www.alteri.pl
RSS
czwartek, 30 września 2010
uroki korzystania z miejskich środków lokomocji

Z pewnością wszyscy którzy jeżdżą komunikacją miejską, mają okazję do różnych obserwacji. Przystanki -  to kopalnia wiedzy o życiu. Żródło wiedzy na każdy temat oraz przegląd różnych typów ludzi. Pisała już o tym na swoim blogu moja koleżanka, ponieważ sytuacje bywają tak przeróżne, że czasem zadziwiają, czasem dostarczają rozrywki a niewątpliwie zawsze - przeżyć.
Dzisiaj np., na moim przystanku,  było śmiesznie.
Godzina po 8-ej, przystanek pusty, ponieważ uciekło mi wszystko co mogło. Ale niedługo, bo po chwili nadszedł  facet,  30-40 lat, robiący wrażenie jakby nie zakończył jeszcze całkiem wczorajszej imprezy. Przede wszystkim był szalenie radosny. Powiedział mi dzień dobry, uśmiechał się, a potem się rozsiadł  i niepewnie wyciągnął z torby butelkę ajerkoniaku. Był jednak pełen skrupułów, gdyż próbował jakoś się usprawiedliwić :
- pani kierowniczko !  powiedział. Niech się pani nie gniewa, ja tylko tak, po wczorajszym....
- no, widzę, ale ajerkoniak ?
- no tak, na śniadanie - jajka.
- będzie panu niedobrze...
- nie, w życiu ! pani kierowniczko, pani wie że ja pół roku nie piłem ?!
- i nie warto było jeszcze wytrzymać ?
- chciałem, ale jak jeszcze ta Paulina ode mnie uciekła, to już musiałem...
- no cóż...
- ale ona wróci ! już ona wie gdzie mnie znależć...
Żeby tylko chciała....
Był rozbrajający...Uśmiechnął się jeszcze raz i zaczął zbierać swoje rzeczy, bo już podjeżdżał autobus. Wsiadając, zawołał jeszcze :
- do widzenia , pani kierowniczko !
Mojego autobusu nie było nadal.

01:02, cymestymek
Link Komentarze (2) »
sobota, 25 września 2010
jesiennie...

Nawet u nas w domu nie ma wątpliwości że to już jesień. Z każdego spaceru sunia przynosi na sobie jakieś elementy przyrody - na wiosnę żółte kwiatki, potem białe + trawę, a teraz właśnie jesienne liście. Na to nie pomaga że czesze się ją po spacerze. Jeszcze dłuższy czas, ona sama skądś to wyciąga i rozkłada na podłodze. A wczoraj wieczorkiem również na mojej kanapie, ponieważ zaprosiłam ją tam na film. Oczywiście żadnemu psu nie powtarza się 2 razy tego typu zaproszeń, bo to szczyt marzeń, ale właśnie Alturka jest wyjątkiem. Więc najpierw było : "ależ skądże, psom nie wolno ..."  chociaż wszyscy wiedzą co się dzieje gdy nas nie ma w domu . W końcu łaskawie dała się namówić i  rozłożyła się koło mnie.
A jeszcze jedna oznaka niewątpliwej jesieni to wzmożony apetyt. Z jednej strony nie można się litować i psa utuczyć a z drugiej - kto lubi patrzeć na takiego ciągle wyczekującego psa, który szczerze odżałował nam  każdy kęs który połykamy.
Jest na to sposób : coś zamiast,  co nie tuczy a na chwilę wypełni żołądek. Kompromisowe wyjście , które podsunął mi autorytet w kynologicznych sprawach , to również  tarta marchewka -  wprawdzie nieprzyswajalna jak i reszta warzyw, ale w tej postaci dostarcza psu witamin, jest zdrowa, również na oczy, słodka i smaczna.
Czego się nie robi dla ukochanej suki : pojechałam na plac, zakupiłam, utarłam, dałam.  Zostało docenione i to jak !
Tylko Leszek coś tam mruczał : żeby tak mężowi utrzeć , to nigdy... Ale został wyśmiany.

