknie minęłyśmy podhalańczyka i jamnika, patrzyła na mnie tak: wiem,wiem. o co ci chodzi,dobra. a potem był kot - rozłożony, nieruchomy. Altura zamarła. A ja powiedziałam: coś ty, to sztuczny i ,poszłysmy dalej, Chyba mi uwierzyła, ale to kłamstwo było w jej interesie bo potem spusciłam ją na boisku. Było ok. Tyle że z daleka zobaczyłam że coś wsuwa, poszłam sprawdzić i z gardła / nie z pyska/ wyjęłam jej skrzydełko kurczaka. Dałam kulki za zamianę ale pomyślałam że to skrzydełko wyglądało tak świeżo, że dałam jej zjeść z powrotem. /Aga, żle?/
Pobiegała ,trzymała sie blisko, świetnie . Oczywiście będzie inaczej jak coś tam się pojawi typu mały pies lub nie daj Boże kot. Narazie była mała dziewczynka : mamo, owca na smyczy
14:50, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
Miały być zdjęcia
Tyle rzeczy dzieje sie oprócz tego co piszę. Nie sposób zrobić kronikę w której byłoby wszystko. I jeszcze zastanawiałam się nad ogólnym sensem mojego bloga. Chyba więcej tu piszę o drobnych porażkach niż o drobnych sukcesach. I myślę że tak chciałam. Nie jestem żadnym fachowcem, dopiero się uczę, często działam instynktownie, jakoś na wyczucie, po omacku, . Mam wrazenie że się podkładam, bo kazdy może przeczytać i mnie oceniać. Ale może ktoś dostanie w ręce psa i będzie miał podobne problemy ? Ja tez się uczę. Moze komuś pomogę w pierwszych krokach, bo u mnie jest coraz lepiej,Więc warto się starać. Ten blog nie jest dla fachowców.
Próby zdjęciowe nie wyszły. Jeszcze spróbujemy.
00:37, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 24 czerwca 2008
Toaleta
Po kazdym spacerze Altura jest cala w kwiatkach trawach i nasionach. Trzeba ją wyczesać i mam do tego fachową szczotkę. Ale zwykle robi to Leszek i on uważa, że dużo lepszy do tego jest grzebień , którego ja używam. No trudno zgodziłam sie na tą spółkę. Jeszcze tylko wspólna szczoteczka do zębów...
14:40, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
Kształtowanie
Dobrze nam poszło wczoraj i dzisiaj. Zrobiłyśmy w 3 sesjach to co sobie wymyśliłam. Instruktorka z Gdańska powiedziała nam ostatnio, że mamy dobry timeing, cokolwiek to oznacza, więc na moje wyczucie dzisiaj też miałyśmy dobry. Jedynie na początku, Alturka chciała koniecznie robić to, na czym skończyłyśmy wczoraj, czyli szarpała za smycz z kluczami wiszącą na kredensie. Jednak szybko zorientowała się że ma iść w zupełnie inną stronę i że dziś wymyśliłam całkiem co innego. Ona tak fajnie , spokojnie i logicznie myśli. Ani ja się nie denerwuję ani ona, spokojnie posuwamy sie do przodu. Chyba z Tymkiem było gorzej, bo on był strasznie szybki a ja nie miałam wprawy i nie nadążałam za nim ,więc robiłam kupę błędów. Teraz jest lepiej ale jeszcze ciągle gdy psina zrobi fajne posunięcie mowię: super! i mam ochotę ją pogłaskać. Muszę nad tym zapanować.
Miałam taką wielką pokusę żeby spuścić ją ze smyczy na boisku. Po burzy było tak cicho i spokojnie. Jednak pomyślałam - a jak tak coś wymyśli, wyczuje w krzakach, a do drogi nie jest tak znowu daleko. Gdy chodzi o nią, nie chcę ryzykować. Może jeszcze za jakiś czas.
