www.alteri.pl
RSS
poniedziałek, 29 sierpnia 2011

22:53, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

22:10, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
bouviery dwa

Mieliśmy tutaj ostatnio ważne wydarzenie.  Odbyło się  bardzo sympatyczne spotkanie : moja blogowa Przyjaciółka , z rodzinką oraz własnym bouvierem,  przyjechali aż z Olsztyna. Ciekawostką jest to , że poznałyśmy się właśnie przez psy. Bouviery to  dosyć rzadka rasa, mająca całą gamę ciekawych i oryginalnych zachowań. Bardzo nas cieszyło porównywanie Debry i Alturki w różnych sytuacjach : nie do wiary ile zbieżnych zachowań , identycznych min i ruchów . A jeszcze te ich skłonności do filozofowania   /właśnie tak, to dla nich typowe/ 
To było ciekawe doświadczenie.  Spotkałyśmy się po kilku latach pisania do siebie na prawie wszystkie tematy + czytania blogów.  Uświadomiłam sobie przy okazji, jak bardzo  się w blogach odsłaniamy .  Opowiadamy przecież o tym co nas oburza, co wzrusza , co śmieszy.  A suma tych wszystkich opinii i naszych zachowań i reakcji, to już własnie my, to one składają się na naszą osobowość.  Więc takie spotkanie,  to spotkanie dobrego znajomego .  Wprawdzie w  pierwszym momencie  trzeba przyzwyczaić się do głosu i wyglądu ale natychmiast - już gdy zaczynamy rozmawiać, wszystko jest znajome. 
A nasze suczki, podobne a jednak inne, zachowywały się nienagannie.  Wszyscy bardzo byliśmy ciekawi ich porównania. Troszkę się różnią - po pierwsze umaszczeniem, po drugie  jedna jakby wyższa od drugiej ale chyba pozornie, po trzecie Debra robi taki słodki różowy dziubek...Jedna ma ciemniejsze oczy niż druga, a przekochane są obydwie. Debra jest ruchliwsza  i  może bardziej łobuzerska, ale też sporo młodsza więc pewnie dlatego.
Bardzo się cieszę, że to spotkanie doszło do skutku.  Jak dla mnie to mogłoby trwać dłużej i trochę mam niedosyt, ale szlaki przetarte a i powody żeby to powtórzyć są także. Zwłaszcza że właśnie my, blogerki dwie, mamy nadal deficyt i nie do końca zaspokojoną potrzebę  gadania.  W dalszym ciągu.

22:09, cymestymek
Link Komentarze (4) »

22:08, cymestymek
Link Komentarze (1) »
piątek, 26 sierpnia 2011

07:07, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
już jest

Nie wszyscy wiedzą, że ostatnio ukazała się książka Magdy Kulus pt."Blondyn i Blondyna".
Czekaliśmy na nią od jakiegoś czasu. Wspólnie wybieraliśmy zdjęcie na okładkę.
A  "my", to grupa przyjaciół  Magdy i goldena Igora /pseudo Ajki/.
Ta książka, to historia przyjażni i współpracy wspaniałej dziewczyny i psa asystującego.   A mnie, dotyczy  osobiście z kilku powodów.
Autorkę poznałam w Fundacji Alteri. Jej pies był tam szkolony właśnie w czasie gdy ja tam trafiłam.  A dla mnie zawsze czas spędzony w Alteri będzie czymś bardzo cennym i wartościowym.  Również spotkani tam ludzie, wiele znajomości przetrwało do dziś.  Nie zapomnę także psów ktore wtedy tam się przewinęły  /łącznie z "moim" Tymkiem od którego zaczął się ten blog/.
No i najważniejsze : przecież z tej Fundacji pochodzi Altura.
Ma nawet swoje 5 min. w tej książce, gdyż początkowo to ona miała być psem asystującym Magdzie.
Ja zawsze o tej sprawie mówię : "Alturka wyleciała z roboty przez koty..."
I mniej więcej tak właśnie było.
Ale za to dłuuuuuuuugą drogą trafiła ostatecznie do mnie, a Ajki wspaniale wpasował się w wakat u Magdy.
To jak układanka, gdzie każdy element znalazł swoje miejsce.
I lepiej być nie mogło.


