www.alteri.pl
RSS
środa, 30 lipca 2008
Nowości Altury
Ostatnio Altura wprowadziła, że skoro jest lato i wszystkie sklepy są otwarte , no to wszędzie wstępujemy. Po prostu do wszystkich, wzdłuż ulicy. dla mnie to nie do przyjęcia, wiec się szarpiemy Tak sobie myślę że jeszcze teraz mam siłę fizycznie ,chociaż coraz mniej,ale to też się kiedyś skończy. Z każdego wyjścia z nią wracam tak wykończona,że zastanawiam się ile jeszcze wytrzymam. Naprawdę , chcę dobrze, ale to jest pies dla faceta. Ja długo tak nie pociągnę, Pewnie, bywa że idzie przy mnie piękym kłusikiem i kocham ją wtedy, ale zaraz potem jest jakiś kot,albo mały pies i mam wyrwaną rekę ze stawu, i jadę na butach przez pół osiedla. Co robić ? Może jej kupić 4 koty i na zasadzie habituacji niech siedzą w jednym pokoju ?
Oczywiście żartuję. / to informacja dla Tow. Opieki nad Zwierz./
06:21, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 28 lipca 2008
Moje obawy.
Znowu były dwa dni , kiedy organizowałam suni jak najlepsze biegania. Ale juz zaczynam się zamartwiać /to jakaś taka moja cecha/ bo zawsze po tych szaleństwach jakoś dziwnie jej ćwierka przy oddychaniu. Wydaje mi się że za szybko się męczy i za długo odpoczywa.
Może się mylę /oby/ ale jakoś mnie to niepokoi. Miałam dzieci ,wiec wiem , że nie można nic zaniedbać. Teraz się zastanawiam , czy to dobrze że tak wymyślam żeby codziennie się wyszalała . Jeśli jest zdrowa, to na pewno dobrze ale jeśli jest coś nie tak, to mogę jej poważnie zaszkodzić. Dzwoniłam do Agnieszki, że muszę koniecznie pójść do weterynarza, i ona też tak uważa. To pół dnia jazdy i załatwiania ale trzeba to odbyć.
Ja może jestem przewrażliwiona, bo w naszej rodzinie wszyscy chorują na serce, nawet ostatni pies też, ale lepiej wszystko posprawdzać.
07:41, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
sobota, 26 lipca 2008
Znowu ciepło
Wróciło to co dobre. Znowu ciepło, znowu sucho, znowu łąki nad Wisłą. Bardzo suni tego brakowało. Nadrobiliśmy zaległości. Pobiegała i to jak ! Kto widział bouvika w akcji, ten wie. Potem leżenie w cieniu, wiaterek od Wisły, cała morda w żółtych kwiatkach, język do pasa. Uwielbiam jak pies jest taki zadowolony.
16:31, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
piątek, 25 lipca 2008
Tuż przed burzą.
Wreszcie pomiędzy tymi deszczami udało nam się coś fajnego. Już zaczynało grzmieć i błyskać, ale pomyslałam że teraz albo nigdy, i poleciałyśmy : najpierw do sklepu /moje interesy/ a potem na boisko /jej interesy/. Wiedziałam ,że przez tą pogodę ma spory deficyt, i znowu jakoś ją wyczułam. Rozglądnęłam się, nie ma matek z dziećmi, ani psów, burza tuż,tuż... puściłam luzem. To zawsze dla mnie przeżycie , bo to nie Tymek który biega w promieniu metra. Oczywiście widziałam to szczęście psa, więc wypuściłam maksymalnie ,ale juz bliżej drogi - gwizdek. OK. Chociaż ostatnio wracała po 3-cim ale w innych warunkach.
Jeszcze pozwoliłam pogonić, doszło do tego , że wróciłyśmy bez smyczy spokojnie, w przyjażni. Oczywiście , gdyby wyszedł jakiś kot, przebieg wypadków byłby inny. Więc nie wiem czy dobrze że ryzykowałam.
W każdym razie udało się, Altura - teraz ciuchcia, przeżywa . Leży rozwalona kompletnie .
Idę sprawdzić , czy oddycha.
