www.alteri.pl
RSS
wtorek, 01 kwietnia 2014
nie ma jak ucho

17:10, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

To nasze psisko jest dla nas "najdroższe" nie tylko w sensie uczuciowym.  Niestety w finsansowym także. 

Od jakiegoś czasu zażywa drogie lekarstwa na serce (tak trzeba),   zajada specjalną karmę dla seniorów  (droższą niż dotychczasowa),       a z racji rozpoczęcia lata i zagrożenia kleszczami,  zainwestowaliśmy jeszcze w porządną bayerowską obrożę ochronną, drogą jak diabli. 

Sunia wcale nie uważa że należy być za to wszystko wdzięcznym psem.    Uważa,   że to się jej zwyczajnie należy.

Natomiast ogromnie  uszczęśliwiło ją wysuszone ucho do obgryzania (chyba wieprzowe), które kupiłam jej tak przy okazji.

Nie pierwszy raz dostała taki prezent, ale jakoś nie pamiętam żeby kiedyś  się aż tak cieszyła!

Najpierw poszła się z nim schować. Po chwili przyniosła z powrotem, żeby się pobawić w odbieranie. Potem zaczęłą podrzucać je do góry, a teraz mamle je na wszystkie strony już trzecią godzinę.... :-)))))

17:07, cymestymek
Link Komentarze (5) »
środa, 26 marca 2014
" No, idziesz?"

17:00, cymestymek
Link Komentarze (2) »
niedziela, 23 marca 2014
czytam

Od dwóch dni czytam J.Pilcha "Pod Mocnym Aniołem".

Nie wybrałam się na film, nie zależało mi, ale miałam ochotę na książkę, żeby przy okazji sprawdzić jak czyta się tego autora. Kiedyś już zrobiłam do niego pierwsze podejście, nie zachwycił mnie, więc został porzucony już na wstępie (nie pamiętam na co wtedy trafiłam).

Tymczasem teraz....  Jestem zafascynowana jego stylem, lekkością  i poczuciem humoru. Czyta się to fantastycznie!  

Trudno powiedzieć czy picie to wdzięczny temat dla pisarza, czy nie.             Pilch wnika w kwestię uzależnienia dosyć głęboko i być może ktoś będący bliżej tematu, rozpoznaje jakieś sytuacje czy zachowania. Jednak zupełnie niezależnie od tego na ile picie jest nam bliskie lub nie, opisy wydarzeń, dialogi i postaci są tak doskonałe, że właściwie nie czuje się tu dramatu. Opisy zbudowane są finezyjnie i tak mistrzowsko, że wzbudzają sympatię i pobłażanie a nie budzą grozę.

W moim odczuciu trudno się tu doszukać jakiegoś przesłania, czy ostrzeżenia, co pewnie z resztą nie było intencją autora.  

Ja w każdym razie delektuję się każdym zdaniem i na pewno zaraz poczukam co jeszcze napisał.   Oby to co tak mi się spodobało w jego stylu, dało się znależć również w innych pozycjach.

16:29, cymestymek
Link Komentarze (4) »
sobota, 22 marca 2014
Po filmie.

Jestem pod dużym wrażeniem. Obejrzałam film Kidawy - Błońskiego pt. "Różyczka".

Temat trudny. Czasy PRL-u, agentów, prześladowań. Czas zwalczania polskiej inteligencji, niewiarygodnie perfidne działania SB. Jak można było w ogóle to przetrwać?! Trudno uwierzyć.

Doskonała rola Więckiewicza, kolejna. Trochę przeszkadza mi, że on obecnie gra  we WSZYSTKIM. Ale niech gra, jest doskonały, z pewnością  to jego 5 minut.w karierze.

Historia przerażająco prawdziwa, oczywiście bez happy-endu bo wtedy nie było wygranych.

Trzeba oglądać takie filmy. Trzeba pamiętać o tym co było. Trzeba docenić wolność którą teraz mamy.

Ja doceniam.

13:42, cymestymek
Link Komentarze (2) »
piątek, 21 marca 2014

16:42, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

16:40, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

Zrobiła się wszędzie wspaniała wiosna. Pojawia się trawa, pierwsze kwiatuszki, jest uroczo i gorąco.