07:06, cymestymek
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 22 sierpnia 2011
wychowanie

 Jedna z największych łąk nad Wisłą została ostatnio skoszona. Zrobiło się pachnąco i przestrzennie.  Już gdy zbliżaliśmy się do niej, widzieliśmy na horyzoncie pięknego samotnego bociana.  A na drugim horyzoncie, że tak powiem, czyli też daleko ale w inną stronę, widać było jednego z naszych sąsiadów z niezbyt czystej krwi owczarkiem niemieckim. To że to niedoszły owczarek nie ma znaczenia, natomiast że chodzi na smyczy od pół roku /bo tyle żyje / i nigdy nie był luzem, jest dla mnie niepojęte. A już tam, na tej wielkiej przestrzeni która stanowi raj dla młodego psa, nie pozwolić mu pobiegać to po prostu zbrodnia.  Nie mogłam na to patrzeć.
Psiak ciągnął smycz ile tylko miał siły. Facet robił wszystko, żeby jakoś utrzymać się na drugim jej końcu. Miotali się raz w jedną , raz w drugą stronę. Nie pierwszy raz to widzę w ich wykonaniu.  Masakra !
A my luzik - od razu odpięłam Altka, jak zwykle musiał wytrzymać kilka sekund, potem  wystartował do bociana , wykonał piękne półkole, pogonił go jeszcze gdy już odlatywał, potem zziajany grzecznie wrócił.
Facet z daleka patrzył z niedającą się ukryć zazdrością. A ja przyznaję, że miałam satysfakcję, a co.  Jak można kupić sobie psa a nie kupić przynajmniej ksiązki żeby poznać choć podstawowe zasady. Przywołanie psa, to sprawa od której się zaczyna gdy trafia do domu !
Jeśli będę mieć okazję, pogadam z facetem. Może jeszcze nie są całkiem straceni.  Najgorszy jest  gatunek właścicieli którzy wiedzą wszystko i nikt nie będzie ich pouczał.  Mam nadzieję że ten nie jest taki. 
Mogę mu poradzic jak to zmienić nawet nie z litości, tylko dlatego że nie mogę na to spokojnie patrzeć.

18:48, cymestymek
Link Komentarze (2) »
niedziela, 21 sierpnia 2011
Kundelki

Na całej naszej ulicy, we wszystkich sąsiednich domach mieszkają psy. "Psy" jeśli chodzi o gatunek, bo w 90 %  są to suczki.  Wiąże się to z tym, że okresowo to pod jednym, to pod drugim ogrodzeniem, pojawiają się kawalerowie.
Ostatnio, do beagielki z naprzeciwka zachodzą dwa pełne nadziei i wiary w siebie mixy,  czyli po prostu kundelki. Przychodzą do bigielki , ale siedzą pod naszym domem , bo tu jest cień.  Jeden biały, drugi rudy.  Biały jest absolutnie beznadziejny i jego przeganiam, bo przypomina mi tego Nerona ze wsi. Natomiast rudy jest prawie ładnym psem, ale niskopiennym, to znaczy nogi ma jakby od innego psa - dużo mniejszego. I jemu pozwalam tu przesiadywać.
Wprawdzie bigielka ma w nosie obydwóch, ale oni nie tracą wiary.
Ostatnio Dorota wstawiła się za tym białym :  " jak możesz ? myślałam że ty tak kochasz wszystkie psy..."
A kto powiedział że wszystkie ?  Trzeba sobie zasłużyć, to nie ma tak : z założenia.

11:22, cymestymek
Link Komentarze (4) »
piątek, 19 sierpnia 2011

17:18, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
gdzie ten instynkt ?

