www.alteri.pl
RSS
sobota, 28 września 2013
Grzyby

 

Wszyscy dookoła chodzą na grzyby, znajdują, zbierają i się chwalą.

U nas w domu też  chodziło się lub jeżdziło na grzyby - od zawsze.

W końcu  w  lesie zawsze jest przyjemnie,  a jeśli jeszcze oprócz  połażenia  wypatrzy się ładnego grzybka, to tym lepiej.

Leszka ciągnęło do tych grzybów już dawno. W jego  rodzinie zawsze przy takich okazjach istniał dodatkowo element rywalizacji. Trzeba było mieć czym się pochwalić. (ja nigdy do nich nie pasowałam). Do tej pory dzwonią do siebie z siostrą i teściową, żeby chociaż przez telefon zakasować resztę towarzystwa. W każdym razie, gdy pod naszym sklepem, lokalny menel pokazywał co nazbierał w Lesie Wolskim, to już to, okazało się nie do przeżycia.

 Musimy iść! Dzisiaj! Jutro rano!   Poszliśmy.

Najpierw podobało mi się średnio. Las wprawdzie piękny, mnóstwo małych ścieżek i głębokich jarów ale ja panicznie się bałam że się pogubimy, jeśli tak będziemy się rozchodzić we wszystkie strony. I wgapiać w to pstrokate podłoże.

W dodatku miałam Alturkę, która wsłuchiwała się we wszystkie odgłosy lasu - szumy, trzaski gałęzi, głosy i trzepot ptaków.. Nie mogłam jej odpiąć ze smyczy bo zaraz by poszła za jakimś tropem i trzeba by czekać na nią z godzinę.

W końcu znalazłam sobie niebieski szlak i doszłam do wniosku że teraz już nie zginę. Od tej pory, już znacznie bardziej mi się podobało.

Ostatecznie trochę tych grzybków się trafiło. Po naszemu to podgrzybki i zajączki.  Nawet ja znalazłam takiego żółciutkiego, chociaż mi na tym wcale nie zależało.  

                                    

17:59, cymestymek
Link Komentarze (2) »
piątek, 27 września 2013
jeszcze nie "piękna jesień"

Przestało padać i zdecydowanie nabrałam ochoty na długi, jesienny spacer, oczywiście z buwisią.

Tym razem , nie trzeba jej było długo namawiać. Ma okno, wyjrzała że zrobiło się sucho, no i wyległy koty. Kiedy pada, Altura wlecze się przy nodze jak jakiś muł pociągowy i przy pierwszej okazji zawraca do domu.

A dzisiaj, zupełnie inaczej - wesoły kłusik, podskakujące uszy, od samego początku.

Jednak kota nie spotkałyśmy żadnego. Trafił nam się jedynie strachliwy ratlerek, którego sunia namierzyła z daleka i puściła się do niego pędem. Piesek o mało nie zemdlał, a ja musiałam wołać do właścicielki że nic mu nie grozi,  bo już wpadła w panikę i zamierzała własną piersią go osłonić.

W dodatku Alturka wykonała swój stary numer: metr od psiaka zmieniła kierunek i ominęła go szerokim łukiem, jakby nigdy nie chodziło o niego. Dobrze że chociaż włascicielka okazała się miłą panią i dała mi szansę załagodzić sprawę.

A żółtych i czerwonych kolorów w ogóle na razie brak i wcale nie jest ciepło. 

Przez okno wyglądało to dużo lepiej.


15:40, cymestymek
Link Komentarze (2) »
wtorek, 17 września 2013
nad Dunajcem

19:04, cymestymek
Link Komentarze (2) »
środa, 11 września 2013
wątpliwości

Całkiem dobrze działa ta fundacja o której już tu wspominałam. Chodzi o pomoc biednym rodzinom. Prosty system działania - ogłoszenia, zbiórki, pakowanie, dostarczanie.

Na tę fundację trafiłam, gdy zakończyłyśmy z Alturką działalność w dogoterapii. A zaraz potem dołączyła Dorota-córcia i okazało się, że bardziej ona się tam przydaje niż ja. Ma więcej możliwości działania.