09:24, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
Misiek
Altura nieodmiennie kojarzy mi się z niedżwiadkiem. Ma takie potężne łapy i tak śmiesznie chodzi na sztywnych nogach. I jak pędzi przez łąkę prosto na mnie to przedstawia taką potęgę, że aż strach być jej na drodze. A to przecież pozory. Hamuje bezbłędnie przede mną, nie zdarza się jej tak podciąć nóg jak zrobił mi Tymek. A potem tak delikatnie wyjada z ręki. I w wielu sytuacjach jest uosobieniem delikatności, je dystyngowanie, nie narzuca się,chodzi po ustalonych ścieżkach nic nie niszcząc. No, chyba że pojawia się kot, to wtedy wstępuje w nią szatan. Jest diametralnie inna niż wszystkie psy którymi się zajmowałam: golden, PON, jamnik, kundel, no i mój kultowy 1-y pies spaniel. Przyzwyczaiłam się już do tych jej czułości, topornych a czasem pełnych wdzięku i subtelności że ciarki przechodzą. Ale jaka to satysfakcja przyjażnić się z niedżwiedziem...
09:22, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 22 czerwca 2008
Sama
Tyle sie nagadałam, że nie zostawiam Alturki samej w domu a tymczasem dzisiaj musiała posiedzieć przez 3 godziny. Właściwie to przeczuwałam, że kiedyś może być taka konieczność i robiłam już próby. Przy pierwszej uprzedziłam Dorotkę /to córcia/ która mieszka 2 piętra niżej. Po 15 min. Altura zaczęła taki koncert, że Dorota przyszła i wzięła ją do siebie. Przstała szczekać, ale cały czas tuptała, była niespokojna i większość czasu stała pod drzwiami. To było chyba w 3-ci dzień pobytu u nas. A potem kilka razy zostawiałam ją już tylko w moim pokoju, na krótko i byłam w pobliżu. Nie było problemu. Za którymś razem zawahała się zanim weszła i wtedy powiedziałam : " do biura", /tak miała zawsze w Brzeżnicy/. To poskutkowało natychmiast, pomaszerowała do środka /nie wiedziałam że mam biuro/. I dzisiaj te 3 godz. spędziła zupełnie spokojnie ,tyle że w rekompensacie spała wtedy na moim łóżku.
23:15, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
Niedziela
Dzisiaj, tak przy niedzieli, uświadomiłam sobie że z powodu tych wszystkich psów moja kobiecość legła w gruzach. Jak to na takim osiedlu w niedzielę, całe rodziny idą do kościoła, eleganckie do granic możliwości. A my z Alturką w przeciwną stronę, na łąkę i nie eleganckie bynajmniej. Ja w każdym razie- obwieszona gwizdkiem, saszetką nr.1 i saszetką nr.2/ z czymś lepszym na specjalne okazje/ , do tego w kieszeniach kilka drobiazgów. Brak torebki, bo nie ma już na to ręki, spodnie do siadania na trawie. To się zaczęło już przy Tymku, ale Altura jest o wiele silniejsza, więc jeszcze buty musiałam wymienić na mocniejsze bo od czasu do czasu jadę na nich za jakimś kotem.
Oczywiście gdybym miała cierpieć z tego powodu, nie zrobiłabym takiego wyboru. Wcale niczego nie żałuję. A Alturki nie lubię zostawiać w domu nawet na chwilę, bo ma wtedy smutną i zawiedzioną minę.
13:12, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 czerwca 2008
Kolejny wspólny dzień
Dzisiaj 2 długie spacery. Najpierw poszłyśmy obie z Tomkiem /to syn/ do ogrodnika po jakiś krzak do wsadzenia w ogródku, dla mojej teściowej - ma imeniny. To średnio daleko od nas ale psisko szło w miarę przyzwoicie więc było przyjemnie. A potem jeszcze tradycyjny spacer nad Wisłę, tyle że tym razem zaczęłam z nią tam trochę ćwiczyć. Do tej pory poza domem nic do niej nie docierało, a teraz gdy już się wybiegała, widziałam że jest szansa. Wyszło trochę dobrze trochę żle ale to krok do przodu. I jeszcze zrobiłam odkrycie: przechodziłyśmy obok takiego łańcucha z zakazem wjazdu na wysokości ok. metra. Dawniej omijałyśmy go bokiem a dziś pomyślałam- przecież na pewno to umie, naprowadziłam ją i "hop". Pięknie ! Jak fachowo to zrobiła, potem jeszcze raz i jeszcze...Super. Będziemy to powtarzać.