 Całkiem nieoczekiwanie wypadła nam dzisiaj daleka , fajna wycieczka za miasto.
Szybko się wybrałyśmy , jednak wcześniej - rutynowa trasa w celach również rutynowych i powszednich.
Trasa  niby zwykła, ale jednak tym razem było inaczej. Miałyśmy minąć ogrodzoną łąkę , na której dawno temu, za czasów naszego poprzedniego psa, pasły się uczelniane Koniki Polskie. Nie było ich przez kilka lat,aż tu dzisiaj znowu.   Zanim je zauważyłam, najpierw zwróciłam uwagę na Alturę. Stojące do góry uszy, napięta postawa, wyciągnięta szyja...Już nakręcona. Jeszcze  moment namysłu, no i start !  Oczywiście cwałem w stronę koni.  
Nie wiedziałam co będzie dalej. Mam pasterskiego psa, jest stado dużych zwierząt, wszystko się zgadza,   teraz tylko zaganiać. Byłam za daleko żeby cokolwiek zrobić. Suka błyskawicznie zbliżała się do stada i nagle....
Zrobiła to, co już kilkakrotnie u niej widziałam , ale w stosunku do psów : zahamowała  w miejscu jak pies Pluto,  2 metry przed końmi.  Przyglądała im się w milczeniu.  Wtedy ją zawołałam. Natychmiast się odwróciła, uśmiechnęła do mnie i z wyrażną ochotą przybiegła.  Czemu nawet miałam wrażenie , że wybawiłam ją z kłopotu ?...
A potem było jeziorko z kaczkami, wielki stary, pusty  park i nawet kot za jednym krzakiem /!/  czyli wszystko co psu do szczęścia potrzebne. Długi powrót autobusem i pierwsze grzmoty i wielkie krople zaczynającej się burzy , gdy wchodziłyśmy do domu. Jak miło że nawet  burza poczekała aż wrócimy, żeby się wszystko udało do końca.

17:15, cymestymek
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 15 sierpnia 2011

21:47, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
wyjazd 1/3

 To, że na trasie będą korki, było do przewidzenia.  Ale że aż takie ?!
Spakowałyśmy się szybko, ponieważ już wszystko było zaplanowane.
Przeszedł ostatni z setki wypróbowanych  wariantów i on został wprowadzony w życie.  Przy tej opcji Altura miała do dyspozycji cały spory kawałek miejsca + jeszcze pochyły kawałek obok mnie.
I nie wiedzieć czemu , uparła się że będzie siedzieć głową lekko w dół, mając tyłek właśnie obok mnie, na wysokościach...A to wiązało się z faktem, że cały czas stopniowo zjeżdżała do przodu.  Próbowałam ją namówić żeby odwrotnie, ale gdzie tam !
Musiała to wymyśleć sama, po godzinie jazdy.
Natomiast mały, w porównaniu z ostatnim razem wydoroślał i teraz jest dużo bardziej kategoryczny jeśli tylko czegoś mu potrzeba.  Można ogłuchnąć , jeśli szybko się nie wymyśli w czym rzecz tym razem.  I potem natychmiast rozsyła  uśmiechy i jest cudowny.



21:46, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
2/3

Od razu pierwszej nocy, okazało się, że Alturka nie zamierza spać na kocyku który jej przygotowałam.
W dodatku chyba nie chciała ryzykować różnicy zdań między nami, więc poczekała aż pogaszę światła i po cichutku zakwaterowała się na fotelu.
Problem w tym, że to są małe fotele.  Mnie tam się siedzi bardzo wygodnie, ale Alturce nie mieściły się wszystkie nogi. Ciągle któraś zwisała w dół.  Nie mogło jej być wygodnie.
Ale co zrobić, jeśli uparła się trwać tak dalej.  Rano gdy ją zawołałam, ledwo mogła się wygrzebać, pozbierać i zwlec na podłogę.

