www.alteri.pl
RSS
poniedziałek, 28 września 2009
Jak w TV

Jest taka reklama : piękna sceneria, lato,  kolorowa ukwiecona łąka, niebieskie niebo, słońce. Po środku stoi chłopak z bukietem kwiatów, uśmiecha się. I drugie ujęcie - piękna dziewczyna, z rozwianymi włosami, biegnie w zwolnionym tempie, do niego. Jak romantycznie. Chłopak jest szczęśliwy, wyciąga ręce... I wtedy dziewczyna omija go, przebiega obok o metr od niego i biegnie dalej , z tymi rozwianymi włosami, w zwolnionym tempie.
Tak właśnie robi nam ostatnio Alturka.
Najpierw tak potraktowała Leszka kiedyś, gdy podjechał pod dom a my wracałyśmy z boiska i bardzo chciał ją czule powitać więc było mu bardzo głupio, ale na drugi dzień to samo zrobiła mnie, więc został pocieszony całkowicie.
A w ogóle to sunia zarosła nieprawdopodobnie. Jest teraz  po prostu taka, "jak ją Pan Bóg stworzył". Trzebaby zadzwonić, umówić się z panią fryzjerką i przeznaczyć na to cały dzień. W  mojej sytuacji obecnie jest to absolutnie niemożliwe. Wobec tego zarasta sobie dalej.
Niektórym się to nawet podoba, pamiętam , że Agnieszka taką ją lubiała najbardziej.

20:32, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 września 2009
pomimo to

..nadal jeżdżę do szczeniaków. Ze średniaków został tylko jeden, który ma wkrótce trafić w jakieś dobre miejsce. On już trzyma się z dorosłymi psami, tylko czasem gdy bardzo ostro szaleją a on tak jeszcze nie umie, przychodzi do mnie i patrzy pytająco. Jakby mówił : "popatrz co wyprawiają". Z maluchów jeden wyjechał do Francji, reszta rośnie dalej.
Ostatnio pieski dostały w prezencie tunel. Poczułam się w obowiązku  nauczyć je , jak z niego korzystać. Bardzo szybko udało mi się to ze średniakiem. Załapał o co chodzi, wpada jednym otworem i po chwili wyskakuje cały dumny drugim. Oczywiście, pochwały, chrupki.
Małe narazie obgryzają tunel z wierzchu. Od poczatku je zaciekawiał, a już super są te tasiemki które zwisają mu  po bokach. Jeśli już włażą do środka, to wszystkie naraz, przepychają się tam i kotłują.

20:15, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 września 2009
Bez tytułu

Kiedyś na innym blogu , przeczytałam : " to mój blog i mogę sobie pisać co chcę" . I właśnie ja od jakiegoś czasu mam wewnętrzną potrzebę napisania czegoś bardziej osobistego, co mnie mocno dotyczy,  ostatnio zaprząta mi myśli , wypełnia czas i cały czas boli.
Moja Mama jest bardzo chora. Wykryto u niej gruczolaka, to guz na jelicie wielkości 5 cm.
Ma bóle, krwawi, słabnie, niknie w oczach, czeka na operację w szpitalu onkologicznym.
Diagnozę i rokowania wylano jej na głowę z kubłem zimnej wody. Brutalnie , bez ostrzeżenia. Teraz tak się robi. Prawda nade wszystko, czy chcesz, czy nie.
Ale nie chcę pisać o przypadku medycznym. Chcę - o postawie. O sposobie przejścia przez to wszystko z klasą.
Odkąd dowiedzieliśmy się, to wszystko trwa. Czekanie, czekanie, czekanie. Na badania, na wyniki, na operację, na miejsce w szpitalu, pomimo dopisanego CITO.
A w międzyczasie trzeba jeszcze nadal chodzić, rozmawiać, spotykać znajomych,odpowiadać na pytania...
Nie wpadła w panikę, nie uznała że teraz wszyscy powinni zająć się tylko nią. Spokojnie omówiłyśmy wszystko. Oczywiście ,że liczy się ze śmiercią. Ma chore serce, kardiolog obawia się narkozy a anestezjolog nie podejmie ryzyka bez jego zgody. Więc czekamy.
Chciałabym z nią być jak najwięcej, pomagać we wszystkim, wyręczać. Ale ona nie chce.
Walczy o to , by jak najdłużej nie być zależną od nikogo, nie sprawiać kłopotu. A my walczymy żeby dała sobie pomóc.
I jest tak, że uznała, że ma mało czasu, więc trzeba jeszcze wiele rzeczy przemyśleć i  wszystko uporządkować. Dokumenty, sprawy, rozdała nam oszczędności, załatwiła z mieszkaniem, sporządziła u notariusza pełnomocnictwa. O wszystkim dowiaduję się po fakcie, bo nie pozwoliłabym jej chodzić po urzędach. Ani słowa skargi, żalu. Jest pogodzona, spokojna. Bez buntu, z pokorą. Czeka. Ma w tym wszystkim taką godność.
Jest czas życia i czas umierania. Dla wszystkich. Więcej mówi się o tym, żeby "dobrze" żyć, cokolwiek to dla nas oznacza. Ale umrzeć to też jest sztuka. Bez histerii, bez egoizmu. W pogodzeniu z bliskimi, z Bogiem, z sobą. Wykorzystać ten czas który pozostał i móc powiedzieć, że żadna ważna sprawa nie została pominięta.
Jesli całe życie było wartościowe, to i jego koniec nie powinien być byle jaki.
Myślę, że tak dużo dała mi w życiu a i teraz mogę się od niej uczyć.
Jakoś nie do końca to wszystko do mnie dociera. Czasem myślę że to zły sen, że to nie dzieje się naprawdę, że jeszcze nie czas. A kiedy dociera, to dobrze że mogę wypłakać się w miękką , puchatą sierść.

