www.alteri.pl
RSS
wtorek, 23 czerwca 2015

17:15, cymestymek
Link Komentarze (2) »
sobota, 20 czerwca 2015
Ciąg dalszy tematu

Minęło trochę czasu od podania pierwszego lekarstwa. 

Bałam się odezwać wcześniej, żeby nie zapeszyć, ale chyba teraz już mogę!  :-))))
Alturce ubyło kilka lat. Dawno nie widziałam jej takiej radosnej!

Znacznie lepiej się porusza, chce jej się bawić i wygłupiać. To ona namawia mnie do ćwiczeń, z których już zrezygnowałyśmy, bo przecież ciągle było „nie dam rady!“

Nie wiem dokładnie na czym to polega, ale ogromnie się cieszę, to miód na serce i sama radość patrzeć na taką zmianę.
Z drugiej strony, mam też obawy. Jasne jest, że ból sunię opuścił, ale przecież zmiany w kościach i stawach pozostały.  Na pewno zlikwidujemy stany zapalne, ale uważać i tak trzeba; nie zamierzam jej zbytnio forsować - niech to ona decyduje ile może i ile chce.
Cała kuracja ma trwać pół roku, opiera się na enzymach  i ma nie mieć skutków ubocznych. Zebrałam takie opinie od ludzi którzy się na tym znają. A potem widoczne efekty, mają się utrzymywać  przez ok 3 lata. No to przecież warto!


Opisałam to wszystko ponieważ to blog  głównie dla psiarzy. Dowiaduję się, że czasem jeszcze ktoś tu zagląda, więc  poczuwam się do tego, aby podzielić się odkryciem.
Każdy ma najpierw młodego psa a potem coraz starszego,  zawsze jest  przykro patrzeć jak nasz skarb traci siły i cierpi...

To niby eksperyment, ale może okaże się że to sposób na przetrwanie trudnego okresu starzenia? Może ktoś skorzysta z naszych doświadczeń.

10:21, cymestymek
Link Komentarze (2) »
wtorek, 09 czerwca 2015

21:53, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
szansa

Alturka - 11 lat na karku. Młoda duchem, jednak fizycznie różne elementy jej organizmu trzeba wspomagać. Robimy to więc i ogólnie jej kondycja jest całkiem niezła. 

Nie da się jednak ukryć, że poruszanie sprawia jej trudności. Dawałam różne środki, jednak każdy z nich dorażnie pomagał, ale szkodził bardzo na żołądek i wątrobę.

Myślałam , że już na to wszystko nie ma  rady i że będzie coraz gorzej, jednak pojawiło się światełko w tunelu. Pojawił się lek - nowość.

Podobno szalenie skuteczny. Bez działań ubocznych. Nie na bazie sterydów. Wychwalany w internecie, bo przeczytałam o nim wszystko. Jest tylko jeden szkopuł - BARDZO drogi. Jedna tabletka Trocoxilu kosztuje 145 zł.  Na półroczną kurację potrzeba ich 7szt.  No, wydatek duży, bardzo duży!

Kiedy po raz pierwszy usłyszałam o nim od altusiowej lekarki, stwierdziłam że w ogóle nawet trudno traktować to poważnie;   kosmiczna cena,  daleka od moich możliwości. Jakaś abstrakcja!!! Jednak nie dawało mi to spokoju.

Po pół dnia, doszłam do wniosku, że nie ma przecież nic, co byłoby ważniejsze od ratowania Altka!  Że za wszelką cenę muszę spróbować jej ulżyć,  jeśli tylko pojawiła się taka szansa. Przecież jakoś to uzbieram! Dobrze, że wydatek trochę rozłoży się w czasie.

Zdecydowałam się. Po pierwsze ta altusiowa lekarka zasługuje na zaufanie bo znamy się od lat, a po drugie, dla suńki zrobię wszystko.


Odezwę się za jakiś czas. Albo będę chwalić i polecać ten lek jeśli  przyniesie znaczącą poprawę, ale będę tu przeklinać i jęczeć, jeśli dałam się nabrać.

21:51, cymestymek
Link Dodaj komentarz »