Już nawet nie wspominam o odwołaniu gwizdkiem od ratlerka który był na horyzoncie. Zawróciła będąc już całkiem blisko więc pokusa musiała być spora. Ratlerek naszczekał za nią na odchodne i miał minę jakby przepędził smoka.
21:13, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
Oko Altury
No i niech ktoś teraz powie, że bycie Rodziną Zastępczą to prosta sprawa. Na dzisiaj było w planie: Pan Doktor i oko Altury. Pojechaliśmy z Leszkiem /to mąż/ do tej lecznicy z którą Fundacja ma umowę i cała akcja trwała od 11.30 do 19-tej. To bardzo daleko od nas i bez samochodu niestety tak się po Krakowie jeżdzi. Było bardzo gorąco, Altura była rozkojarzona, podkręcona, co krok jakieś małe psy,ogródki a w nich realne lub domniemane koty, gołębie i Bóg wie co jeszcze. W każdym razie Altura szarpała przez 60 % drogi.Leszek zakupił na drogę 2 butle picia dla "swoich dziewczyn" i co jakiś czas dawał Alturze lejąc sobie na dłoń a ona chłeptała.Gdy już wreszcie dowlekliśmy się do lecznicy, byliśmy wykończeni. Zarejestrowałam nas i usiedliśmy w poczekalni. Po jakimś czasie zawołano nas: proszę, Fundacja Alteri. I wtedy Altura: jaka fundacja ? nie ma tu nikogo takiego. Wbiła się maksymalnie pod ławkę i mowy nie ma. Żadne perswazje nie pomogły, do gabinetu wjechała na siedząco. Ale w środku było całkiem dobrze. Pan był bardzo miły: kucnął, zagadał kojąco,delikatnie dotknął. Pozwoliła mu pogrzebać w swoim oku. Tak jak myślałam coś tam się wbiło na tych szaleństwach po krzakach, zrobił się odczyn zapalny, ropiało. Pan powiedział że to nic grożnego, wyczyścił, dał maść z antybiotykiem.Odetchnęliśmy.
Po powrocie rozłożyliśmy się na dywanie i namawialiśmy Alturkę żeby pozwoliła sobie posmarować maścią tą powiekę. Udało się. W nagrodę miała 10 min kotłowania się z Leszkiem po podłodze. Ona bardzo lubi takie końskie pieszczoty.
11:02, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
piątek, 20 czerwca 2008
Na działce
Dzisiaj na przemian dobre i złe. Rano zadzwoniła Teresa /to ta koleżanka co ma 2 sznaucerki/ i zapowiedziała że na nas czeka, na tej swojej działce. Poszłyśmy z pewnym niepokojem chociaż ostatnio konfrontacja wyszła super.
Teraz było jeszcze lepiej, suczki przywitały się jak stare znajome - pełna symbioza, a Teresa powiedziała "głównie one mają imprezkę" - to też fanatyczka, i dołożyła spore kawałki mięsa do mojego Royala.Rozłozyła 3 sprawiedliwe miski i" dziewczyny" jadły . Od tej pory Altura chodziła za Teresą krok w krok. Boże, jakie te psy są przekupne. Po 10 min. Altura robiła "daj buzi" z całym zaangażowaniem, zaczęłam być zazdrosna. Ale na całego wyszedł z niej pies stróżujący.
Wzięła sobie do serca że nas wszystkich pilnuje, siedziała pod bramką, wspierała małe gdy startowały do przechodzących, nawet nie szczkając, tylko "czujne oko". Oglądała się czy siedzimy wszyscy w kupie, miałam wrażenie że cały czas pracuje. Na szczęście po godzinie odpuściła. Nic grożnego się nie działo, więc mogła się położyć w cieniu i spać.
Ale wyszedł problem. Teresa wypatrzyła że ma nad okiem coś czerwonego, zaczęłyśmy oglądać i to wygląda tak jak by tam coś się wbiło i taki odczyn zapalny dookoła. Niedobrze. Trzeba jak najszybciej do lekarza, to zadanie na jutro.
08:02, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 czerwca 2008
Gorszy dzień.
Zacznę dziś od końca. Jest już noc, Alturka śpi spokojnie z głową na mojej nodze. Już dawno mi ta noga zdrętwiała, ale nie ruszam się bo chcę żeby tak zostało. Trochę wcześniej poszła sobie spać do drugiego pokoju i najpierw pomyślałam że może już mnie nie lubi, ale potem przypomniałam sobie to co czytałam ostatnio, że to raczej objaw poczucia bezpieczeństwa i zaufania.
