www.alteri.pl
RSS
poniedziałek, 29 czerwca 2009
O wszystkim po trochę

No i   jak tu  nie "antropomorfizować " jeśli to aż się prosi. I "zazdrość"  i 'kombinowanie, przecież wszyscy widzimy to u swoich psów.      Niech to się nazywa "kontrola zasobów"  ale jak się głaszcze dwa owczarki nizinne, to natychmiast pod ręką pojawia się trzeci łeb należący do tego niby nieśmiałego.
U tych PON-ów z którymi teraz spędzam dużo czasu, miłe jest to, że cały czas są takie zziajane i uśmiechnięte. I w ogóle wszystko u nich ma się dziać szybko. Nie jak u mojego filozofa - Alturki. Ostatnio doszłam do wniosku, że właściwie ona wcale nie jest sympatyczna. Byłyśmy razem na zebraniu-spotkaniu bo przyjechała z Poznania Agnieszka i moja sunia nawet się z nią nie przywitała. Tak samo z Agatą , którą przecież zna całe życie.
Oczywiście myśmy się wyściskały i jedyne co mogłam powiedzieć to "Alturka jak zwykle wylewna..." Ale chyba jest znana od tej strony, bo nikt jej tego nie miał za złe.
Agnieszka trochę się z niej obśmiała, bo to moje strzyżenie trochę jednak odbiega od wzorca rasy i godzi się jedynie z zasadą że mój pies ma się mnie podobać.
Aga zapytała tylko - " Alturka czy ty się jeszcze identyfikujesz z bouvierami ?" Ale oczywiście zaraz powiedziałam ,że właśnie teraz jest piękna. Nikt nie zaprzeczył. Poza tym pochwaliłam się, że teraz zajmuję się PON ami i oczywiście opowiedziałam że robiłam małym stymulację neurologiczną, ale z pominięciem jednego punktu dotyczącego temperatury, bo uważałam że to grozi zapaleniem płuc natychmiast. Oczywiście obśmiały się ze mnie, bo myślą że ja jestem taka nadopiekuńcza.
Chyba nie, moje -dorosłe już dzieci- mówią , że miały bardzo dużo samodzielności i tolerancji.
Bardzo było ciekawe jak Aga opowiadała że robili w Poznaniu taki program - chłopaki ok. 16 lat , z rodzin patologicznych, pozornie nie do ujarzmienia i teraz plus pies za którego każdy z nich odpowiada.  Aga mówi że to nie do opisania, jak w oczach zmieniali się z rozwalonych  twardych cwaniaczków " czym mnie chcesz zaskoczyć" w opiekuńczych,odpowiedzialnych przewodników. Aga mówi że jeden z nich powiedział - " nie myślałem , że pies robi miny "
Myślę że to super pomysł. Ta młodzież korzysta, są zbuntowani przeciw całemu światu, a tu - pies który jest od nich zależny, nikt im nic nie narzuca,bo już by się buntowali, to oni szukają kontaktu i pytają jak z tym psem się porozumieć.Fajna sprawa.

20:37, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 czerwca 2009
Ostatnio