21:44, cymestymek
Link Komentarze (2) »
3/3

Pisałam niedawno o owieczce dla ktorej Altek jest idolem.
Myślałam, że ta historia nie będzie miała dalszego ciągu, bo w końcu jaki miał by być ?...
Tymczasem, już na drugi dzień po naszym przyjeżdzie, około południa, wyciągnęło mnie z kuchni szczekanie Altury. Wyjrzałam na zewnątrz i co się okazało ?
Przed furtką stoi delegacja : "nasza" owieczka oraz brązowy baran.
Stanęli, spuścili głowy i spokojnie czekali.
Wyglądali jakby przyszli z jakąś sprawą.
Ale Alturka nie była gościnna.  Obszczekała ich zaciekle, jednak nie wywołało to najmniejszej reakcji.  Nic.  Zero.  Postali, postali i poszli.
A po południu, owieczka przyszła znowu, tym razem sama.
Najpierw kilka razy przeszła się wzdłuż ogrodzenia, tam i z powrotem. I znowu i znowu. 
Tego już było za wiele. Altura się rozszalała.  A ja - początkowo się nie wtrącałam, ale w pewnym momencie suńka przeskoczyła ogrodzenie.
Że kiedyś do tego dojdzie , wiedziałam od początku, bo nie jest bardzo wysokie.
To była tylko kwestia odpowiednio silnej motywacji i czasu.
Owieczka jak zwykle stała ze spuszczoną głową, w pozie : "rób ze mną co chcesz, wszystko zniosę"  a Altura krążyła dookoła, szczekała prosto w pysk z bliska, trącała łąpą, ale tym razem już jej nie szarpała.
Robiła wrażenie, jakby nie wiedziała  CO TO JEST i do czego służy. A właściwie po chwili przestało ją to fascynować.
Zabrałam ją stamtąd, wróciłyśmy.
A po jakimś czasie, znowu usłyszałam szczekanie.
Wyjrzałam :
Owieczka położyła się pod naszą furtką !!!      dowodem jest zdjęcie poniżej
No to trzeba już nie mieć za grosz ambicji ! Po takim traktowaniu ?!
A na następny dzień, owieczki nie było nigdzie. Ani u nas, ani tam gdzie zwykle.. Czyżby w domu szlaban na wyjścia ?

21:42, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

21:38, cymestymek
Link Komentarze (2) »
czwartek, 11 sierpnia 2011
Powtórki

  Zaglądnęłam wczoraj na stronkę Fundacji w której Altek pracuje i nie dzieje się tam nic. Wakacje absolutne.  Sunia w zasadzie też ma wakacje , bo nic nie robi , oprócz zwykłego codziennego podawania mi w kuchni tego co spadnie , albo zarabiania na jakieś małe obrywy.  Ale to trudno nazwać ćwiczeniem.
I wczoraj, tak dla urozmaicenia , postanowiłam że przypomnimy sobie różne umiejętności.  Jak się ucieszyła !   Pilnowała mnie gdy zbierałam potrzebne akcesoria, właziła pod nogi, obchodziła w kółko i szturchała żeby szybciej.
Oczywiście pamięta wszystko, wykonuje z entuzjazmem, chce jeszcze ...
Bardzo mnie to cieszy, bo dobrze świadczy o formie i kondycji.

10:37, cymestymek
Link Komentarze (2) »
środa, 10 sierpnia 2011
c.d. jak się zmieścić

  Od początku wiedziałam, że musi być jakiś sposób, jeśli tylko wykażemy się odpowiednią inteligencją.     I jest !     Wyjąć przedni fotel i tam zrobić miejsce dla Altka.   Wpadła na to moja genialna Mama, nawiasem mówiąc stary, doświadczony kierowca.  Wiedziałam kogo się poradzić.
A wniosek jest taki, że gdy ma się jakiś kłopot, to warto poopowiadać o nim tu i tam.   A już najbardziej,  warto mieć koło siebie mądre i życzliwe osoby.

19:41, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 sierpnia 2011
za duży pies

  Niedobrze. Zrobiłyśmy próbę generalną, przed piątkowym wyjazdem i Altura nie mieści się nigdzie.  Kombinacji było kilka :
- koło zapasowe z tyłu, Altura z przodu
- koło z przodu , Altura z tyłu
- dziecko z przodu,
- dziecko z tyłu
- ja z przodu
- ja z tyłu

Wszystko żle.  Nie można wyłączyć poduszki powietrznej, więc fotelik dziecka nie może być z przodu. Gdy jest z tyłu, to nie można psa zostawić tam razem z dzieckiem.  Wobec tego - bagaże z przodu, ja z dzieckiem z tyłu, Altura za nami czyli w bagażniku ze zdjętą  półką , więc z  głową nad nami.  Tyle, że tylko w jedną stronę , bo już się nie odwróci. Albo ja z przodu, suka niby pod nogami, ale tak naprawdę to tyłek ma na biegach a pysk na szybie...
Naprawdę , myślałam że ta Corsa  Doroty  jest większa, albo że Altura mniejsza, co tu zrobić ?    Próba generalna była po to, by znależć metodę już raz na zawsze.
 Duże auto ma Tomek, ale nie będę go angażować za często bo nawet mieszkamy osobno. Woził nas już wprawdzie na specjalne zlecenie,  ale nie chcę nadużywać.  A jazda busem z suką nie jest najlepszym wyjściem , bo też nie każdy kierowca zabiera z psem . A już na pewno nie przed długim weekendem , gdy ma tłum chętnych.
 Powiedzieć  "trudno"   i siedzieć w domu ?  Upchnąć się jakoś i robić postoje co pół godziny ? 

