www.alteri.pl
RSS
środa, 31 października 2012
Halloween

Godzinę temu zadzwoniło do naszego domu dwóch chłopców, przykrytych prześcieradłami, z jakimś długim, grożnym narzędziem. Powiedzieli: "cukierki albo psikus". Więc powiedziałam zgodnie z prawdą : "nie mamy cukierków" i  poszli dalej. Z tego co rozpoznałam, to były dzieci z najbogatszego domu na osiedlu. Zawsze w niedzielę jeżdżą tu po ulicy quadem, siedmiolatek z ośmiolatkiem. Jeżdżą szybko i głośno a ja za każdym razem zastanawiam się , czy powinnam zadzwonić na policję , zanim zabiją siebie albo kogoś.
A tym razem, zastanowiło mnie, jakie cukierki mogłabym im dać. Jedli by miętówki? albo dropsy? Chyba nie, czy więc powinnam mieć tu na taką okazję kilogram czekoladek?
A jaki byłby ten psikus jakiego mogliby nam zrobić? Co by wymyślili?
Być może niesprawiedliwie myślę, ale pierwsze co przychodzi mi do głowy, to.....może przebili by nam opony? albo przerysowali gwożdziem po drzwiach?
Lepiej trzymajmy się własnych tradycji, przecież je mamy.
Nie przenośmy tak bezkrytycznie tego co jest dobre daleko stąd, bo na naszym gruncie jakoś się nie sprawdza.

22:52, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
co dla zmarłych?

Jak co roku  - cmentarze. Mam swoje własne podejście do tematu:  ulubione chryzantemy w przyjemnym kolorze i odpowiednio wystrzępione, oraz znicze,  z tych większych.  I to tyle, żebym była z wystroju zadowolona.
Ważniejsze przy tym święcie jest przecież to co "dla duszy",  czyli dla bliskich którzy odeszli, niż to co "dla ciała",  a właściwie to na pokaz,  dla ludzi.
Wszystkiego na sprzedaż jest mnóstwo, do wyboru, nie zabraknie nigdy, nawet w ostatniej chwili.
A z tego co widzę, część ludzi ogarnięta jest jakimś amokiem. Ma być bogato, kwiaty mają być największe na całej alejce, a gałąż na której siedzą taka,  żeby ledwo ją dociągnąć na miejsce.  I żeby wszystkim rzuciło się w oczy.  I żeby ich skręciło.
Jest tak.  Ja naprawdę nie przesadzam nic a nic. Obserwuję to dookoła siebie. Z politowaniem i z nadzieją,  że ja -  z czasem, tak nie zgłupieję.

15:54, cymestymek
Link Komentarze (2) »
niedziela, 28 października 2012
Targi Książki i .........

Kolejne krakowskie Targi Książki.
Na ostatniej takiej imprezie, spotkałyśmy się z Magdą (patrz duet blondyn i blondyna), a Alturka spotkała się z Ajkim i zaliczyli nawet kilka wspólnych ósemek.
Przypomnę,  że znamy się z  Alteri i że każda z nas ma psa pochodzącego z tej Fundacji. Zdarzało się nam nawet zauważać pewne podobieństwa w zachowaniach, wynikające ze sposobu wychowywania.
Tym razem Ajki został w domu, a my spotkałyśmy się u mnie, żeby ekipa z Tych(ów), po spotkaniu z książkami,  mogła się zagrzać i rozprostować kości.
Było bardzo, bardzo sympatycznie. Spokojnie można było by przegadać jeszcze drugie tyle czasu, gdyby nie to, że  chcieli jeszcze zahaczyć o Rynek, no i czekała ich niełatwa droga powrotna, tą zimową porą. Zważywszy warunki pogodowe, za dużo czasu nie mieli.
To że było tak sympatycznie, to nic dziwnego, bo Magda otacza się naprawdę wyjątkowymi ludżmi, widzimy to nie od dziś.
A Alturka? Najpierw poruszenie w domu interesowało ją umiarkowanie. Jednak Magda została poddana szczegółowemu obwąchaniu.
Znajome zapachy - Magdy, Igora tu się wszystko zgadzało.  Ale jeszcze jakiś nowy młody pies? A gdzieniegdzie jakby kot wyczuwalny?
To musiało się oprzeć o korzyści materialne!  Ale Magda była przygotowana. Przywiozła Alturce pudło takich frykasów, o jakich skromnemu psu nawet się nie śni!!
Alturka była tak zachwycona, że nawet (zupełnie niechcący) zaczęło jej się poszczekiwać na temat wydawania smakołyków: szybciej, szybciej!
Niestety, za to została wyproszona za drzwi. Ale gdy za wstawiennictwem Magdy wpuściłam ją z powrotem,  postarała się już nad sobą zapanować.
 Rozstaliśmy się w serdecznej, ciepłej atmosferze. Nie mogło być inaczej - od dawna Magdę podziwiam za ogrom aktywności, uwielbiam za pogodę ducha a kibicuję jej z całego serca w działaniach dla innych, typu fundacja SMAk życia, którą sama założyła dla podobnie chorych.
 