Dobrze że porobiłam  zdjęcia szczeniaczkom którymi się zajmuję, już w pierwszy dzień. Minął tydzień i są już zupełnie inne. Otworzyły oczka, już chodzą a nie pełzają, zaczęły interesować się sobą nawzajem. Teraz to już są pieski , a nie świnki morskie.
Dzisiaj pierwszy raz dostały mięsko. Miały trudności techniczne, bo wprawdzie pociągał je zapach, ale nadal chciały ssać. Jednak po kilku minutach, większość z nich leżało już płasko całą mordą i brzuszkiem w "talerzu", wchłaniając mięsko na wszelkie sposoby, a cała porcja  zmniejszała się w szybkim tempie. Ich mamuśka obserwowała wszystko spokojnie, a na koniec weszła do kojca, żeby posprzątać i umyć szczeniaki.
Oprócz maluchów są tam jeszcze 4 dorosłe PON iki. Duże puchate kule, wesołe, uśmiechnięte, zadowolone z życia. Mnóstwo podobieństw z moją Alturką - to też owczarki. Między sobą różnią się charakterem, dwa są bardzo przyjacielskie i towarzyskie, na powitanie "rzucają się na szyję" a jeden z pozostałych, suczka, jest nieśmiała i równocześnie chciałaby i boi się, więc z odległości czaruje mnie piłeczką, zbliża się i ucieka, podchodzi kiedy nie widzę. Był już etap , że mogłam ją króciutko pogłaskać po pupie, ale po rozstaniu na sobotę i niedzielę wszystko się skończyło. Dzisiaj wyparła się wszystkiego co było, zaczynamy podchody od początku. Ania /właścicielka całego interesu/ powiedziała : "sunia, jestem załamana twoją postawą..."
Sympatyków Altusi muszę uspokoić , że bouviczkiem zajmuje się Leszek , bo jest teraz w domu, a ja staram się nadrobić zaległości gdy wracam. Wprawdzie na skutek tego Altek za bardzo ostatnio interesuje się wszelkim jedzeniem przy stole, ale to pewnie skutki uboczne obecnego stanu rzeczy, czyli braku mnie.

21:06, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 czerwca 2009
Przeprowadzka

Alturce nigdy nie było wolno oficjalnie spać sobie na kanapie. W związku z tym, chodzi tam dopiero w nocy gdy już wszyscy śpią i zostaje nakryta już rano, kiedy jest właściwie  po wszystkim , bo już się  wyspała. Trwa to już jakiś czas, ale jakoś nigdy nie postarałam się radykalnie coś z tym zrobić.
Ale chyba problem rozwiązał się sam, a właściwie zamienił na inny.
Ostatnio kilka razy spotkałam sunię wychodzącą rano z pokoju Tomka. Tomek wyprowadził się jakiś czas temu, pokój został i właściwie nie zagospodarowaliśmy go w żaden sposób. Można powiedzieć , że stał "odłogiem". I właśnie okazuje się , że do niedawna, bo teraz Altusia chodzi tam sobie spać w wygodnym łóżku, a w dzień z balkonu dogląda , czy aby jakieś koty nie chodzą po jej ogródku, co im się czasem zdarza.
Nie wiem jeszcze czy to może tak zostać, narazie nie mam czasu się tym zająć a z kolei jak teraz odpuszczę , to potem będzie trudniej  odkręcić.

00:52, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 czerwca 2009
Moi podopieczni

To są moi podopieczni. Ostatnio zajmuję się nimi codziennie, około 4 godzin. Są to polskie owczarki nizinne, w liczbie 10 sztuk i mają narazie ponad tydzień. Są śliczne i mają bardzo fajną mamę. Rosną w oczach. Trochę kręci się w głowie , jak się na nie patrzy.
A po powrocie do domu muszę tłumaczyć się Altusi, bo bardzo dokładnie mnie sprawdza.

22:02, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

21:58, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 14 czerwca 2009
Znowu działki

Trafił się nam jeden piękny dzień pod względem pogody. Od rana było słońce, zero chmurek, już się nie czepiam  że silny wiatr. Niedziela, młode na wyjazdach. Poszliśmy Z Leszkiem / to mąż / na wspaniały spacer. Sunia wykorzystała wszystkie możliwości, bieganie, skoki, kot zapędzony na drzewo. Trzymała się blisko nas i było dobrze .  Ale gdy zapowiadało się na konflikt z kobietą trzymającą  panicznie na smyczy wyżła i husky, udawała  że mnie nie słyszy w ogóle. Kobieta histerycznie wołała że nie utrzyma tych psów ani chwili dłużej, ja odwoływałam Alturę która miała mnie serdecznie w... nosie, totalna porażka. Wyglądało na to , że kompletnie nad nią nie panuję. Czemu ona mi to robi ?
Taka kochana i grzeczna zwykle, w domu idealnie posłuszna , a w różnych sytuacjach robi sobie co chce, i ja jako jej  trener wychodzę na wariata. A przecież już jest taka pieszczocha , przytulanka, mówię "już", bo długo była niedotykalska.
 Robi mi wstyd od czasu do czasu, oczywiście  w sensie że ja się wstydzę ,że nie panuję nad nią tak jak powinnam, i wiem , że to takie  "głupoty" a nie jej  zła wola. A ona jest wtedy taka radosna i beztroska, to widać.
Dalej było w porządku, szła przy nodze, jeszcze sprawdziła czy nie ma wczorajszego kota tam gdzie został / a przecież na drzewie/ , jeszcze czereśnie-spady u sąsiada i grzeczniutko do domu.

