www.alteri.pl
RSS
wtorek, 31 sierpnia 2010
Pochwała labków

U nas dzisiaj- koniec listopada. Leje, wieje, zimno, mokro, ciemno. Rano Alturka wystawiła nos za drzwi i natychmiast w tył zwrot. Znam ją od tej strony. Nie pójdzie sama nawet na sikanie przy takiej pogodzie. Trzeba się porządnie przeciw-deszczowo ubrać i wyjść razem z nią, najlepiej od razu gdzieś dalej. Tak zrobiłam i poszłyśmy na boisko. Ledwo ją odpięłam ze smyczy, gdy jak z pod ziemi wyrosła przy nas bielutka labradorka. Nie było wątpliwości w jakiej sprawie : BAWIĆ SIĘ ! KONIECZNIE !  nieważne że leje jak z cebra. Też była mokra , ale absolutnie ona cała była jednym wielkim zaproszeniem do zabawy. Nawet w którymś momencie położyła się przed nami w największej kałuży. Oczywiście żle trafiła - ciotka Altura to był z pewnością zły wybór. Czarna najpierw ją potraktowała jak powietrze, potem na nią szczeknęła gdy tamta nie odpuszczała, takie "odczep się wreszcie ! " ,  ale  na koniec przebiegły się razem kawałek, chyba już dla świętego spokoju.  W międzyczasie Moja zaczęła wyglądać jak baran Szewczyka Dratewki /ten wypchany dla smoka/  czyli czarny baran na 4 cienkich patykach. Mnie chlupało już w butach, natomiast labradorka dopiero się rozkręcała.  Z jej panią fajnie się rozmawiało ale jednak poziom wody w moich butach systematycznie się podnosił, więc trzeba było się rozejść.
Właśnie od tej strony znałam labradorki : śliczne, miłe, serdeczne, żywiołowe, ruchliwe . Jeśli chodzi o energię i ruchliwośc , to perpetum mobile. Takie były : Axa, Panda, Karolina - z naszej Fundacji i jeszcze kilka innych , które znałam mniej. Dzisiejsza Ibra, potwierdza regułę.

18:16, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 29 sierpnia 2010
Trzeba się myć

Zaplanowałam na dzisiaj wykąpanie psa. Nie należę do tych psiarzy którzy robią to bardzo często, wręcz zgadzam się ze starą szkołą, żeby z szamponami nie przesadzać, a raczej szczotkować, czesać i myć samą wodą.
Ale raz na jakiś czas jest to nieuniknione i chyba właśnie taki czas nastał.
Alturka była rzecz jasna zupełnie innego zdania. Oczywiście, podsłuchiwała gdy zapowiadałam rano , że kąpanie psa jest w planach na dziś. Taaaak, psy to nie ludzie, nie rozumieją, nie słyszą, nie kojarzą...
Ona tylko obudziła się , podniosła głowę i wpatrywała się we mnie pytającym wzrokiem. A potem 3 razy uciekała mi z łazienki i sprawdziła wszystkie możliwe drzwi - gdzie by tu się schowac ?!  Leszek też jej nie pocieszył : " jak pani sobie coś ubzdura, to nie ma szans.."
Oczywiście, przede mną nie można się schować. Starałam się jednak żeby odbyło się to spokojnie, przyjemnie - cieplutka woda , ręczniczek, czułe słówka... Potem bieganie w ogródku żeby wyschnąć. W końcu bywa u fryzjera i zna nie takie zabiegi.
W efekcie ja jestem zadowolona, sunia niekoniecznie, ale jak trzeba , to trzeba.

