www.alteri.pl
RSS
wtorek, 31 lipca 2012
rytuały

Od jakiegoś czasu powtarza się u nas prawie codziennie, jednakowa kolejność wydarzeń.
1. - zdecydowanie wyczuwalny piasek pod nogami , na podłodze, w dużej ilości.
    /nienawidzę tego ale jeszcze chwilę.../
2.-  Leszek: oglądnij tego psa, co z nią ? śmierdzi kanałem, nie do wytrzymania!
3.-  oglądam: nie da się ukryć - skorupa błota obejmuje całe nogi i brzuch, sięga łopatek...
4.-  nie ma wątpliwości: to samo nie zniknie. To będzie się wykruszać i odpadać. Wszędzie.
5.- idę do lodówki, robię atrakcyjną kanapkę, dzielę na małe części, pokazuję suni.
6. - sunia akceptuje. Zjadając co jakiś czas po kawałku, idzie za mną jak po sznurku, do łazienki, wskakuje do wanny /tak!/.   Ostatnie kawałki zjada gdy już odkręcam wodę.
Taki system sobie ustaliłyśmy i wszystko odbywa się bardzo spokojnie.
Po dokładnym umyciu pod prysznicem, Altuś zostaje w wannie , żeby wytrzepać się gdy ja wyjdę. /to mój największy sukces!/
7.- teraz sunia ma wielką potrzebę szaleństw a w tym bardzo chętnie uczestniczy Leszek: wzajemnie się nakręcają, Alturka goni, skacze wywija ósemki...
8.- nietrudno zgadnąć co ja robię w tym czasie: do umycia jest nie tylko wanna, ale również wszystkie mokre już podłogi.
Teraz  można już założyć że czysty jest pies i podłogi.
Zmieniam jeszcze kocyki...  Perfekt.
I teraz przychodzi Dorota i mówi: wszystko było dobrze, dopóki jej nie wykąpaliście! /skąd ta liczba mnoga?/
a teraz ten smród kanału rozniósł się po calym domu. Nie da się wytrzymać.
No masz!

21:34, cymestymek
Link Komentarze (2) »
sobota, 28 lipca 2012
ćwiczymy dalej

Miałam zamiar napisać o kolejnym etapie tego co robimy z Alturą, bo uważałam że to ciekawe i pouczające, tymczasem od razu na wstępie spotkał mnie zawód. Spontanicznie opowiedziałam o ostatnim udanym działaniu Dorocie i okazało się , że ona NIE ROZUMIE NIC !!!
Nie pomyślałam że ktoś nie bęðący w  "branży" może nie łapać o co w tym chodzi. W każdym razie musiałabym od podstaw tłumaczyć co i jak.
A byłam dumna z wyczynu, bo już z ćwiczeniami zbliżyłyśmy się pod ten właśnie sklep, o który mi chodzi najbardziej.
Przywiązywałam ją i odchodziłam,  ale najpierw nie znikam , tylko kręcę się w polu widzenia.  Chowam się następnie na kilka sekund.  I siedzi cichutko!
Przedtem szczekanie zaczynało się w momencie gdy odwracałam się do niej tyłem żeby odejść. 
Jest postęp!
Piszę to z poczuciem że ktoś czytający może nie zrozumieć nic, jak moja Dorota, albo wykorzystać przy jakiejś  okazji ze swoim psem.
Ja też najpierw szukałam metody jak ten zły zwyczaj u psicy zwalczyć.

Nawet nie tyle "zły zwyczaj", co niewygodny dla mnie.  Jest wiele miejsc gdzie czasem chciałabym ją zabrać,   ale nie wolno jej tam urządzać szczekania!