A dzisiaj od rana miałam jakiegoś "doła", nic mi się nie chciało, do wszystkiego musiałam się zmuszać. Patrząc na to Alturka chyba pomyślała, że trzeba mnie rozruszać, bo podeszła, szturchnęła mnie pyskiem a potem walnęła łapą. No już dobrze, dobrze - bierzemy się za ćwiczenia.
Ale potem też nie bardzo chciało mi się iść na ten codzienny długi spacer. Nawet zaczęłam sobie kombinować że jutro na pewno, a dzisiaj może odpuścimy ? Jednak gdy na nią spojrzałam i przypomniało mi się jak wczoraj szalała nad Wisłą, powiedziałam : nie zrobię jej tego, jutro należy się jej następny długi spacer.
Poszłyśmy i naprawdę było warto. Gdy wyszłyśmy na ten wielki wał który ma wielkie łąki po obu stronach, odpięłam jej smycz, kazałam chwilkę posiedzieć i wtedy " biegaj!" Nie trzeba było powtarzać. Poszła jak burza : w górę i w dół na obie strony wału, potem przed siebie ale zaraz z powrotem do mnie. Super! Uwielbiam jak pies tak biega, ile ma sił.
Ale w pewnym momencie zobaczyłam na horyzoncie naszego wroga nr.1, sukę podhalanczyka która zawsze się na nas wydziera zza swojego ogrodzenia. My wtedy nie reagujemy, bo już się dogadałyśmy w tej sprawie ale sympatii chyba nie ma. Altura też ją zauważyła. Wystartowała jak z procy. Widziałam że tym razem sama nie wróci, więc gdy była w połowie drogi - zagwizdałam. Zawróciła od razu. Byłam przygotowana na taką sytuację to znaczy oprócz porcji Royala miałam 2 kawałeczki kurczaka. Żeby się opłacało. I obie byłyśmy zadowolone.
A teraz ona śpi jak zabita, a ja nie mam wyrzutów sumienia.
04:01, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 17 czerwca 2008
Trochę wolnosci
Muszę opisać ten dzisiejszy spacer. Oczywiście nad Wisłą, ale nasza altanka była zajęta, poszlismy gdzie indziej. I jakoś czułam tego psa dzisiaj. Spuściłam ze smyczy, nie miałam poczucia że ryzykuję .
Boże, jak pięknie sobie biegała. Jakie kółka w tej trawie, jaki sprint po ścieżce, jaka wolność i przestrzeń. Co chwilę się meldowała,więc każdy powrót przyjmowałam entuzjastycznie, plus jakiś Royal, i szła dalej. Po jakim czasie była cała owinięta w jakieś dłuższe trawy, zwłaszcza morda, więcej było zielonego niż czarnego. Chcieliśmy porobić jej zdjęcia, ale komórką nie wyszło dobrze, a już na pewno żadne nie oddawało tej atmosfery szaleństwa. Język na bok, ciuchcia, cała nasza, no cóż - raz jakiś prowokujący bażant. Oczywiscie poszła, ale odczekałam trochę i gwizdnęłam. Jest !!!. To jednak niezawodne.
Muszę częściej robić jej taką frajdę, a mnie też tak bardzo to cieszy że zrobiłabym dużo, żeby widzieć ją taką zadowoloną.
22:46, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
Przyrząd
To taki przyrząd z którym ćwiczy się z psem przeskakiwanie przez coraz mniejsze otwory. Mówił mi o tym Robert /to instruktor który wychował Alturę / i my wypróbujemy to w Brzeżnicy. Na zdjęciach jest jak to działa.
21:58, cymestymek
Link Komentarze (1) »
Niby altanka
Ciągle jeszcze nie odważam się spuszczać jej ze smyczy. Do sklepu chodzimy najdłuższą drogą, pod sklepem przywiązuję /ona szczeka cały czas/ , na boisku daję jej dłuższą smycz, ale widzę że jest podkręcona, zwłaszcza wieczorem, więc nie ryzykuję.
