www.alteri.pl
RSS
wtorek, 30 września 2008
Wyniki.
Zadzwoniłam dzisiaj do "Arki", to ta lecznica która współpracuje z naszą fundacją. Jakiś czas temu byłam tam z Altusią i pobrali jej krew do badania .Najwyższy czas żeby dowiedzieć się jakie wyniki. Telefon do nich to była jedna z tych moich jeszcze nie załatwionych spraw.
Dzisiaj dojrzałam. Teraz Alturka jest pod moją opieką i w końcu kto inny ma zadbać o jej zdrowie. Ja prawie 30 lat pracowałam jako diagnosta , tyle że dla ludzi, więc już dziwnie się czułam jak KTOŚ pobierał krew mojemu psu, a nie ja sama. Ale tak naprawdę to pobierałam nawet malutkim dzieciom, ale nigdy zwierzętom. To jednak różnica . Serce mnie bolało bo facet wkłuł się za drugim razem. Chociaż tyle że mają dobry sprzęt, próżniowe strzykawki.
W każdym razie pani w recepcji była bardzo miła, powiedziałam jej - macie wyniki w komputerze, niech mi pani zaoszczędzi jazdy taki kawał drogi. Byłam pełna obaw , bo nam nie było wolno podawać wyników przez telefon, co z resztą ma uzasadnienie. Ale pani była przemiła, i bez żadnych zastrzeżeń przedyktowała mi wszystko.
Trochę to było mało czasu, trochę już nie pamiętam tych norm, a jeszcze zwierzęta mają trochę inaczej, mam to gdzieś spisane, poszukam. W każdym razie większość wyników była na górnej granicy normy, czyli nieżle, ale dla mnie to tak jakby miała zagęszczoną krew.
Muszę nad tym pomyśleć. Narazie się zachmurzyło, więc biorę ją do łóżka i się zdrzemniemy, a wieczorem imprezka, bo Dorota /to córcia/ ogłosiła że dzisiaj jest "dzień chłopaka" a ponieważ my obchodzimy WSZYSTKO, no to mamy Pepsi i dobre ciastka.
13:13, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 września 2008
Przeceniłam
  Chyba przegięłam. Nie można ufać psu, już myślałam że taka  jestem jej pewna. Wracałyśmy do domu a zwykle po spacerze ,gdy jest zmęczona, prawie nie odrywa mi się od nogi. No i dzisiaj się przeliczyłam. Zmęczenie zmęczeniem, ale nagle dzisiaj przypomniały się suni wszystkie adresy kotów i postanowiła sprawdzić , co u nich. Nie poszła za mną do domu, tylko śmignęła na osiedle . Akurat sąsiad był świadkiem mojej porażki, bo ani wołanie , ani gwizdek, nic.  Byłam bezradna, więc w końcu poszłam do domu, pootwierałam, przebrałam buty. Wpadła po 2 min., uśmiechnięta, zadowolona z siebie. Nie dałam jej odczuć że mi się to nie podobało, bo bez sensu.
Trudno, wrócimy do smyczy. Przeceniłam nas.
18:29, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 28 września 2008
Jesienne myślenie
V   Nadal piekna pogoda. Nadrabiamy zaległości spacerowe /znowu w sensie jakości, bo ilściowo sunia nie była pokrzywdzona/ Jaka zadowolona ,że wreszcie sucha trawa i te jej krzaki ! Znowu wraca w tych różnych nasionach i kwiaty we włosach...
Intensywnie wzmocniłam gwizdek bo już przez jakiś czas nie podobało mi się, że wraca na drugi. Teraz jest już ten entuzjazm jaki ma być, i to przyspieszenie pod koniec, położone uszy i ten maksymalny bieg do mnie. Uwielbiam to .wygląda jak potężne dzikie zwierzę i rozumiem , że ktoś może się przestraszyć.   A ja - super nagroda.  I coraz więcej chodzenia luzem, sąsiedzi już się nie boją, wiedzą że to mądry, szkolony pies.  sąsiadka powiedzała -  "zostawcie go sobie..."   Ja już podchodzę do tego spokojnie.  Na początku byłam na granicy histerii że mi zginie, ucieknie, chciałam dobrze ale nie znałam jej, nie czułam. Bouviki są  specyficzne, nie wiadomo co myślą i kombinują , póki się ich nie pozna.  W sumie obliczyłam dzisiaj, że jesteśmy razem ponad 4 miesiące, a mnie się już wydaje że wieki. Tak ją już poznałam i wyczuwam.