12:21, cymestymek
Link Komentarze (2) »
czwartek, 26 lipca 2012
szkółka

Zawzięłam się, ćwiczę z Altusiem codziennie. Zmieniam miejsca, wyszukuję nowe trasy i po kilka razy zadaję jej zostawanie i czekanie na mnie.
Cierpliwe i cichutkie!
Jest ok.  Wprawdzie bardzo powoli zwiększam jej czas oczekiwania, ale lepiej teraz powoli niż potem się cofać.
Chwilami mam wrażenie, że sunia z politowaniem patrzy na to co wymyślam. Przecież wszystko to już przerabiała dawno temu!
To po co robi dzikie awantury pod sklepami?!  Przecież to był jej pomysł!
Mówi się trudno! Ja naprawdę daję dużo swobody, ale są też rzeczy kiedy nie odpuszczę.
Mam nadzieję że starczy mi cierpliwości skoro już zaczęłam.
Do tej pory, za cały ten czas, tylko raz wyrwało się jej żałosne krótkie szczeknięcie, gdy na mnie czekała. Wtedy odczekałam jeszcze dodatkową chwilę i dopiero podeszłam.
Do naszego sklepu na osiedlu narazie nie chodzimy razem - za mocno ma utrwalone, że tam szczeka się ile wlezie przez cały czas i tak głośno , jak tylko to możliwe.

16:06, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 lipca 2012
okna

Na ogół życie sąsiadów nie obchodzi mnie nic a nic. Kompletnie.
Okazuje się jednak, że mogę sobie na to pozwolić tylko zimą. Teraz gdy wszyscy mają pootwierane okna, nie da się już wszystkiego ukryć.
Mamy tu nowych sąsiadów, których spotykaliśmy przez całą zimę, wymienialiśmy nawet jakieś żarciki na temat dzieci, na temat psów...Wyglądali na sympatyczne małżeństwo.
Niestety nie da się ich domu ominąć, jeśli chce się gdziekolwiek na osiedlu dotrzeć: do przychodni, sklepu, przystanku.
I chcąc nie chcąc, za każdym razem musimy się wszyscy dowiedzieć, że obiadu znowu nie było, herbaty nie ma w czym zrobić bo wszystko brudne, no i ileż można wydać na kosmetyki?!
Smutne.
Gdy z powrotem się ochłodzi, znowu będziemy zamykać okna i nie będziemy już wysłuchiwać , co tym razem nie gra.
Ale teraz niestety już wiemy.

12:28, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 24 lipca 2012
dobre postanowienia

Tak to już u mnie wygląda, że najpierw sprawa "chodzi mi po głowie" a dopiero gdy minie odpowiednia ilość czasu, decyduję się coś z tym zrobić. Wtedy najpierw planuję a potem działam. Niestety , nie zawsze doprowadzam rzecz do końca-brakuje mi cierpliwości.
Jest taki jeden temat, który właśnie czeka, żeby coś z nim zrobić. Długo już czeka. Czeka od czasu kiedy Altura wprowadziła szczekanie pod sklepem, co wychowanemu psu absolutnie nie przystoi. Nawet zdarza się że ktoś pyta, dlaczego ten pies tak szczeka. Wtedy, żeby ratować resztki honoru, mówię: "bo mu kazałam!" ale sama czuję , że nie jest dobrze.
Wszystko wiem : wiem jak się za to zabrać, co robić, jak ćwiczyć. Tylko postanowić i zacząć.
I właśnie tak myślę, że może to zadanie na wakacje. Kiedy wyjedziemy, mogłabym spróbować ćwiczyć w nowym miejscu, a potem mając już coś zrobione, przenieść się tutaj z powrotem.
Przydałoby się zrobić z tym porządek, zanim utrwali się na dobre.


11:15, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 23 lipca 2012

08:51, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

Rano, godzina szósta.
Mój pies już na nogach, ponieważ Leszek wychodził do pracy. Pomimo że to nie jest   pora wstawania na codzień, bo  do 10 tej daleko.  Jednak warto było zajrzeć do kuchni, bo Pan zawsze się dzieli...
Teraz po cichutku sunia podchodzi do mnie. Całkiem po cichutku się nie da, bo psie łapy stukają na parkiecie.  Udaję że śpię, więc sunia zbliża się i przez chwilę mnie obwąchuje. Czuję jej pysk, mokry nos, łaskocze mnie po twarzy....W końcu odchodzi rozczarowana , wzdycha i wraca do swojego łóżka.
Wersja "B" jest taka, że ja daję się obudzić, wstaję, witamy się - nawet bardzo czule i  serdecznie jak na nią. Oczywiście od razu entuzjastycznie prowadzi mnie do kuchni bo zacząć dzień trzeba od śniadania i pies dobrze o tym wie.