18:10, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
Zakupy
Skończyły sie deszcze, to znowu wracają upały. Tak żle i tak niedobrze. Wybrałam się na większe zakupy,dalej, bo nic juz nie było w domu do jedzenia oprócz Royala. Miałam nosa, że zostawiłam sunię "w biurze" to mój pokój, ale określenie z Brzeżnicy. Było tak strasznie duszno, miałam ciężkie torby, po 2 godz. wykończona dowlokłam się na ostatnich nogach do domu i na górę. A wtedy powitała mnie Alturka - wypoczęta, wyspana, przeciągając się na wszystkie strony i oczywiscie wstając z mojego łóżka. Dostałam kilka szturchańców, co oznacza, że fajnie że wróciłam.
Co do łóżka ,to trudno , już kiedys ustaliłyśmy, że przymykam na to oko , jeśli zostawiam ją samą.
13:13, cymestymek
Link Komentarze (4) »
czwartek, 24 lipca 2008
Ogródek
Mamy przed domem niewielki ogródek, gdzie od zawsze teściowa ma swoje ukochane kwiatki.
Kwiatki i psy nie bardzo się ze soba zgadzają , zwłaszcza na nie bardzo dużej powierzchni.
Dlatego trwały odwieczne spory i przez kilka lat ja ustępowałam - dla świętego spokoju.
Jednak od kiedy działam w Alteri, zaczęły bywać u mnie psy, na dłużej lub krócej i żeby jakoś obywało się bez większych awantur, one w ogóle nie bywały w tym ogródku. Zawsze chodziłam z nimi gdzieś dalej.
Tymczasem Alturka jakoś przełamała lody. Chyba teściowa stwierdziła,że jeżeli nie można z czymś wygrać, to należy się przyłączyć. Oczywiscie czujnie obserwowała czy wszystkie kwiatki są na swoich miejscach, ale wydawało się ,że Altura doskonale wie, o co w tym wszystkim chodzi. Omijała kwiatki, chodziła po ścieżkach, trzymała się z daleka od płotków i podpórek.
A ja pilnowałam żeby nigdzie nie było nabrudzone. Nie był to dla psa szczyt szaleństwa i wolności ale jednak zawsze pobiegała sobie po trawie. Więc kiedy było mało czasu albo padało, to było jakieś rozwiązanie.
No i zawsze przy okazji skubałyśmy sobie agrest, maliny. Nie lubi porzeczek ani borówek.
A dzisiaj zauważyłam że już nawet nie czeka na mnie, tylko idzie pod krzaczek, sama sobie zrywa agrest i zajada.
22:47, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 lipca 2008
Deszcze
Deszcze , pies się nudzi, Trochę wychodzimy, ale wraca brudny, mokry. Trochę robimy zajęcia w domu. Przewalają się tam z Leszkiem /to mąż/ po dywanie , jeszcze robimy kształtowanie i podawanie ale widzę że wszystko to za mało. Nie ma jak wyładować tej swojej energi, Jeszcze trochę chodzenia po domu na "równaj", cień pieska, ale to wszystko mało na te możliwości.Nosi te nasze klapki, co świadczy że zasoby ma niewyczerpane. Może wreszcie przestanie padać to odrobimy wszystko. Wrócą te łąki i Wisła .
21:27, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
Łobuziak
Coraz bardziej z każdym dniem jestem już przywiązana do Alturki. Jest taka kochana, przytula się,"daje buzi" posłuszna.Chyba też mnie lubi,naprawdę daję jej dużo serca. Czasem jednak wychodzi z niej jakiś łobuz. Ma wtedy taką specjalną minę którą już znam i na przykład zaczyna mi uciekać zamiast wracać do domu. Nie ma sensu jej gonić więc daję jej wtedy jeszcze 5 min i na ogół to wystarcza. Ja w tym czasie otwieram drzwi, przebieram buty i zwykle po chwili ona już się zjawia.
A w domu też czasem zbiera ją na rozrabianie. Wtedy chodzi i wciska nam pantofle, albo zabiera pilota i gdzieś wynosi, albo wali nas łapą i szturcha nosem, łapie też zębami za ręce ale bardzo delikatnie. Jeśli sie z nią wtedy pobawimy, to za chwilę już ma dość i idzie spać.Przemiła jest ta sunia. A czasem zaczynam z nią ćwiczyć i to też ją satysfakcjonuje. Lubi pracować i bardzo się stara , więc to też potrafi ją zmęczyć. Zgadzam się z moim sąsiadem który ma niewychowanego berneńczyka i o moim mówi "wspaniały pies". Pewnie, że wspaniały.