Leszek obraził się dzisiaj , że powiedziałam  o Altusi "suka" , uważał , że ją obraziłam.
To dobrze że tak ją kocha .     Nie ma nic wspólnego z biologią, jest inżynierem, zna się na czym innym, . Mają specyficzne układy, szarpią się, miętoszą on jej podnosi przednią połowę, potem tylnią, potem bierze całą na ręce...Chyba żaden pies tego nie lubi, a ona ma minę że z tym facetem to już tak jest. Zero strachu, pełnia zaufania, a ja to kontroluję.    
Jeszcze mają tak  / o co byłam nawet zazdrosna/ że ona śpi płasko na dywanie, Leszek zaczyna ją głaskać i ona nie otwierając oczu, podnosi tylną górną nogę, żeby udostępnić dolne partie brzucha.  Okazuje się , że takie głaskanie lubi najbardziej i tak sobie życzy.
Już wszystkim zapowiedziałam że ten pies zostaje u nas na zawsze.
Nie może być inaczej.
13:16, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 września 2008
/czyżby/ Koniec pory deszczowej ?
 Wreszcie ustał deszcz i pokazało się słoneczko. Najpierw pomyślałam sobie "bez łaski" bo mam już chyba zapalenie oskrzeli, opryszczkę i potężny katar, ale ponieważ nie wiadomo czy to poprawa  na dłużej, wzięłam sunię na spacer.
Jak było przyjemnie ! Wprawdzie z powrotem pojawiły się matki z dziećmi, ale po prostu poszłyśmy w inną stronę. Altuś już tak pięknie ze mną chodzi,cały czas w kontakcie, nie odbiega daleko, podchodzi podnosi główkę i pyta "co robimy dalej".  
A nigdy nie zapomnę gdy pierwszy raz spuściłam ja ze smyczy, jak śmignęła naprzód, myślałam, że już nigdy jej nie zobaczę.
Wyszalała się porządnie a w domu jeszcze dodatkowo zorganizowałam jej rozrywkę intelektualną, czyli kształtowanie.
Teraz śpi, jak zabita.
15:47, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 września 2008
Solidarność kobieca.
 Jest między nami /Altusia i ja/ coś takiego - solidarność kobieca. Dlatego nigdy nie mówię jej "sikaj" przy facetach, oczywiście to moje myślenie  /mam nadzieję że jeszcze nie chorobliwe/ . Ostatnio też zdarzyła się sytuacja z tej kategorii, i właśnie chyba nie ujawnię szczegółów, chociaż naprawdę musiałam się wykazać macierzyńską miłością, żeby jej pomóc. Pomogłam, dużo mnie to kosztowało, ale dałam radę. A teraz myślę sobie - dlaczego czekałam aż Leszek wyjdzie z domu.
Bardzo by mi pomogło gdyby ktoś ją przytrzymał, uciekała mi,brakowało mi rąk, ale ona , jakby wiedziała że chcę jej pomóc, wracała do mnie.
Zrobiłam to co wymysliłam, suni ulżyło, teraz znowu tak czuję, jakby więzy się zacieśniły.

19:12, cymestymek
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 22 września 2008
W czasie deszczu pieski się nudzą.
 W związku z tym co się dzieje za oknem, nasze spacery z Altusią podupadły jakościowo.
Wprawdzie nadal przynajmniej raz dziennie idę dalej żeby swobodnie pobiegała, ale to już nie to samo co było w lecie. Właśnie ona nie cierpi tej mokrej trawy, wybiera najkrótszą, dłuższą przeskakuje, krzaki zaczyna omijać. Na mordzie widać to całe obrzydzenie do tego błota i wody. Często do mnie podchodzi że chce już wracać, to ja namawiam ją żeby jeszcze się przebiegła. Potem w domu choćby jak ją wycierać, to najdłużej ma mokrą głowę.