Ale jest takie jedno miejsce nad Wisłą, gdzie ktoś pewnie przyjeżdża od czasu do czasu, bo go nigdy nie spotkałam, i ma tam taki szałasik, fotele, stół, kanapę i może tam łowi ryby, - nie wiem.
No i tam chodzimy, rozsiadamy się przy tym stole / nie w sensie jedzenia tylko żeby łokieć oprzeć / i spuszczamy Alturkę. Ona wtedy swobodnie krąży w pobliżu, wącha sobie a gdy wczoraj za jakimś zającem pooooszła ! to nie wpadłam w panikę, bo od drogi było daleko, tylko spokojnie zagwizdałam. Po kilku minutach wróciła, super ! radość, powitanie, no i duża garść Royala.
14:58, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
Sąsiadka
Ja tu tyle narzekam , że Altura mnie ciągnie, szarpie, męczy a tymczasem zaczepiła mnie sąsiadka i powiedziała:
Piękny jest ten pies. Ja panią kilka dni obserwuję i on jest taki ułożony, tak pięknie chodzi na smyczy, taki grzeczny.
To było naprawdę budujące. Zwłaszcza po tym oblanym egzaminie.
14:29, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 16 czerwca 2008
Refleksja
Gdy Aga zaproponowała mi Alturę zamiast Tymka , byłam załamana.
W życiu nikt mnie tak nie olewał jak Altura gdy bywałam w Brzeżnicy.
Po goldenie miałam poczucie że nic nie wyczytam z tego pyska.
a Agnieszka powiedziała : z tym nie ma problemu, czytasz z uszu, z postawy ciała , tył, brwi, mięśnie. No super, dla laika to abstrakcja.
i naprawdę minęło troche czasu, i rzeczywiscie jest to wszystko rozpoznawalne. mnie to cieszy, Alture też, kontakt się wzmacnia.
13:22, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
Po powrocie
W kilku ostatnich dniach, zauważyłam sporą zmianę w naszych relacjach.
Już w trakcie pobytu w Brzeżnicy porównywałam jak Altura zachowywała się tam dawniej a jak teraz. Zaskoczyło mnie,że w momencie gdy Aga wypusciła wszystkie psy na zewnątrz co jest dla nich momentem: "hura ! biegniemy !" Altura najpierw poszukała mnie w pokoju, podeszła tak jakby chciała potwierdzić i dopiero pobiegła. Póżniej w ciągu dnia też podchodziła, szukała kontaktu, siadała przy mnie.
A gdy wróciłyśmy do Krakowa to widać było jak swobodnie czuje się już u nas w domu. Wzięło ją na rozrabianie,zaczepiała wszystkich po kolei,szturchała nosem, wkładała głowę pod pachę,przynosiła pantofle.
Poszłyśmy na długi póżno-wieczorny spacer.
10:01, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 15 czerwca 2008
Egzamin
No więc pierwsza próba zdania egzaminu trenerskiego w terminie zerowym już za nami. Zdawało nas 12 osób a pomyślnie przeszła tylko jedna.
I to nie byłam ja.
Prawie wszyscy polegli z winy kurczaka który wisiał na słupku przy placyku i rozsiewał zapachy. Psy go nie widziały ale czuły. Kursanci jeden po drugim wracali z placu z nosami na kwintę.Rozmowa była krótka : kurczak ? kurczak.
Z Alturką i ze mną było inaczej. Ja byłam tak strasznie zdenerwowana i roztrzęsiona, że ledwo się trzymałam na nogach. Nie myślałam że jeszcze mogę być w takim stanie. Sunia to wszystko czuła, przecież jest jak barometr. Odwołanie od jedzenia poszło pięknie, rozproszenia też, ani drgnęła, nawet namówiłam ją żeby nie interesowała się tym kurczakiem. Chodzenie przy nodze też jakoś przeszło i gdy już prawie skończyliśmy to co na placu, Alturka zerwała warowanie i zaczęła iść do mnie.
Nie darowali nam tego.
Agnieszka mnie pocieszyła że i tak było bardzo dobrze jak na taki ładunek nerwów jaki jej zaserwowałam. Mówi że mogła w ogóle odmówić współpracy gdy wyczuła taki straszny stres.
A dzisiaj, już poza egzaminem, ćwiczyliśmy podawanie i kształtowanie a instruktorka z Gdańska powiedziała że b. dobrze i że miałybyśmy zaliczone gdyby to był egzamin.