Moja organizacja wolnego czasu, dotyczy ostatnio głównie naszych przedszkolaków,  a ponieważ chorują na zmianę, więc zajmują większość mojego czasu.  Cóż, sama mówiłam - gdy są zdrowi, mają rodziców i organizacyjnie wszystko gra. Ale gdy chorują, sypie sią cały plan. Wtedy ja, łatam dziury.

A dzisiaj cały dzień przewidziany był dla Alturki. Poszłyśmy na długi, gorący spacer. Wiało ciepłym powietrzem jak z suszarki do włosów. Alturka pobiegała, po jakimś czasie obie byłyśmy już zmęczone więc  poszłyśmy do kącika meneli, gdzie mają zgromadzone krzesła, fotele i różne sprzęty, nad samą Wisłą. Przysiadłyśmy tam na chwilę. a potem jeszcze pobawiłyśmy się w takie niby-tropienie, czyli "ćwiczenie nosa".

Polega to w naszym wykonaniu  na tym, że gdy sunia nie patrzy, rzucam jej dość daleko kawałki bułki i potem mówiąc do niej, naprowadzam tak, żeby znalazła. Dobre to jest ćwiczenie, tylko ja ciągle jeszcze kombinuję jakimi hasłami najlepiej ją kierować, żeby nie wprowadzać w błąd,  ani nie ułatwiać.

W każdym razie jest to fajne urozmaicenie. 

 A ja i tak najbardziej ze wszystkiego lubię samo wyjście z domu.  Sunia wtedy  gdzieś tam się jeszcze kręci, a ja już jestem za bramką i idę ulicą.

Wołam ją i ona w momencie mnie dogania i dostawia się do lewej nogi na "równaj", zanim jeszcze to powiem.  

Uwielbiam to,   bo pamiętam czasy absolutnego braku dyscypliny i skłonności do ucieczek.    Przyznaję, mam satysfakcję, bo nawet jeśli pies był wcześniej dobrze wyszkolony, to trzeba było sobie wywalczyć, żeby słuchał właśnie mnie. Bouviery nie odpuszczają tak łatwo, jakiś czas trwała próba sił; kto kogo będzie słuchał w tym naszym duecie.

16:38, cymestymek
Link Komentarze (2) »
wtorek, 18 marca 2014
przeklęte nowości :-(

Tyle w telewizji było chwalenia się, że zmiana systemu z analogowego na cyfrowy przyniesie nam same korzyści: więcej programów, lepsza jakość, bóg-wie-co jeszcze...

Nie dali nam  opcji "dziękuję, chcę po staremu", więc trzeba było się dostosować - dekoder zakupiony, kanały ustawione...

Teraz  rzeczywiście jest inaczej. Chcąc nie chcąc,  muszę np. korzystać z 2 pilotów i wykonywać więcej manewrów żeby uzyskać najprostszy efekt.

Poza tym, dołożono mi telewizję Trwam, niekoniecznie potrzebnie, natomiast zniknął kanał Info, na którym mi akurat  zależało!. Nie ma go w innym miejscu;  wiem,  bo ściągnęłam syna i w ramach ustawienia zrobił wszystko co się da. Musiałam pogodzić się z faktem, chociaż lubię powściekać się czasem na polityków lub posłuchać dyskusji. Trudno.

A dzisiaj okazuje się, że także zniknął program 2.  I to już mnie naprawdę wkurzyło; to nawet Lisa nie oglądnę?! Brak sygnału, brak zasięgu... A miało być takie szaleństwo! Niech to szlag!

Sprobuję jeszcze poprosić Synusia żeby kiedyś wybrał się na dach i sprawdził antenę i łącza. Może akurat to coś niewielkiego, bo o żadnych inwestycjach nie ma mowy.

Ale kiedy ja się go doproszę,  jak oni wszyscy nigdy czasu nie mają.....?

20:45, cymestymek
Link Komentarze (6) »
czwartek, 13 marca 2014
Odmieniona wiosennie.

Do dzisiejszego rana Alturka wyglądała jak zarośnięty kudłacz z kupą futra,  nigdy w życiu nie tkniętą przez fryzjera.

W tym futrze była taka masa kurzu,  że strach pomyśleć.

Również kołtuny na brodzie, nogach i za uszami, występowały w ilościach porównywalnych do tych,  u psów bezdomnych.

Mając tego świadomość, powiedziałam dzisiaj ;; dosyć tego, trzeba zrobić porządek z psem! 