No i ponieważ tak to wygląda, to gdy trochę odpocznie , zaczyna ją  roznosić energia.
Wczoraj też tak było, ale trudno jej było coś ze mnie wykrzesać bo byłam zmarznięta na kość, siedziałam z tą herbatą i narzekałam. Ale potem przyszły moje dzieci i im nie trzeba było 2x powtarzać. Zaczęły się  szaleństwa. Gonili się po całym mieszkaniu. Alturka najpierw buksowała w miejscu bo nie mogła złapać przyczepności, potem nie zawsze wyrabiała na zakrętach, potem ostre hamowanie. Wyglądało to jak na kreskówkach. A odgłos, jak tętent koni.
A kiedy już wszyscy mieli dość, sunia podeszła do dużego lustra i wpatrzyła się w swoje odbicie.  Stała tak z 10 min. Rozśmieszyła nas, bo obstawiliśmy, że myśli sobie  "co za piękny pies".
Żartuję, nie było zapachu, nie mogło być psa.
10:10, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 21 września 2008
W lodówce.
Do tej pory nie włączaliśmy jeszcze ogrzewania,bo najpierw jeszcze można było wytrzymać, a potem facetów ciągle nie było w domu.
A dzisiaj od rana to już było chyba tak samo jak na zewnątrz. Od razu wysłałam Leszka żeby się tym zajął i wtedy okazało się, że padła nam pompa i nawet nie ma pewności, że da się ją naprawić. Piłam gorącą herbatę jedną po drugiej, aż w końcu już było mi niedobrze, bo w ogóle nie lubię herbaty a dzisiaj w dodatku ją słodziłam. Zaczęłam już poważnie rozważać założenie kurtki i rękawiczek po domu.
Wreszcie pod wieczór sukces - ruszyło ! Wystarczyła godzina, żeby już w domu zrobiło się przyjemnie. W dodatku teraz to sobie cenię, bo wcześniej miałam poczucie że mi się należy.
20:54, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
sobota, 20 września 2008
Jesienny pies.
 Już nie będę narzekać. Okazuje się że jak już wreszcie doczyści się te cztery wielkie łapy, podłogę i sierść , to nie ma nic lepszego od bouvika na taką pogodę. Do przytulania oczywiście. Miękki, ciepły, duży, postękujący, zaspany.
Żaden krótkowłosy by go nie zastąpił.
14:47, cymestymek
Link Komentarze (2) »
Pogoda pod psem.
 Czy u Was też jest tak zimno, mokro i leje kolejny dzień ?
Tak sobie myślę jak to dobrze, że jednak wykorzystałyśmy z Altusią całe lato. Było tych spacerów trochę, wycieczek i biegania. Teraz też chodzimy bo przecież trzeba się ruszać, ale  to nie to samo. Mokre buty, brudne łapy, zaniesione podłogi, wieczne wycieranie wszystkiego. Mam dość, już lepiej niech spadnie śnieg.
12:05, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
piątek, 19 września 2008
Aktualne.
  Ja dalej jeszcze myślę czy to pies dla mnie, kurczę, chciałam  tego goldena,mówiłam od początku /no i ten Tymek w sercu/ a teraz  mam  z Alturką coś takiego że nie wiem co,gdyby miała stać jej się jakaś krzywda,to jest jak dziecko /mam dzieci/  paraliżuje mnie gdyby miała stać się jej jakakolwiek  krzywda. Tak sie o nią boję , tak  się martwię.
   Wzrusza mnie , gdy trochę sapie przez  sen  .To naprawdę moje dziecko.
 Już w życiu jej nie oddam nigdzie.
20:39, cymestymek
Link Komentarze (2) »
Sprawy łóżkowe.
  Już mówiłam o tej mojej cichej umowie z Alturką, że przymykam oko na spanie w moim łóżku, jeśli zostawiam ją samą w domu. To rekompensata za samotność.