Mam jakieś problemy z internetem. Nawet Tomek-komputerowiec nie daje rady.
10:35, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 20 lipca 2008
Debra
To zdjęcie Debry, suczki mojej nowej znajomej, z którą rozmawiamy sobie o bouvikach. Debra mieszka w Olsztynie, obecnie jest już medalistką. A tak wyglądała jako maluszek. Zamieszczam to zdjęcie, bo niewiele osób widziało malutkiego bouvika, wiec tak w celu popularyzacji rasy. Czyż nie jest słodka ?
09:58, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
Debra
09:56, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
sobota, 19 lipca 2008
Paniusia
Tak mnie śmieszą te różne hrabiowskie maniery suni. Za żadne skarby nie wejdzie na mokrą trawę, na spacerze żebysmy były obok siebie, to ja idę po mokrej trawie a ona chodniczkiem i nie da się odwrotnie bo się przepycha. A już z tymi miskami na wodę to jest cała komedia. Najpierw dałam jej moją najlepszą plastikową, sałatkową miskę i szybko się okazało , że nie ma mowy żeby z niej piła. No to wymieniłam na taką z ozdobnego szkła, właściwie taka czara na owoce. Uważałam że miałam gest , ale okazało się że też nie pasuje. Zauważyłam, że chętnie pije wodę na dole w ogródku gdzie są 3 duze pojemniki na deszczówkę. I zawsze piła z jednego , a ostatnio teściowa mi opowiadała że coś tam w nim opłukała i Alturka natychmiast przeniosła się do drugiego, czystego. Dotąd wszystkie psy uważały ,że woda, to woda a teraz okazuje się że to nie takie proste. Jeszcze a propos tytułu , to żaden z moich dotychczasowych psów nie jadł tak dystygowanie. To nie jest połykanie całej porcji w sekundę jak Tymek, to jest gryzienie każdej kulki Royala na 6 części, bez pośpiechu, ona ma czas. Zawsze. Bez końca mnie ten pies zadziwia.
14:01, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 lipca 2008
Dojazdy i przejazdy
Dalej kariera towarzyska Altury w mieście kwitnie / w sensie furory w tramwajach, autobusach i pomiędzy nimi / Ona zdecydowanie woli facetów i z wzajemnoscią, bo częściej panowie zwracają na nią uwagę i wyrażają zachwyt , niż panie / Dzisiaj słyszałyśmy : "wspaniały pies, naprawdę wspaniały ", poczym życiorys własnego psa , żyjącego lub nie, ze szczegółami na ogół. Dla mnie to jest sympatyczne, zwykle wysłuchuję tych różnych historii, tyle że często komentarze właścicieli są nie do przyjęcia. Zawsze są to psy albo wyjątkowo złośliwe albo wściekle uparte i zawsze wiedzą co żle zrobilły ale robią tak specjalnie .Czasem chce mi się z tym dyskutować, czasem nie, zwykle rozmówcy są święcie przekonani o swojej racji. Nie chcę się wymądrzać świeżo po kursie,ale mnóstwo mitów ciągle krąży wśród psiarzy.
W kazdym razie sunia wszystkie hołdy przyjmowała z obojętnością i absolutnym dostojeństwem.
Jednak trafił się nam pan w autobusie /gdzie ona cała opiera się o dowolnie wybranego faceta/ który odsuwał sie zdecydowanie z obrzydzeniem. Czułam się obrażona. Odsuwałam ją co chwila od niego i tylko czekałam żeby coś powiedział. Dowiedział by się.
Jeszcze był taki tekscik: to pies - przewodnik? Nie, asystujący. Czyli przewodnik, poznałem, oprowadza po mieście?
No jasne, z mapą i folderem.
Nie wiem jeszcze dlaczego ja jestem taka dumna kiedy ją chwalą. Nie moj pies, nie ja wychowałam, tylko ćwiczę, utrwalam to co umie, nauczyłam paru rzeczy, zgrałyśmy się. Jest jak dziecko, jak ktoś bardzo bliski, więc jak ktoś ją chwali to dobrze, a jak krytykuje to wróg
.
