www.alteri.pl
RSS
środa, 23 czerwca 2010
pięknisia

Dopiero za dwa dni był wyznaczony termin wizyty Alturki u fryzjera. Jest to wydarzenie u nas w domu nie byle jakie, bo taka wizyta w salonie piękności trwa 5 godz. a sunia wraca odmieniona nie do poznania.
Tymczasem dzsiaj, zupełnie nagle i nieoczekiwanie, zadzwoniła pani Kasia, osobista fryzjerka Alturki i powiedziała że ma "okienko". Wypadł jej z grafiku owczarek węgierski, z którym też miało być roboty na dłużej i ..."może Altura wskoczyłaby na jego miejsce ?".  Takie okazje trzeba łapać. Zaraz zajęłam się organizacją, bo dostarczenie suńki na miejsce , przez całe miasto, to też wyczyn. Wrobiony został Leszek, ponieważ mnie już wcześniej Tomek zamówił na babciowanie, całe popołudnie. Tak więc, wszyscy gdzieś się wybieraliśmy. Jeszcze tylko "zmieniłam Alturce pościel", bo jak wróci taka czyściutka, to żeby materac i poduszkę też miała czyste.  A potem już tylko dostawałam telefoniczne raporty : dojechali, została z panią Kasią, minęło 4 godz., odebrana, kupili sobie precla i zjedli, znależli piękną łąkę do pobiegania na odreagowanie. A ja dotrwałam do końca dyżuru u Pawełka i wieczorem wróciłam do domu. Alturka była przed domem i wyglądała jak zupełnie inny pies. Zgrabniara, piękne długie nogi, zrobione na"słupki", uwielbiam jak tak sztywno na nich chodzi.  I wreszcie mogę spojrzeć suni w oczy - ma cwaniacką grzywkę i teraz fajnie sterczące uszy.
Nie zamieszczam zdjęcia, ponieważ większość sympatyków Alturki, którzy tu czasem zaglądają - wolą ją zarośniętą. Ale oczywiście , za jakiś czas i tak sprawa się sypnie.

22:22, cymestymek
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 21 czerwca 2010
mijałyśmy...

Różnie przebiegają spotkania towarzyskie Alturka i ja - kontra reszta świata.
Na przykład dzisiaj, wychodząc z osiedla, na wysokości sklepu, spotkałyśmy 2 panów z nowofunlandem. Z pewnością zamierzeniem było aby pies odbył spacer, jednak póki co, siedział zaparkowany pod sklepem w strugach deszczu. Panowie, nie wiedzieć czemu, wyjaśnili mi, że to wodołaz który wodę lubi , więc ten deszcz w niczym mu nie przeszkadza. A przecież nie pytałam. Panowie sprawiali nieodparte wrażenie , że są po 1 piwku. Oceniam że narazie nie więcej, bo jedynie wykazywali wzmożoną pogodę ducha.
Wkrótce padło rutynowe pytanie :
- to sznaucer olbrzym ?
na to ja : - nie, bouvier, czyli owczarek flandryjski.
- taaaak ? to jak pani do niego mówi ?
ja :  po flandryjsku oczywiście.
-  no tak.
Następnie pan wykazał się wiedzą  na wyższym poziomie:  czy wie pani że Flandria dąży do autonomii  i chce się oddzielić ?
Cóż, nie wiedziałam. I jeszcze : a sprawa Basków ? Popiera Pani ?
Rany ! Nie teraz ! Powiedziałam : nie mam zdania na ten temat i idę już...
Więc usłyszałam : miłego dnia, do widzenia, a potem z daleka :
my mamy ładniejszego psa ! Więc już tylko odkrzyknęłam : NIEPRAWDA ! na co odpowiedział mi gromki śmiech.
Nie mam nic do panów z psem, po jednym piwie.

19:22, cymestymek
Link Komentarze (2) »
sobota, 19 czerwca 2010

23:56, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

23:54, cymestymek
Link Komentarze (2) »
sobota, 12 czerwca 2010
Nie mam problemów wychowawczych.