14:27, cymestymek
Link Komentarze (2) »
środa, 22 września 2010
owczarki, owczarki...

Zaczęłam chodzić do szczeniaków - poników. Jest ich 4 , kilkudniowe, jeszcze ślepe. Kluski. Narazie pełzają, piszczą, przepychają się . Łażą jeden po drugim. Ważne jest dla nich wszystko, co pozwala przetrwać: mleko i pełny brzuszek, ciepło i  zapach mamy oznaczajacy bezpieczeństwo.
Mama szczeniaczków, oraz dwa pozostałe psy, mieszkające w tym domu, musiały przypomnieć sobie, że to ja przychodziłam w zeszłym roku i przecież jesteśmy kumple. Na początku, trzeba było rzecz jasna mnie obszczekać. Chwilę się tłumaczyłam, aż Maxik jako pierwszy stwierdził że lepiej jak od razu pokaże mi gdzie jest lodówka. Stanął przed nią i szczekał, dopóki za przyzwoleniem właścicielki, nie został poczęstowany. Potem już tylko co chwilę była przepychanka do głaskania.
A tymczasem w domu,  Alturka została na gospodarstwie.
Poprosiłam Dorotkę /to córcia / żeby wzięła ją na spacer około 14 tej. I już godzinę wcześniej miałam telefon z raportem. A właściwie ze skargą. Okazało się, że gdy przyszła do niej na górę, sunia leżała sobie na mojej kanapie  /absolutnie nielegalnie /  i tylko spojrzała obojętnie. Żadne zachęty nie zadziałały - odwróciła się na drugi bok !
Więc po południu, zmobilizowałam się jeszcze i wybrałyśmy się wszystkie trzy na dłuższy spacer na drugą stronę Wisły.
Było cudownie jesiennie, słonecznie, ciepło. Obawiam się , że w tym roku niewiele już będzie takich dni.

20:31, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

19:28, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

19:17, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 19 września 2010
.

Już myślałam, że zostałam bez internetu na dłużej. Wczoraj do wieczora wszystko hulało. Dzisiaj od rana - cisza i ani rusz. No to pięknie !
Bardzo żle żyje mi się bez internetu.  Sprawdziłam wszystko co mi przyszło do głowy - nic. W końcu przypomniało mi się co buwiśka wyprawiała w nocy : prześcielała swoje łóżko tak zamaszyście , że materac jeżdził po całym pokoju, poszewka została zdjęta i wyrzucona, a poduszka szurnięta przez cały pokój. W życiu nie widziałam takich porządków w wykonaniu suńki, w dodatku w środku nocy. No a kable ? Po prostu tej rewolucji nie przetrwały.
Nie poradziłam sobie sama, jak zawsze w takiej sytuacji niezbędne jest któreś z moich dzieci i jak zawsze nie może się obejść bez komentarza : " odrobina techniki i się gubimy, co ? ". No, fakt.

18:43, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
piątek, 17 września 2010
owczarki

Ostatnio  zadzwonił mój telefon i wyświetliło się "szczeniaki". Domyśliłam się o co może chodzić : z pewnością pojawiły się na świecie nowe kluchy, w znajomej hodowli Pol. Owczarka Nizinnego  i potrzebują "niani".  Rok temu pomogłam odchować 2 kolejne mioty od urodzenia i ślepych oczków, aż do wieku młodzieńczego, kiedy trafiły do nowych domów. Pełna socjalizacja, oswajanie ze wszystkim co może w życiu spotkać, czułości,higiena, różne zabiegi. Full service. Pisałam o nich w zeszłym roku i zamieszczałam zdjęcia, bo zżyłam się z nimi bardzo. PONy to świetna rasa, chociaż własciwe  utrzymanie u nich sierści jest dla opiekuna nie lada wyzwaniem.
Krótko mówiąc - wracam tam po roku. W tym czasie zaglądałam do nich na stronkę, śledziłam jak moi podopieczni robią kariery na wystawach /to naprawdę dobra hodowla/ i miałam nadzieję , że się odezwą.
No i są. Tym razem mamą jest piękna suczka, doceniona na wystawach, którą pamiętam jako najbardziej  nieśmiałą z towarzystwa. Zobaczymy teraz co powie, jak zacznę się jej wtrącać do dzieci.
W tym samym czasie również odezwała się Agatka, gdyż zaprasza nas przedszkole na kolejne pouczające spotkanie dziecięco - psie. No i niestety to już za dużo propozycji, bo nakładają się one w czasie.  Zostanę przy szczeniakach, przedszkole tym razem załatwi Axa i Taj. Szkoda że jak wszystkie sroki naraz , to już się nie da pogodzić.

