www.alteri.pl
RSS
piątek, 26 lipca 2013
nad jeziorem

Dobre pomysły zawsze są w cenie, a w lecie, chyba jeszcze bardziej.

Dzisiejszy dzień, był w Krakowie kolejnym ciepłym i słonecznym dniem, więc gdy o 17 - tej padła propozycja żeby wieczorem zabrać psa i pojechać nad jezioro się wykąpać, uznałam pomysł za genialny.  Że też mnie to wcześniej nie przyszło do głowy!  Dawniej już od czerwca robiliśmy takie wypady.

Alturce spodobało się już to, że nagle zaczęłam coś pakować. Wzięłam ręczniki, gumowany kocyk i w pudełku pokrojone jabłko i śliwki - jeśli zgłodniejemy. Asystowała mi cały czas.

Było świetnie. Pod wieczór jest już dużo mniej ludzi.  Jest ciepła woda, pas piasku i reszta trawy. Przyjemnie się pływa,  a potem siedzi w zachodzącym słoneczku.                                                                                                               Alturka też tak twierdzi.

Z powrotem jedziemy ok 15 min. bo to naprawdę niedaleko.  Jeszcze tylko obowiązkowe mycie nóg i łap z piasku (przy pomocy gumowego węża)              i można iść na kolację.

21:17, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
na smutno

Zasadniczo i generalnie, staruszków nie lubię. Są roszczeniowi, przebiegli, wszędzie czują się bezkarni i najważniejsi. Mają nieskończone pokłady siły co widać w walkach o miejsce w tramwajach oraz poczekalniach do lekarzy.

Oczywiście istnieje też grupa, która naprawdę zasługuje na pomoc i opiekę. Starsi bezradni ludzie, którzy niczego nie udają i nie chcą wywalczyć, są naprawdę słabi i chorzy. Zmęczeni życiem, pracą, chorobą. I tym naprawdę chciałoby się ulżyć, gdyby tylko można.

A dzisiaj widziałam taką scenkę:

przystanek, podjeżdża tramwaj starego typu, ma kilka niewygodnych schodków. Zaczyna się po nich wspinać staruszka, nieduża, szczupła, skromnie ubrana, którą odprowadziła tutaj młoda dziewczyna.

Szło to  dosyć powoli, ale nie można było nic pomóc - ona po prostu musiała sama wykonać te wszystkie ruchy. I gdy już prawie była na górze, nagle odwróciła się i powiedziała: tak bym chciała z tobą porozmawiać, ale w ogóle nie ma jak... Dziewczyna machnęła  ręką i właściwie nie było wiadomo co ten gest wyrażał, a drzwi się zamknęły i tramwaj ruszył.

Niby nic się nie wydarzyło, ale takie to było wyjątkowe.  

 Było tyle bezradności i smutku w tej starszej kobiecie..

15:34, cymestymek
Link Komentarze (2) »
niedziela, 21 lipca 2013

21:59, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
wakacyjnie

W tym roku nie wyjechaliśmy nigdzie na dłużej. Za to co jakiś czas, udaje nam się wyskoczyć na parę dni na wieś, w nasze ulubione miejsce.

Alturka bardzo lubi te wypady i bardzo docenia miejsce w którym wtedy się zatrzymujemy. Ostatnio też się o tym przekonałam.

Zostawiłam ją w domu wychodząc na zakupy, a dokładnie,  zamknęłam w mieszkaniu,  bo uznałam , że tak najbezpieczniej. Byłam już w połowie schodów, gdy zauważyłam, że wybrałam się w pomarańczowych, domowych klapkach!         A niech to!     No więc w tył zwrot,  z powrotem,  klucze,  zamek, otwieram    i ....co widzę?      Sunia rozwalona na kanapie na którą przy mnie, nigdy w życiu nawet  by  nie spojrzała!   Ale była zaskoczona!   I ten wzrok  - "przecież ty już poszłaś!!"  - bezcenne...  Wobec tego udałam że w ogóle jej nie widzę.