Z założenia w ogóle  nie wchodzi w grę  opcja,   że jedzie Altura beze mnie,  albo ja bez niej.

19:31, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 sierpnia 2011
takie plany

 Zaczął się nowy tydzień. Zapowiada się bardzo intensywnie, na każdy dzień tygodnia coś mam zaplanowane. Nie lubię takiego tempa, ale podobno to lepsze niż bezruch i nudy. Pod koniec tygodnia Alturkę czeka fryzjer /jest zapisana na piątek /  i z tego się cieszę, bo wysprzątają jej tam fachowo wszystkie pozostałości pobytu na wsi.  Nie ze wszystkim daliśmy sobie radę bo miała na sobie cały przegląd pól i łąk.  Trzeba to koniecznie załatwić, bo jednak spróbujemy z Dorotką , w sprawdzonym składzie wyjechać tam znowu. Na weekend tym razem , bo córcia wróciła do pracy.  Alturka czuje się już dobrze,  chociaż jeszcze zażywa lekarstwa i pije jogurty,  więc sobie  poszaleje, a króciutko obcięta nie zbierze tylu rzepów. 

12:19, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
sobota, 06 sierpnia 2011
sprawy łóżkowe i zdrowotne

  Dokładnie rok służyło Alturce piękne, profesjonalne, psie łóżko w misie,  które zakupiłam w zeszłym roku. Nie wytrzymało tego codziennego prześcielania, szurania, przewalania po całym pokoju.
Ostatnio wszędzie w tej okolicy znajduję  kawałki gąbki. Pozbierałam raz i drugi, w końcu oglądnęłam posłanko. Oczywiście ! dziura jak byk,  wydrapana czy tam wyszrpana prawie na środku.
Najgorsze, że Księżniczka nie chce już spać w takim łóżku. Kładzie się obok, a głowę opiera na miękkim brzegu albo na zwiniętym kocyku. Chyba żle tak nie jest, bo potem chrapie, mlaska i goni coś przez sen,  przez całą noc.             
A z aktualności - Altek bardzo szybko zareagował na leczenie. Już dziś rano obudził mnie kudłaty pysk wsadzony pod kołdrę : GDZIE ŚNIADANIE ?!  Zwykle nie zgadzam się na taki terror, ale tak mnie ucieszył ten jej uśmiechnięty pysk, że wstałam natychmiast.

12:03, cymestymek
Link Komentarze (2) »
piątek, 05 sierpnia 2011
leczymy

 Alturka jest już w leczeniu.  Wszystko zorganizowałam tak, żeby jednak oszczędzić jej bólu i stresu. Zaczniemy od rutynowego, uniwersalnego leczenia + preparaty wspomagające i bakteriobójcze.
Pani doktor była bardzo miła i dobrze obchodziła się z sunią , więc wzbudzała zaufanie.  Jednak  po pewnym czasie zrobiłam się czujna, gdyż zaczęła mi proponować  a to zestaw badań biochemicznych, a to echo serca /w którym osłuchowo nic nie było/  a to biopsję tej podejrzanej ślinianki....
Jakoś mimo woli zaczęłam się zastanawiać , gdzie jest granica pomiędzy życzliwą troską o psa , a zwyczajnym wpuszczaniem mnie w coraz większe koszty.
Wobec tego jeszcze tylko kupiłam suce też nie tani płyn do ust i poszłyśmy, a w środę mamy przyjść do kontroli.
Tę lekarkę znałam z czasów gdy zaczynała praktykę. Była młodą , nieśmiałą dziewuszką,   pełną zapału , bezinteresowności i powołania. Współpracowałyśmy nawet, bo moje wielkie laboratorium, na umowę robiło dla niej badania zwierzaków.
Z wyglądu prawie się nie zmieniła. A poza tym ? 

Ale może się mylę.