15:06, cymestymek
Link Komentarze (3) »
czwartek, 25 października 2012
gość balkonowy

Wyszłam na balkon zobaczyć czy bardzo jest zimno. Było zimno, ale to, szybko przestało  być ważne,  gdyż na dole, na podłodze siedział sobie malutki ptaszek. Miał trochę żółtego, więc pomyślałam: sikorka.
Nachyliłam się nad nim - nie zareagował. Wobec tego wzięłam go do ręki, mieścił się cały i nie wyglądało na to , żeby miał coś przeciwko.
Pomyślałam,  że jeśli zostawię go w domu, to wcale nie będzie mu najlepiej bo to bądż co bądż niewola.

Zadzwoniłam do przyjaciółki która zna się na ptakach. Z podanego przeze mnie rysopisu, wydedukowała , że to żadna sikorka tylko mysikrólik.

I rzeczywiście, gdy spojrzałam mu w oczy, okazało się że ma minę jak gangster, a takie właśnie są te ptaszki.
Wysnułyśmy hipotezę,że lecąc mógł walnąć się o okno i być może musi z godzinę posiedzieć, bo kręci mu się w głowie. To wydawało się prawdopodobne.
Po jakimś czasie  doszłam do wniosku , że  koleś wcale nie musi być w wieku młodzieżowym. One przecież są takie malutkie.
Postanowiłam dać mu wybór: pudełko do połowy zamknięte, wyścielone miękko plus kawałek białego serka.  Zniosłam do ogródka, położyłam w miejscu niedostępnym dla ewentualnych wrogów.

Gdy zaglądnęłam po godzinie już się kręcił i podjadał serek. A po następnej godzinie, okazało się, że wybrał wolność, co bardzo mnie ucieszyło.
Czyli nasza diagnoza była trafiona.

17:37, cymestymek
Link Komentarze (3) »

 

To nie jest zdjęcie tego ptaszka który był u mnie, ale dla jasności, zdjęcie mysikrólika. Mój był taki sam.

17:32, cymestymek
Link Komentarze (2) »
środa, 24 października 2012
kto tu rządzi?

Zbliża się czas kiedy wznowimy po przerwie pracę w Fundacji.
Do tej pory Alturka nie miała bynajmniej wolnego od różnych ćwiczeń, popisów i posłuszeństwa. Jednak  bardziej sprowadzało się to do usług dorażnych, typu: podaj to co mi spadło, czekaj i nie szczekaj zaraz wrócę, albo zrób kółeczko żeby rozśmieszyć dziecko.
A dzisiaj zarządziłam generalną powtórkę, w takich warunkach jakie od razu kojarzyły jej się z treningiem.
Nakręciła się od razu. Początkowo szło nam średnio, a to właśnie z powodu nadgorliwości. Było tak, że ona nie słuchała do końca tego co mówię,  wyprzedzała, pokazywała jeszcze coś dodatkowo i to co jej przyszło do głowy.
Stało się jasne, że znowu zmierzamy do tego, że to ona prowadzi ten trening! Tylko że ja już wiem, że ona ma takie skłonności i nie dałam sobie odebrać władzy.
Musiałam wymóc żeby się skupiła, zwolniła tempo i dokładnie robiła co mówię.
Dogadałyśmy się,  ale trzeba to będzie wkrótce powtórzyć.
A na koniec, buwiśka zaciągnęła mnie do kuchni, nie wiadomo dlaczego....
Czy ja się przesłyszałam, że psy są wierne, kochające i BEZINTERESOWNE?