Przecież rzeczywiście,  właściwie to już poszłam.


21:57, cymestymek
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 15 lipca 2013

Nie mam pojęcia dlaczego mam tutaj (na blogu) taki bałagan w zdjęciach. Zauważyłam, że żyją one własnym życiem. Przemieszczają się bez mojej wiedzy, znikają z jednego miejsca a pojawiają się w innym, lub są w kilku miejscach te same.  Pojęcia nie mam jak to się dzieje i dlaczego.  Próbowałam już zrobić tu porządki, ale po jakimś czasie wszystko jest znowu wymieszane.

13:57, cymestymek
Link Komentarze (2) »
niedziela, 14 lipca 2013

12:22, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
tak zwany niefart

To miał być niedługi, sympatyczny wypad do miasta. Zostawiliśmy samochód w okolicy Filharmonii i poszliśmy sobie. Nie było nas jakieś 1,5 godziny. Wróciliśmy, planując po drodze gdzie pójdziemy wieczorem z Alturką i nawet chcieliśmy już teraz się pośpieszyć, ale....nic z tego.

Okazało się, że mamy na koło założoną blokadę. A niech to! Chodnik był bardzo szeroki, więc z pewnością można było na nim zaparkować, ale nie pomyśleliśmy , że to tzw.strefa!   Do centrum się nie wjeżdża i też nie parkuje byle gdzie.   Cóż, teraz nic,  tylko dzwonić po Straż Miejską, odebrać pokornie mandat i prosić o zdjęcie z koła tego żelastwa.

Przyjechali dosyć szybko. Przystojna babka ok. trzydziestki, w mundurku nawet łącznie z czapką,  oraz pan strażnik, też w tym wieku. Prawdę mówiąc, byli nawet mili. Wypisali nam kredytowy mandat na 100 zł, a gdy jęknęliśmy, powiedzieli że to najniższa stawka jaka obowiązuje. Do tego 1 punkt na konto. Pani strażniczka mówiła do mojego męża :"panie Leszku" a pan strażnik cały czas mi się tłumaczył : taka praca, wie pani, taka praca, a więc wszystko odbyło się w atmosferze wzajemnego zrozumienia...

Ale najbardziej zbulwersowało mnie jedno, co powiedział. Musieli przyjechać bo dostali telefon od wzorowego obywatela, który życzliwie doniósł, że samochód stoi tam gdzie nie powinien. I jest okazja wlepić mandat.

Obywatel wymiernie nic nie skorzysta,  ale widocznie radość z tego że kogoś załatwił jest tak duża, że warto mu dzwonić z donosem!      Chyba widać było moje zdziwienie, bo pan jeszcze dodał:  większość ukaranych to z anonimowych telefonów. Tak to funkcjonuje.

 No nie! jeśli nawet sprawa była słuszna, to wstręt dla donosicieli jest we mnie tak duży, że nigdy w życiu nie poprę takich metod.  

A gdy wieczorem poszliśmy wreszcie na zasłużony spacer z sunią, to jakby dotąd mało było wrażeń, jeszcze rzucił się na nią paskudny mały kundel, którego trzymała na smyczy sąsiadka. A nie dość że się rzucił, to jeszcze sąsiadka wydarła się na mnie "niechże pani trzyma tego psa!!"  Czyli ja - mojego, spokojnego.  Nic się nie odezwałam, bo czułam że lepiej już dzisiaj wracać do domu, zanim coś jeszcze się wydarzy. Tam nie powinno mnie już nic spotkać. No chyba że babcia-teściowa wystąpi z jakimś numerem, gdyż tego też nie sposób przewidzieć. 

00:05, cymestymek
Link Komentarze (2) »
środa, 03 lipca 2013
wieczory domowe

17:37, cymestymek
Link Komentarze (2) »