Tyle że dotąd kładła się na kocyku z wrodzoną sobie subtelnością i natychmiast schodziła gdy wracałam. Ja natomiast udawałam, że nie zauważyłam niczego.
Teraz sprawy poszły dalej.
Wyciąga pościel, rozkłada kołdrę, układa się na niej, pod głowę bierze sobie poduszkę.
Odsuwa na bok moje okulary /nie używa/ i książkę.
Wcale się nie zrywa gdy wchodzę, patrzy sobie spokojnie z tej mojej poduszki.
Dla przyzwoitości mówię "zejdż kochanie" więc powoli schodzi, przeciągając się jeszcze na wszustkie strony. Myślę, że jeśli to dalej pójdzie w tym kierunku, to jeszcze będzie sobie włączać telewizor. Przynajmniej nie oszukuje, ja sama widzę jak jest. A nasz poprzedni pies /ten który żył 20 lat/  w nocy bezprawnie wchodził nam do łożka gdy już spaliśmy, i podglądnęłam że rano po cichutku wstaje, gdy tylko zadzwoni budzik /!/
I niech ktoś mu udowodni że nie spał w swoim koszyku.
12:27, cymestymek
Link Komentarze (1) »
czwartek, 18 września 2008
Dobermanka
   Tak bardzo sobie cenię ,że chodzę z Altusiem bez smyczy. Nadal spotykamy te różne psy, i teraz to jest zupełnie co innego. Większość z nich, zupełnie jej nie interesuje, a dzisiaj nawet spotkałyśmy tę dobermankę, co ostatnio  gdy obie były na smyczy to  dobermanka to były tylko zęby. Dzisiaj nadeszli gdy Altek biegał po krzakach a ja dawałam mu resztę dzisiejszego jedzenia kiedy co jakiś czas się meldował.  No i dobermanka, pies-morderca jak pamiętam z ostatniego razu, podeszła z uśmiechem  w sensie "też lubię takie kulki"Dałam jedną, stoi dalej, uśmiechy, w końcu pan powiedział - czy ja cię głodzę ?
Altusia w tym czasie buszowała w krzakach, tylko przemknęła obok nas. Zero zainteresowania.
Chyba mamy coraz mniej "wrogów" na osiedlu. To dobrze.
19:24, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
Pogoda
  Czemu zawsze narzekamy na to , co mamy w danej chwili ? Mówię o pogodzie. Pamiętam jak były te upały, co ja się nagadałam wtedy, że ponad 30 stopni, nie ma czym oddychać, serce nie wytrzymuje, męczę się, pocę, mózg mi się gotuje...
I teraz narzekam dalej. Zimno , mokro,ponuro. Pies ma wiecznie brudne łapy. A to są łapy a nie łapeczki /z resztą uwielbiam takie, im większe tym lepsze/ no więc wycieram te łapy, myję schody 4 x dziennie, i podłogę na dole. A do wiosny naprawdę daleko.
Dlaczego jak mądre bociany nie odlatujemy na zimę do ciepłych krajów ?
Albo przespać wszystko jak niedżwiedż ?
Zwierzęta są mądrzejsze.
11:25, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 września 2008
Akcja
   Mieliśmy dzisiaj alterowską akcję przekazanie worka Royala-15kg. z Krakowa do Gdańska gdzie jest teraz nasz szczeniak. Agatka zaangażowała  Asię ,nową wolontariuszkę, i prosiła mnie o pomoc. Wzięłam Leszka / to mąż/  bo miał kilka dobrych pomysłów na załatwienie tej sprawy. I byłoby dobrze, gdybyśmy  mogli się wykazać . Tymczasem, Asia żle obliczyła czas, wszystko było na ostatnią chwilę, w ogóle ta dziewczyna to bohaterka,  wygląda jakby ważyła 15 kg. a biegła z tym workiem przez ulicę i jeszcze kawałek. Potem my ciągnęliśmy ten worek i byliśmy mokrzy i stawaliśmy co chwila. Koszmar. A w przerwach ona brała ten worek na ręce i niosła, aż nam było głupio.