13:34, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 października 2012
Fachowcy

Nie ma to jak trafić w tramwaju na znawców psich spraw, siedzących obok i chętnie udzielających porad wszem i wobec.
Ja właśnie miałam dzisiaj takie szczęście.
Dwie paniusie, z pieskiem typu ratlerek, wzbudzające powszechne zainteresowanie z powodu urody pieska /dla mnie wątpliwej/ a może rozmiarów.
"bo taki malutki" i jakby dlatego automatycznie "taki śliczny".
A wszystkie informacje i porady i opinie jakich z entuzjazmem udzielały, to była taka "kynologia w pigułce", tyle że powinien być do tego podtytuł: mity, błędy i bzdury.
W życiu nie słyszałam naraz tylu bredni. Począwszy od technik obliczania wieku - totalne nieporozumienie to co plotły, poprzez zalecane karmienie  ("pani wie, że niektórzy to karmią SUCHYMI CHRUPKAMI !!! ?)  aż po metody wychowawcze.
Wytrzymałam, nie wtrąciłam się bo pewnie wtedy nie mogłabym nawet wysiąść na swoim przystanku.
Wiadomo że u nas w Polsce każdy jest lekarzem, mechanikiem, ma jeszcze kilka innych specjalności. Okazuje się, że wiedzę o psach także każdy ma w jednym palcu. I chętnie się nią podzieli.

16:32, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
piątek, 19 października 2012
małe tarzanko

13:21, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
od rana

Czasem w Alturkę "coś" wstępuje. Poranne rytuały wprawdzie są nienaruszalne, zwłaszcza śniadanko - rzecz święta, oraz krótkie wyjście. Jednak zwykle potem jest czas spania i z tym się nie dyskutuje. Żadne moje propozycje w tym czasie nie są atrakcyjne.
Parę razy wprawdzie, spróbowałam to naruszyć, bo miałyśmy występy i trzeba było gdzieś dojechać. Wtedy suńka ostentacyjnie kładła się na przystanku albo rozciągała  na pół autobusu i udawała że zasypia.
A dziś wyjątkowo, od rana jakieś szaleństwa jakich dawno u niej nie widziałam.
Znalazła sobie małego, pluszowego łosia i chyba on ją tak rozbawił. Podrzuca go do góry, potem pędzi przez 2 pokoje galopem, przy czym zwija chodniki i z trudem wyrabia na zakrętach. Roześmiana, (chyba nikt nie wątpi że pies może być roześmiany) po drodze łapie mnie w przelocie zębami albo odbija się ode mnie takim skokiem z rozpędu.  Bardzo fajne to bynajmniej nie jest, ale sama dałam się w to wciągnąć bo udzieliła mi się ta głupawka.
Gdy już za dużo tego rozrabiania, chowam łosia, mówię "koniec" i wszystko wraca do normy.
Ale to co było to znak, że biomet jest dziś wyjątkowo korzystny i że to dopiero początek.

11:05, cymestymek
Link Komentarze (2) »
środa, 17 października 2012
jest gdzie pobiegać

15:12, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
Na działkach jest kolorowo

15:10, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 16 października 2012
co zrobić z głodomorem ?

Ani nie ma mrozu, ani nie jest tak bardzo zimno, wręcz pogoda jest całkiem przyzwoita. Wprawdzie deszcz od czasu do czasu trochę pada, ale w  końcu ma prawo, bo to przecież pażdziernik.
Tymczasem to co wyprawia Alturka, przechodzi wszelkie granice.
Od około tygodnia, nie wychodzi z roli Psa Zagłodzonego.
Dostaje to co zawsze i w takiej samej ilości, extra obrywy również funkcjonują nadal,  więc skąd nagle te żądania - sceny i demonstracje?
Nie da się jej zignorować. Łazi krok w krok za mną, depcze po nogach, szturcha i prowadzi do kuchni. Ostentacyjnie sterczy nad pustą miską żeby wzbudzić litość. Jest delikatnie mówiąc namolna.
Absolutnie nie chcę dawać jej więcej, bo jeśli przytyje to potem trzeba ją będzie odchudzać i dopiero będzie ból.
Zastanawiam się, jakie jest dobre wyjście.
Myślę że to zwiększone zapotrzebowanie jest chwilowe, więc trzeba to jakoś przetrwać. Może wobec tego dawać jej coś, co wypełni trochę żołądek a nie jest kalorycznym żarciem?  Może jabłka? Może chudy ser?   Coś wymyślę.