Czekamy już na wyjazd na wieś.
Tam gdzie pojedziemy, jest obecnie rodzinka Tomka. Bawią się świetnie, pogodę mają dobrą, tydzień to nie tak długo, a planów mieli dużo .
To chłopaki, więc grają w piłkę, w kosza, puszczają samoloty, chodzą pływać.
Ale też , jak widać, w międzyczasie,  wąchają moje piękne kwiatki które wsadziłam na wiosnę i...już są.

08:49, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
piątek, 20 lipca 2012
refleksyjnie

Spotkałam koleżankę po ponad 20 latach. Tak naprawdę, to zanim została  moją koleżanką, najpierw była moją pacjentką. W tamtym czasie,  obie miałyśmy małe dzieci, udało mi się pomóc jej w paru sprawach, bo miałam takie możliwości, polubiłyśmy się.
A teraz - rozpoznałyśmy się natychmiast. Właściwie to ona mnie zaczepiła w miły sposób, mówiąc że prawie nic się nie zmieniłam....
Mam na ten temat skrajnie odmienne zdanie, niemniej jednak  oczywiście że wolałam usłyszeć coś miłego , niż gdyby załamała nade mną ręce.
Prawie pół godziny zajęło nam żeby w największym skrócie ustalić co u kogo słychać, no i także kto to jest, to czarne, zziajane przy mojej nodze. Przy okazji wypłynął temat fundacji, który akurat łączył wątek psów i tego czym się teraz zajmuję.
Miałam przyjemne wrażenie po tym spotkaniu.
A jeszcze nie tak dawno,  świadomie postarałam się , żeby uniknąć spotkania z równie dawno nie widzianym kolegą ze studiów. Wtedy wydawało mi się że dzielą nas całe morza czasu i spraw i że nie ma sensu rozmawiać.
To wszystko  jest jednak bardziej skomplikowane , niżby się czasem wydawało.


16:44, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 16 lipca 2012

18:13, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 15 lipca 2012
wersja wakacyjna

Nosiłam się z takim zamiarem od dawna. Podstrzyc psa całkiem  króciutko, trochę mu na lato ulżyć, odświeżyć włos, a przy okazji zobaczyć jak będzie wyglądał.
Trudno było mi odważyć się na takie radykalne postrzyżyny łącznie z pyskiem i brodą ale podparłam się opinią i przykładem innych właścicieli buwików którzy zapewnili że absolutnie w niczym im to nie szkodzi a wręcz przeciwnie.
Po 4 godzinach uzyskałam efekt psa krótkowłosego, zgrabnego, szczupłego, który już mi się podobał , ale jeszcze nie mogłam się zdecydować w sprawie uszu .
Zostały długie,  miękkie i kłapciate, podczas gdy cała głowa zrobiła się trochę jak u wilczarza irlandzkiego a trochę jak u airedale,a terriera.
Najpierw chciałam te uszy zostawić dlatego , że że żaden inny pies na świecie tak nie wygląda. Działały na mnie rozczulająco. Dorota,  psycholog-amator, orzekła , że siedzi we mnie jakieś podświadome dążenie do uzyskania spaniela jak w dzieciństwie....
Tomek, mój syn, wypowiedział się również krytycznie: stwierdził że te uszy są jak kucyki u dziewczynki i wyglądają niepoważnie.
Ostatecznie dałam się przekonać i obcięłam frędzle z uszu.
Teraz ciągle jeszcze się przyzwyczajam. Pies jest bardzo ładny,  ale jestem pewna, że każdy znawca bouvierów  przysiągłby, że to nie jest ta rasa.

