www.alteri.pl
RSS
piątek, 29 czerwca 2012

21:49, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
Lato

Atmosfera wakacyjna dookoła, nie da się ukryć. Jedni wyjeżdżają, drudzy przyjeżdżają. Plany bliższe i dalsze.
Ja narazie tkwię w Krakowie.
Nie narzekam z tego powodu bo w końcu nic mi się nie dzieje, a nawet załatwiam tu sobie ważne sprawy i zejdzie do połowy lipca.
Mam tu ostatnio takich psiarzy-amatorów, którzy każą sobie opowiadać o szkoleniach psów i o umiejętnościach naszych psów pracujących.
O naszej działalności z Alturką wiedziała najpierw tylko jedna pani, ale po paru dniach jakoś się "rozniosło" i teraz udzielam  porad, oraz chwalę się ile wlezie naszymi mądralami.
Nic nie muszę ubarwiać , to co opowiadam jest zgodne z prawdą i wystarczająco atrakcyjne.
Dzisiaj jedna z tych pań mówi mi:
"opowiadałam córce o tych pieskach, że tyle umieją, że uczycie odrózniać komórkę od pilota i podawać... A myśmy się cieszyły gdy nauczyłyśmy psa podawać łapę!"
Pozostało tylko dodać, że wszystko zależne jest od potrzeb. Jeśli psu i właścicielom podawanie łapy  wystarczy na całe życie, to czemu nie ?

21:47, cymestymek
Link Komentarze (2) »
sobota, 23 czerwca 2012
wyjazdowo

19:15, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

19:14, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

Dzisiaj znowu miałyśmy wyjazdowe zajęcia. Poza Kraków, imreza dla dzieci z Rodzin Zastępczych oraz opiekunów, pracowników i mieszkańców DPS.
Przygotowałyśmy ciekawy program: trochę zabawy , trochę pokazów żeby był pretekst do ruszenia się, a głównie konkurs z pytaniami dotyczącymi psów w przeróżnych aspektach. Rywalizacja, praca w grupach. Okazja do podania wszystkim w zasięgu mikrofonu wielu ważnych informacji,  które ułatwiają życie obok psów. I my i dzieci , traktowaliśmy wszystko bardzo poważnie. Nikt się nie roześmiał, gdy na pytanie o pochodzenie psa, chłopczyk powiedział : "od suki". W sumie logicznie...
Wygrała grupa Beniamina. Zebrali najwięcej punktów.
Potem jeszcze przez godzinę byliśmy dostępni w pobliżu, w cieniu, gdzie można było przychodzić porozmawiać.
I przychodzili, robili zdjęcia psom, zachwycali się , zadawali setki pytań.
A Julka z grupy która zajęła II miejsce w ogóle nie chciała się od nas odkleić. W końcu nawet pozwoliłam jej wziąć Alturkę i przebiec się z nią kawałek na smyczy. Julka była zachwycona a widziałam że kłusik suńki również wygląda na radosny... No to dobrze. Tyle że zaraz ustawiła się kolejka.  Również Kamil i Brajan chcieli tak samo!   Tak to jest z dziećmi.

19:12, cymestymek
Link Komentarze (2) »
środa, 20 czerwca 2012

00:46, cymestymek
Link Komentarze (2) »
wtorek, 19 czerwca 2012
w Ośrodku przerwa

Zrobiłyśmy dzisiaj pożegnalne /przed wakacjami/ zajęcia w Ośrodku.
Dla dzieci na pamiątkę zrobiłyśmy dyplomy. Również razem stworzyliśmy wielki plakat który wisieć będzie na honorowym miejscu jako wspomnienie naszej bytności. Zabawy były też, jak zwykle, chociaż ja, znowu dałam się przerobić Alturce. Zgodziłam się, żeby przed zajęciami poszła do ogrodu wraz z innymi psami. Było  gorąco, a na trawce tak przyjemnie...
A już najprzyjemniej było, jak się okazało , że w trawie siedzi czarny kot !!!
Była naprawdę ostra jazda, nawet szkoda było się wygłupiać z jakimś wołaniem.
Zabrałam ją dopiero gdy już zaczynałyśmy, więc niewiele siły zostało na sprawy służbowe...

22:03, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
sobota, 16 czerwca 2012
wystawa psów

Nie do końca planowo, znalazłam się dzisiaj na wystawie psów.
Byłam sama ale czułam się tam fantastycznie - to moje środowisko naturalne. Dookoła piękne , naprawdę piękne okazy różnych ras. Niektórych nie znam, to pytam, niektórych nie lubię, to omijam.
Widziałam przepiękne dogi, wilczaki czeskie, cudowne leonbergery. Zachwycił mnie kataloński owczarek. Cudowny misiek, trochę podobny do briarda ale znacznie okrąglejszy, puchaty i nie ma tej lekkości i gracji.
Oglądnęłam dokładnie kilka rosyjskich terierów i sznaucerów max. i wreszcie mam wrażenie że odróżniłabym je od buwików.
Strasznie fajnie się tam czułam. Połaziłam sobie , kupiłam naklejkę z bouvierem na skuter i magnes z dwoma na lodówkę.