20:29, cymestymek
Link Komentarze (4) »
piątek, 12 października 2012
lokalna patriotka

13:42, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

13:40, cymestymek
Link Komentarze (2) »
pod wieczór

Co jakiś czas, piszę tutaj o tym, że lubię swoje miasto. Co jakiś czas od nowa to sobie uświadamiam. Zwłaszcza cudowny klimat bywa pod wieczór. Rynek jest wtedy po prostu magiczny.
I te wąskie uliczki...
I te postaci historyczne i żywe scenki: np. pisarz gminny odtwarzany przez młodego człowieka zamalowanego na biało, z księgą i piórem i te jego gesty, scenka jakby przeniesiona z innego czasu.
I tło muzyczne, zmieniające się co parę kroków: tu zespół jazzowy, tu solowy muzyk który gra na gitarze elektrycznej tak, że nie sposób przejść obojętnie...
To z jednej strony Ratusza, bo z drugiej akurat tańczy zespół dzieciaków w strojach regionalnych. To chyba jakiś debiut, bo strasznie się wstydzą , mylą, a dokoła kibicują matki. Nad nimi transparent: Ekologiczne Schroniska Młodzieżowe
Za każdym razem jestem pod wielkim urokiem i wracam zafascynowana.
Niewiele jest miast w których czułabym się tak dobrze. A gdybym musiała wyjechać na zawsze, umarłabym z tęsknoty.

13:39, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
takie czułości

Alturka wprowadziła  nowy rodzaj zabawy? czułości? który bardzo,bardzo  lubię.
Wygląda to tak, że kiedy ona drzemie sobie na fotelu lub w swoim łóżku to najpierw ja ją zaczepiam. Przytulam, drapię za uchem, głaskam po pyszczku. I wtedy przez chwilę ona niby nie reaguje, ale  wydobywa się z niej mruczenie. A potem już przestaje udawać że nic nie czuje, podnosi głowę i daje się wciągnąć: zaczyna obgryzać mi palce, po kolei, a także bierze w zęby całą moją rękę w przegubie, tak jakby to był jakiś gnat do ogryzania.
Jest to tak niewyobrażalnie delikatne, że nikt nie uwierzyłby, widząc to wielkie zwierzę o diabelskim wyglądzie.
Pamiętam że kiedyś dawno, podobnie robił Tymek (golden), też brał całą moją rękę w przegubie delikatnie do pyska. Lubiłam to, mówiłam że jest taki władczy, "męski",  bo przecież taką moją kość w innej sytuacji, miałby na 10 min.
A  Alturka ma pysk jeszcze bardziej przyjemny, ciepły, miękki..

.Sama przyjemność być przez nią "obgryzanym".

10:06, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 października 2012
Nowoczesne

Trafiłam dzisiaj na intrygujący program w TV. O zabawkach nowej generacji.
Demonstrowano najnowszy wynalazek:  zabawka interaktywna imitująca zwierzę.
Efekt zadziwiający: np. biały , puchaty kot - pers wypisz wymaluj, który mruczy, przeciąga się reaguje na zimno, śpi, i choruje.
Naszpikowany milionem czujników aby reagować na bodżce zewnętrzne. Okazuje zadowolenie, rozpoznaje właściciela i daje się tresować!! Zapamiętuje komendy i wymaga większości zabiegów takich jakie należą się żywemu zwierzęciu.
Taki robot  może też mieć postać innego zwierzaka. A zalety? Dziecko uczy się opiekowania zwierzątkiem, ma pożyteczne zajęcie, obowiązki.
I tu zaczynają się moje wątpliwości - przecież jeśli coś zaniedba,  lub mocniej zwierzątko ściśnie albo uderzy, to tak naprawdę nic się nie stanie. Czy więc w innej sytuacji nie przeniesie na prawdziwe zwierzę tego poczucia, że wszystko co dotyczy zwierząt jest "na niby" ?
Czy więc wynalazek naprawdę spełnia funkcje wychowawcze? Bo przecież tak twierdzi producent? Nie trzymałabym się kurczowo tej myśli.
 Jeśli o mnie chodzi to owszem, jestem pod wrażeniem,  imponuje mi wynalazek na takim poziomie nowoczesności, ale osobiście wolę tradycyjne kontakty ze zwierzęciem.  A  moja suczka jest wystarczająco interaktywna.