20:12, cymestymek
Link Komentarze (4) »
Portret
Poniżej zamieszczam portret Alturki, wprawdzie dawno zrobiony ale to najładniejsze jej zdjęcie jakie widziałam. Ściągnęłam ze strony Alteri, mam nadzieję, że nikt się nie upomni orskie. prawa auto
08:18, cymestymek
Link Komentarze (1) »
08:08, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
środa, 16 lipca 2008
Znowu dyżur
Każdy wyjazd do N.Huty do biura, dostarcza wielu wrażeń. To głównie zawieranie znajomości za pośrednictwem psa. Na kazdym kroku. Na przykład już na pierwszym przystanku. Akurat siedziałam ledwo żywa, bo właśnie suka przewlokła mnie przez osiedle z powodu kolejnego bezczelnego kota / czy w dzisiejszych czasach koty już nie boją się psów, aż tak się wszystko zmieniło ?/. Na końcu trasy były jeszcze 2 psy, jeden za ogrodzeniem, drugi luzem. Altura była tak nabuzowana, że rzuciła się ze szczekaniem najpierw na jednego, potem na drugiego, kręciła mną w kółko, miałam jej serdecznie dość. Szalała.
No i właśnie opowiedziałam to jakiejś pani na przystanku, która wyraziła zainteresowanie moim psem. A pani powiedziała : " ja pani coś poradzę. Są takie świetne obroże, na prąd elektryczny..." Odpowiedziałam , że jestem przeciwniczką takich metod.
A na to pani: " ależ dlaczego ? my mamy taką anty-szczekową dla naszego Yorka. Odkąd ją nosi jest cisza "
Najpierw pmyślałam - może nie żyje i dlatego....potem, że można też wyciąć struny głosowe - też skuteczne.
Ale głośno powiedziałam :" Boże, Yorka prądem ?!!! to barbarzyństwo ! pomyślała pani jak on się czuje, jaki to stres ?"
A pani: " no to co że stres, ale jest cicho"
Kto by nie był...?
Taaak, wszyscy bardzo lubią psy.
A potem jeszcze była miła dziewczynka z z. Downa, miała wielką ochotę pogłaskać Alturę, ale bała się. Zachęciłam ją, ale powiedziałam żeby sama tego nie robiła z obcymi psami, bo bywa różnie .Powiedziała : "jaki on mięciutki..," Zapytała jak ma na imię.Od razu zapamiętała.. I miała mądrą mamę.
Jeszcze jakaś pani której Altura wpychała głowę , żeby jej zdjąć kaganiec. Pytała co oznacza taki psi kubraczek.
A potem już tylko podziwiający ją portierzy, i pracowity dyżur.
A w powrotnej drodze jakaś pani: " jaki on śliczny"
Wróciłyśmy bardzo zmęczone ale wiedziałam ,że to nie była wycieczka dla niej, spaliny, smycz. Powlokłyśmy się nad Wisłę . Ktoś zajął nasze miejsce, ale są inne, fajne powietrze, trawa , przestrzeń i spokój... Super. Ale też kanał, i w przenośni i dosłownie...Wróciła na cienkich /czyt. mokrych/ nogach. Smród jak jasny gwint. Więc jeszcze łazienka, mycie, wycieranie i oczywiście na koniec bieg do lodówki po kawałek kiełbasy. Należało się. Za całokształt.
14:13, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
O Alturce
Tak sobie myślę, jakim Alturka jest luksusowym / w sensie wygodnym/psem, dla każdego opiekuna. Rano śpi, nie domaga się wyjścia nahalnie /lub nachalnie/ ani niedomaga się jedzenia, nie domaga się również ciągłej uwagi, nic w domu nie niszczy,chodzi po ścieżkach. I te jej dystyngowane maniery. Kto ją zna , to wie o czym mówię.