14:51, cymestymek
Link Komentarze (5) »

14:49, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

14:48, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 czerwca 2012
cd.

Muszę jeszcze  dodać w kwestii mojego kibicowania, że ogromnie męczą mnie te wszystkie futbolowe piosenki. Nie szkodzi że są łatwe i proste, ale męczy mnie przeokropnie,   to  dzikie przesuwanie  akcentu  nie-po polsku i w zależności od "widzi mi się"  byle kiedy.   Cała reszta,   jest  do przyjęcia i przy dobrym nastawieniu można się bawić całkiem dobrze.

19:21, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
Gramy

Nie od razu włączyłam się w oglądanie meczów  /tak,tak,  sprawdziłam że "meczy"  jest niepoprawne/, chociaż miałam taki zamiar - tak wyszło.
Jednak mecz Pol - Ros miał dla mnie rangę patriotyczną. Bardziej niż we wszystkich innych meczach chciałam, żeby nam dobrze poszło.
Podobał mi się nastrój PRZED.  Zauważalny wszędzie dookoła.
Solidarność, jedność, zrozumienie, nowa wartość słowa MY.     To przecież właśnie taka postać patriotyzmu, na dzisiejsze czasy. Jedna z jego postaci, bo przecież inne były za okupacji, inne gdy jest się za granicą....
Ma wiele twarzy.
Emocje były!  Wrzeszczeliśmy, klęli, cieszyli się i przeklinali  zawodników.
Dorotę miałam za uchem, więc myślałam że stracę słuch. Nawet Alturka się włączała  -  przybiegała poszczekać w ważnych momentach.
Ale wstydu nie było.
Wielu ludzi zarzeka się , że ma "gdzieś" to wszystko, a ja myślę , że to ma swój urok.
Niech żałują!

18:44, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 czerwca 2012
pierwsze loty

Alturka przeżyła dzisiaj niespodziewane emocje.
Przed wejściem do domu rośnie duża paprotka i oto dzisiaj w tej paprotce, zaplątała się i cichutko siedziała młoda kawka. Oczywiście fakt ten nie miał prawa ujść uwadze naszego bystrego "stróża domu".
Szamotanina w liściach,  a równocześnie desperacka próba ratowania młodego przez dużą kawkę, która z krzykiem nalatywała na nas coraz niżej.
Alturka prawdopodobnie nawet gdyby już miała w pysku tę małą kawkę, nadal byłaby zdziwiona tym co się dzieje, ale w życiu bym do tego nie dopuściła.
Przytrzymałam nakręconą sunię, a kawczątko przecisnęło się pod ogrodzeniem i zanurkowało w krzaki sąsiadów.

16:15, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
sobota, 09 czerwca 2012
oko w oko

To było nieoczekiwane spotkanie. Pies szalał w 1,5 metrowej trawie, ja szłam szeroką ścieżką. Zatrzymałam się na chwilę rozmawiając przez telefon i wtedy ten maluch ściągnął mnie wzrokiem. Leżał z boku tej ścieżki i na mnie patrzył.
Wyglądał jak pomniejszona przepiórka, takie właśnie miał wzorki, ale był znacznie smuklejszy.
Przez chwilę patrzyliśmy na siebie a mnie przeszły przez myśl wszystkie historie kiedy przestrzegano nas, żeby nie zabierać takich znalezionych zwierzaków. Z drugiej strony, nie mógł tutaj zostać. To psi szlak, za chwilę będzie tędy szedł nasz osiedlowy owczarek niem. nie należący do łagodnych, albo rottwailer sąsiada.
Zrobiłam krok w jego kierunku i pochyliłam się - miał na czubku głowy dziurę.
A więc już ktoś go capnął! Pewnie kotu lub psu by się nie wyrwał, ale może jakiś drapieżny ptak?
Jeszcze podeszłam i wtedy mały odwrócił się i bardzo szybko truchcikiem pobiegł w te wysokie trawy.
Odetchnęłam - może nie był ani chory,  ani tak bardzo okaleczony. Może po prostu był w szoku i zaraz się pozbiera.

16:17, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
jeszcze doopowiadam

Coś fajnego pominęłam  -   taka scenka z opisanej wycieczki.
Siedzimy wszyscy na dole, przed domem.
Na piętrze , na balkonie, wysoko, pojawia się Altura. Patrzy w dół tym swoim kontrolującym wzrokiem.
Reszta psów i ludzi na dole, więc mówię:
Alturka, chodż tu do nas!
Cisza. Stoi absolutnie bez ruchu. Patrzy w dół, na nas.
Namawiam dalej:  chodż, mamy ciastka!
Cisza, ani drgnie. Posągowy bezruch, czyli - rozważa.
A ja kuszę dalej:  z marmoladką!
I wtedy! Najpierw takie: OUU !!!    /idę!/     i błyskawicznie na schody, pędem w dół i już jest przy mnie.
Tak naprawdę, to potem wcale tego ciastka nie chciała, a właściwie zjadła dookoła właśnie oprócz marmoladki.
Ale wszystko w sumie wypadło  zabawnie.