Trzy godziny trwała gimnastyka z maszynką, nożyczkami i sunią.

Nie było łatwo, ile schylania, przeklinania i klękania, wie tylko ktoś, kto też to robił.  Jeszcze pod brzuchem, jeszcze pod ogonem, jeszcze nogi,  aż cztery....

I oto efekt - otrzymaliśmy psa innej rasy niż bouvier, ale za to schludnego i higienicznego. Z tyłu wygląda trochę jak doberman długowłosy, z przodu jak wilczarz.

A na spacerze - jakby nagle stała się lżejsza. Bieganie i radość życia!

Czyli - dobrze jest!!

 


15:05, cymestymek
Link Komentarze (4) »
niedziela, 02 marca 2014

17:16, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
w sklepie

Kupiłam na obiad serduszka z zamiarem przerobienia ich na gulasz.  Dobre jest takie danie, np. z makaronem.

A pani ekspedientka, która widuje mnie z Alturką, zagadnęła: "to dla pieska?"...

A ja na to: " nie!  my zjemy!"....Pani wyrażnie się speszyła....

Nie wiem dlaczego. Lubimy serduszka, Alturka zostanie poczęstowana, ale dla siebie ma bardzo porządne psie jedzonko. Nikt nie ma krzywdy! :-)))

15:01, cymestymek
Link Komentarze (4) »
piątek, 28 lutego 2014
pomagać biedniejszym

W ostatnim czasie moja kuzynka likwidowała mieszkanie. Jak to zwykle bywa, było w nim mnóstwo rzeczy z którymi coś trzeba zrobić. Część wyrzucić, a część zupełnie dobrych, pożytecznie zagospodarować.  

Zawsze gdy wiem o takiej akcji, włączam się na pewnym etapie i daję namiary na fundację Szlachetna Paczka, w której działa Dorota.

Tym razem również  i 12 worków porządnych ubrań pojechało do potrzebujących rodzin. Super.

Następnie przyszedł czas na meble. Były w bardzo dobrym stanie choć nie nowe, zdobyte  kiedyś ciężką krwawicą,  gdyż  tak zdobywało się wszystko. Zadbane do przesady, bo zostały po ludziach,  którzy wszystko szanowali. Pamiętam ten dom - dzieci miały zakaz dotykania mebli (bo połysk, bo odbijają się palce) a przed wejściem na dywan zdejmowano kapcie. Meblami miała się zająć druga fundacja.

Zapowiedzieli się, umówili i przysłali 3 wyrośniętych dryblasów. Mieli zabrać wszystko dla biedniejszych rodzin, tymczasem pokręcili głowami i powiedzieli "niemodne!"

Naprawdę mnie zadziwili. Czyli czasem "biedny" jednak nie oznacza naprawdę "biedny". Nie rozumiem, sama nie raz brałam od kogoś niepotrzebną szafkę czy kanapę.... Niemodne?!  To takie ważne?  (a ponoć darowanemu koniowi...)

A póżniej przypomniało mi się co kiedyś w pracy opowiadała koleżanka. Przechodziła obok sklepu spożywczego pod którym stało żebrające romskie dziecko.

Mając najlepsze intencje, weszła do środka i kupiła dla niego worek świeżutkich bułek. I wtedy dowiedziała się, że dzieciak  ich nie chce i nie będzie jadł żadnych bułek!

On stoi tam po to, żeby ktoś kupił mu Snickersy albo Marsy!  

Bardzo je lubi...

18:56, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 23 lutego 2014
Prom

Chyba wszyscy mamy podobnie w tym przedwiosennym okresie: pokazuje się od rana trochę słońca i zaczyna nas nosić.

Jeśli mamy ogródek, to żeby w nim pogrzebać. Jeśli mamy psa lub dzieci, lub jedno i drugie, to koniecznie ruszyć się na wycieczkę.

Początkowo nasze plany na niedzielę miały być stacjonarne. Mieliśmy spotkać się wszyscy i pograć w Scrabble. To ci co potrafią, a reszta, budowałaby coś z klocków lub bawiła się autkami.

Ale w każdych planach obejmujących dzieci, trzeba uwzględnić element zaskoczenia. Tak więc rano okazało się, że jednego z Małych boli gardło, co oznacza, że z grania nici.