Pytam się Leszka - czy my jak mieliśmy 20 lat to mieliśmy tyle siły ? A on mówi- jeszcze więcej. Wszystko dobrze się skończyło. Załatwiliśmy. Ale coś mnie niepokoi. chyba muszę się pogodzić z tym stanem.  Altuś śpi, nie lubi takiej pogody.
18:40, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 września 2008
Nie dokończone.
  Jeszcze dwie rzeczy o Alturce. Po pierwsze, zawsze jak ją gdzieś przypadkowo trącę lub przydeptam , to ją przepraszam, czyli kucam i mówię - przepraaaaaaaszam, głaskam, całuję... wybacza  łaskawie, ale wyrażnie na to czeka. Często pod łazienką ,pod drzwiami  , .
i naprawdę nadstawia się wtedy,  i chce , żeby ten ceremoniał się odbył.
A druga rzecz , to już nie pamietam.   Tak nas zlało  na spacerze... Jeszcze napiszę .
22:07, cymestymek
Link Komentarze (2) »
Zimno.
    Zimno .Leje jak z cebra. Doszłam do wniosku że przynajmniej jeden spacer z porządnym bieganiem musi sunia mieć . Dlatego nie poprzestałam  na ogródku / to ostateczne wyjście/ ,  tylko poszłyśmy dalej. Pobiegała porządnie. Cała mokra, chude nogi. Najpierw nie spodobało mi się, że z domu wystartowała prosto do boiska . Gwizdnęłam, wróciła, kazałam siad, ok., nawet w kałuży.   Jakaś pani przechodziła w tym deszczu, powiedziała - jak pięknie słucha.
Jednak mało jest przeszkolonych psów,to zawsze budzi podziw /zazdrość/ ?
A potem już super. Dalej mnie zachwyca, że chodzę  z nią bez smyczy.ale nie było dość.   Wróciłyśmy  ale nie poszła spać, szturcha Leszka, żeby jeszcze jakieś szarpaniy. Oboje to uwielbiają. Leszek mówi że w życiu nie widział takiego wspaniałego psa, i że na starość kupi mi goldena, żeby Alturka została  jego psem a golden moim.
Ale tak nie będzie, wtedy oba nadal będą moje.  Najpierw musiał by u mnie zdać egzamin a on nadaje się tylko do rozpieszczania a jeszcze jest tyle obowiązków. Chyba jesteśmu dobrzy w duecie, wtedy się uzupełniamy. Zobaczymy. 
19:58, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 14 września 2008
Porządnicka.
    Odkąd znam Alturkę, fascynował mnie jej sposób poruszania. To nie do uwierzenia że tak wielki i silny pies tak delikatnie przechodzi miedzy kwiatkami, meblami, nigdy nic nie strąca, nie przewraca.
A dzisiaj zadziwiła mnie absolutnie. W moim małym i dość ciasnym pokoju, gdzie ona leżąc zajmuje większość podłogi, chciała przecisnąć się pomiędzy stołem i fotelikiem na którym leżała klapka na muchy. Klapka spadła bez żadnego odgłosu, ale sunia to zauważyła, wróciła się i zaczęła ją zbierać z podłogi. Nawet przez chwilę myślałam , że odłoży na miejsce, ale podała ją mnie. Jeszcze nie widziałam psa któryby po sobie sprzątał.
Naprawdę rozwala mnie takimi różnymi szczegółami.
Moja Mama stwierdziła, że już widzi u mnie objawy, że zakochuję się w tym psiaku, chociaż tak długo trwało że tylko golden i golden. A nawet konkretnie - Tymek.
15:04, cymestymek
Link Komentarze (2) »
sobota, 13 września 2008
Chciał być kolegą
  Altusia po kolei rozwiewa wszystkie moje wątpliwości.
 Najpierw było ciągnięcie na smyczy. To już przeszłość. Kolejne moje zmartwienie to relacje suni z innymi psami. Wiem że nie ma w niej cienia agresji, ale obszczekiwała małe psy i właściciele mieli pretensje zanim zdążyłam wytłumaczyć że ona nic złego nie miała na myśli.