14:04, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 26 sierpnia 2010
Ćwiczonko

Pewnie każdy pies tak robi, w każdym razie mnie spodobało się to u Alturki : leżąc na boku przeciera sobie oczy, uszy, macha tymi wielkimi kudłatymi łapami po pysku. Robi też tak gdy się leciutko na nią dmucha.
Już kiedyś pomyślałam , że warto by było podłożyć pod to jakąś komendę i mieć na życzenie. Spróbowałam " umyj buzię". Ale sunia wyłapywała z tego  "buzi" i natychmiast podchodziła się całować.  Nie o to chodzi ! Strasznie była podkręcona i nastawiona na to żeby się ze mną dogadac . Zmieniłam na "umyj pyszczek" lub  " Umyj się " narazie z naciskiem na "umyj". Miałam poczucie że  nieprofesjonalnie to wszystko robię /chociaż wyglądało to na jedną z 3 metod szkoleniowych, takie trochę "wyłapywanie"/  Ale skutek był super. Po może 10 min. Alturka wiedziała już o co mi chodzi. Zrobiłyśmy przerwę, potem jeszcze kilka razy w tym dniu wróciłyśmy do tego , żeby utrwalić.
Działa !
Dobrze by było jakby ktoś dał mi w tym momencie kilka fachowych porad - co można było zrobić inaczej. Wprawdzie mam to co chciałam, ale z pewnością można metodę poprawić.
Mówi się , że tylko młode psy łatwo się uczą. Wcale nie . Pies przyzwyczajony do współpracy, "rozćwiczony" za młodu, będzie otwarty na propozycje zawsze.
A przyjemność z sukcesu jest obustronna, zapewniam !

11:47, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 22 sierpnia 2010
życie towarzyskie

Na niedzielę Alturka miała kilka zaproszeń. Najciekawsze z nich , to było psiarskie towarzystwo u Agaty oraz działka mojej koleżanki z jej znajomymi oraz dwoma sznaucerami. Dla odmiany wybrałam opcję nr.2.
Spotkanie było bardzo udane. Tematów nie brakowało, psy dogadały się doskonale - Alturka rzecz jasna stróżowała, zatrudniając jednak również sznaucerki. Ona oceniała czy sytuacja wymaga interwencji i jeśli tak, dawała szczeknięciem znak, a wtedy reszta ekipy wkraczała do akcji. Działało jak w zegarku. Była nawet przerwa śniadaniowa kiedy w pełnej harmonii zjedli chrupki i paski do czyszczenia  zębów.

16:25, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
.

Jak już jestem przy zdjęciach, to nie mogę sobie odmówić,   uwielbiam to zdjęcie  -  nasz Pawełek, najukochańsze dziecko na świecie.

16:20, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 sierpnia 2010

13:31, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
piątek, 20 sierpnia 2010
znajomości

Nie wiadomo dlaczego, każdy kto spotyka mnie z Alturką na przystanku, czuje się w obowiązku opowiedzieć mi coś - cokolwiek o psach lub kotach, najlepiej czerpiąc ze swoich doświadczeń. Nie jest mi to potrzebne, ale zwykle mam cierpliwość wysłuchiwać tych opowieści, wykazując  nawet czasami cień empatii.
Zdarza się jednak czasem, że trudno mi to przychodzi. Dam przykład :  Opowiada pani, będąca posiadaczką kilku piesków małych ras : grzywacz, york, szpic-miniatura... Tym razem opowiadanie dotyczy miniszpica.
Na  wstępie dowiedziałam się jaki jest piękny, proporcjonalny i te kolory....
No a potem usłyszałam :
- pani wie , że on ma zasady ?
- ja :  TAK ??
- pani: tak.
- ja: ?????
- pani: on jak siedzi, to jak nie chce, to nie idzie.
- ja:   acha ! I co wtedy ?
- pani: nic. Nie pójdze.
Rozumiem, że wtedy  trzeba się z tym pogodzić. Nie ma przecież  mocnych, na takie "zasady".
Drugie opowiadanie dotyczyło kota i dorównywało głębią. U niego geniusz objawiał się tym, że od czasu do czasu patrzył na swoją panią i to oznaczało, że należy wziąć go do łóżka.
Coś nieprawdopodobnego, czyż nie ?
Może to wszystko spuentuję tak :
Dobrze że ludzie kochają psy i koty. Ale może nie jest takie konieczne opowiadanie o tym wszystkim dookoła.
Chociaż niezapomniana jest dla mnie nadal pewna rozmówka z panem : " to pies-przewodnik ?  Oprowadza po mieście ?"