16:55, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 czerwca 2009
Filozofki

Zwykle przystankowe znajomości prowokuje Alturka. Pies , to świetny punkt zaczepienia gdy komuś się nudzi , bo autobus ma być za 10 min. Alturka i ja, już tak mocno jesteśmy kojarzone razem, że gdy ośmielę się wybrać gdzieś bez niej, muszę tłumaczyć się wszystkim po kolei.Przez całe osiedle.  A są miejsca gdzie z pieskiem nie, i nawet nie zawsze można negocjować.
Tak było dzisiaj. Samotnie czekałam sobie na kolejny autobus, bo poprzedni mi uciekł i dosiadła się jakaś pani. Taka w stylu akademickiego asystenta. Też miała świadomość , że czeka nas na tym przystanku dobre 20 min. I zaczęła rozmowę  ale właśnie nie o pogodzie, nie  o sąsiadach, nie o polityce. Od razu zaczęła filozoficznie, najpierw o jakości życia, potem o odbiorze  rzeczywistości, o upadku autorytetów, o ekologii ,  ale jednak o sensie działania i w sumie o radości życia.
Miało sens, to co mówiła. Ale ja najpierw miałam wrażenie że ona coś sobie ćwiczy, albo jakoś popisuje się przed sobą. Myślę , że dorastałam do niej intelektualnie, ale też pomyślałam, skąd wiedziała, że może ze mną rozmawiać w taki sposób?  Większość sąsiadek  w ciągu tych 10-ciu minut opowiedziałoby, co posadziły w ogródku, oraz że synowa jednak nie najlepiej zajmuje się dzieckiem.
W każdym razie, szybko zleciało te 20 minut. Mnie trochę przypomniały się te dyskusje z  czasów studenckich, kiedy  do rana broniło się swoich poglądów.

16:23, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
Strachy

 Rano było 30 st. A chwilę temu zrobiło się zupełnie czarno ..Przeciąg z hukiem pozamykał mi wszystkie okna i zaczęło grzmieć. Zrobiło się tak czarno ,jakby za chwilę miał się zacząć koniec świata. I tak chyba uznała Alturka, bo przyszła do mnie i wcisnęła się w najciaśniejszy kąt między kaloryferem a komputerem i głowę miała na moich nogach. Cud, że się tam zmieściła, bo to miejsce najwyżej dla ratlerka.  Wytłumaczyłam jej, że nic się nie dzieje i wcale się nie boimy. Ale siedziała dalej.
I scenografia była taka - ciemno, cicho, tylko my dwie, te  zatrzaskujące się okna jak u Hitchcoca,  i nagle włącza sie muzyka Preisnera... To Altusia przepychając się w ten kąt , coś tam przycisnęła... Płyta była w środku, więc żadne cuda, sunia tylko o coś tam zahaczyła.  Ale było jakoś tak niesamowicie.
Burza minęła tak szybko jak się zaczęła. Z powrotem zrobiło się jasno i tylko chmury pary unosiły się nad całą ulicą, od deszczu który spadł na rozgrzany asfalt.