14:12, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
Wysiadanie
Tak sobie wymyśliłam, że teraz tyle jeżdzimy autobusami i tramwajami, że trzeba opracować jakąś strategię, żeby było dobrze. A nie było, dopóki ona wysiadała pierwsza -nie wiadomo czy nie pod samochód, poczym wywlekała mnie z tego autobusu, czasem z siatkami- brakowało mi rąk, mogłam polecieć na pysk. /sorry, ale to w końcu zoologiczne określenie./
Teraz wprowadziłam , że mówię "poczekaj" , wysiadam , potem "chodż" i jest ok.
Dogadujemy się we wszystkim, tylko te koty mam jej za złe, to psuje wszystko , miałabym pomysł jak zrobić z tym porządek, wtedy mogłabym ją częściej spuszczać /wspólny interes/.
Ale dopóki nie wiem czy u mnie zostanie , nie biorę się za to ,to zresztą nie takie proste.
Chociaż kiedyś oduczyłam płochacza rozpędzania kur.
14:10, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 lipca 2008
Nowe miejsce
Wyszukałam Alturce nową łąkę. Jest bliżej domu, w te upały nie musimy iść tak daleko żeby sobie pobiegała. Tyle że na niej trawa jest w większości nie skoszona i suni nie chce się przez nią przedzierać, woli przeskakiwać. Piękne są te jej skoki, tak z miejsca, bardzo wysoko w górę, tylko te uszy fruwają. Co jakiś czas przychodzi się zameldować, więc pozwalam jej pójść jeszcze. Gdy już ma dość, wraca na dobre i idziemy do domu. Ona jest wtedy cała w tych trawach, patykach i nasionach.Więc pod domem biorę grzebień i wyczesujemy to wszystko. Ona cierpliwie to znosi, bo zawsze ustawiamy się w miejscu z widokiem na koty, co skutecznie odwraca jej uwagę. Ma wtedy język do pasa, stoi taka zziajana i łypie na mnie okiem od czasu do czasu. To jest zdecydowanie przyjacielskie łypanie, połączone z nieznacznym ruchem niby- ogonka. Po powrocie do domu czeka już tylko, żebym usiadła w końcu w jednym miejscu i wtedy zwala mi się pod nogami.
21:06, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 10 lipca 2008
Dyżur
łTeraz dwa razy w tygodniu mam dyżury w biurze Alteri, w Nowej Hucie. To bardzo daleko ode mnie, jadę tam równe 2 godziny - autobus,tramwaj, tramwaj. Zastanawiałam się czy zabrać Alturkę ze sobą, czy zostawić w domu bo już ładnie zostaje, ale pomyślałam, że gdybym ją zapytała o zdanie, na pewno powiedziałaby: " jedziemy razem". Więc pojechałyśmy. Bardzo dobrze zrobiłam , że ją wziam. Była przekochana. Ten cudowny kłusik przy mojej nodze / oczywiście teraz ani Agnieszka , ani Agatka nie widziały /. Rozwalała się w tramwaju, ja jej pozwalam a ludzie sympatycznie ją przekraczają. Zaczepiała mężczyzn, szturchała głową, opierała się o kolana. Śmiali się, mówili "piękny pies" jakiś pan powiedział : niech pani uważa żeby ktoś nie stanął jej na łapie, ja TEŻ mam kundelka. Nie obraziliśmy się, ani ja, ani Altura Alteri Fauna Chucho. A potem jeszcze jakiś pan powiedział: " ładny pies i ładna pani " Wprawdzie ten pan ledwo patrzył na oczy, ale komplement to komplement. W moim wieku już się nie przebiera. Jeszcze w biurze portier zwierzył mi się, że mi zazdrości że ona jest taka super, a jego huski na smyczy ciągnie jak wściekły,nigdzie się nie da z nim iść. Wyraziłam współczucie, ale powiedziałam : " to lata pracy".
Teraz znowu 1,5 metra kudłów leży mi pod nogami i odpoczywa. Nie wiem jak się z nią rozstanę , jeśli przyjdzie taki moment, już tak się przestawiłam na tego owczarka.
18:26, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
środa, 09 lipca 2008
Obawy
Niepokoję się o Alturkę bo wydaje mi się, że ona za długo odpoczywa po takich większych wysiłkach. Wprawdzie fajnie jest tak wrócić kiedy obie jesteśmy wykończone a ona wyrażnie jest zadowolona / i ten język jak plasterek szynki/ ale potem przez jakieś 2 godziny leży, dyszy, a czasem coś jej ćwierka w krtani. Mówiłam o tym Agnieszce i ustaliłyśmy, że przy najbliższej wizycie u weta, trzeba będzie jej osłuchać serduszko. Oby nic tam nie znależli, te psiska tak chorują...Pocieszam się że to te upały, my wszyscy też zdychamy a ona chodzi w tym swoim futrze...