W takim razie, ci co zdrowi, musieli elastycznie  zmienić plany i zorganizować coś fajnego zamiast. Ostatecznie jednak czasowo też trudno jest się dograć, uwzględniając kiedy kto je, kiedy śpi, itd.

Tak więc wygrały zajęcia w podgrupach. Dla nas, to ja wymyśliłam cel wycieczki: pomyślałam, że ciekawie będzie pojechać za miasto, w miejsce gdzie Wisła jest wąską spokojną rzeczką i można promem przepłynąć  na drugą stronę.

Ostatni raz byłam tam kilka lat temu, jeszcze z Tymkiem (goldenem), zanim nastały czasy Alturki. Byłam wtedy wolontariuszką w Alteri a tym promem można było skrócić sobie drogę z Brzeżnicy.

Dzisiaj było naprawdę dobrze: cisza, spokój, przestrzeń. Brakowało znowu tylko zieleni. Myślę że jeszcze tam wrócimy, a zanim się znowu wybierzemy, może już wszystko zdąży wyrosnąć.       

16:00, cymestymek
Link Komentarze (2) »

15:58, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

15:56, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

15:55, cymestymek
Link Dodaj komentarz »

15:54, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
środa, 12 lutego 2014
po filmie

Tak rzadko chodzę do kina, a to przecież taka przyjemność.

Tym razem jednak zawzięłam się i zorganizowałam wyjście na kinową nowość pt. "Jack Strong". Trudny temat, kontrowersyjny, a ja dodatkowo mam zupełnie indywidualne, tendencyjne podejście i mocno nieobiektywne.

W każdym razie,  ogólnie film mi się podobał, zrobiony bardzo dobrze, oddawał nastrój, zbudował napięcie,  pomimo że mocno jednostronnie przedstawił obraz pułk. Kuklińskiego.

Historia osadzona w Polsce stanu wojennego, zimowa Warszawa z tamtych lat. Stanęły mi przed oczami te czasy!  Przecież jeszcze wszystko to pamiętam, niejedno odczułam na własnej skórze. Jak ja tego nienawidziłam!

Tyle od tamtej pory się zmieniło. Jak dobrze było po filmie wyjść z kina prosto w kolorowe, oświetlone miasto,   tak inne od tego które mi przypomniano,,,

W zasadzie na takie filmy mimo wszystko  nie chodzę, zrobiłam wyjątek,  Nastepny na jaki mam ochotę,  to obyczajowy z Meryl Streep,  w typie  zdecydowanie  mi bliższym  i na pewno  spokojniejszy.

22:56, cymestymek
Link Komentarze (4) »
sobota, 08 lutego 2014
pieski i przepisy

Kupowałam coś w małym, prywatnym sklepiku.

Rozmawiałam właśnie z właścicielką, kiedy z zaplecza wybiegł malutki piesek i zaczął obwąchiwać mojego buta. Był zupełnie malusieńki, bo nie dość że to yorkshire, to jeszcze szczeniaczek.

W zasadzie nie lubię "piesków",   lubię natomiast "psy",  a to zasadnicza różnica. Ten jednak był miły - przede wszystkim nie szczekał co już mu było na plus, a poza tym był taki radosny i pozytywny, że nawet schyliłam się do niego.

A wtedy włascicielka powiedziała:  "niech go pani sobie weżmie! Mam ich 3 do rozdania."

Nie skorzystałam rzecz jasna z propozycji, ze stu powodów, więc na koniec pani powiedziała:  "gdyby pani słyszała że ktoś chce....."

A potem mi się przypomniało, jak to ostatnio szukając czegoś w internecie, trafiłam na ogłoszenie:

"Sprzedam miskę dla psa, cena 700 zł. Jako dodatek do miski, szczeniak yorka - gratis".  

No i wszystko zgodnie z prawem;  przecież handel szczeniakami poza hodowlą jest zabroniony.

23:41, cymestymek
Link Komentarze (2) »
piątek, 07 lutego 2014
Przeżycia.

Od dość dawna planowałam to, co odbyłyśmy dzisiaj z Alturką. Kontrolna wizyta u lekarza, połączona z badaniami krwi, Ekg i Rtg. Taki szerszy przegląd techniczny, na okoliczność ukończenia przez sunię 10 ciu lat.

Nie było naszej lekarki, ale ta nowa, też pozbierana, załapała o co mi chodzi i dogadywałyśmy się całkiem dobrze. Tłumaczyła mi i pokazywała na zdjęciach wszystko, nawet więcej niż byłam w stanie zrozumieć.