A dzisiaj chyba zrobiłam odkrycie starej prawdy, że pies bez smyczy jest zupełnie innym psem. Tak było na naszym ostatnim dzisiejszym spacerku. Miałam smycz ale w ręce, już mamy z Altkiem tak, że gdy mówię "wracaj" to natychmiast jest przy mnie. Spotkałyśmy dwa psy. Od doga odwołałam bez problemu, natomiast jeszcze pojawił się przy nas coś jakby szpic, ale zdecydowanie niskopienny i akurat dołączył gdy dawałam Altusi jej drugą część dzisiejszego jedzenia. To nie był dobry moment . Altusia dostała całą garść, a kundelkowi rzuciłam jedną kulkę w ramach poczęstunku, a ta sknera poszła , odebrała mu tą jedną kulkę i jeszcze nawrzeszczała na niego. W końcu sobie poszedł, bo nie widział chyba szans ani na przyjażń, ani na podłączenie się do psiej kolacji.
A my wróciłyśmy sobie spokojnie i ponieważ kręcił się tam jakiś podejrzany facet, to znowu cieszyłam się że ją mam . Kto podskoczy takiemu psu ?
22:30, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
Już jesień ?
Pogoda się zepsuła, jeszcze rano wyskoczyłyśmy "na letnio" ale już robi się coraz zimniej.
Miałyśmy iść dzisiaj do Teresy / to ta koleżanka która uwielbia Alturkę a ma dwa mini-sznaucery/  tymczasem Teresa zgłosiła rano że zostaje dzisiaj w łóżku jeśli ja nie upieram się przy spotkaniu. Oczywiście że się nie upieram, chociaż to podejrzane, Teresa to wulkan energii, co się dzieje ?
Nadrobimy to, ciągle mam nadzieję na piękną jesień, bo chyba lato już bezpowrotnie się skończyło.
Z Altusiem mamy w planie jeszcze jeden spacer, który jej się należy. Oczywiście że się wywiążę.
17:00, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 września 2008
Sąsiad.
 Chodzi o tego sąsiada który ma berneńczyka a zawsze podziwia nas z Alturką.
Siedział sobie  na balkonie jak zwykle, i zaczepił mnie gdy przechodziłam. Zwykle jakoś tam sobie żartujemy, albo coś opowiadamy o psach, a dzisiaj... Obwieścił mi , że berneńczyk ma raka płuc, i już ma przerzuty na kości przednich łap. Straszne. Facet od wczoraj płacze, zapytałam czy to pewne, że może do innego weta, ale mówi że tak, widział zdjęcia Rtg.
Jak można pocieszyć ? Powiedziałam mu , żeby się trzymał, bo pies odbiera  emocje i jak będzie widział że on się zamartwia, to psu też jest gorzej. Co jeszcze mogłam powiedzieć?
To młody pies, piękny , bo berneńczyki są piękne, facet mówi że w związku z tym wszystkim, teraz zapewnia psu wszelkie możliwe przyjemności i wszystko mu wolno.
Na mój rozum , to też nie jest dobrze, bo pies będzie zdezorientowany. Ale Pan na pewno poczuje się lepiej. Nie będę im się wtrącać.
10:46, cymestymek
Link Komentarze (2) »
09:25, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
Kot
   No i zdarzyło się to, co śniło mi się po nocach.
Wracałyśmy ze spaceru, Altuś luzem, przy mnie, spoko. I nagle - kot. Ja akurat rozmawiałam z sąsiadką, a kot pojawił się chyba 5 metrów od nas. Altusia nie byłaby sobą , gdyby odpuściła. Wystartowała jak z procy. W ogóle nie próbowałam jej odwołać, bo nie wydaje się komend jeśli z góry wiadomo , że nie będą wykonane, a tu miałam pewność.
Na szczęście kot był bystry, miał refleks, przelecieli kilkanaście metrów i wcisnął się pod jakieś ogrodzenie. Sunia była zawiedziona ,  że tak szybko się skończyło, a kot pewnie był przekonany , że uniknął śmierci.