21:21, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
Wszystko za śliwkę.

Czasem żałuję że nie znam wszystkich szczegółów z wcześniejszego życia Alturki. To wychodzi w  różnych sytuacjach. Ostatnio na przykład zastanawiam się , czy zawsze tak uwielbiała śliwki, czy to tegoroczne odkrycie. Poczęstowałam ją raz czy dwa i teraz wychodzi z siebie na ich widok. Akurat ja ostatnio odchudzam się przy pomocy śliwek, więc ciągle są w domu, a Altek cały czas coś wymyśla , żeby na nie zapracować. Oczywiście pierwszy pomysł to pantofle, kolejny to klapka na muchy, rozgląda się za następnymi prezentami.
Postawiła na swoim. Wobec tego leżymy sobie teraz na mojej kanapie i zajadamy. Ona po malutkim kawałeczku, tyle jej nie zaszkodzi i za każdym razem ma być "buzi". Wobec tego z rozmachem robi tą swoją pieczątkę, czyli odbija cały ten mokry pysk na moim policzku. Robi to bardzo szybko, bo przecież szkoda czasu.

19:47, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 września 2009
Klienci

Spotkała mnie wielka satysfakcja "zawodowa" . Ania dostała dwa maile od nowych właścicieli PONików i obydwa w takim tonie : jakie są mądre ! jakie odważne, niczego się nie boją i /uwaga/ JAK DUŻO UMIEJĄ ! Biją na głowę poprzednie psy, które od początku trzeba było wszystkiego uczyć. Wielkie uznanie dla odbytej socjalizacji.
Urosłam z dumy.
Dodatkowo przyszedł jeszcze jeden mail, w którym pani pyta jakie wady i braki mają dwa ostatnie pieski, jeśli dotąd nie zostały sprzedane. Chce to wiedzieć i wtedy być może kupi jednego, ale odbierze dopiero 10 pażdziernika i - teraz najlepsze - ma to być suczka i ma mieć wtedy 7 tygodni.
O co chodziło ? O datę ważności ? Spakować próżniowo ?
Wiem że a propos tych wad, Ania przesłała pani tamte dwie opinie o naszych szczeniakach, ale śmiałyśmy się,  że takie listy /spełnienie marzeń dla tych co przygotowali szczeniaki/ , mogą wzbudzić podejrzenie , że to my same je napisałyśmy.
Niech myśli , co chce. Nie wiadomo jakie są jeszcze dalsze wymagania, lepiej żeby żaden nie trafił w takie ręce.

00:25, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
piątek, 11 września 2009
Alturka polubiła gości /?/

Wczoraj wieczorem odwiedziła nas moja kuzynka z rodzinką. Alturkę znali tylko z opowiadań, więc bardzo chcieli ją poznać. Pokazała się od najlepszej strony. Popisy, zabawa, głaskanka.
Wszystko było w najlepszym porządku , ale okazało się, że do czasu. Mianowicie do czasu gdy wymyśliłam, że coś pokażę im na komputerze. Sunia ostentacyjnie odprowadziła nas do drugiego pokoju. Nie było nas chwilę, a gdy wróciliśmy, na stole nie było już ani jednej kanapki. Półmisek był puściutki a nasza psica oblizywała się pod nosem.
Naprawdę nie spodziewałam się tego po niej. Nigdy się to nie zdarzało. No cóż, zawsze jest ten pierwszy raz, muszę być bardziej przewidująca. Okazuje się, że z psem jak za kierownicą - tylko zasada ograniczonego zaufania.