Cieszy mnie to, chociaż ostatnio coś zwróciło moją uwagę. Kiedy opowiada mi o różnych  akcjach i o podopiecznych, czasem wyrywa się jej jakaś opinia w stylu: dlaczego ojciec tej rodziny nie podejmuje żadnej pracy? dlaczego mają kolejne dzieci (piąte, szóste) jeśli przekazują ciężką wadę genetyczną, co okazało się już przy pierwszym chorym dziecku?

Wiem że ma rację. Jednak w jakimś tam stopniu, pomijając "siły wyższe", mamy pewien wpływ na nasze życie. Wyciągać rękę o pomoc można wtedy, gdy już sami zrobiliśmy wszystko.

Potrzebujących naprawdę jest większość, to pewne.Ale niestety spotyka się też ludzi nieodpowiedzialnych, beztroskich którzy wpadają w kłopoty na własne życzenie. A potem przyjmują postawę "no, coś teraz zróbcie"  bo im nawet pracować się nie opłaci.

No i zaczęłam się nad tym wszystkim zastanawiać. Ostatecznie doszłam do wniosku, że nie naszą rolą jest ocenianie a tym bardziej osądzanie. Jeśli chcemy pracować w takiej fundacji, powinniśmy robić to co jest do zrobienia i tyle. Nigdy nie wiemy wszystkiego, możemy kogoś ocenić niesprawiedliwie. A jeśli mamy przerost poczucia sprawiedliwości i zbytnio nas razi że niektórzy sami powinni się trochę postarać, to odpuśćmy sobie wolontariat.

I tak właśnie odpowiedziałam na wątpliwości Dorocie.

23:07, cymestymek
Link Komentarze (2) »
wtorek, 10 września 2013
.......

Ostatnio u nas mieszanka letnio - jesienna. Na spacery - cudowny czas.

 Dzisiaj mały trening kondycji i powtórka z podstawówki - "siad, zostań"   i czekaj,  aż machnę ręką. ( a potem bieg ile siły w łapach, jak wielka czarna kula...)   Obie to uwielbiamy !!!!



13:49, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 08 września 2013
jesień

Ostatnio u nas - jesiennie, spokojnie, rodzinnie.  Może z tym spokojem to 
nie do końca, ale jednak to słabe słońce działa tak uspokajająco. Chodzimy nad Wisłę, puszczamy samoloty albo rozwijamy lotnię, albo mali jeżdżą na 
rowerach. Albo się kłócą a my ich godzimy...Właściwie nieważne co 
robimy, ważne że jesteśmy razem. Alturka też zawsze jest przy nas,  a ja 
tak sobie myślę - jak dobrze że są...Wszyscy oni są mi absolutnie 
potrzebni do życia.  Ta jesień tak nostalgicznie nastraja....



10:18, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 01 września 2013
:-)

 Altek miał ostatnio przygodę -  znalazł zdechłego, rozkładającego się kota!         To dopiero był skarb!   Psia mina w tym wyjątkowym momencie była nie do opisania!  Jakaś mieszanka zachwytu, emocji, zdziwienia i fascynacji...Była w takim szoku , że nawet nie wiedziała co z nim zrobić i w końcu przyniosła go mnie!  Śmierdział niewyobrażalnie, był na wpół rozłożony, więc wzięłam go przez jakieś liście, żeby wyrzucić daleko. Czułam ten zapach do wieczora, a sunia jeszcze 5 razy chodziła w tamto  miejsce, żeby sprawdzić czy nie ma następnych.

21:34, cymestymek
Link Komentarze (2) »
:-)

Znależliśmy piękną, ogromną polanę otoczoną lasem. Wspaniałe miejsce, właściwie na różne zajęcia.  W lesie ani jednego grzyba, nic dziwnego jeśli od bardzo dawna nie było kropli deszczu.  A na zdjęciu, siedzimy już w kółeczku i wsuwamy śliwki.


21:15, cymestymek
Link Dodaj komentarz »