A poza tym wszystkim,Alturka była dla mnie taka miła i posłuszna przez te 3 dni... Chodziła za mną, przytulała się, pochwaliłyśmy się paroma rzeczami. Wszystkim się podobało. A wieczorem na pogaduszkach przy jednej nodze siedział mi Tymek a przy drugiej Alturka.
19:36, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
piątek, 13 czerwca 2008
Koszyczki
Bardzo lubimy z Alturką to podawanie przedmiotow. Oczywiscie to nie jest jedyne co robimy, ale akurat to jest lepsze niż inne ćwiczenia.
Na egzaminie mamy mieć 3 przemioty. Ja wprawdzie każę jej podawać różne rzeczy, ale te 3 też mamy wybrane. Jest to opakowanie po Acenocumarolu średniej wielkości, plastikowy czerwony koszyczek i biały metalowy statyw na probówki. Nie ukrywam , że statyw prezentuje się najlepiej w dużym czarnym pysku. I tak właśnie kombinowałam. Wszyscy mają chusteczki do nosa i portfel, a my będziemy takie oryginalne.
I robię tak /znowu nie wiem czy dobrze/ ma siad -zostan, a ja idę schować przedmiot, w innym pokoju, albo w łazience ,albo na schodach. Wracam , nagradzam siedzenie, zwalniam i wysyłam po przedmiot. Ona wtedy próbuje, zagląda do kuchni, ja mowię coś w rodzaju ee, więc ona kieruje się gdzie indziej, jeśli trafia, mówię radosne "dobrze" i po takim poparciu ona za chwilę ma cel w pysku.
Ija tak strasznie lubię ten moment, widzę jaka ona jest zadowolona, ja sie wydzieram że super i generalnie - chce sie żyć.
11:11, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 12 czerwca 2008
bez tytułu
Odwołuję wszystko, jeśli kiedykolwiek mówiłam że lubię duze psy.
Mam za sobą godzinny spacer,było 5 momentów kiedy zauważyła że coś do niej mówię. Maksymalnie podkręcona od samego początku, pod wieczór jakoś inaczej wszystko pachnnie i wygląda, nawet cień śmietnika jest atrakcyjny. Ja to rozumiem, ale nie mam tyle siły ,chyba nie mogę mieć takiego psa. Tak było dobrze rano, o co chodzi? już nawet Agnieszce napisałam że teraz chcę ratlerka z kolczatką /to już szczyt wykończenia/
Wiem że każdy kto zna psy, powie że są momenty lepsze i gorsze.
No to ten był gorszy. Teraz ma minę "było całkiem fajnie", leży mi pod nogami i dyszy. Już znowu ją bardzo lubię. Żadne ratlerki.
22:51, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
Jeszcze refleksje
Jeszcze,zapomniałam. Po tym banku poszlyśmy na zakupy do Jubilata /to wielki stary sklep z czasów Komuny/.
Na zewnątrz nie było słupków, więc wzięłam ją do środka i zapięł.am przy koszykach. Ruch był maksymalny. Zanim zaczęłam ,już usłyszałam 2 szczeknięcia żałosno- wzywające. To było głośno bo to nie ratlerek,
Odstawiłam koszyk i wrócilam bo już kasjerki zaczeły się oglądać. Miały duży ruch, trudno byłoby mi dyskutowac. Zaczęłam odpinać sunię, iwtedy jakaś kobieta podeszła i powiedziała: "pani się dziwi że szczeknęła ? przecież tamta gruba przejechała jej wózkiem po łapie "
Istnieje życzliwość ludzka jakkolwiek ona wygląda.
16:13, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
Znowu bank
Niestety dzisiaj replay tego co wczoraj z bankiem. Nic mi nie załatwili, albo ja coś zawaliłam, w każdym razie dalej nie mogę robić przelewów, pewnie lada moment wyłączą mi telefon.
W każdym razie dzisiaj znowu zjawiłyśmy się tam z Alturką, już nie pertraktowałam, obie weszłyśmy jak do siebie. Pan nie wyraził zdziwienia ,co mi się spodobało. Cierpliwie wykonał to co wczoraj, wytłumaczył mi chyba precyzyjniej, znowu dostałam plik kartek z jakimiś numerami, powiedziałam Panu że mam nadzieję że nie spotkamy się jutro znowu. Jeszcze nie wiem czy to koniec.