17:30, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
długi dzień

Dawno nie przeżyłam tak intensywnego weekendu. Dojazd i wyjazd to też nie byle co, ale pomiędzy,  była sobota kiedy działo się naprawdę dużo jak na jeden dzień.
Od rana zabrałam się za strzyżenie Altury, zarośniętej maksymalnie, więc zeszło mi na tym 4 godziny.
Potem żeby odreagować , poszłyśmy w dalekie pola na spacer. Nie było nas ze 2 godz.
Następnie pojechałyśmy do pobliskiej miejscowości, na pierogi w zaprzyjażnionej knajpie, a póżniej na większe zakupy.  Cztery godziny jak nic.
Od dawna planowałyśmy z córką właśnie tam na wyjeżdzie,  urządzić sobie sesję malarską i tym razem przywiozłyśmy już nawet sprzęty. Wobec tego , wzięłyśmy się do pracy niezwłocznie, gdy tylko mały poszedł spać po obiedzie.
 Ponieważ  szło nam jakoś nie najgorzej , więc wyjątkowo nie szurnęłyśmy tym w połowie, tylko każda z nas miała ochotę dokończyć.  Dorota zrobiła pastelami pejzażyk z wierzbami, a ja szkic w ołówku naszego domu, dosyć szczegółowy.
Zajęło nam to kolejne 3-4 godziny i było już pod wieczór. O tej porze spacery są najlepsze, więc wystartowałyśmy w trasę - tę najdłuższą.
Wieczorem jesteśmy padnięci gdy wracamy po dalszych 3 godzinach, ale oprócz małego nikt nie idzie spać z kurami, jak się to mówi. Gadamy i gramy w coś i czas upływa dalej. A potem śpimy i tak mijają  24 godziny.
A tym razem chyba wyszło że doba miała więcej niż 24 ?
 No to widocznie tak było.

17:28, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 12 lipca 2012
odpoczniemy

Mam ogólne wrażenie jakiegoś chaosu, zabiegania i nawału spraw i chyba jest tak rzeczywiście. Trochę się tego wszystkiego nawarstwiło w ostatnim czasie.
Nie lubię tak, z roku na rok bardziej.
Pojedyncze, nawet skomplikowane sprawy stanowią dla mnie wyzwanie i staram się jakoś  z nimi uporać. Natomiast kilka jednocześnie , już mnie przywala, gubię się i panikuję. Muszę wtedy szczegółowo zaplanować krok po kroku, potem wykonać i zwykle na koniec nawet jestem zadowolona , ale jest to zbyt dużym kosztem.
Wygląda na to,  że właśnie kończy się taki morderczy okres i będzie chwila luzu. Alturka pojechała już na kilka dni z moją córką i Przemusiem, a ja dołączę do nich jutro.
W związku z tym właśnie maluję sobie paznokcie u nóg, czym tradycyjnie, oficjalnie rozpoczynam wakacje.

18:30, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
środa, 11 lipca 2012
nie cierpię malkontentów

Zaczęło się na przystanku autobusowym. Że za gorąco.
Mnie tez upał doskwierał, więc kiwnęłam głową. I to był błąd, bo już po chwili było wiadomo że to przez obecny , nieudany rząd. Podobnie jak szereg innych żle urządzonych rzeczy,  które panu się nie podobały.
Okazało się, że kiedyś to była wolność! a zaopatrzenie? wszystko było!
No bo teraz, drogo, żle, ludzie muszą za granicę wyjeżdżać żeby zarobić.
 Zapomniał, że wtedy w ogóle nikt nigdzie nie mógł wyjeżdżać i trudno się tym chwalić.
Jak mogę, unikam takich ludzi. Nienawidzę takiego zaślepienia, nie znoszę wiecznego narzekania, nieustającej krytyki i szukania winy we wszystkich dookoła.
Nikomu nie jest łatwo, ani mnie , ani większości ludzi, ale nie pamiętam żeby kiedykolwiek było bezproblemowo. A jednak pod wieloma względami jest łatwiej - przecież widzę i porównuję.
Dlaczego ludziom jest tak ogromnie trudno coś pochwalić? A narzekanie przychodzi z taką łatwością! I natychmiast znajduje poparcie. Zaraz ktoś się włącza, dopowiada, potakuje.
Tak było i tym razem. A ja, ta zadowolona, zostałam poza nawiasem...