Chciałam przypomnieć  zdjęcie maluchów  z zeszłego roku, ale coś mi nie wychodzi.

16:21, cymestymek
Link Komentarze (2) »
środa, 08 września 2010
Jesienne nastroje

Wśród wielu spraw które dzieją się dookoła, jest wiele ciekawych, czasem oburzających, czasem śmiesznych, również smutnych i bulwersujących. Dotyczy to różnych dziedzin życia, choć chyba  najbardziej wdzięczną, jest polityka,  biorąc pod uwagę liczbę absurdalnych wiadomości i wydarzeń. Wiele razy korciło mnie , żeby "zabrać zdanie" jak mówi moja koleżanka, ale zawsze w końcu stwierdzałam, że skoro już wszyscy się wypowiedzieli, to ja nie muszę. I nie żałuję. Zawsze na koniec przyznawałam że słuszne było założenie żeby pisać tylko o psach , które przeciez dostarczają tematów bez końca. A i  tak zbaczam czasem w kierunku spraw rodzinnych, między psami przemycam zdjęcia dzieciaków...Niech więc tak zostanie.
A jeśli chodzi o psy, o MOJE PSY, to naszły mnie ostatnio smutki,  gdyż zbliżają się kolejne  urodziny Alturki. Trzecie lub czwarte w naszym domu, ale w sumie już siódme. /!/. Tak, mam jej dokumenty z datą urodzenia.
Owszem, małym kundelkom zdarza się żyć nawet ponad 20 lat, ale niestety psom dużych ras, raczej rzadko. Tak więc nie jest to już młodziutki pies.
Ja nawet zaczęłam zauważać to w zachowaniu : mniej szaleństw, więcej kalkulacji /każdy kto ją zna, wie że to filozof/. Sporo biega, ale też sama uznaje że dość i wraca do nogi...
W sumie nic się nie dzieje,   jest taka kochana,  wesoła,  narazie wszystko jest bardzo dobrze, więc dlaczego myśli o nieuchronności przemijania mnie nie odstępują ?

23:57, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
piątek, 03 września 2010
co wybrać ?

Zbliża się kolejny weekend. I znowu mamy kilka atrakcyjnych możliwości spędzenia czasu. Zanosi się na wyjazd rodzinny za miasto, wcześniej umawiałam się z psiarzami,  a równocześnie istnieje silnie konkurencyjna opcja : psie imprezy w Krakowie. I tutaj bardzo mam ochotę zwłaszcza  na oglądnięcie Pochodu Jamników. Jamniczki lubię bardzo z kilku powodów - głownie ze względu na niezłomny charakter, a także dlatego, że każdy z nich jest inny. Poznałam  dość dobrze kilka z nich.   Swego czasu, przez kilka tygodni mieszkała u nas, pod moją opieką suczka jamnika i doceniłam wtedy jak wielki jest duch , w tym małym ciałku. Poza tym wystawa a tam kika bouvierów do podziwiania  / lub nie /.  Jeszcze będą zawody w obedience i zdaje się coś z assistami.  Naprawdę , jak powiedziała p. Mrzewińska - "osiołkowi w żłoby dano ".

19:29, cymestymek
Link Dodaj komentarz »