18:00, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
środa, 09 września 2009
Do szkoły

Z 10 ciu szczeniaków zostały już tylko 3. Odkąd wyrosły z niemowlęctwa, wzięłam się trochę za ich edukację. W końcu nawet wrześniowa pora temu sprzyja, czas rozpocząć naukę, jak wszyscy to wszyscy.
Wzięłam sobie za cel takie ustawienie piesków, żeby chciały współpracować. Czyli nie tyle wykonywanie konkretnych komend, co raczej narazie umiejętność skupienia, kontakt z przewodnikiem, przywołanie, siad z oczekiwaniem co dalej. Jeszcze sygnał neutralny, komenda uniemożliwiająca - po prostu podstawówka.  Bardzo byłam zadowolona  z efektów. Szybciutko łapały o co mi chodzi, spodobało im się nagradzanie - to coś nowego,  najmniejsze chrupki pożyczone od maluchów, bo to nie ma być dożywianie. Ogólnie  wyszłam z założenia że każdy przyszły właściciel sam wychowa sobie psa  wg. własnych potrzeb, ja tylko przygotuję grunt.
Przy najbliższej okazji opowiedziałam o wszystkim właścicielce. Taka byłam dumna , tymczasem ona powiedziała :
Wszystko świetnie, bardzo to jest dobry pomysł, tylko błagam cię nie ucz ich "siad". Nie zrozumiałam. Okazało się , że wystawowe psy /a prawie wszystkie z tej hodowli jeżdżą na wystawy/  muszą mieć nawyk przyjmowania odpowiedniej postawy, STOJĄCEJ, z odstawioną nogą. To moje "siad" wyrobiłoby inny odruch.
W życiu bym o tym nie pomyślała, dobrze że się zgadałyśmy.

21:56, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
Piłeczka

Od jakiegoś czasu zastanawiała mnie pewna sprawa. Jedna z suczek - PONów, ma zdecydowanie bzika na punkcie piłeczki lub czegokolwiek do rzucania. Zamęcza mnie tym w nieskończoność, bo zrobiłam na początku ten błąd, że rzuciłam jej kilka razy. Teraz końca nie ma.
I przy okazji zauważyłam że coś jest nie tak z orientacją u suni. Czasem gdy jej rzucam, ona startuje zupełnie w innym kierunku. Nie znajduje, więc jest zawiedziona, rozgląda się, szuka. I wtedy zupełnie nie mogę jej pomóc, tzn. nie udaje się jej naprowadzić. Żadne podpowiadanie , pokazywanie, nie wie co to  "tam". Po dłuższej chwili gdy piłki nie ma dalej, włącza tryb szukania i wtedy węsząc, z nosem przy ziemi, zygzakiem  przemierza cały trawnik aż do skutku, aż znajdzie.
To wszystko  dziwiło mnie dlatego , że z Alturką jest inaczej. Jej pokazuje się kierunek, mówi się "tam" , lub "tutaj" i zgubę ma natychmiast. No i dlatego ciągle zastanawiałam się , czy to wrodzona inteligencja Alturki /w którą nie wątpię/ , czy raczej  - kiedyś wyuczone.
I ostatnio, akurat  miałam okazję dowiedzieć się jak jest.
Agnieszka O. /prezeska Alteri/ jest teraz w Krakowie i ogłosiła że chętnie spotkałaby się z nami.
Z przyjemnością wybrałam się z Alturką na to spotkanie. Muszę przyznać , że moja sunia wyjątkowo wykazała się kulturą i wykonała coś na kształt przywitania. Wszyscy się zdziwili, bo nie jest to bynajmniej w jej stylu,ale było  miłe.
Bardzo było fajnie spotkać Agę po takiej długiej przerwie. To dla mnie ważna osoba, dużo przeżyłam odkąd ją poznałam.  A wracając do tematu, zapytałam o to nakierowywanie i jednak to nie wyjątkowa inteligencja. Była tego uczona.

17:12, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 września 2009
Firanka

Dzisiaj przygodę miała mamuśka najmłodszych PONików. Ma na imię Hreczka, a dla przyjaciół Pimpusia. Z natury zdecydowanie jest  domatorką, na spacery prawie że wywleka się ją z domu. To nie oznacza , że nie obchodzi jej, co się dzieje na zewnątrz.
Tak właśnie było dzisiaj. Szczeniaki średnie i najmłodsze rozrabiały w ogrodzie, a sunia przyglądała się im przez okno, również poszczekując ze sporym zaangażowaniem.
Gdy po jakimś czasie weszłam do domu, nadal była pod oknem. Tylko że teraz firanka była od samej góry ciasno skręcona w jedną stronę tworząc jakby gruby powróz, na końcu którego stała nieruchomo Hreczka. Od pasa w dół była opleciona tym jakby powrozem z firanki. Ciasno przewiązana w pasie, i każda noga osobno dokładnie okręcona. Zupełnie nie mogła się ruszyć, a wyglądała  jakby była w stringach...
Sporo się namęczyłam zanim poprzekładałam jej nogi przez te pętle, ale zniosła to bez mrugnięcia okiem.
Na oknie pozostały wiszące smętnie strzępy firanki.

22:21, cymestymek
Link Dodaj komentarz »