www.alteri.pl
RSS
środa, 30 lipca 2014
zabiegi przymusowe

Po raz kolejny stwierdziłam, że zakup maszynki do strzyżenia psa był jedną z lepszych decyzji.

Po raz kolejny przez 3 godziny gimnastykowałam się wyczynowo, usiłując dotrzeć do wszystkich części mojego psa o dużej powierzchni, zarośniętych niemiłosiernie.

Na szczęście nabrałam już wprawy. Za to sunia - niby stała w miejscu, bo przecież tak kazałam, ale robiła wszelkie możliwe uniki, podnosiła łapy, siadała, oraz kręciła głową na wszystkie strony, broniąc każdej kępki kudłów.

Ale nagrody na koniec,  domagała się tak natarczywie, że trzeba było zalatwić to w 1ej kolejności.

Jak zwykle bardzo mi się teraz podoba i jak zwykle wizerunkowo nic jej już nie łączy z szlachetną rodziną bouvierów.

Pozornie rzecz jasna! Charakterek w środku pozostał nienaruszony!

17:39, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

17:35, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

17:34, cymestymek
Link Komentarze (2) »
czwartek, 24 lipca 2014
Jak pies z kotem :-)))

Kocio - psie  historie przytrafiają się Altusi regularnie.

Dwa dni temu -  kot pod samochodem, który patrzył spokojnie jak suńka nadchodzi i nie miał zamiaru uciekać.  W ostatniej chwili tylko otworzył pyszczek i zaczął syczeć....

Buwiśka odskoczyła, odbiegła kawałek i dopiero gdy kot przeniósł się za najbliższe ogrodzenie, wróciła.

Teraz to już można było udawać bohaterkę. Okrążyła samochód, wczołgała się pod spód, "gdzie jest ten kot?!"  Trzeba było wcześniej nie uciekać!

A dziś było jeszcze lepiej.

 Idziemy na smyczy uliczką,  a tu za ogrodzeniem sąsiada sielski obrazek:

pod psią budką,   drzemie sobie najbrzydszy na osiedlu ale miły kundelek zwany Zgredkiem,  ze swoim zaproszonym w gości kotem!

Przystanęłyśmy, Altura wsadziła nos pod bramkę i gapiła się nieruchomo.

I nagle kot się zerwał i z ogonem zadartym do góry, w pozie ufnej i koleżeńskiej przytruchtał prosto do nas...

Altura nie wierzyła własnym oczom! Był na pół metra od niej!  Zamarła.   Nos kota tuż przed jej nosem... Wchłaniała jego zapach całą sobą !!!

Trwało to jakieś 5 min.   Ostatecznie Altura nie wytrzymała napięcia. Szczeknęła prosto w nos kota i wszystko się skończyło.

Zobaczyliśmy  jeszcze tylko koci grzbiet,   oraz oddalający się ogon.

A miało być tak miło!. Widać było, że kotek miał dotąd naprawdę dobre zdanie o psach!

Jednak zasada ograniczonego zaufania jest słuszna.:-)))))

19:01, cymestymek
Link Komentarze (4) »
czwartek, 17 lipca 2014
Na grzyby

Co roku w lecie i jesieni chodzimy na grzyby. Lubimy to. Zbieramy, przerabiamy  (= ja przerabiam)  i jemy.

A tym razem,  poszliśmy na absolutną łatwiznę. 

Zaplanowaliśmy grzybobranie już wcześniej. Pojechaliśmy w specjalne miejsce nad zaporą gdzie dookoła są lasy,  tyle że  jeszcze lepiej niż po lesie,  spaceruje się tam z psem,  brzegiem Dunajca...

I taki już był od początku ten perfidny plan,  bo dobrze wiedzieliśmy,  że na pewno będzie tam jak zwykle stał dziadek, który tych grzybów już za nas nazbierał wcześniej.... 

Po prostu je kupiliśmy.  I nawet nie bardzo nam było wstyd.

Zupa grzybowa ugotowana,   nie bolały nas nogi,  nie zgryzły  komary i pies wybiegany...

Nie przesadzajmy z tym zbieraniem własnoręcznie :-) ))))

17:34, cymestymek
Link Komentarze (2) »

17:27, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

17:25, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 lipca 2014
Moja aferzystka

Nie było mnie w domu ze 3 godziny. Gdy jeszcze wracałam z powrotem, zaczęły do mnie docierać sygnały, że moja sunia znalazła  się w centrum uwagi całego osiedla!

Okazało się, że wszczęła za mną intensywne poszukiwania.  Była już w sklepie, na boisku i na skrzyżowaniu.  Zdążyło się już nią zainteresować kilka osób.

Z telefonu od córki dowiedziałam się, że ostatecznie doprowadziło ją do domu za obrożę kilka osób, których wprawdzie my nie znamy, ale najwyrażniej one znają nas.

Wszyscy twierdzili że była taka grzeczna i posłuszna...Jakiś pan mówił - "pocieszaliśmy ją!"...

Pani ze sklepu też nie narzekała. Opowiadała nam,   że   wchodziła do sklepu i szukała, ale wychodziła za każdym razem gdy się jej powiedziało. Tyle, że za chwilę, znowu była w środku. Oczywiście bez szczekania pod sklepem tez się nie obyło. 

No po prostu wszyscy musieli się dowiedzieć, że Alturka ma jakiś problem.

Przywitała mnie już zupełnie uspokojona i gdyby nie doniesienia, nigdy bym się nie domyśliła co to się wyprawiało. 

Omówiliśmy cała sytuację kilka razy, ale do tej pory nikt nie ma pomysłu na to, jak wydostała się poza zamknięte ogrodzenie.

Ja tez nie wiem, ale nie mam wątpliwości,  że to pies z charakterem i potrafi dopiąć swego.

17:27, cymestymek
Link Komentarze (2) »
piątek, 04 lipca 2014
wyjechaliśmy na krótko

Półtora dnia na wsi. Krótko, ale intensywnie.

Alturka niezmiennie preferuje spacery szlakiem kotów, spotkanych kiedykolwiek. Wpada na takie miejsce i jest święcie przekonana,  ze scenka powtórzy  się ze wszystkimi szczegółami. Jeśli nie,  patrzy na mnie  zawiedziona - "miał tu być!"  Potem, próbuje jeszcze  gorączkowo przetrząsnąć okolicę...

Dzisiaj przez te nerwy, przegapiła sobie zająca który siedział w połowie łąki i wyrażnie się nudził :-)   Można  było fajnie się  pogonić, gdyby się nie było taką gapą!

Oczywiście już po chwili,  wywąchała że tu był i znowu pobiegła szukać... Pozwalam na to, bo nie ma w niej cienia morderczych instynktów.  Gdy raz natknęła się na śpiącego zająca, czekała aż się obudzi!

A koty też prowokują - podpuszczają blisko, przeciągają się...

Wiedzą że nie ma tu żadnej agresji. Taki tylko pościg dla rozruszania kości. I dla zdrowia. I urozmaicenia popołudnia.

Kto zauważy  "tropiącego" psa wzdłuż łanu zboża?  To własnie za zającem :-))

A na koniec obowiązkowe moczenie brzucha w stawie, zawsze się tam wybiera i wraca cała mokra, w rzepach, piasku,   ale za to z najszczerszym psim usmiechem....

17:36, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

17:25, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

17:23, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

17:21, cymestymek
Link Komentarze (2) »