09:56, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 października 2012
Znowu słonecznie

15:22, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

Wystarczyły dwa dni  kiedy lało i wiało , żebyśmy wszyscy docenili słoneczny , choć bardzo zimny dzień.
 Wybrałyśmy się  z Alturką nie mając sprecyzowanych planów. Trafiłyśmy nad Wisłę. Poszłam jakimiś nowymi ścieżkami i początkowo  nawet było odkrywczo.  Jednak w pewnym momencie znalazłyśmy się nad skarpą tak wysoką, stromą i niebezpieczną,  że aż zakręciło mi się w głowie gdy spojrzałam w dół, na rwącą, głęboką wodę.
Liczyłam na zdrowy rozsądek Altury ale jednak nie ma to jak zasada ograniczonego zaufania. W stosunku do samochodów, dzieci i psów.
Z przerażeniem zauważyłam, że moja bohaterka , która przecież nie boi się niczego, próbuje zsunąć się w dół!!  Nie wyobrażam sobie  wyciągania psa z tej  zimnej wody,  gdyby wpadła.
Zawołałam ją chyba nawet z nutką histerii w głosie, bo zrezygnowała i wróciła  natychmiast. Była  zdziwiona i zaraz zaczęła kategorycznie mnie szturchać i pokazywać  kieszeń z chrupkami, w sensie: "no ale chyba należy się chociaż jakaś nagroda?!"
Pewnie, pewnie.

15:21, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 07 października 2012
Deszczowo

Tak nas  ostatnio rozpuściła pogoda, tak było pięknie i ciepło że trudno było uwierzyć w to, co zobaczyliśmy rano za oknem.
Szaro -buro, mokro, chlapa, kałuże i mżawka na przemian z ulewą.
Podobno tak jest sprawiedliwie, bo reszta Polski miała to już wcześniej. Nas i tak długo oszczędzało.
Niemniej jednak, należało wprowadzić poprawki w programie dnia. Mieliśmy zebrać dzieci i psy i zaliczyć atrakcyjne dla wszystkich miejsca, tymczasem guzik z tego.
Ponieważ jednak nastawiliśmy się już na to żeby się spotkać, więc kupiłam czekoladki i Colę i wprosiliśmy się Tomkowi na popołudnie. Wspominał że trzeba pooglądać zdjęcia z wakacji, no to ma.
(Tak naprawdę to nigdy tak nie robimy, to wszystko przez ten deszcz)                                                   

                                               ***
Było naprawdę fajnie! Chłopaki szalały po swojemu, zgodnie  (choć trochę za głośno) , w końcu to już Przedszkolaki  (!)   a my mieliśmy Bieszczady na całą ścianę. Z trudem zmieściliśmy się w przewidzianym czasie - tyle tam było ciekawych miejsc które w lecie  zwiedzili, tyle urokliwych prawosławnych kościółków,  tyle  historii związanych z ciekawymi miejscami... A my musieliśmy cały czas popędzać naszego narratora.

21:53, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

21:52, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

21:49, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
piątek, 05 października 2012

14:35, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

14:34, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

Nie mam nic przeciwko takiej jesieni.  Sucho, ciepło, słonecznie.  Jak dobrze jest mieć psa, w taki czas.   Jak dobrze jest łazić bez końca, dopóki sił starczy.  Żeby  to jeszcze jakiś czas trwało....

14:33, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2