Nie mam nic do kotów, ale Leszek już dawno mówił żeby pozwalać suni trochę je  pogonić bo są wyjątkowo bezczelne. No nie wiem, ale ten dzisiejszy na pewno już nie wejdzie psu w drogę, bo miał śmierć w oczach. Dobrze , niech zna swoje miejsce.

09:19, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 września 2008
Czesanie.
Kupiłam Altusiowi nową szczotkę do czesania bo ten mój osobisty grzebien , który Leszek zagospodarował dla psa , nie jest idealny. To już trzeci z kolei przyrząd, ale chyba wreszcie trafiony. Nie jest łatwo utrzymać te wszystkie kudły w jakimś porządku.
Leszek bardzo często ja czesze, ja też dosyć, a i tak wyszukałam jej jakieś tam kołtuny.
To mnie przeraża bo kojarzy mi się z takim strasznie zabiedzonym psem / jak policja ratuje na Animal Planet/. Ja postawiłam raczej na swobodę i dużo biegania, a z tego bezpośrednio wynika że z każdych krzaków wraca w kwiatkach i gałązkach i jakby ją nie czesać ,to zawsze gdzieś ma nawbijane różne rzeczy. To mnie utwierdza w tym, że będę ją podcinać /wbrew zakazom/ a poza tym kąpanie i czesanie ile damy radę, ale nie zrobię z niej wypacykowanego pudelka na kanapę jako element wystroju.
Właśnie przyszła i mówi , że w zupełności się ze mną zgadza. + szturchnięcie nosem.
11:46, cymestymek
Link Komentarze (3) »
wtorek, 09 września 2008
Przed meczem.
  Chyba już sobie za dużo pozwalam. Gdy dzisiaj poszłam na boisko, była tam naprawdę kupa ludzi. Były matki, / tu zawsze przypomina mi się Gombrowicz/  i w dodatku zaczynał się mecz.
Właśnie chłopaki przebierały się na ławce, a jeden, najgorliwszy już poszedł robić sobie rozgrzewkę. Obstawiłam, że małe dzieciaki suni nie zainteresują, a chłopcy-sportowcy nie bedą się bać, spuściłam ze smyczy. Alturka tak jak przewidywałam, najpierw popędziła w te swoje krzaki które tworzą spory pas pomiedzy matkami a sportowcami.
Zajęło jej to jakiś czas, a potem jej koło zaczęło się powiększać i zaczęła się zbliżać do tego pracowitego chłopaka, który już robił rozgrzewkę. Chłopak lekko zesztywniał, przestał podskakiwać, a jego życzliwi koledzy zaczęli dopingować Alturkę - "bierz go", "zabij !"
A ona przebiegła obok, nawet nie zbliżyła się do niego.
 Pewnie nie powinnam tak robić, ale chciałam żeby pies sobie pobiegał, a przecież miałam pewność że nikomu nic nie grozi.
20:46, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
Teściowa
Od mojego męża dosyć trudno jest wyegzekwować jakiekolwiek działania na terenie domu i "gospodarstwa". Nie zawsze tak było ,ale z czasem... Ja często odpuszczam, chociaż jeśli mi na czymś zależy, to umiem się uprzeć. A teściowa... nie , i nie podejrzewałam jej o taką dyplomację.
Wprawdzie grubymi nićmi szyte, w sumie mnie rozśmieszyła, ale strategia była taka -
"Trzeba skosić trawę i krzaki poza ogrodzeniem, bo Alturka nie ma gdzie biegać"
Cudowne. Dobrze wie, że chodzę z nią tam gdzie naprawdę biega, ale spodobał mi się sposób załatwiania sprawy. Wie ,że Alturka to oczko w głowie Leszka, więc stwierdziła że pod tym hasłem zlecenie przejdzie.
Oczywiście, że skosimy jej to co sobie umyśliła, ale oboje uśmialiśmuy się z tych" podchodów." Złoty medal.
Ps. Mam pewność , że nigdy w życiu nie będzie czytała bloga synowej o psach.
13:25, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2