Rozpuszczona się robi ta nasza sunia jak cygański bat. Z jednej strony pamięta wszystko ze swojej szkoły, uwielbia "powtórki", ćwiczy i wykonuje wszystko bez zarzutu, a z drugiej...Widać gołym okiem, jak stopniowo próbuje przeforsować nowe zwyczaje. Na przykład robi się głośna. Szczeka gdy pędzi po schodach na dół, szczeka i biega wzdłuż ogrodzenia gdy coś przejeżdża. Ostatnio wtrąca się we wszystkie osiedlowe, psie awantury. Reaguje na każde szczekanie w okolicy, biegnie do okna i wtrąca swoje 3 grosze. Trochę mnie to śmieszy, a trochę niepokoi. Każdy powie, że to objawy znudzenia, ale  ona nie ma do tego powodów.  Wiem, że  odkrywa teraz uroki życia na luzie, imponują jej kundle które robią co chcą i to szczekanie, to taka "pełnia życia". Po prostu aż miło na nią patrzeć !  Ja w tej sytuacji zajęłam stanowisko, że będę jej pozwalać na to, co mnie nie przeszkadza.
Tak więc niektóre z tych zachowań od razu eliminuję, a niektóre toleruję. W sumie raczej zostawiam jej dużą swobodę i jestem przekonana do słuszności takiego działania. Tak wychowywałam moje dzieci i już wiem , że  "na ludzi" wyrośli.
Nie czepiam się suni o byle co, również dlatego, że uznaję słuszność zasady "żyj i daj żyć innym". Jednak warunkiem w tym układzie jest to,  że ma nam być ze sobą dobrze.
Myślę, że gdyby więcej ludzi tak uważało, wszystkim żyłoby się łatwiej.

11:09, cymestymek
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 07 czerwca 2010
jedzonka

Pisałam kiedyś jak bawimy się z Altkiem jedzeniem kulek - że pakuję je do plastikowego pojemniczka z dość wąskim wylotem i przez około godzinę sunia wydobywa je sobie z dużym przejęciem i zaangażowaniem, nosząc, turlając, podgryzając itd.  Skoro doceniła mój wynalazek za pierwszym razem, poszłam dalej : zbieram różne pojemniczki o takim odpowiednim kształcie - z niektórych jogurtów, kefirów, cukierków i wszystkie zostają w ten sposób wykorzystane, codziennie jeden.
A dzisiaj dodatkowo, robiąc zakupy, kupiłam suni długi wołowy ogon. Podzieliłam na kilka porcji, ale gdy wydzieliłam pierwszą, okazało się , że wystarcza na 3 minuty zaledwie. Albo porcje za małe, albo pies i jego zęby - za duże. W każdym razie miło jest robić psu prezenty.

08:36, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 czerwca 2010
życie jest piękne

Wczoraj i dzisiaj pogoda była taka, jaką tylko mogą sobie wymarzyć - ludzie i psy. Od samego rana ponad 20 st., błękitne niebo, małe, białe chmurki, takie tylko do ozdoby. Ogromne rozlewiska w okolicy Wisły, wałów, działek i boiska, powoli wysychają. Kaczki już prawie się z nich wyprowadziły. Nasze piwnice, wietrzone, dosychają powoli również. Ludzie i psy stopniowo wracają na swoje  trasy.Życie wraca do normy. Strasznie jest pomyśleć, że nie wszyscy mieli tyle szczęścia. Widzieliśmy te zalane domy, zrozpaczonych ludzi, zatopione gospodarstwa. Wielu z nich nie poddżwignie się z tego do końca życia. Niewyobrażalne tragedie. A nam się udało. I tak dobrze jest znowu czuć zapach lata, mieć słońce nad głową, zielone suche łąki dookoła i jeszcze -  wielkie, kudłate, czarne  z różowym językiem na wierzchu, biegające w pobliżu.

22:43, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
piątek, 04 czerwca 2010
Znajdż na tym obrazku.....

14:58, cymestymek
Link Dodaj komentarz »