14:22, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 lipca 2008
Egzamin
W sobotę miał się odbyć oficjalny egzamin na zakończenie kursu trenerskiego. Pojechałyśmy z Alturką już w piątek, żeby nie wpaść tak w ostatniej chwili. Bardzo miło było z psami, rozśmieszały mnie Altura z Axą jak rywalizowały o spanie najpierw koło mnie a potem ze mną. Oczywiście Axa /to labradorka/ zawsze była szybsza i Altura miała taką bezradną minę ale przy pierwszej okazji zajmowała jej miejsce.
Co do egzaminu, to już statystyka wskazuje że była masakra. Z dwóch grup / 25 osób/ trenerami zostały tylko 3 osoby.
Nam z Alturką zabrakło tylko 2 sekundy na odwołaniu, czyli poległyśmy na samym początku.
Bardzo mi było szkoda, bo akurat w tym dniu widziałam po niej że jest chętna do pracy i zrobi mi wszystko. I tak było, ale po egzaminie. Olga z Warszawy która była w komisji, namówiła nas żebyśmy poćwiczyli tak dla rozlużnienia i wtedy Alturka robiła WSZYSTKO, nawet warowała bardzo długo i wytrzymywała wszystkie rozproszenia. Ona po prostu nie lubi robić tego na pokaz. Przecież na to odwołanie też przyszła a że o te 2 sekundy za póżno ? Wcale nie miałam jej tego za złe. Żałowałam tylko, że nie miałyśmy okazji pokazać kształtowania i podawania przedmiotów a tak pięknie nam to wychodzi.
Potem jeszcze było ogłoszenie wyników pisemnego egzaminu z teorii i tu już mi było weselej bo okazało się, że zdałam na ocenę "doskonałą". Bardzo mnie wychwaliła komisja, kursanci bili mi brawo, wszystkie psy nagle zaczęły wyć, a Kasia z komisji powiedziała : " Elu, to wszystko dla ciebie "... A ja oczywiście płakałam,bo w końcu puściły mi nerwy.
To jednak było zasłużone bo egzamin był cholernie ciężki. Było ok 30- tu pytań takich szerszych, trzeba było znać różne definicje, teorie, umieć zastosować.. Pisałam jak maszyna przez 2,5 godziny. Gorzej niż matura z biologii.
A potem już nie byłam kursantką tylko koleżanką Agnieszki, więc razem z dziewczynami z komisji pojechałyśmy na obiad i było bardzo sympatycznie.
Alturka wróciła ze mną do Krakowa.
00:40, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
piątek, 04 lipca 2008
Pół na pół
Nie wiem jak podsumować dzisiejszy dzien. Zaczęło się tak pięknie - ćwiczyłyśmy przed domem /w małych rozproszeniach/ i szło nam naprawdę świetnie. Wszystkie komendy wykonywała chętnie, bez ociągania, w tempie, najlepiej jak można. Wróciłyśmy do domu i jeszcze zrobiłyśmy podawanie przedmiotów ale schowanych w innym pokoju. Za każdym razem szybko znajdowała i z taką radością pędziła do mnie, że wpadała w poślizg na zakrętach. Obie cieszyłyśmy się jak dzieci. Po małej przerwie jeszcze kształtowanie, też pełne zrozumienie
i współpraca. Tak więc jak dotąd super.
No i tyle sukcesów na dzisiaj. Bo potem poszłyśmy na spacer nad Wisłę, tam gdzie ją puszczam luzem. Wprawdzie pogoniła ile wlezie, ale.. przy okazji nawrzeszczała na małego bokserka do którego sama podbiegła i który radośnie zaproponował zabawę. Jego pani była na granicy zawału. Nawet nie próbowała zrozumieć że to była tylko odmowa zabawy ze strony Altury, przecież widziała że to pies - morderca.