20:25, cymestymek
Link Komentarze (3) »
niedziela, 15 sierpnia 2010
Dzień samodzielnych decyzji

Od dawna wiadomo, że jedyne do końca przewidywalne psy, to psy pluszowe. A mnie, właśnie od paru dni, nachodziły takie refleksje, że właściwie z Alturką jesteśmy już zżyte ze sobą absolutnie. I nawet nie chodzi o to , że oboje z Leszkiem mamy bzika na jej punkcie. Raczej o to ,że ja,  czytając różne rzeczy o Alturce sprzed 2-3 lat i z początków naszej znajomości, nie mogę uwierzyć w to , jak wtedy było.  Bałam się ją spuścić ze smyczy ! Na spacerach ciągnęła,była w jakimś amoku , nie zauważała mnie nie mówiąc o słuchaniu. Nie wiedziałam  co myśli,  bardzo brakowało tego okresu od szczenięctwa, kiedy jej nie znałam.
Teraz chodzi na "równaj" bez smyczy ja długo chcę,  zostaje na środku łąki  i długo czeka na mój znak żeby mnie dogonić. Robi milion rzeczy które jej wymyślam, jest we mnie wpatrzona i  bardzo nastawiona na współpracę. Ja z kolei rozumiem jej wszystkie potrzeby , daje jej maximum zainteresowania i czułości i nigdy nie oszukuję. Jeśli wpuszczając sunię po spacerze do domu mówię "idż zjedz", to ona pędzi na górę po schodach na złamanie karku, bo wie że w misce coś na nią czeka. I tak właśnie jest. Za każdym razem.
Ale, jak było na wstępie, ideałów nie ma. To jest żywy, myśląco-kombinujący pies, który czasem mówi "a co tam"...
Dziś właśnie tak było 2 razy.  Pierwszy, to eskapada własnego pomysłu - dużo dalej niż akurat ja przewidywałam, no i beze mnie. A drugi, to zerwanie warowania na scieżce dochodzącej do placu na którym zawsze biega sobie daleko. Teraz nie poczekała, wyprzedziła mnie i wpadła na placyk , zanim ja tam doszłam. Udawała, że nie zwraca na mnie uwagi. Wobec tego zrobiłam w tył zwrot i wróciłam z powrotem do miejsca na którym miała zostać. Nie wołałam jej, czekałam.
Może to trwało 2 min. Chyba jednak samowolka nie daje porządnemu psu całkowitej przyjemności.  Przybiegła do mnie. Uśmiechnięta, przemiła , jakby nigdy nic.  Wesoło ją przywitałam jak zwykle, jeszcze raz "zostań" , utrzymane,  no i wreszcie już zasłużone radosne bieganie.
A piszę o tym dlatego, że uświadomiłam sobie, z jakim spokojem przyjęłam te jej zachowania, Nie zdenerwowałam się, wcale nie wydawało mi się że coś się stało, jeśli ona zadziałała sobie trochę na własną rękę. Czuję jej sposób myślenia, wiedziałam że zaraz  wróci, znam te jej wahania wypisane na czole gdy podejmuje decyzje. I gdy  często właśnie wybiera mnie , a wtedy te położone uszy gdy pędzi w moją stronę....
I właśnie te moje refleksje z ostatnich dni dotyczą tego, że chyba osiągnęłyśmy obie szczyt porozumienia-zażyłości. ...Że już nic więcej nie może być  między nami , bo to jakaś górna granica do której dotarłyśmy.
I teraz tylko - żebyśmy tak mogły być sobie razem ...W nieskończoność.

00:15, cymestymek
Link Komentarze (2) »
niedziela, 08 sierpnia 2010

22:34, cymestymek
Link Komentarze (2) »
Dzisiejszy maraton.