23:11, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
sobota, 07 lipca 2012
ci znani

W sklepie, w kolejce, stała dzisiaj za mną pani Nelly Rokita. Nie ogłaszam tego wydarzenia dlatego, że na przykład jestem wielbicielką tej pani i jej towarzystwa, bo akurat jest dokładnie wręcz przeciwnie. Opowiadam to nie w kategoriach sensacji , lecz raczej wydarzeń niecodziennych, gdyż rzeczywiście nieczęsto stoją za mną w kolejce politycy.
W tym samym sklepie widziałam jakiś czas temu również Makłowicza. Jakoś bardziej rzucał się w oczy a zachowywał się tak, żeby nikt nie śmiał przypadkiem w jakikolwiek sposób zakłócić jego skupienia nad zakupami.
Panią Nelly natomiast, cechowała skromna elegancja i ciche jak myszki zachowanie. Nawet nie doczekałam się, żeby coś powiedziała w chrakterystyczny dla siebie sposób, żebym mogła upewnić się co do rozpoznania.
Ciekawe dlaczego ci bardziej znani, przyjmują taką postawę obronną. Czy gdyby nie ta przezorność,  natychmiast wszyscy rzucilibyśmy  się po autografy?

18:40, cymestymek
Link Komentarze (2) »
piątek, 06 lipca 2012

00:39, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
z fundacją pozasłużbowo

Działalność fundacyjna na ten rok szkolny zakończona, ale nic nie szkodzi aby wszyscy z fundacji spotkali się prywatnie. Dlatego, dopóki jeszcze tu jesteśmy, umówiliśmy się na spotkanie, tym razem wyłącznie towarzyskie. Naturalnie wszystko pod kątem psów, zwłaszcza czas i miejsce.
 Godzina 20 ta, żeby trochę się ochłodziło,  bo ostatnio nie schodzi z 35-ciu stopni na termometrze.
A miejsce - tym razem Przegorzały, szeroki trakt spacerowy nad Wisłą.
Nasze psy lubią swoje towarzystwo, więc było trochę wspólnej zabawy, a potem równolegle każdy na własną łapę coś tam sobie wąchał , sprawdzał itd.
Niewątpliwą atrakcją był w połowie spaceru zając, który nagle jak spod ziemi, wyrósł na środku drogi, pomiędzy naszymi psami. To dopiero była niespodzianka!
Ruszyły za nim wszystkie w ułamku sekundy.  Ale życie nie jest takie piękne.  Natychmiast poszły w ruch gwizdki i chcąc nie chcąc, prawie wszystkie wróciły. Jedne natychmiast, inne po chwili.
A Altek wcale.  Inna rzecz że ja nie gwizdałam. Nie widziałam takiej potrzeby - tę trasę znamy doskonale . Wiedziałam że poczeka na mnie tam , gdzie zając zniknął. I tak było.
A dalej na trasie, na pociechę po zającu, był przy drodze kanał z obrzydliwą brudną wodą.  Zamoczenie się w tym świństwie, pozwoliło już całkiem zapomnieć o nieudanym polowaniu.
Z powrotem wszystkie psy szły już blisko nas. Były zziajane i okropnie brudne.
Ogólne wrażenie było wobec tego takie, że na dzisiaj zupełnie wystarczy.

00:38, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 03 lipca 2012
mała zmiana

Nie dość że musiałam zmienić porę spacerów Alturki, ze względu  na upały, na póżno-wieczorową, to jeszcze również trasy.
Wszędzie gdzie dotąd chodziłyśmy, teraz rozprzestrzeniły się matki z maluchami. Nie mam nic przeciw, też mamy teraz wspaniałe dwulatki które kochamy nad życie, ale chodzi o to , że zrobiło się ich wszędzie  pełno. Teraz przecież,  nie spuszczę ze smyczy wielkiego czarnego psa, prosto w środek grupki która dopiero robi pierwsze kroki.
Wobec tego chodzimy ostatnio najpierw pod sporą górę /czego się nie robi dla psa.../  a potem do niewielkiego lasku , który chyba zawiera mnóstwo ciekawych zapachów, bo sunia zagłębia się w chaszczach i wraca z takim szczęściem na mordzie i napisem "aaaaale było!" , że mam pewność, że było warto.

12:22, cymestymek
Link Komentarze (2) »