 

11:36, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 czerwca 2009
Żyć pokojowo

Kiedy zaczęło się z Alturką nasze wspólne życie, od początku starałam się ją jak najlepiej poznać. W ramach tego, również zbierałam wszystkie opinie na jej temat, od ludzi którzy znali ją wcześniej. Wszyscy jednogłośnie twierdzili, że to pies który łagodzi konflikty, uspakaja, porządkuje , a sam nigdy w życiu nie wdał się w żadne awantury.
To na każdym kroku się potwierdzało - małym psom czasem się obrywało jakieś szczeknięcie ustawiające, do dużych psów podchodziła z rezerwą, wycofywała się od razu na widok zębów lub jakiegoś warknięcia.
W międzyczasie jej kolega z osiedla, którego lekceważyła jako szczeniaka, wyrósł na ogromnego owczarka niemieckiego. Przez cały ten okres kilku miesięcy jakoś nigdy nie spotkali się oko w oko, obszczekiwali się tylko zza ogrodzenia.
Teraz spotkali się na boisku. Alturka była luzem  a owczarek na smyczy i już szczekał. Ponieważ sunia zdecydowanie zamierzała do nich podejść, powiedziałam do właściciela żeby swojego odpiął, niech się rozmówią, i pomyślałam że bez pana za sobą może  nie będzie taki ważny. Jednak był. Czuł się mocny, szczekał nadal, w końcu podbiegł do Altusi z zębami i chyba nawet lekko ją chwycił. Mimo wszystko , nie wygladało mi to na agresję, pies robił wrażenie jakby nie bardzo wiedział jak właściwie powinien się zachować. Sunia przez swoje futro chyba w ogóle nie poczuła tych zębów, ale stanęła nieruchomo, bokiem, spuściła głowę i całą sobą mówiła - nie chcę walczyć. Owczarek wobec tego obwąchał ją dokładnie i zaczął machać pojednawczo ogonem. Po chwili nawet zaproponował zabawę, ale Alturce już odechciało się wszystkiego. Gdy zrezygnował, postała jeszcze trochę, a potem pomaszerowała w swoje ulubione krzaki.
Bardzo się cieszę , że jest taka.

12:19, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
sobota, 06 czerwca 2009
Akcja

Kraków wypowiedział wojnę psim kupom. Słyszałam już o tym wcześniej w telewizji, miały być w szkołach pogadanki o dbaniu o czystość w mieście ogólnie, a w miejscach gdzie psy częściej i liczniej bywają, miały pojawić się specjalnie oznakowane pojemniki + woreczki, żeby już tylko dobra wola właścicieli gwarantowała porządek. Pojemniki rzeczywiście stanęły przy wszystkich większych trawnikach, w parkach, na Plantach, na osiedlowych boiskach.
Była szansa że nareszcie będzie można suchym butem przejść po trawniku nie narażając się na wdepnięcie w niespodziankę. Ale okazało się , że ludzie potrafią przekroczyć wszelkie granice wyobrażni. Natychmiast we wszystkich punktach zniknęły załączone do kubłów woreczki.
Czyli jest już gdzie tę kupę wyrzucić, ale zapakować jej nadal nie ma w co, jeśli nie przyniosło się własnych woreczków z domu. Ponieważ ktoś zabrał wszystkie, i co ? Będzie w nich nosił śniadanie do pracy ?
W głowie sie nie mieści, że ludzie są tacy. Gdy za komuny ginął papier toaletowy w publicznych toaletach, można było jeszcze powiedzieć, że to dlatego, że to artykuł nieosiągalny w normalny sposób. Ale teraz ? Woreczki ?  Żenada i wstyd.

20:25, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

08:25, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 04 czerwca 2009
Zalatane