Uszarpałyśmy się też nieżle - przy pobieraniu krwi i Ekg wystarczała moja perswazja i wszystko można było z sunią zrobić. Jednak przy prześwietleniu trzeba było pomóc psu wyjść na wysoki stół, a potem położyć go wbrew woli na jednym boku i unieruchomić. Najpierw walczyła,  ale potem poddała się i leżała spokojnie.

Ogólnie jednak,  poziom  jęków przekroczył wszelkie granice,  a dyszenia, ziajania i panikarstwa suni nie dało się ukryć. Biedna delikatna sunia.

Cały czas zabierała się do wyjścia i dawała do zrozumienia,  że już w zupełności wystarczy.... A tu jeszcze jeden zastrzyk, drugi... (dwa kolejne wzięłam na wynos i podjęłam się że sama jej zrobię).

W połowie wizyty zorientowałam się że pani doktor z entuzjazmem dopisuje nam coraz to nowe lekarstwa, jeszcze na to, i jeszcze na tamto, a każde po 70, 80 zł.... więc poczułam się w obowiązku uprzedzić, że to nie jest tak, że moje możliwości finansowe są nieograniczone.

Nastawiłam się że musi kosztować,  ale nie szalejmy aż tak!   Dla siebie też wykupuję tylko niezbędne lekarstwa, nie poddaję się  bezkrytycznie fantazji lekarza.   Tutaj też widać było, że za chwilę,  braknie  mi pensji na luty. Dodatkowo,  właśnie zmieniłam suni karmę na lepszą i droższą ,  ale podobno świetnie przyswajalną, dla starszych piesków.  A  więc to nie sknerstwo, ale kumulacja kosztów zaczęła mnie przerastać.

Pani wet wobec tego wyhamowała, jednak wzięłam jeszcze lekarstwo na wzmocnienie kości i stawów oraz...to co najważniejsze. Lekarstwo na serce, ponieważ odkryłyśmy zmiany, przerośnięcie komory, coś tam w płucach i ucisk na tchawicę.

Powiększone serce?  Zawsze mówiło się o Alturce że to pies "o wielkim sercu",  ale co innego mieliśmy na myśli!!  :-) ))

Brzmi grożnie, ale podobno uchwycone w porę i  możliwe do podleczenia (choć związane z wiekiem). Za to morf. nerki, wątroba, glukoza - w najlepszym porządku. Osłuchowo dobrze, sylwetka i kondycja bardzo dobra jak na 10 lat. Chociaż to mnie ucieszyło.

Wysiedziałyśmy się tam bardzo długo, żeby to wszystko załatwić.

W międzyczasie gdy czekałyśmy na wyniki badań, został przyjęty kot do wyjęcia szwów. Alturka była zachwycona! To była niespodzianka; nagroda dla umęczonego pacjenta!

Był o krok - duży, czarny, miauczący! Warto było tu przyjść!

Ale kot dał sobie wyjąć szwy i poszedł, a tu zaczęło się jeszcze zaglądanie w zęby...ech :-( (((  

Wyszłyśmy wykończone obydwie. Alturka z ulgą  że wreszcie się skończyło.

Ja - z poczuciem spełnionego obowiązku

20:00, cymestymek
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 03 lutego 2014

16:11, cymestymek
Link Komentarze (2) »
piątek, 31 stycznia 2014
zimowo, spacerowo

Marzę o lecie, ale tak naprawdę to narazie nie mam powodów do narzekania. Jest około -5 st., co drugi dzień świeci słońce, jest umiarkowana ilość błota i sporo czystego, białego śniegu.

Osiedlową uliczką Alturka nie lubi chodzić. Narzeka że czymś posypane, ostentacyjnie chodzi na trzech nogach, robi miny żeby już lepiej wracać do domu.

Ale gdy tylko znajdziemy się dalej, wstępuje w nią Pies Wesoły.

Energiczny truchcik, podskakujące uszy i ogólna ciekawość świata.

A już najlepiej lubi być nad Wisłą, po drugiej stronie wałów. Jest tam kilka miejsc do sprawdzenia, kilka ścieżek do przejścia i jeszcze pewien stały numer do odbycia zawsze na koniec.