Czuję się dzisiaj jak na obozie wędrownym. Znowu problemy z komunikacją, znowu zmiany tras i rozkładów. A tak się cały dzień składało , że ciągle gdzieś musiałam dotrzeć. I ciągle było tak,  że autobus miał być np. za 35 min. więc szłam jak mówi moja koleżanka "nogami". Buwiśka rzecz jasna była ze mną i już do południa miałyśmy nabite tyle kilometrów, że wystarczyłoby na parę dni. Tymczasem po południu miała miejsce kolejna próba zwołania przez Agatkę znajomych psiarzy, w miejscu gdzie odbywają się prowadzone przez nią kursy.
I znowu nie chciałam żeby mnie to ominęło. Bardzo lubię psiarskie towarzystwo, i psy i ich właścicieli. Chyba wszystkich lub większość tych których znam. Staram się podtrzymywać te kontakty, bo zwykle przywiązuję się do ludzi i nie chcę tracić tych, z  którymi się zżyłam.  Agatka też do takich osób należy.
No więc wybrałam się i tam. Znowu było daleko. W dodatku  szukałam, bo byłam tam pierwszy raz, ale oczywiście dałam sobie radę i.....warto było !
Ciekawe miejsce, na terenach wojskowych - forty, mury, jakieś hangary, placyk na dziedzińcu, wielka łąĸa. Agatka wynajmuje to wszystko, żeby tam prowadzić szkolenia i treningi. Psy pozwiedzały wszystkie kąty. Potem wyścigi i ósemki. Wszystkie psy "po szkołach", grzeczne, miłe, naprawdę umiały się zachować i bawić. Wszyscy śmialiśmy się z Alturki bo po kilku kókach , zaczęła ustawiać się w centralnym miejscu, tak żeby nie lecieć całą trasę , tylko włączać się pod koniec.  Spryciara - jakby nigdy nic wkręcała się na prowadzenie i docierała do mety. A że grubymi nićmi szyte, to było śmiesznie.
Wróciłyśmy  "na ostatnich nogach"  ale bardzo zadowolone. Wstępnie umówiliśmy się na następne spotkania.

22:22, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
Powszechna życzliwość i zgoda

Dzisiaj , przy niedzieli, jechałyśmy sobie z Altusią autobuskiem, do centrum. Nie było wielkiego tłoku, ale wsiadając otarłyśmy się o siedzącą kobietę, która aż podskoczyła i zaraz narobiła wrzasku : gdzie z tym psem ?! uderzył mnie głową ! będę miała siniaki ! Niech go pani trzyma !
Wkurzyłam się natychmiast. Oczywiście że psa trzymam , zwłaszcza mając takie towarzystwo - bliziutko przy sobie.  Kaganiec sunia ma z miękkiego plastiku więc nie było mowy o uderzeniu, jedynie o dotknięciu, co nie omieszkałam kobiecie  powiedzieć, jak również , że od tego się nie umiera oraz że już niech nie przesadza ! Do konca jazdy patrzyła na nas z nieukrywaną nienawiścią, posapując i pomrukując z oburzeniem. Ja również byłam najeżona rzecz jasna, bo jak wiadomo, jeśli ktoś nie podziwia naszego psa lub dziecka, nie może być naszym przyjacielem. To prawda stara jak świat.
Na koniec okazało się, że babsko jechało do kościoła, co jak widać nie miało związku z jej pełnym miłości nastawieniem do ludzi i świata.

16:26, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
sobota, 07 sierpnia 2010

Alturka jest wykończona tymi burzami. Boi się bardzo, przeżywa , piszczy - nie zostawiłabym jej teraz samej ani na chwilę. A jest tak ostatnio kilka razy dziennie. Dziś przez chwilę było tak , że równocześnie grzmiało, była ściana deszczu, świeciło słońce i widoczna była piękna tęcza.  Wszystko to równocześnie.   Niesamowity efekt ! Co się dzieje z tym klimatem ? I znowu następne miejscowości zalane. Przerażające to co się dzieje.

19:41, cymestymek
Link Komentarze (2) »
Pomiędzy burzami...

.

17:34, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 03 sierpnia 2010
Na upał najlepsze jezioro /Kryspinów/

.

12:02, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

11:57, cymestymek
Link Dodaj komentarz »