11:14, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

00:44, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

00:43, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

Wspaniale spędziłyśmy piątkowe popołudnie, obie z Alturką.
 Zaprosiła nas wszystkich koleżanka z fundacji do swojego domu pod Krakowem. Takie niby-zebranie, ale umówiłyśmy się co kto przywiezie żeby zrobić grila.
Równocześnie chcieliśmy śledzić przebieg meczu, pierwszego z tych ważnych, porozmawiać i dać naszym psom szansę żeby pogoniły ile chcą.  Wszystko to jednocześnie .
I nawet nam się udało. Było bardzo przyjemnie, psiaki goniły po wielkim ogrodzie a my ustawiliśmy stół i ławy na trawie i siedzieliśmy sobie przed domem. Alturka najpierw obeszła całą posesję, trochę pogoniła z psami,  a potem postanowiła nas pilnować. Usadowiła się na wejściu po schodach do domu, bo tylko stamtąd nic nie mogło ujść jej uwadze.
Wiele razy schodziła ze stanowiska w różnych sprawach, ale zawsze tam wracała.
Taki portier.

00:40, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 czerwca 2012
zaczyna się

Myślałam że to dobrze, że teraz najedzie się do Polski tyle ludzi zewsząd. Chciałam żebyśmy w świ‍ecie mieli opinię nie tylko na podstawie "ko ko euro spoko" bo przecież mamy dużo więej do zaoferowania. I pokazania. Przez tyle lat w miastach było szaro, ciemno, brudno, przypomnijmy sobie!  Teraz jest zupełnie inaczej!
No i już są!  Wszedzie.  Na ulicach, w sklepach, w autobusach. Zwłaszcza,jak zwykle, zauważalni są Niemcy. Dużo od nas gospodarzy głośniejsi, rozbuchani, bogatsi,  władczy. Czują się jak u siebie , a nawet swobodniej.
Chyba ich nie lubię.
I chyba musi nastąpić ta cała przemiana pokoleń, żeby zapomnieć to co nam się żle kojarzy, o czym wiemy chociaż nie przeżyliśmy. Młodym to przyjdzie łatwo, a my ? Nic na siłę.

13:24, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 05 czerwca 2012
Dobrze nam idzie

Przedostatnie przed wakacjami  zajęcia z dogoterapii. Zapowiadała się mała improwizacja,  ponieważ 2 pieski miały usprawiedliwioną nieobecność. Przez chwilę błysnęło nam - "odwołać", ale jednak....

Koleżanki które mają już prosfesjonalne przygotowanie, znają setki odpowiednich na taką okazję ćwiczeń. Beatka która całość prowadzi, też nie spanikowała. Szybko umówiłyśmy się co robimy. Mamy tam już naskładane mnóstwo przyrządów i gadżetów, tylko działać.
Zrobiłyśmy nową zabawę w słońce i deszcz , gdzie ważne było zadanie Alturki: szczekała na moją komendę, co oznaczało nagłą zmianę pogody,  a skutkowało  za każdym razem szalonym poruszeniem wśród dzieciaków gdyż trzeba było się schować.  Jakie emocje!
Jeszcze niełatwy tor przeszkód: trzeba przeleżć pod buwikiem,  ale nad huskim, następnie tunel i slalom...

A przecież gdy zaczynaliśmy, jedna z pięciolatek oznajmiła: narazie nie będę podchodzić do psów, bo muszą mi wyschnąć paznokcie!
I chyba w minutę po tym ogłoszeniu już o elegancji zapomniała.


21:12, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
sobota, 02 czerwca 2012
w busie

Jestem już jednak wytworem dzisiejszych czasow : w sposobie myślenia, działania, radzenia sobie.
Dzisiaj w podmiejskim busie, jechały sobie wraz ze mną 4 panie, prawdopodobnie na jakąś sobotnią wycieczkę. Na oko nie tak znowu dużo starsze ode mnie. Jednak gdy mimo woli usłyszałam jak rozmawiają, poczułam się dziwnie. Jedna z nich, opowiadała pozostałym jakie to zwyczaje panowały u niej w domu /jakimś szlacheckim zapewne/.  Jak przyjmowali gości, jakie bywały uczty i co śpiewało się przy stole.
Nic by nie było, gdyby nie to, że w pewnym momencie zademonstrowała - zaczęła o zgrozo  śpiewać, wychylając się do koleżanek,  coś typu "pod kaliną leży ułan", a może to było inaczej....
Po chwili zaczęły się kłopoty z pamięcią w kwestii tekstu i pani oznajmiła:
już nigdy tego nie odtworzę, bo rodzice zabrali te powstańcze pieśni do grobu.
Wtedy ja, natychmiast pomyślałam, że wszystko co istnieje do śpiewania, można znależć w internecie...Sama wyszukuję dla dzieci piosenki z dzieciństwa, więc muszą być i powstańcze.
Swoją drogą, ile one mogły mieć lat?!
Tego się nie dowiedziałam, bo trzeba było wysiadać, a panie śpiewały już: wojenko, wojenko....


12:56, cymestymek
Link Dodaj komentarz »