Mianowicie nad samym brzegiem, znajduje się coś jakby obozowisko lokalnych meneli. Jakieś stoły, fotele, ślady ogniska.

Alturka zawsze się tam wybiera obwąchać i ustalić co było jedzone i pite.

Mnie natomiast mało to obchodzi, więc nie docieram na samo miejsce tylko w połowie drogi zawracam i idę długą ścieżką,  a potem pod górę,  z powrotem na wały.

Z tamtego miejsca widzę już dokładnie, kiedy sunia zaczyna wracać i jak mnie poszukuje. I chyba bardzo obie lubimy ten etap.

Alturka się nie spieszy, trochę węszy a trochę się rozgląda i tak jakby nie była pewna czy ja, to ja. Ma rozterki czy pobiec na skróty, w końcu jednak zostaje na utartym szlaku.

Ostatni odcinek jest wtedy, gdy zostało ze 40m. Jest już pewna że ja, to ja i zaczyna mnie doganiać. Mobilizuje siły, staje się czarną kulą i pędzi ile sił w nogach.

Wpada na mnie, witamy się, cieszymy, dostaje kawałek czegoś dobrego żeby było jeszcze fajniej. I dalej idziemy już sobie razem.

Te "smaczki" noszę już ze sobą regularnie, bo dzięki temu psica na każde wołanie tak radośnie przybiega, a ja tak lubię.

Nawet kupiłam jej ostatnio specjalne do tego celu malutkie nadziewane poduszeczki. Wprawdzie oficjalnie przeznaczone dla kotów, ale Altusia o tym nie wie, a ja gdzieś przeczytałam że dla kotów produkują lepsze jakościowo. Podobno dlatego, że pies połyka wszystko byle  tylko pachniało, a kot jest bardziej wybredny. :-))))))) 

15:48, cymestymek
Link Komentarze (2) »
czwartek, 23 stycznia 2014
zasypane

Cała Polska już dawno zasypana śniegiem, a u nas pojawił się dopiero 2 dni temu.

Ja nie lubię - zimno, ślisko, trzeba się ubierać jeszcze dokładniej...

Ale widzę że Alturce sie podoba. Ma ochotę biegać, wąchać, nawet trochę się pobawić lub poćwiczyć.

Wprawdzie zrobiła się ostatnio jakaś kłótliwa. Zaczepia spotykane psy, zaczyna od szczekania,  a dopiero potem zawiera znajomości. Ale za to coraz bardziej przyjażni się z osiedlowym goldenem, który od zawsze był przyjacielem naszej rodziny. 

Właściwie to ogólnie wszystko wygląda lepiej. Przykryte te wszystkie szarości i brudy, przymarznięte. Jest czyściej i na pewno zdrowiej.

No i jakby nie było, coraz bliżej do wiosny!


17:58, cymestymek
Link Komentarze (4) »
piątek, 17 stycznia 2014
Scenka autobusowa

Lubię koty,  chociaż nie do szaleństwa,  pomimo że  na wszystkich  zdjęciach z dzieciństwa jestem nimi obwieszona   Potem ustaliło się,  że jednak jeszcze bardziej lubię psy,  a  ponieważ nie mogłam mieć wszystkiego, to właśnie psy towarzyszyły  nam w domu. 

Ostatnio gdy jechałam autobusem, obserwowałam starszą panią, która wiozła ze sobą klatkę z kotem. Postawiła ją na takiej półce, że głowy mieli oboje na tej samej wysokości.

Najpierw pomyślałam że jedzie do azylu,  bo niestety to częsty widok  na tej trasie.  Jednak minęliśmy azyl, pani nie wysiadła,  więc była możliwa  druga opcja - weterynarz.

I gdy już tak im się przyglądałam, ujęła mnie ciepła relacja pomiędzy zwierzakiem i panią,  jaką  wyrażnie dało się odczuć.

kot usadowił się w klatce od strony pani, jak najbliżej. Pani nachylona nad nim, co jakiś czas przez kratkę, jednym palcem głaskała go po nosku. Mówiła coś uspokajająco,   a kot za każdym razem odpowiadał.

Było w tym obrazku tyle ciepła i bliskości....

Autobusowe scenki zwykle nie sa sympatyczne, raczej zadziwiają głupotą i chamstwem.   Ta, była zupełnie z innej bajki.

 

                

11:14, cymestymek
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 55