Następnie moja sunia odkryła jakiś kanał o którym nikt nie wiedział że istnieje bo jest całkowicie zarośnięty. Oczywiste, że do niego weszła. Gdy wróciła miała całe nogi aż do góry mokre i w związku z tym- chude. śmiesznie wyglądała ale jeszcze miałam nadzieję że nie było tam jakichś wyjątkowych świństw. Ale gdy wróciłyśmy do domu, Tomek po 5 min zgłosił, że coś śmierdzi tak, że dłużej tego nie wytrzyma. Ja nic nie czułam i nawet zastanawiałam się co to może być ale jednak wszelkie ślady prowadziły do psa.
No więc łazienka, micha ciepłej wody i zaproszenie. Owszem, weszła za mną, ale okazało się, że zdecydowanie woli żeby jej wyrwać tą nogę niż umyć. Dopiero po chwili przyznała że gdy trzyma nogę w ciepłej wodzie i ja ją po niej głaskam to nie jest tak najgorzej. Z kazdą następną było lepiej.
To nie jest koniec na dzisiaj. Wieczorem był jeszcze kot w naszym /czyt. teściowej/ ogródku którego wypatrzyła sobie przez okno. Ja bym się nie dała nabrać, ale Dorotka tak. Wypusciła ją, bo myślała gwałtowna potrzeba wyjścia ma inną przyczynę. Jakie się zaczęły gonitwy..! Oczywiście poszłam tam też, ale Altura ani myślała wracać. W którymś momencie nawet zaczęła wyrażnie przede mną uciekać. To się już obraziłam. Wróciłam do domu z zamiarem przetrzymania jej tam trochę. W domu zastanawiałam się jak to teraz rozegrać, ale przecież ona już nie pamięta że mi uciekała. Jedyne co trzeba teraz zrobić, to sprawić żeby ucieszyła się na mój widok. Więc cóż - wzięłam coś dobrego, poszłam jeszcze raz i zawołałam jakby nigdy nic. Kota już nie było, więc przyszła od razu.Przywitałyśmy się b. miło.
Teraz jest 2-ga w nocy a ona dalej jest podkręcona, tupta, dyszy,popiskuje i wyrażnie mi mówi:" może wrócił?"
02:03, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
środa, 02 lipca 2008
Kleszcz
Właśnie zespołowo wyjęliśmy Alturze kleszcza. Był wczepiony powyżej nosa, już nażarty więc dość duży, ale dokładnie przykryty kudłami. Mówię zespołowo, bo wypatrzył go Tomek, Dorota przytrzymała jej głowę a ja go dokładnie wykręciłam. Miał wszysatkie nogi. Alturce nie spodobało się gdy zaprosiliśmy ją na balkon i tam czekała cała komisja, ale dała się przekonać. Oczywiście po zabiegu popędziliśmy do lodówki.
22:50, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
Bilans

czyli czym Altura różni się od innych psów które znałam



1. To pierwszy pies do którego nie muszę sie schylać, żeby pogłaskać.

2. Pierwszy który nie łapie w powietrzu kiedy rzuca mu się np. kawałek mięsa.

3. Mlaska przez sen.

4. Nie chodzi po mokrej trawie.

5. Nie uśmiecha się,nie liże, za to wali łapą,szczypie i podgryza - w ramach czułości

6. Pies- filozof. Bardzo często popada w zadumę nad różnymi odgłosami czy zapachami - stoi
i myśli.

7. Nie próbuje przeforsować tego co raz zabronione.

8. I miska i woda w misce muszą spełniać określone wymagania.

22:49, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
Pracusia
Altura odpoczywała może 20 min. i wystarczyło. Miałam dla niej te pyszności,wiec zaczęłam od powtórzenia gwizdka, potem podawanie przedmiotów. Była zachwycona. Biegała na skróty, zachwycony pysk niosący koszyczek lub ten mój statyw. Jak już skończyły mi się pomysły, to jeszcze miała ochotę na szarpaninę. Chwytała za ręce, podgryzała, ciągnęła. Oczywiście dałam sie w to wciągnąć. Było fajnie, regulowałam żeby nie było za mocno. Na koniec wylizała mnie po buzi, nie znałam jej od tej strony. Teraz znowu śpi.
18:00, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2