Dużo mam ostatnio na głowie. Leszek trafił do szpitala na serce, dobrze że w porę zmusiłam go do wizyty u lekarza, bo sprawa wydawała mi się niebezpieczna. Teraz już jest w dobrych rękach, zagrożenie powoli mija. Jeżdzimy tam wszyscy po kolei, na zmianę, z wizytami i różnymi  rzeczami których mu brakuje - ciągle coś. Chory zawsze ma specjalne prawa.
Moja Mama też nie najlepiej się czuje, też staram się ją częściej odwiedzać. Jest taka dzielna, nie chce żadnej pomocy, to ona pomaga wszystkim na wszelkie sposoby. Tak strasznie mi ciąży świadomość nieuchronnego.
Poza tym trafiła mi się fucha na 2 miesiące. Chciałabym trochę dorobić , bo bardzo by się to przydało, ale jeszcze się nie zdecydowałam bo to bardzo czasochłonne i wtedy zaniedbam wszystko inne. No nie wiem, dzisiaj właśnie mam negocjować.
W tym wszystkim Alturka towarzyszy mi , gdzie tylko się da. Właśnie była ostatnio w swoim salonie piękności, jest podstrzyżona, pachnąca i zgrabniutka po tych 5-ciu jak zwykle godzinach. Zostało połowę psa, gdy pozbyła się tych wielkich kudłów. Super ma te nogi-słupki i śliczny , zgrabny tyłeczek.  W trakcie tych wszystkich naszych ostatnich podróży po Krakowie, sunia odkryła, że gdy się leży w autobusie przegubowym na tym łączeniu, to na zakrętach podłoga się kręci raz w prawo a raz w lewo. I pewnie to jest fajne, bo teraz Alturka od razu idzie na to właśnie miejsce i tam się rozwala. Ja jej pozwalam, ludzie ją przeskakują i za każdym razem znajduje się ktoś , kto poczuwa się do tego, żeby stać  przy niej i ochraniać  przed rozdeptaniem. Pewnie, że ja też na to uważam, ale zawsze ktoś jeszcze : " uwaga, bo tu leży pies ".
Tak wiec ostatnio bardzo już byłam zmęczona fizycznie tymi wszystkimi działaniami, ale gdy nieopatrznie wspomniałam coś o tym Tomkowi, usłyszałam : gdybyś chodziła na basen, miałabyś więcej siły... Ręce opadają, ale to świadczy tylko o mojej naiwności, jeżeli spodziewałam się od młodego zrozumienia w tym temacie.

13:03, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 01 czerwca 2009
Szaraczek

 Kolejny deszczowy dzień. Dotąd udawało nam się chodzić na spacery pomiędzy ulewami, ale dzisiaj od rana leje non-stop.
A czeka na nas taka wspaniała , nowo odkryta łąka, w okolicy schroniska dla zwierząt. Jest ogromna, bezpieczna i nawet ostatnio był tam zając. Alturka bardzo to doceniła. Pościg był szalony. Jeśli zajączek bywa częściej na tej łące, to może taki wyścig będzie stałym elementem naszych wizyt w tym miejscu. Nie sądzę żeby to odbiło się na zdrowiu zajączka, to tylko trochę adrenaliny, tak naprawdę nic mu nie grozi.


Około południa trochę się rozjaśniło, więc wyruszyłyśmy z Alturką. Znowu miałam interes do ogrodnika, więc trudno było nie zahaczyć o wyżej opisaną łączkę.
Zajączek już czekał w tym samym miejscu. A Alturka go nie zauważyła ! Pokicał więc sobie spokojnie w stronę krzków i tam się schował. Wyglądało na to , że jednak też był zawiedziony, bo po chwili z nich wyszedł, prawie pod nos Altury. Tym razem wszystko przebiegło zgodnie  z założeniem - zając pokazał się Alturze i w nogi... A ona pędziła tak, że po prostu już szybciej się nie da. Wielką łąkę przemierzyli w pół minuty. Potem przeskoczyli asfaltową działkową drogę i wpadli w nadwiślańskie krzaki i trawy, które już w ogóle końca nie mają.
Pożałowałam swojego pozwoleenia na te wyścigi. Ale po chwili zobaczyłam , że sunia wraca. Albo stwierdziła że ma już dość, albo że jednak w tym układzie szanse są żadne.
Nasz treningowy zając już się więcej nie pokazał, więc wróciłyśmy do domu. Alturka dumna i zadowolona, z językiem do pasa, Pan i Władca wszystkiego co małe i szybkie.

12:19, cymestymek
Link Dodaj komentarz »