Alturka - super kumpela. Dogadywałyśmy się całą drogę. Ogromna różnica w porównaniu z naszymi początkami. Bardzo pomógł Robert, bo dużo poczytałam jak oni się dogadywali. Też nie od razu wszystko wychodziło a przecież jak ją ustawił.
W powrotnej drodze tramwaj i autobus, ok. Ale dlaczego każdy kto chociaz 2 dni miał psa, czuje potrzebę opowiedzenia mi o wszystkim. a ja słucham, jakos mam to w naturze, a tym poza tym to zwykle fajni ludzie.
Trochę się czułam obrażona, jak 2 osoby mnie zapytały : "on z azylu ?" Przecież była w mundurku Alteri, wyposażona w kaganiec, piekną smycz, saszetkę... ale cóż. To było w dobrych intencjach. Muszę wyjaśnić że azyl jest 1 przystanek od nas, więc w autobusie często są osoby które albo oddają albo biorą. Jakoś zawsze tak mi jest przykro kiedy ktoś jedzie z psem /kotem/ w tą stronę gdzie się oddaje i tam wysiada.
Nie zmienimy świata.
13:47, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
środa, 11 czerwca 2008
Pół dnia w mieście
Chyba dzisiaj wymęczyłam sunię bardzo. I zawsze jak wracamy znad Wisły takie zziajane, to myślę że to takie pozytywne zmęczenie, natomiast dzisiaj też obie jesteśmy wykończone a nie jestem pewna czy było jej to potrzebne. W końcu ona przerabiała już socjalizację dawno temu. No tyle , że moje początki z nią nie były różowe, kto czytał to co piszę, ten wie. Ja myślę, że jednak postępowałam z nią dobrze chociaż może po omacku. Dla mnie efekt jest dużą satysfakcją, bo teraz na spacery chodzimy RAZEM a nie, że ona idzie do kotów a ja ją trzymam.
No więc dzisiaj miałam w planie załatwianie w banku, a potem wpaść do mojej Mamy, bo chociaż codziennie rozmawiamy przez telefon, to nawet na Dzień Matki nie miałam okazji jej uściskać. To przez psy, ale Ona wszystko rozumie, jest moją najlepszą przyjaciółką.
Przed bankiem zostawiłam Alturkę przy słupku, weszłam i zaczęłam rozmawiać z Panem, ale już nie spodobało mi się jej szczekanie. Przeprosiłam Pana, niech tam sobie robi coś na komputerze, i poszłam po psa. Najpierw myślałam że może przepnę ją w inne miejsce, ale w końcu wzięłam ją ze sobą. Powiedziałam Panu : to szkolony pies , bardzo mądry, będzie grzeczna. Pan uwierzył, nie był wrogiem psów, nie zawiodła mnie.
Potem - do mojej Mamy. Też daleko, autobus, potem na piechotę. Pięknie szła, ale miałam saszetkę /Robert, nie czytaj tego/. Po prostu od czasu do czasu jej daję, to powoduje że co jakiś czas łypie na mnie okiem, wraca do nogi,czuję że idziemy razem. Potem już było dobrze. Mama nas odratowała po przeżyciach, jak to Matki : jedzenie, picie ,gadanie...
No i powiedziała: piękna jest. Pokazałyśmy "przybij piątkę"
18:38, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 czerwca 2008
Moja coraz bardziej kochana sunia
Kolejny spacer - luzik. Uwielbiam ten jej kłusik przy mojej nodze. Teraz czasem biorę jedzenie a czasem nie, ale ona już przypomniała sobiejak to ma wyglądać, patrzy na mnie a ja jej mówię o co chodzi.
Psy już odpuszcza zupełnie,te za ogodzeniem,koty różnie, ale już bywa że zamyśla się na widok kota i nie szaleje. Wtedy nagradzam i spokojnie idziemy dalej. Jaki to luksus. Cieszę się,bo jakoś razem doszłysmy do tego. Chodzi oczywiście o moje relacje z nią, przecież nie ja ją tego nauczyłam, ale wreszcie wykorzystuję to co umie.
17:57, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2