20:32, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 04 sierpnia 2011
niedobrze

 Na szczęście   niczego nie zaniedbałam.  Dotarłam do Ani, tej od hodowli PON ów  /poprzez jej Mamę z resztą /  i załatwiłam żeby obejrzała Alturkę. Powiedziałam przez telefon co mnie niepokoi.
I jak to dobrze mieć takie znajomości !  Przyjechała od razu, tego samego dnia. Jest weterynarzem,   ma swoje Pony więc zna te owczarskie pyski.   Alturka bardzo ładnie dała się przebadać / oczywiście nie za "nic" / .
  No i nie jest dobrze. Objawy które ja zauważyłam,    Ania potwierdziła ,   nie są kwestią mojej wyobrażni, niestety.  Wygląda na to, że albo to zapalenie ślinianki,  albo jakiś ropień gdzieś głębiej, gdzie trudno się dostać.
Tak więc  nie ominie mnie jednak wyprawa do większej psiej przychodni.   A tam być może jakieś znieczulenie i grzebanie pieskowi bardziej dokładne. I okaże się co dalej - czy jakiś zabieg, czy tylko antybiotyk...  Ehh, przeraża mnie to wszystko.  Jakoś przez to przebrniemy, ale   narazie  próbuję  jeszcze o tym nie myśleć,   bo mi się wszystkiego odechciewa.

20:42, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
środa, 03 sierpnia 2011
połowa

  To już połowa lata, nie do uwierzenia ! To ta część roku na którą zawsze tak bardzo się czeka, a mija tak szybko jak żadna inna.  A np. mokra jesień wlecze się w nieskończoność..
Alturka ogólnie jest obecnie Psem Znudzonym. Większość dnia śpi, właściwie wywlekam ją na dłuższy spacer dopiero pod wieczór. Aż w końcu od czasu do czasu zaczynam się o nią martwić.  Fakt że  nie jest już młodziutka, ale przecież znamy możliwości...A znów ostatnio napędziła mi strachu jeszcze z innego powodu .   Znowu się zamartwiam  i jeszcze ciągle nie do końca wiem,  czy w końcu mamy kłopot,  czy może ja jestem przewrażliwiona  /jeszcze nad tym myślę /.
To tak jak z dziećmi.  Jeśli już się je ma, to zawsze jest jakiś powód do niepokoju o nie. A wszyscy wiedzą , że Alturka jest u nas na prawach naszego dziecka.
A Dorotka  namawia mnie ostatnio, żebyśmy bez większych planów po prostu spakowały się błyskawicznie, wzięły małe dziecko i dużego psa i wyjechały chociaż na 3 dni.  I kusi mnie ten pomysł bardzo.


ps.   cofnęłam konieczność logowania

23:16, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
woda

 Był kiedyś taki kawał, o  dwóch   pijaczkach.  Stali sobie  pod sklepem spożywczym i  popijali . Tymczasem dwoje turystów wyszło ze sklepu z wodą mineralną i również zaczęli ją pić. 
Wtedy jeden z pijaczków , pyta drugiego  : " ty!  co oni piją? "
na co tamten odpowiada : "wodę "
a pierwszy z obrzydzeniem :" wodę?!   jak  zwierzęta?!"

I właśnie a propos chcę powiedzieć, że bardzo mądre są ostatnio, aktualne młode matki. Mam ich tu kilka w pobliżu i widzę że nastał zwyczaj dawania do picia właśnie wody, takim zupełnym maluchom. Z początku krzywią się trochę, ale nie daje się im wyboru...
Na pewno jest to wyrabianie bardzo dobrych nawyków, gdyż zaspokajanie pragnienia wodą,  w każdym wieku jest dobrym zwyczajem.
Dawniej takim małym  dawało się herbatki, soczki, kompoty -  wszystko to słodzone. Dzieciak gdy podrósł, również szukał do picia Coli , napojów , przesyconych chemią płynów, bo nikt go nie nauczył że można pić  wodę. Również mineralnych  jest teraz  do wyboru : różne , gazowane lub nie, większe lub mniejsze...

Tak więc wśród wielu nowości jakie mamy dookoła , wchodzą pewne mądre zwyczaje. Ten akurat popieram i oby takich, rozsądnych było  coraz więcej.

00:18, cymestymek
Link Dodaj komentarz »